25 styczeń - Dzień sekretarki

25.01.10, 23:52

25 stycznia panie pracujące w sekretariatach mają swoje święto. Wprawdzie na
zachodzie sekretarek już nie ma - są tylko asystentki. W Polsce jest tak, że
pani, która nazywa się sekretarką, pełni funkcję asystentki. Chciałbym w dniu
dzisiejszym z okazji Dnia Sekretarki - wszystkim sekretarkom życzyć aby się
im układało bardzo dobrze z szefami a i również z cała klientelą którą muszą
obsłużyć (jakkolwiek by to nie zabrzmiało), oraz mnóstwa dobrych rzeczy które
uszczęśliwiłyby ich w w życiu rodzinnym.




    • ryszq Re: 25 styczeń - Dzień sekretarki 26.01.10, 07:38
      Pamiętacie Marylę i jej przebój "Szparkę sekretarkę"?

      www.youtube.com/watch?v=bYZpwWIEOCg
      Przed latyw okolicach końca ubiegłego wieku, kiedy wdrażać zaczęto systemy komputerowe w mojej byłej firmie w sekretariacie pracowały dwie starsze już sekretarki które wykonywały wydruki różnych opisów, specyfikacji itp. ale pomału ciężar ten zaczęli przejmować pracownicy ponieważ musieliśmy się uczyć już pracy na komputerze a klawiatura zaczęła spełniać też rodzaj maszyny do pisania. Tzw. hala maszyn z paniami maszynistkami przestała istnieć, kreślarki zaczęły odchodzić w czas przeszły - komputeryzacja przedsiębiorstwa stała się rzeczą nieuchronną. Reorganizacja przedsiębiorstw zaczęła wymiatać wszystkich którzy nie zdołali się zaadaptować do nowych warunków. Oczywiście odbywało się to nie bez bólu, ale wtedy starszyźnie proponowano odejście na tzw. wcześniejszą emeryturę i w miało to wtedy jeszcze ludzką twarz. Ale ja o czym innym w nawiązaniu do wczorajszego postu:

      Pracowała też u nas nowa sprzątaczka, która niczym specjalnie się nie wyróżniała pracując na pół etatu. Zdarzyło się , ze musiałem zostać w nadgodzinach i przygotować uzupełniającą dokumentację na następny dzień i zjawić się z nią u inwestora. Najgorsze
      dla mnie było napisanie nowych specyfikacji i wypełnienie rubryk z rodzajem materiału ,ciężaru itd. Robiła to zawsze któraś z sekretarek (były dwie, jak już wyżej wspomniałem - jedna z nich nawiedzona religijnie) ale w tym dniu miałem pecha - akurat obie były nieobecne. Akurat przyszła ta nowo przyjęta sprzątaczka, w momencie kiedy leciał stek niewybrednych przekleństw z mojej strony a pani która weszła by posprzątać musiała to usłyszeć i weszła mówiąc: - "Ale tu głośno. Chciałam posprzątać".Powiedziałem jej , że nie musi dzisiaj sprzątać, bo nie ma sensu.
      " - I czym się pan przejmuje?- usłyszałem - tych parę stron ja mogę panu przepisać. Pracowałam kiedyś w telegrafie na dalekopisie , a w domu trochę piszę na kompie". Nie miałem nic do stracenia i dałem jej do przepisania ok. 20 stron.
      To co zobaczyłem - po prostu mnie powaliło. Pisała z szybkością karabinu maszynowego. Czegoś takiego nie widziałem. To było g e n i a l n e.
      Okazało się, że kiedyś zajęła znaczące miejsce w jakichś mistrzostwach w szybkości pisania na maszynie czy na dalekopisie. Ale w telekomunikacji gdzie pracowała, komputeryzacja zaczęła wypierać telegraf i kiedy po odchowaniu dzieci chciała wrócić do pracy nie było dla niej miejsca , ponieważ recesja na rynku pracy dotykała głównie kobiety.
      Musiała brać co było w zasięgu jej możliwości i tym sposobem znalazła się w naszej firmie mimo , że miała pokończone nieżyciowe już wtedy kursy m.in. stenografii. Następnego dnia spotkałem się z szefem u inwestora i powiedziałem mu , jaki mamy w naszym biurze nieodkryty talent w osobie sprzątaczki. Był zaskoczony. Zasugerowałem mu, żeby w okolicznościach przejścia na emeryturę obu pań ze sekretariatu, po prostu "nowoprzyjętą" sprzątaczkę zatrudnić w sekretariacie Tak też się stało niebawem. W tym momencie uzyskała znaczny status zawodowy - ale nie przekładało się to na konktretne pieniądze. Potem nasze drogi się rozeszły, ja przeniosłem się do innej firmy a ta za kilka lat splajtowała. A Ona? no cóż przyjęła się do innej już firmy gdzie jest pracownicą sekretariatu ale pierwsze skrzypce gra długonoga ładna dziewczyna, bo wizerunek firmy to często ładna sekretarka, czy inaczej mówiąc asystentka. No właśnie?- jak to jest? Wysoka , długonoga blondynka z mniejszą wiedzą, czy tęższa pani w średnim wieku z olbrzymim doświadczeniem? Obie przecież kształtują wizerunek firmy. Ta pierwsza od parzenia kawy i miłego uśmiechania się, z tą drugą może lepiej porozmawiać. W każdym razie uzupełniają się chyba dobrze. Ta pierwsza ma także atut znajomosci dwóch języków obcych a ta druga organizacji sekretariatu. Grunt , że się utrzymała na powierzcni co w dzisiejszych czasach nie jest łatwe.
      Na koniec coś z ubiegłego wieku:
      ,,Dyrektor prosi sekretarkę, by napisała ogłoszenie , że zebranie odbędzie
      się we wtorek. Po jakim czasie sekretarka pyta:
      - Panie dyrektorze, jak się pisze wtorek? Na końcu jest ,,k" czy ,,g"?
      Dyrektor idzie do swojej biblioteczki podręcznej w gablocie, stojącej dumnie
      za szkłem:
      - Przeszukałem w słowniku hasła na ,,f" i nie znalazłem słowa ftorek! Niech
      pani napisze, że zebranie odbędzie się w środę".

      Miłego dnia życzę!


      • super222 Re: 25 styczeń - Dzień sekretarki 26.01.10, 09:48
        A...przecież ... doczekałam się. big_grin

        Sympatyczny temat, historyjka opisana w sposób,
        który wskazuje, że autorowi znane były *cierpienia
        wynalazców* tworzących projekty, zarządzenia, okólniki.
        Te *złote myśli*, efekt pracy twórczej (tutaj kosztorys)
        inżynierów, techników, kierowników i wielu innych *ważnych*
        dla przedsiębiorstwa stanowisk, znalazłszy się w *wąskim
        gardle* każdej firmy hali maszynskazane były
        na leżenie tzw. odłogiem. Nic nie pomagały uśmiechy, ukłony
        a nawet i przyniesienie jakiegoś batonika. Nie...i już.
        Nawet taka uwaga na brudnopisie skreślona długopisem dyrektora
        *przepisać w pierwszej kolejności* nie odnosiła skutku, gdy
        maszynistka *już nie mogła*. Maszynistki w hali maszyn pracowały
        *na akord*, a wyliczaniem normy i należności za tę pracę
        zajmowała się najulubieńsza. Było to jedyne miejsce pracy
        gdzie pracowało się w biurze na akord. Nie wiadomo jak na takim
        systemie wynagradzania wychodziły, ale jakość i estetyka pism
        nie były na wysokim poziomie. Maszynistki były ważnymi filarami
        w strukturze każdej firmy. Praca ciężka, wymagająca biegłości
        w stukaniu w klawiaturę, ortografii, a nawet budowy zdań.

        ryszardzie - dzięki za miły tekst.
        • ryszq Re: 25 styczeń - Dzień sekretarki 26.01.10, 11:00
          smile
          Dodam , że "maszynistki" po takim wielogodzinnym stukaniu na akord cierpiały na
          choroby palców i nadgarstka. I coś mi się zdaje , że to była ich choroba zawodowa.
        • tadeusz_ski.51 Re: 25 styczeń - Dzień sekretarki 26.01.10, 11:51
          Superka znakomicie jest zorientowana w tym temacie big_grin big_grin
          • ryszq Re: 25 styczeń - Dzień sekretarki 26.01.10, 12:49
            Racja! Czuje dziołcha bluesa!
            tongue_out
            • tadeusz_ski.51 Re: 25 styczeń - Dzień sekretarki 27.01.10, 11:11
              Na marginesie zapiszę, że sekretarki to z reguły ładne babki big_grin
              "Wizytówki" firmy! big_grin
              • tadeusz_ski.51 To dlatego Superka ma nicka 27.01.10, 11:14
                ... jakiego ma! Ciekawe, czy jest faktycznie taka super czy tylko się
                przechwala? Hmmmm...
                No i w czym jest super? Tak, to ważne: w czym?
      • rena-ta49 Re: 25 styczeń - Dzień sekretarki 26.01.10, 14:00
        ryszg napisał :"Ale w telekomunikacji gdzie pracowała, komputeryzacja zaczęła
        wypierać telegraf"

        Skąd ja znam ten ból ? Mnie się udało wcześniej przenieść się do państwowego
        zakładu pracy . Skorzystałam o tyle że nie musiałam pracować na męczące 3
        zmiany , rodzina też skorzystała , gdyż więcej miałam dla niej czasu smile
      • darima_ka Re: 25 styczeń - Dzień sekretarki 26.01.10, 18:01
        ryszq napisał :<,Dyrektor prosi sekretarkę, by napisała ogłoszenie , że zebranie
        odbędzie
        się we wtorek. Po jakim czasie sekretarka pyta:
        - Panie dyrektorze, jak się pisze wtorek? Na końcu jest ,,k" czy ,,g"?
        Dyrektor idzie do swojej biblioteczki podręcznej w gablocie, stojącej dumnie
        za szkłem:
        - Przeszukałem w słowniku hasła na ,,f" i nie znalazłem słowa ftorek! Niech
        pani napisze, że zebranie odbędzie się w środę". >
        Hahaha, dooobre big_grin big_grin
Pełna wersja