Pamietnik slomianego wdowca...

19.03.10, 08:56
Pamiętnik słomianego wdowca

Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień. Całkiem przyjemna
odmiana. Myślę, że razem z psem miło spędzimy te dni.

Poniedziałek

DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć. Wiem, o której będę wstawał, ile czasu poświęcę na poranną toaletę i śniadanie.
Policzyłem, ile zajmie mi zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie.

Jestem miło zaskoczony, że mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro można tak szybko się z tym uporać.
Wystarczy odpowiednio zorganizować sobie pracę.

Na kolację zafundowałem sobie i psu po steku.
Żeby stworzyć miły nastrój, ładnie nakryłem do stołu.
Ustawiłem wazon z różami i zapaliłem świecę.
Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki, potem główne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka.
Ja popijam wino i palę dobre cygaro.
Dawno nie czułem się tak dobrze.

Wtorek

MUSZĘ jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia. Zdaje się,
że wymaga kilku drobnych poprawek.
Wyjaśniłem psu, że nie codziennie jest święto, dlatego nie może się spodziewać, że zawsze będzie jadł przystawki i inne dania z trzech różnych misek, które ja muszę myć.

Przy śniadaniu zauważyłem, że picie soku ze świeżych pomarańczy
ma jedną zasadniczą wadę. Za każdym razem trzeba potem myć wyciskarkę. Jak rozwiązać ten problem? Trzeba przygotować sok na dwa dni - wtedy wyciskarkę myje się dwa razy rzadziej.

Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie. W ten sposób ma się jeden garnek mniej do zmywania.
Na pewno nie będę codziennie biegał z odkurzaczem tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto. Muszę tylko pamiętać, żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy. Poza tym czuję się świetnie.

Środa

MAM wrażenie, że prowadzenie domu zajmuje jednak więcej czasu,
niż przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoją strategię.
I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób
nie stracę w kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie posiłku nigdy nie powinno trwać dłużej niż jedzenie.

Kolejny problem to słanie łóżka. Najpierw trzeba się z niego
wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, a na końcu jeszcze równo ułożyć pościel - zawracanie głowy. Nie uważam, żeby codzienne
słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza, że i tak wieczorem człowiek musi się do niego położyć. W sumie wydaje się, że jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu.

Zrezygnowałem też z przygotowywania osobnych posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach. Pies trochę się krzywił, ale cóż... Skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków, on też nie powinien grymasić.

Czwartek

KONIEC z wyciskaniem soku z pomarańczy! To nie do wiary, że z tym niewinnie wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu. Kupię sobie gotowy sok w butelkach.

Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z łóżka prawie nie naruszając pościeli. Rano musiałem tylko wygładzić narzutę. Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można się za często przewracać z boku na bok. Trochę bolą mnie plecy, ale gorący prysznic powinien pomóc.

Zrezygnowałem z codziennego golenia, bo to zwykła strata czasu. Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci,
bo nie ma zarostu.

Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem jeść z czystego talerza. Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy.
Pies też może jeść z jednej miski... w końcu to tylko zwierzę.

UWAGA: doszedłem do wniosku, że odkurzać trzeba najwyżej raz w tygodniu. Parówki na obiad i na kolację.

Piątek

KONIEC z sokiem pomarańczowym! Za dużo dźwigania.
Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem nieźle,
po południu gorzej, a wieczorem w ogóle.
Poza tym, jeśli żywić się nimi dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą wywoływać lekkie mdłości.

Pies dostał suchą karmę. Jest równie pożywna, a miska nie jest popaćkana.

Z kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka. Smakuje tak samo,
a nie trzeba brudzić talerza ani chochli. Teraz już nie czuję się tak, jakbym był automatyczną zmywarką do naczyń.

Przestałem wycierać podłogę w kuchni. Ta czynność irytowała mnie
tak samo jak słanie łóżka.

UWAGA: Żegnajcie puszki!!! Nie będę brudził sobie otwieracza.

Sobota

Po co wieczorem zdejmować ubranie, skoro rano znów trzeba je włożyć? Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć.
Przy okazji można zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym układaniem.

Pies nakruszył na podłogę. Zbeształem go. Powiedziałem, że nie
jestem jego służącym.
Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę, że moja żona też tak czasem
do mnie mówi.

Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty.
Nerwy mam napięte jak postronki.
Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania.
Wszystkie te czynności doprowadzają mnie do rozpaczy.

Plan na dziś: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Żadnych talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot.
Trochę bolą mnie dziąsła. Pewnie jem za mało owoców, ale nie chce mi się ich taszczyć ze sklepu. Może to początek szkorbutu?

Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna i zrobiłem pranie. Wybuchnąłem histerycznym śmiechem.
Powiedziałem jej, że nie mam czasu na takie rzeczy.

Jest pewien problem z wanną. Odpływ zatkał się makaronem.
Ale niespecjalnie się martwię. I tak przestałem się kąpać.

UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy się spieszyć, żeby zbyt długo nie trzymać jej otwartej.

Niedziela

OGLĄDALIŚMY z psem telewizję z łóżka. Na ekranie różni ludzie zajadali przeróżne smakołyki, a my tylko z zazdrością przełykaliśmy ślinkę.
Obaj jesteśmy osłabieni i drażliwi. Rano zjedliśmy coś z psiej miski,
ale żadnemu z nas to nie smakowało.

Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z nim na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po zakupy,
ale po prostu nie mogę wykrzesać z siebie dość sił.
Mam problemy z utrzymaniem równowagi, zaczyna szwankować wzrok.
Pies zupełnie przestał merdać ogonem.

Pchani resztką instynktu samozachowawczego, wyczołgujemy się z łóżka i idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzinę jemy różne pyszności. Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć.
Później lądujemy w hotelu. Pokój jest wysprzątany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych domowych obowiązków.

Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszło to do głowy mojej żonie?


    • zak-1 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 19.03.10, 12:00
      Co za głupi facet, nie umiał sobie kupić zmywarki i problem z
      głowy ????tez czasami jestem słomianym wdowcem , ale nie mam takich
      problemów , a jeszcze mam 2 synow na głowie smile
      • rena-ta49 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 19.03.10, 13:36
        Hahaha, nie trzeba kupować zmywarki , można do restauracji , czy hotelu iść
        jak żony nie ma smile smile
      • easy.kobra22 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 20.03.10, 05:00
        zak-1 napisał:

        > Co za głupi facet, nie umiał sobie kupić zmywarki i problem z
        > głowy ????tez czasami jestem słomianym wdowcem , ale nie mam takich
        > problemów , a jeszcze mam 2 synow na głowie smile

        Temu facetowi zmywarka nie rozwiazala by problemu,
        on musialby miec Robota, ktory robil by za niego wszystko,
        od przygotowania jedzenia, zmywania garow, sprzatania,prania,
        itd.
    • rena-ta49 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 19.03.10, 13:37
      Łoooomatkopolko co za sierota smile smile
    • samantha.1 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 19.03.10, 19:28
      Hehehe, chyba mój men miałby te same problemy tongue_out
    • 1_konkretna Re: Pamietnik slomianego wdowca... 20.03.10, 06:49
      ....i teraz wiadomo do czego mężczyżnie potrzebna jest kobieta,... Po miesiącu
      takiego życia bez baby facet wyciągnie kopyta !
      • rena-ta49 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 20.03.10, 08:57
        Smutna prawda smile
        • zak-1 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 20.03.10, 11:40
          Trochę sie dziewczyny mylicie smile Większosc facetów , jak musi to da
          sobie radę . Tylko muszą być do tego zmuszeni. Bo jak nie musza ,
          to nie nie da rady .....smile
          • easy.kobra22 Talent kulinarny mezczyzny... 20.03.10, 15:36
            Przy tej czynności można odkryć talenty kulinarne mężczyzny,
            tego prawdziwego. Kiedy tylko mężczyzna samodzielnie proponuje
            przyrządzanie jedzenia w ten sposób, zostaje uruchomiony pewien
            łańcuch reakcji

            1. Mężczyzna przynosi grill i worek z węglem
            2. Kobieta czyści grill
            3. Kobieta idzie do spożywczego
            4. Kobieta idzie do rzeźnika
            5. Kobieta idzie do piekarni
            6. Kobieta przygotowuje sałatki i warzywa
            7. Kobieta przygotowuje mięso do grillowania
            8. Kobieta układa mięso na tacy z koniecznymi sztućcami,
            przyprawami i marynatami
            9. Kobieta przynosi czysty grill oraz tace z mięsem mężczyźnie,
            który, rozwalony na leżaku koło grilla, popija piwo
            10. Mężczyzna układa mięso na grillu
            11. Kobieta wchodzi do domu, aby przygotować stół
            12. Kobieta sprawdza czy warzywa ugotowały się
            13. Kobieta przygotowuje deser
            14. Kobieta wraca, aby powiadomić męża, że mięso właśnie się pali
            15. Mężczyzna zdejmuje przypalone mięso i przynosi kobiecie
            16. Kobieta podaje do stołu
            17. Mężczyzna serwuje drinki.
            18. Kobieta wykańcza deser i przygotowuje kawę
            19. Kobieta podaje deser i kawę
            20. Po posiłku kobieta znosi ze stołu i zdejmuje obrus
            21. Kobieta myje naczynia i sprząta w kuchni
            22. Mężczyzna zostawia grilla, bo węgle są jeszcze gorące
            23. Mężczyzna pyta kobietę czy docenia, że dziś nie musiała
            gotować obiadu
            24. Widząc jej niedowierzające spojrzenie, mężczyzna stwierdza,
            że kobiety nigdy nie można zadowolić
            • darima_ka Re: Talent kulinarny mezczyzny... 20.03.10, 15:45
              Hahaha trafiłaś w 10-tkę big_grin , mniej wiecej tak to zawsze wygląda big_grin big_grin
          • darima_ka Re: Pamietnik slomianego wdowca... 20.03.10, 15:42
            Też tak sądzę ,że potrzeba matką wynalazków big_grin
            Nikt z nas nie urodził się z umiejętnościami do sprzątania, gotowania.
            Warunki zmuszają by sobie radzić , chyba ,ze jest się "syneczkiem mamusi" czyli
            kompletnym niedojdą tongue_out
            • zak-1 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 21.03.10, 13:17
              Hahahahahah- dobre z tym grilemsmile)))muszę to zastosować .
              • darima_ka Re: Pamietnik slomianego wdowca... 21.03.10, 19:25
                Zak nie godzi się, tak żone wykorzystywać big_grin big_grin
              • easy.kobra22 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 21.03.10, 19:43
                Zak, tylko uwazaj, bo role moga sie odmienic, i na miejscu
                kobieta moze znalesc sie mezczyzna, to znaczy Ty,
                hehehe, ale bys sie wkopalbig_grin
                • zak-1 Re: Pamietnik slomianego wdowca... 21.03.10, 20:01
                  Grilowanie idzie mi bardzo dobrze , jak na razie smile Najbardziej
                  lubię robić w niedzielę obiad na grilu .....wspólnie smile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja