Dodaj do ulubionych

Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR)

16.09.09, 07:22
Czy spotkaliście się z tym terminem?

Otóż grupa cwaniaczków usiłowała wmówić fanom rocka, że prawdziwe
arcydzieła muzyki rockowej można znaleźć nie na słynnych płytach
czołowych wykonawców muzyki lat 60/70, ale na "zaginionych" taśmach,
które dzięki nim zostały odnalezione. I oczywiście wydane na CD, a
następnie sprzedawane po mocno wygórowanej cenie. Mieliśmy w związku
z tym wysyp nagrań takich zespołów, jak: T2, Cargo, Indian Summer,
itd.,itp.

Przyznam się, że dałem się kiedyś nabrać i słuchałem wytrwale tych
wszystkich "zagubionych perełek". I co? I nic! Przede wszystkim, już
w oierwszych sekundach uderza słuchacza wyjątkowa nieporadność
techniczna wykonawców. Większość z nich po prostu nie potrafiła grać
na gitarze/basie/perkusji. Jeśli dodać do tego nieatrakcyjność (a
wręcz niestrawność) większości z tych kompozycji, to trudno się
dziwić, że owe nagrania przeleżały lata w koszu, aż do cudownej
rezurekcji za sprawą cwaniaków z Repertoire Records, One Way
Records, Beat Goes On i innych.

Co mnie szczególnie "odrzuca"? To, czego usiłowałem słuchać wczoraj
późnym wieczorem. A mianowicie koncert szwajcarskiej grupy Toad z
Bazylei. Nagrany wroku 1972. A już wyjątkowo pastwienie się
tych "muzyków" nad hedrixwoskim (milesowskim?) Who Knows, który
znamy ze wspaniałego wykonania w nowojorskim Fillmore East w noc
sylwestrową 1969 roku. Koszmar!
Obserwuj wątek
    • basilisque Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 16.09.09, 18:46
      Osobiścier nie spotkałem się ani z takim terminem ani z tymi formacjami. Ale
      wiem, że z okazji sentymentu do tamtych lat, ktoś chce zbić na tym kasę i
      dokonuje się rozmaitych "rewelacyjnych" wykopalisk. Inna sprawa, że jest parę
      niezłych kapel, tzw. Garage rock ze Stanów (Music Machine, Blue Cheer, The
      Seeds) czy Brytanii (Birds, Creation, NIrvana, Smoke), które wtedy gdzieś
      pałętały się na marginesie szołbiznesu, a które brzmią zaskakująco nowocześnie.
      • zielony65 Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 16.09.09, 19:29
        Tos Kolego słabo poinformowany. A kultowi propagatorzy tej chały? I
        oczywiście "kultowe" sklepy płytowe, jak choćby ten warsiawski z
        Nowego Światu?

        www.rockjazz.pl/viewtopic.php?t=64&sid=cd1f2743a1ae05d01321fcb35da377ad

        www.audiostereo.pl/Nieznany_Kanon_Rocka_11345.html
        forum.rockmetal.pl/topic_show.pl?tid=7294
        • basilisque Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 17.09.09, 20:33
          zielony65 napisał:

          > Tos Kolego słabo poinformowany.

          Cóż, mimo, że zakładałem to forum nie czuję sie alfą i omegą. Dlatego też
          chętnie czytam tych lepiej poinformowanych. Ale końcówka lat 60-tych i 70-te -
          to była gigantyczna eksplozja w pop-music. Ja sam mógłbym wymienić ponad 2000
          wykonawców, grup, formacji, które wtedy zaistniały "na topie" (łącznie z disco),
          bardziej lub mniej znanych, w rozmaitych stylach, gatunkach. Których nagrania
          przewinęły się przez listy SP i LP, albo przez sceny koncertowe. W tej liczbie
          nie uwzględniam oczywiście naszych rodzimych idoli z czasów PRL.

          Ale to tylko wierzchołek gory lodowej

          Tych, ktorzy usiłowali sie przebijać do tego biznesu (bo wtedy to się stał
          naprawdę potężny biznes i przemysł, w USA dorównujący obrotami np.przemysłowi
          ciężkiemu) i gdzieś tam przewijający się na peryferiach mogło być
          kilkadziesiąt, a może kilkaset tysięcy . Którzy coś nagrywali,
          koncertowali... Na pewno pozostały kilometry taśm. I teraz od czasu do czasu
          ktoś cos tam wygrzebie.
          Ale robić z tego Nowy Kanon - to lekka przesada!
            • ilnyckyj Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 20.09.09, 11:38
              zielony65 napisał:

              >
              > Ciekawe, że w muzyce jazzowej nikt nie odważył się lansować po
              > latach jakiegoś badziewia i twierdzić, że to lepsze od muzyki
              > Coltrane`a, Davisa czy McLaughlina.
              To prawda, ale jazz to w ogóle trochę inny światek. Więcej sztuki nieskrępowanej
              masowym rynkiem. Mniej kasy, biznesu, szumu medialnego. Dzisiaj
              powiedzielibyśmy: "nisza".
              Ja jeszcze pamiętam Jazz Jamboree w latach 70-tych. Zjeżdżała tam cała światowa
              czołówka! I wszyscy się właściwie znali. Tak, że to był światek kameralny i
              trochę dla "wtajemniczonych".

              Pozdr. Il
    • t.o.m.e.k Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 02.10.09, 13:23
      Witam na jakże interesującym forum smile
      I od razu jakże ciekawy temacik...

      > Czy spotkaliście się z tym terminem?

      Jak go zwał tak zwał - wiadomo o co chodzi wink

      > Otóż grupa cwaniaczków usiłowała wmówić fanom rocka, że prawdziwe
      > arcydzieła muzyki rockowej można znaleźć nie na słynnych płytach
      > czołowych wykonawców muzyki lat 60/70, ale na "zaginionych"
      > taśmach, które dzięki nim zostały odnalezione.

      Opinia, widzę bardzo radykalna. Myślę, że arcydzieła można znaleźć i
      tam, i tam. A z drugiej strony, wśród słynnych wykonawców nie brak
      również 'elementów mocno przecenionych'.

      > I oczywiście wydane na CD, a
      > następnie sprzedawane po mocno wygórowanej cenie.

      Całe szczęście, że wydane na CD, bo nawet nie mielibyśmy dziś o czym
      dyskutować wink A cena jest tu pochodną niewielkiego nakładu tych płyt.

      > Mieliśmy w
      > związku z tym wysyp nagrań takich zespołów, jak: T2, Cargo, Indian
      > Summer,
      > itd.,itp.

      No i oczywiście można by wymieniać w nieskończoność. Są zawodnicy,
      których kolekcje płytowe tych właśnie wykonawców można liczyć w
      metrach.

      > Przyznam się, że dałem się kiedyś nabrać i słuchałem wytrwale tych
      > wszystkich "zagubionych perełek". I co? I nic! Przede wszystkim,
      > już w oierwszych sekundach uderza słuchacza wyjątkowa nieporadność
      > techniczna wykonawców. Większość z nich po prostu nie potrafiła
      > grać na gitarze/basie/perkusji.

      No i tu nie sposób się zgodzić, choćby w kontekście wspomnianego
      wyżej Indian Summer, nie mówiąc już o przykładach typu Captain
      Beyond, Bakerloo, Armageddon, Kin Ping Meh czy 2066 And Then
      (suita "Spring" zwłaszcza!). Generalnie, żeby tworzyć jako taką
      muzykę, zwłaszcza czerpiącą z klasyki, instrumentarium trzeba mieć
      opanowane - problemy mogą się pojawić ewentualnie na etapie
      kompozycji. Ale z drugiej strony - norweski zespół Lucifer Was, w
      którym wirtuozi raczej nie grali, brak błyskotliwości nadrabiali z
      powodzeniem świetnymi melodiami swoich kawałków.
      Ale oczywiście nie brakowało (jak wszędzie) ewidentnego nudziarstwa
      w rodzaju grup Andromeda, Nosferatu i in. Prawda jak zwykle leży
      gdzieś po środku, ale myślę, że te zapomniane zespoły per saldo nie
      zasłużyły na tak surową ocenę.
      W końcu wartość muzyki nie polega tylko na umiejętnościach
      technicznych wykonawcy. "There's more to picture than meets the
      eye"...
      • zielony65 Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 02.10.09, 16:14
        A ja słucham fragmentów (całych się nie da!) płyt Masters
        Apprentices i stwierdzam z przykrością, że perkusista tej grupy po
        prostu nie umiał grać na perkusji. Tak samo, jak wspomniany przeze
        perkusista szwajcarskiego Toad. I wielu innych.
        Publiczność (fani) sama dała ocenę takiej muzyki. Spuszczając ją do
        szamba, z którego by się nie dźwignęła, gdyby nie paru cwaniaczków.

        • basilisque Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 30.10.09, 21:30
          Tu jeszcze powrócę do tego tematu, bo jednak co jakiś czas udaje mi się dotrzeć
          do dobrych nagrań i grup, a - w dużym stopniu zapomnianych, czy słabo
          zauważonych przez współczesnych takich jak SOFT MACHINE, GONG (pre-Pink Floyd),
          czy np TOMORROW... to
          wszystko grupy, które powstawały w 65-67 roku i prezentowały naprawdę wysoki
          poziom!
          • ilnyckyj Gong 31.10.09, 14:28

            Wpienilem się strasznie, bo napisałem długiego i wymęczonego posta na temat
            grupy Gong i wszystko mi wcięło (kazalo się jeszcze raz zalogować, a potem się
            urwało), zniknęło... Gdzieś w odmętach internetu.

            Głównie chodziło o to, że Gong wcale nie poprzedzał Pink Floydów, jak
            sugerowałeś, przeciwnie powstało ok. 69 i miało swoje wielce oryginalne
            dokonania muzyczno-baśniowe (PLANET GONG) do końca lat 70-tych. POdałem też
            przykłady z Youtube'a , ale drugi raz już nie będę szukał, znajdzcie sobie sami.
            Warto, bo ludzie z wyobraźnią wiecej niż muzyczną.

            W ogóle przy pisaniu postów trzeba uważać, żeby nie za długo pisać, bo potem
            sesja wygasa i trzeba się drugi raz logować, a jak się nie uda to wszystko co
            napisałes przepada...sad
      • dziwny_ten_swiat Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 29.03.10, 20:05
        t.o.m.e.k napisał:

        > No i tu nie sposób się zgodzić, choćby w kontekście wspomnianego
        > wyżej Indian Summer, nie mówiąc już o przykładach typu Captain
        > Beyond, Bakerloo, Armageddon, Kin Ping Meh czy 2066 And Then
        > (suita "Spring" zwłaszcza!). Generalnie, żeby tworzyć jako taką
        > muzykę, zwłaszcza czerpiącą z klasyki, instrumentarium trzeba mieć
        > opanowane - problemy mogą się pojawić ewentualnie na etapie
        > kompozycji. Ale z drugiej strony - norweski zespół Lucifer Was, w
        > którym wirtuozi raczej nie grali, brak błyskotliwości nadrabiali z
        > powodzeniem świetnymi melodiami swoich kawałków.

        Ja znam np. Armageddon (co prawda było już kilka ale rozumiem, że chodzi
        o ten z lat 70-tych), to świetna grupa, choć krótkotrwała. Jej liderem był Keith
        Relf znany, choć zapomniany już wokalista Yardbirds (pamiętamy go m.in. ze
        słynnej sceny w "Powiększeniu"). Z innych znanych mi muzyków był Martin Pugh
        (wcześniej Steamhammer)Zostawili po sobie niestety tylko jeden album. W 75 roku
        Relf zginął tragicznie i grupa zakończyła działalność.
    • basilisque Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 28.03.10, 23:16
      Wracając do tego trochę zapomnianego wątku o Nieznanym Kanonie, to w tamtym
      wielkim boomie rockowo-kulturowym na pewno było wiele pereł, które przepadły,
      albo zostały zapomniane i to niekoniecznie jakieś całkiem nieznane kapele z
      Basel czy Oslo, ale wiele dobrego garażowego rocka ze Stanów czy Kanady, jak np.
      Seeds czy Music Machine. Albo nawet wspomniany już tu Blue Cheer, którego lider
      właśnie niedawno umarł.

      Nie wspomnę o tych, którzy nawet zaistnieli przez chwilę na rynku ale zostali
      zapomniani jak The Poets, Electric Prunes (chyba pierwsza psychodeliczna kapela)
      czy Spooky Tooth.
      A kto jeszcze pamięta np. Question Marka (?) i jego Mysterians?
    • essor Re: Tak zwany Nieznany Kanon Rocka (NKR) 30.03.10, 19:38
      Skkoro mowa tu o jakiejś grupie z Bazylei, to warto wspomnieć o faktycznie nieco
      zapomnianej niemieckiej awangardzie końca lat 60-tych, ansamblach takich jak
      Can, NEU czy Faust. Czyli tzw. kraut-rock. Z którego
      wyrosła elektroniczna psychodelia Kraftwerk i Tangerine Dreams.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka