Dodaj do ulubionych

Hej rowerzyści - przeczytajcie to.

11.07.03, 20:15
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=6926524&a=6927554
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=6926524&a=6927302
I co wy na to?
Obserwuj wątek
    • Gość: SHP Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.03, 04:40
      wielki_czarownik napisał:

      > I co wy na to?

      Jesli ktos pedzi na rowerze 40km/h przez przejscia dla pieszych, to jest
      burakiem i idiota.
      Jednak, jesli chodzi ci o prowadzenie roweru przez przejscie, to uwazam to za
      glupote. Wszak mozna przejechac przez przejscie normalnie, w tempie pieszych,
      ustepujac im jednoczesnie miejsca.
      I tu nie chodzi bynajmniej o jakis szpan, czy o to, ze rower prowadza tylko
      dzieci. Chodzi o to, ze ciagle zsiadanie jest po prostu niewygodne i
      denerwujace. Probowales kiedys przez kazde skrzyzowanie przepychac samochod?
      Natomiast, jesli ktos pedzi wyznaczona sciezka dla rowerzystow z predkoscia
      40km/h lub wieksza i przejezdza przez przejazd dla rowerzystow z sygnalizatorem
      nadajacym sygnal zielony, to ma do tego zupelne prawo. W tym momencie to
      kierowca, dojezdajac do przejazdu musi uwazac na rowerzyste, gdyz to wlasnie
      kierowca zmienia kierunek ruchu (np.skrecajac w prawo), a nie rowerzysta.
      Proste.

      Tomek
      PS. Rzadko sie widuje osoby przeprowadzajace rower. Raz jechalem sobie na
      klubowa wyprawe. Bylem swiadkiem, jak samochod potracil pewna kobieta, ktora
      postanowila prawidlowo przeprowadzic rower. Obok niej
      przejechalo "nieprzepisowo" kilku rowerzystow, ale to wlasnie jej przydarzyl
      sie ten wypadek. Zreszta, mnie tez jeden samochod potracilby na przejsciu.
      Przeprowadzalem rower (wymuszone to bylo problemami natury technicznej). Kiedy
      bylem juz w polowie pasow, nagle wyskoczyl samochod, i probojac mnie ominac
      wjechal na pas pod prad.


      • pietrarka Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. 17.07.03, 13:56
        > Chodzi o to, ze ciagle zsiadanie jest po prostu niewygodne i
        denerwujace.<

        Święta prawda. Ale zauważ, że kierowcy często chętniej przepuszczają na
        przejściach bez świateł rowerzystów, którzy czekają nie siedząc na rowerze.


        >Probowales kiedys przez kazde skrzyzowanie przepychac samochod?<

        Mimo wszystko rowerzysta jest elastyczniejszym użytkownikiem drogi niż
        kierowca i przepychanie roweru przez przejście nie nastręcza tak wielkich
        trudności.
        • Gość: xxx Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. IP: *.dtvk.tpnet.pl 17.07.03, 19:14
          Nie widzialam rowerzysty, ktory grzecznie jedzie przez przejscie przepuszczajac
          pieszych. Najczesciej jest to dziwny slalom miedzy pieszymi. Podobnie dzieje
          sie na chodnikach. Jazda poboczem chodnika chyba rowerzystom nie uchodzi. W
          kazdym razie jazda 40 km/godz. po chodzniku to ciutke za szybko. Chyba, ze jest
          sciezka i rowerzysci racza nia jezdzic. Czesto sciezka sobie, a rowerzysta
          sobie. Widzialam takich ostatnio na Hallera.
          • woo-cash Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. 09.09.03, 16:30
            Gość portalu: xxx napisał(a):

            > Nie widzialam rowerzysty, ktory grzecznie jedzie przez przejscie
            przepuszczajac
            >
            > pieszych. Najczesciej jest to dziwny slalom miedzy pieszymi. Podobnie dzieje
            > sie na chodnikach.

            Panie Kolego, mało Pan widział jeszcze, znaczy się. Proszę się dobrze
            rozejrzeć, bo jest wielu rowerzystów, którzy mogą się poczuć Pana wypowiedzią
            urażeni.

            Pozdrawiam,
            Woo.
        • Gość: SHP Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.03, 22:55
          pietrarka napisał:

          > Ale zauważ, że kierowcy często chętniej przepuszczają na
          > przejściach bez świateł rowerzystów, którzy czekają nie siedząc na rowerze.

          Nieprawda! Zauważ, ile czasem pieszych stoi przed przejściem, licząc, aż
          łaskawy pan(i) kierowca kogoś przepuści. To po pierwsze. Po drugie: rowerzysta
          jest w stanie szybciej opuścić takie przejście jadąc rowerem, niż prowadząc
          swoją machinę, a co za tym idzie, zwiększa się przepustowość na danym odcinku i
          kierowca może ruszyć szybciej, co jest wygodne również dla niego.

          > Mimo wszystko rowerzysta jest elastyczniejszym użytkownikiem drogi niż
          > kierowca i przepychanie roweru przez przejście nie nastręcza tak wielkich
          > trudności.

          Zaręczam Cię, że zsiadanie roweru co kilkadziesiąt metrów nie należy do
          przyjemnych.

          POzdro
          Tomek

          • pietrarka Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. 21.07.03, 13:41
            Gość portalu: SHP napisał(a):

            > Nieprawda! Zauważ, ile czasem pieszych stoi przed przejściem, licząc, aż
            > łaskawy pan(i) kierowca kogoś przepuści.<

            Kwestia kultury kierowcy. Ale krócej czekałem stojąc obok roweru niż nad nim.

            > Po drugie: rowerzysta
            > jest w stanie szybciej opuścić takie przejście jadąc rowerem, niż prowadząc
            > swoją machinę, a co za tym idzie, zwiększa się przepustowość na danym odcinku
            i kierowca może ruszyć szybciej, co jest wygodne również dla niego.

            Jeśli na przejściu oprócz rowerzysty są piesi, to dla przepustowości jest to
            zupełnie bez różnicy, czy idziesz, czy jedziesz. Auta i tak stoją, póki
            niezmechanizowani użytkownicy drogi opuszczą pasy. Ponadto, jadąc szybciej
            między pieszymi możesz być zmuszony do wykonywania dzikiego slalomu oraz
            uników, wynikających z nieobliczalnych manewrów wykonywanych nieraz przez
            maszerujących ludzi. A jeśli chodzi o kierowców świadomych wygody sytuacji, w
            której rowerzysta przejeżdżający przez przejście działa na Ich korzyść. Tacy
            ludzie (kierowcy, rzecz jasna) byliby moimi idolami.


            >
            > > Mimo wszystko rowerzysta jest elastyczniejszym użytkownikiem drogi niż
            > > kierowca i przepychanie roweru przez przejście nie nastręcza tak wielkich
            > > trudności.
            >
            > Zaręczam Cię, że zsiadanie roweru co kilkadziesiąt metrów nie należy do
            > przyjemnych.
            >


            Nie chodziło o przyjemność, tylko o szerszy wachlarz możliwości. Zgadzam się
            z tym, że zsiadanie w interwałach trzyminutowych nie jest miłe.


            Z szacunkiem
            Piotr
            • Gość: SHP Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.03, 14:52
              pietrarka napisał:

              > Kwestia kultury kierowcy. Ale krócej czekałem stojąc obok roweru niż nad nim.

              To chyba naprawdę musisz mieć farta. Bo kultura większości polskich kierowców
              jest wręcz żenująca.

              > Jeśli na przejściu oprócz rowerzysty są piesi, to dla przepustowości jest to
              > zupełnie bez różnicy, czy idziesz, czy jedziesz. Auta i tak stoją, póki
              > niezmechanizowani użytkownicy drogi opuszczą pasy.

              Więc dla kierowcy nie ma większego znaczenia, czy jadę rowerem (normalnie), czy
              go przeprowadzam. Jeśli są piesi, to kierowca i tak stoi (zazwyczaj ;-/), jeśli
              tych pieszych nie ma lub jest niewiele, to ja szybciej przedostanę się na drugą
              stronę, co jest udogodnieniem dla kierowcy.


              > Ponadto, jadąc szybciej
              > między pieszymi możesz być zmuszony do wykonywania dzikiego slalomu oraz
              > uników, wynikających z nieobliczalnych manewrów wykonywanych nieraz przez
              > maszerujących ludzi.

              Jaki dziki slalom? Z prędkością do ok. 10km/h. W czasie swojej 6-letniej
              przygody z rowerem, nauczyłem się obserwować zachowanie innych ludzi.


              > A jeśli chodzi o kierowców świadomych wygody sytuacji, w
              > której rowerzysta przejeżdżający przez przejście działa na Ich korzyść. Tacy
              > ludzie (kierowcy, rzecz jasna) byliby moimi idolami.

              Pewnie, że działa.
              Rowerzysta nie jedzie ulicą, zatem nie "tamuje" ruchu ulicznego. Przejścia
              opuszcza szybciej. Generalnie kierowcy dojeżdżając do przejść i tak muszą
              zachowywać szczególną ostrożność, więc tłumaczenie, że ktoś nie spodziewał się
              rowerzysty, a tu nagle...bum, też nie jest na miejscu. To tak jak ze ścieżkami
              dla rowerów. Są tylko dla rowerzystów, right?. Czy wobec tego, też mam się nie
              spodziewać łażących po nich pieszych, jeżdżących i parkujących na nich
              samochodów?

              POzdro
              Tomek




              • pietrarka Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. 23.07.03, 12:05
                Gość portalu: SHP napisał(a):



                >
                > Jaki dziki slalom? Z prędkością do ok. 10km/h. W czasie swojej 6-letniej
                > przygody z rowerem, nauczyłem się obserwować zachowanie innych ludzi.

                I bardzo dobrze. 10 km/h i mniej jest spoko. Ale nie wbijam konkretnie w
                Ciebie, pamiętaj. Tylko w tych, którzy robią głupie rzeczy i zachowują się
                niebezpieczie. A zaufaj mi, widywałem rowerzystów przejeżdzających przez
                przejście na podświetlnej. Ty pewnie również.
                >
                >
                > > A jeśli chodzi o kierowców świadomych wygody sytuacji, w
                > > której rowerzysta przejeżdżający przez przejście działa na Ich korzyść. Ta
                > cy
                > > ludzie (kierowcy, rzecz jasna) byliby moimi idolami.
                >
                > Pewnie, że działa.
                > Rowerzysta nie jedzie ulicą, zatem nie "tamuje" ruchu ulicznego. Przejścia
                > opuszcza szybciej. Generalnie kierowcy dojeżdżając do przejść i tak muszą
                > zachowywać szczególną ostrożność, więc tłumaczenie, że ktoś nie spodziewał
                się
                > rowerzysty, a tu nagle...bum, też nie jest na miejscu.

                Kierowca, nawet zachowując szczególną ostrożność porusza się z prędkością,
                która nie jest mała. Ta prędkość może kumulować się z prędkością wjeżdzającego
                (nie czekającego na to, aż kierowca ustąpi)na przejście rowerzysty. Efektem
                może być w najlepszym przypadku ocierka. Pamiętaj o ograniczonym zaufaniu. Mało
                rozsądnie jest liczyć na to, że kierowca akurat zachowa "szczególną osrożność".


                To tak jak ze ścieżkami
                > dla rowerów. Są tylko dla rowerzystów, right?. Czy wobec tego, też mam się
                nie
                > spodziewać łażących po nich pieszych, jeżdżących i parkujących na nich
                > samochodów?

                Powinieneś się spodziewać. Zresztą, po 6 latach przygody z rowerem zdążyłeś
                pewnie zauważyć, że jadąc masz więcej czasu na ocenienie sytuacji na drodze niż
                jadący kierowca. .
                >
                > Piotr
                >
                >
                >
                >
          • woo-cash przepisy 09.09.03, 16:35
            marcys3 napisał:

            > A poza tym tak nakazują przepisy kodeksu drogowego. Jakby je tak wybiórczo
            > stosować, to kierowcy samochodów też mogą powiedzieć, że oni dla wygody nie
            > będą w ogóle zwracać uwagi na rowerzystów. No przecież nonsens.

            Nonsens. Ale przawdziwym nonsensem jest stosowanie bezwzględne prawa. Tak robią
            tylko skrajni formaliści i gdyby iść tym tropem, to nigdy nie dochodziłoby do
            nowelizacji przepisów. To przepisy są dla ludzi, nie ludzie dla przepisów. Mają
            one ułatwiać nam wszystkim życie, a nie utrudniać.

            Pozdrawiam,
            Woo.
      • wielki_czarownik Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. 19.07.03, 20:50
        Gość portalu: SHP napisał(a):
        >
        > Jesli ktos pedzi na rowerze 40km/h przez przejscia dla pieszych, to jest
        > burakiem i idiota.

        Jest.

        > Jednak, jesli chodzi ci o prowadzenie roweru przez przejscie, to uwazam to za
        > glupote. Wszak mozna przejechac przez przejscie normalnie, w tempie pieszych,
        > ustepujac im jednoczesnie miejsca.
        > I tu nie chodzi bynajmniej o jakis szpan, czy o to, ze rower prowadza tylko
        > dzieci. Chodzi o to, ze ciagle zsiadanie jest po prostu niewygodne i
        > denerwujace.

        Takie są przepisy i należy ich przestrzegać. Chodzi o to, aby nie dokonywać
        dzikiego slalomu pomiędzy pieszymi i nie zmuszać ich do uskakiwania na boki. A
        myślisz, że włączanie kierunkowskazów to sama radość? Też niewygodne i
        denerwujące, ale tak trzeba.

        Probowales kiedys przez kazde skrzyzowanie przepychac samochod?

        Ja nie muszę. Ty tak.

        > Natomiast, jesli ktos pedzi wyznaczona sciezka dla rowerzystow z predkoscia
        > 40km/h lub wieksza i przejezdza przez przejazd dla rowerzystow z
        sygnalizatorem
        >
        > nadajacym sygnal zielony, to ma do tego zupelne prawo. W tym momencie to
        > kierowca, dojezdajac do przejazdu musi uwazac na rowerzyste, gdyz to wlasnie
        > kierowca zmienia kierunek ruchu (np.skrecajac w prawo), a nie rowerzysta.
        > Proste.

        Pamiętaj o zasadzie ograniczonego zaufania. Potem będziesz świętemu Piotrowi sę
        tłumaczył. Widziałem niedawno taki wypadek. Rowerzysta tak przysunął w TIR-a,
        że go Straż Pożarna SPŁUKIWAŁA z ulicy (krwawa miazga została)!! :(

        >
        > Tomek
        > PS. Rzadko sie widuje osoby przeprowadzajace rower. Raz jechalem sobie na
        > klubowa wyprawe. Bylem swiadkiem, jak samochod potracil pewna kobieta, ktora
        > postanowila prawidlowo przeprowadzic rower. Obok niej
        > przejechalo "nieprzepisowo" kilku rowerzystow, ale to wlasnie jej przydarzyl
        > sie ten wypadek. Zreszta, mnie tez jeden samochod potracilby na przejsciu.
        > Przeprowadzalem rower (wymuszone to bylo problemami natury technicznej).
        Kiedy
        > bylem juz w polowie pasow, nagle wyskoczyl samochod, i probojac mnie ominac
        > wjechal na pas pod prad.

        Kierowca - debil powinien stracić za to auto.
        Ja przepuszczam tylko tych rowerzystów, którzy zsiadają z rowerków przed
        przejściem. Inni muszą czekać (chyba, że mają zielone).


            • mick Re: Do trujaka 20.07.03, 21:29
              Wielki Czarowniku. Kiedy będziesz jechał w terenie zabudowanym z prędkością
              większą niż 60 km/h, poza nim większą niż 90 km/h, nie mówiąc o autostradzie,
              kiedy zdarzy Ci się przejść na czerwonym świetle (jestem pewien , że Ci się to
              wszystko niestety zdarza), pomyśl o dobrych radach jakie dajesz rowerzystom.
              Pozdrawiam.
              • wielki_czarownik Re: Do trujaka 20.07.03, 22:57
                mick napisał:

                > Wielki Czarowniku. Kiedy będziesz jechał w terenie zabudowanym z prędkością
                > większą niż 60 km/h, poza nim większą niż 90 km/h, nie mówiąc o autostradzie,

                Nigdy nie przekraczam prędkości. Kiedyś byłem młodym i głupim kierowcą, ledwo
                uszedłem z życiem i od tej pory ani o kilometr.

                > kiedy zdarzy Ci się przejść na czerwonym świetle (jestem pewien , że Ci się
                to
                > wszystko niestety zdarza), pomyśl o dobrych radach jakie dajesz rowerzystom.

                Jeśli wejdę na czerwonym świetle to możesz mnie rozjechać.

                > Pozdrawiam.

                Pozdr.
                • Gość: SHP Re: Do trujaka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.03, 00:58
                  > Nigdy nie przekraczam prędkości. Kiedyś byłem młodym i głupim kierowcą, ledwo
                  > uszedłem z życiem i od tej pory ani o kilometr.

                  O wielki...Powiedz, gdzie ciebie szukac? Cholera, już trochę kilometrów
                  samochodem po tym polskim świecie zrobiłem, a jakoś nie spotkałem kogoś, kto
                  jechałby zgodnie z obowiązującymi ograniczeniami prędkości (jedyna sytuacja: w
                  czasie korków i zwiększonego ruchu pojazdów)...A może ty na innej planecie
                  żyjesz?
            • woo-cash Binariusz 09.09.03, 16:44
              wielki_czarownik napisał:

              > Jeśli ktoś przestrzega przepisów to może liczyć na moją życzliwość. Piratom
              > drogowym mówię stanowcze NIE!!

              Bosh, jaki Ty masz binarny mózg!!!

              Człowieku, nie wszystko jest białe albo czarne, dobre albo złe, przepisowy albo
              pirat!

              Woo.
            • Gość: SHP Re: Pamiętaj o czy innym IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.03, 21:01
              wielki_czarownik napisał:

              > Ja mam blachy i ponad 1000kg. Rowerzysta nie ma nic.

              I tym się zasłaniasz? Widocznie zamknięta przestrzeń ogranicza niektórym
              myślenie.
              Raz miałem kolizję z samochodem na ścieżce rowerowej. Gość skręcał nie patrząc,
              że wymusza pierwszeństwo. Kosztowało go to prawe drzwi (dość mocno
              pogniecione). Mi nie stało się nic, ba, nawet rower był cały...
              Gość miał pecha...

              POzdro
              Tomek

              Punkt widzenia zależy od punktu myślenia.


              • wielki_czarownik Re: Pamiętaj o czy innym 30.07.03, 22:41
                Gość portalu: SHP napisał(a):

                > wielki_czarownik napisał:
                >
                >
                > I tym się zasłaniasz?

                A czym mam się zasłaniać?

                Widocznie zamknięta przestrzeń ogranicza niektórym
                > myślenie.

                A otwarta przewiewa mózg.

                > Raz miałem kolizję z samochodem na ścieżce rowerowej. Gość skręcał nie
                patrząc,
                >
                > że wymusza pierwszeństwo. Kosztowało go to prawe drzwi (dość mocno
                > pogniecione). Mi nie stało się nic, ba, nawet rower był cały...
                > Gość miał pecha...

                I dobrze mu tak.

                >
                > POzdro
                > Tomek

                Pozdr.

                >
                > Punkt widzenia zależy od punktu myślenia.
                >

                Siedzenia.
                • Gość: SHP Re: Pamiętaj o czy innym IP: pocztowa:* / 192.168.0.* 01.08.03, 02:06
                  wielki_czarownik napisał:

                  > > Punkt widzenia zależy od punktu myślenia.
                  > >
                  >
                  > Siedzenia.

                  Tak jest pewnie w twoim przypadku.
                  Bo mój punkt widzenia jest ciągle taki sam (nie ważne, czy jadę samochodem,
                  rowerem, czy idę piechotą). Jadąc samochodem nie będę się zasłaniał blachami,
                  jeśli zobaczę, że jakiś rowerzysta wyprzedza mnie z prawej. Z resztą, jestem
                  dobrze uczulony na takie zachowanie. Skoro ja w danym momencie nie mogę szybko
                  jechać, to czemu mam uniemożliwiać jazdę innym, słabszym uczestnikom ruchu?
                  Zachowanie w stylu "Rowerzysto...wepchałeś się przede mnie, to cię wyprzedzę na
                  milimetry" jest dla mnie buractwem i tyle...


                  Tomek
                  • wielki_czarownik Re: Pamiętaj o czy innym 02.08.03, 00:14
                    Gość portalu: SHP napisał(a):

                    >
                    > Tak jest pewnie w twoim przypadku.
                    > Bo mój punkt widzenia jest ciągle taki sam (nie ważne, czy jadę samochodem,
                    > rowerem, czy idę piechotą).

                    Mój nie :) To się nazywa relatywizm :))

                    Jadąc samochodem nie będę się zasłaniał blachami,
                    > jeśli zobaczę, że jakiś rowerzysta wyprzedza mnie z prawej. Z resztą, jestem
                    > dobrze uczulony na takie zachowanie. Skoro ja w danym momencie nie mogę
                    szybko
                    > jechać, to czemu mam uniemożliwiać jazdę innym, słabszym uczestnikom ruchu?

                    Ja też nie uniemożliwiam. Byle się taki "wpychacz" o lusterko nie zaczepił.

                    > Zachowanie w stylu "Rowerzysto...wepchałeś się przede mnie, to cię wyprzedzę
                    na
                    >
                    > milimetry" jest dla mnie buractwem i tyle...

                    Nigdy tak nie postępuję. Po prostu jeśli ktoś łamie przepisy, to ja robię tylko
                    to, co muszę - nie ułatwiam mu wykaraskania się z kłopotów w jakie sam popadł.
                    >
                    >
                    > Tomek

                    Pozdr.
            • woo-cash Re: Pamiętaj o czy innym 09.09.03, 16:47
              wielki_czarownik napisał:

              > Ja mam blachy i ponad 1000kg. Rowerzysta nie ma nic.

              Rower + plecak z zakupami + ja to około 200 kg. 1/5 Twojej masy. Niby nie
              wiele, ale przy czołówce to już i poduszki mogą Ci się przydać.

              Woo.
        • woo-cash Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. 09.09.03, 16:42
          wielki_czarownik napisał:

          > Takie są przepisy i należy ich przestrzegać.

          Martwe prawo, ale prawo. Wiesz, jesteś strasznym formalistą. Nie znam kierowcy,
          który nigdy by się nie pomylił, nawet Ci najlepsi. Nie próbuj nas przekonywać,
          że Ty jesteś nieomylny, plizzzz.

          > Chodzi o to, aby nie dokonywać
          > dzikiego slalomu pomiędzy pieszymi i nie zmuszać ich do uskakiwania na boki.

          Przy prędkości marszowej osoby pieszej? Wybacz, ale fizyki nie oszukasz - to po
          prostu nie możliwe.

          > myślisz, że włączanie kierunkowskazów to sama radość? Też niewygodne i
          > denerwujące, ale tak trzeba.

          A Szanowny Pan Doskonały, oczywiście nigdy o tym nie zapomina i nigdy nie
          wrzuca kierunkowskazu za późno itd...


          > Pamiętaj o zasadzie ograniczonego zaufania.

          Vice versa

          > Ja przepuszczam tylko tych rowerzystów, którzy zsiadają z rowerków przed
          > przejściem. Inni muszą czekać (chyba, że mają zielone).

          I właśnie jak widzę, że jedzie wielu kierowców formalistów, to robię tak:
          1) zsiadam z roweru;
          2) trzymając rower za siodełko wprowadzam go na jezdnię (życiem nie ryzykuję, a
          formalnie mam pierwszeństwo);
          3) kiedy słyszę pisk opon myślę sobie: jest nieźle, chyba się uda prześć;
          4) przechodzę przeprowadzając rower, mając nadzieję, że jakiś pikuś za
          kierownicą nie wpadnie na pomysł wyprzedzania przed przejściem;
          5) po przejściu na drugą stronę dziękuję siłom wyższym, że jeszcze raz udało mi
          się przejść.

          Pozdrawiam,
          Woo.
    • Gość: Mniejszy Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.03, 10:16
      Wiecie co ludzie, po przeczytaniu tych glupot na temat porownywania
      przeprowadzania roweru przez przejście dla pieszych do przepychania auta przez
      światła, o zwiekszanej przepustowości przejścia dla pieszych poprzez
      przejeżdżanie przez nie na rowerze, a nie przeprowadzanie przez nie rowera to
      mi się słabo robi.
      Zrobiłem rowerem w swoim życiu około 40 tys. km., samochodem około 500 tys. i
      nikt mi nie powie, ze przeprowadzanie rowera przez pasy jest niewłaściwe z
      jakiegoś powodu. Widzialem na drodze w srodku miasta kotlety mielone z
      rowerzystów na przejsciach dla pieszych, mimo że pieszym nic się nie stalo bo
      nie wpadali na pasy w ostatniej chwili z predkoscia nie rzadko przekraczajaca
      40km/h.
      TO JEST JEDEN Z MĄDRZEJSZYCH PRZEPISÓW KD.
      • Gość: SHP Re: Hej rowerzyści - przeczytajcie to. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.03, 00:54
        Gość portalu: Mniejszy napisał(a):

        > Wiecie co ludzie, po przeczytaniu tych glupot na temat porownywania
        > przeprowadzania roweru przez przejście dla pieszych do przepychania auta
        przez
        > światła, o zwiekszanej przepustowości przejścia dla pieszych poprzez
        > przejeżdżanie przez nie na rowerze, a nie przeprowadzanie przez nie rowera to
        > mi się słabo robi.

        Wobec tego nie powinieneś czytać takich postów, bo przypadkiem jeszcze do
        szpitala trafisz i co wtedy?

        > Zrobiłem rowerem w swoim życiu około 40 tys. km., samochodem około 500 tys.

        Jestem mniej doświadczony (liczbowo) niż ty. Trzy miesiące temu na moim
        liczniku rowerowym mignęło 30000km, w samochodzie mniej więcej cztery razy tyle.

        > i
        > nikt mi nie powie, ze przeprowadzanie rowera przez pasy jest niewłaściwe z
        > jakiegoś powodu.

        Powodów jest troszkę więcej...


        >Widzialem na drodze w srodku miasta kotlety mielone z
        > rowerzystów na przejsciach dla pieszych, mimo że pieszym nic się nie stalo bo
        > nie wpadali na pasy w ostatniej chwili z predkoscia nie rzadko przekraczajaca
        > 40km/h.

        Widzisz może różnicę między 5km/h, a 40km/h? 5,40, 5, 40, 5, 40, pięć,
        czterdzieści...Już się wcześniej na ten temat wypowiadałem. Z prędkością 40km/h
        na przejściach wpadają buraki i tyle. Jeśli dla ciebie takim samym burakiem i
        idiotą jest rowerzysta, ktory po przejsciu porusza sie tempem pieszego...to ja
        się poddaję..

        > TO JEST JEDEN Z MĄDRZEJSZYCH PRZEPISÓW KD.

        Oooo, to jakiś nowy podział nastąpił. Czyli, że są przepisy mądre i mądrzejsze,
        głupie i głupsze. Dobrze wiedzieć.
        Rowerem najcześciej jeżdżę ulicami. W wyjątkowych sytuacjach telepię się
        chodnikiem (np.robię sobie skróty, podczas korków itp). Sorry, ale taka jest
        specyfika roweru. Ni to pojazd (na drogach jest bez równych praw wobec innych
        pojazdów, niemal same ograniczenia), ni to pieszy, ale poruszać się gdzieś musi
        i to nie o własnych nogach, tylko kołach... Wiesz co? Nie tak dawno próbowałem
        kilka razy przeprowadzać rower przez przejście. Zaobserwowałem, co następuje:

        Generalnie kierowca jadący przez przejście nie patrzy, czy przechodzi przez nie
        pieszy, czy przejeżdża rowerzysta. Stopień kultury jest taki sam (czyt. prawie
        żaden). Czy idę, czy jadę, przepuści mnie mało kto. Dodatkowo zsiadanie z
        roweru powoduje, że niecierpliwy kierowca, stojący przed przejściem ruszy przez
        nie za nim na nie wejdę, a za nim kolejni, i tak sobie mogę czekać parę minut.
        Dlatego na przejściu z roweru nie zsiadam. Szukam za to najlepszej okazji, by
        sprawnie i bezpiecznie przedostać się na drugą stronę (jak grałeś kiedyś w
        gierkę FROG, to może będziesz wiedział, co mniej więcej mam na myśli...)


        Tomek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka