ksiezniczka-02
29.08.10, 13:56
Byłam z moim małżonkiem z festynie z pracy, potem na urodziny mieliśmy dojechać do kumpla, a tu czar prysł. Telefon z domu,że moja teściowa spadła ze schodów. i sobota się skończyła na pogotowiu , potem na oddziele, bo ją zostawili na obserwacji. Szczęście w nieszczęściu,że nie połamała się, tylko głowa do szycia. Chyba zlikwiduję jej ten wózek inwalidzki a dostanie fotel bez kółek

.