rudka-a
08.10.16, 12:56
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,20807861,sasiadom-nie-podobaly-sie-rysunki-na-chodniku-teraz-kilkaset.html#MTstream
Jak dobrze, że miałam szczęśliwe dzieciństwo....mogłam rysować kredą, gotować zupę z piasku, trawy, kwiatków, układać budowle z listewek, bujać się na trzepaku, śpiewać piosenki z koleżankami, skakać w gumę, łazić po drzewach...i wieczorem umorusana do granic możliwości wracać do domu, pełna wrażeń, emocji...
Czasem przechodząc 'między blokami' zastanawiam się...gdzie są dzieci? gdzie ich radosny gwar?...czy zamieniły piaskownicę na gry komputerowe?
przeszkadza nam pies sąsiadki, dziecko rysujące kredą...itp, itd....
nie dajmy się zwariować do reszty........
mieszkałam długo w bloku, znam realia wspólnego mieszkania, sąsiadów..
wiem, czego można się spodziewać...
'szkoda' wyrządzona przez użycie kredy nie jest trwała..zniknie wraz z deszczem...