pietrarka
17.09.03, 11:41
Skoro już jesteśmy przy dydaktyce to i ja się dołożę. Otóż, wszyscy bracia
i siostry po kole i łańcuchu, umilający sobie podróż słuchaniem muzyczki
prosto w uszy: nawet ja, jadąc na rowerze, się was boję. Boję się, że
zasłuchani, z ograniczoną percepcją nie zareagujecie na moje ostrzegawcze
sygnały dźwiękowe oraz na sygnały dźwiękowe auta, po zderzeniu z którym jako
żywy (albo półżywy) pocisk polecicie w może moim kierunku. Toteż proszę:
muzyczkę tam, gdzie nie ma niczego i nikogo, na leśnej ścieżce nawet. A jeśli
już musicie- w Zakopanem widziałem rowerzystę z przymontowanym do kierownicy
małym radyjkiem. Takim mniej więcej, jakie z miesiąc temu sprzedawano w
przejściu na Maja. Pozdrawiam