rena-ta49
12.10.16, 15:03
ejm VII kadencji nie byłby w stanie wybrać jesienią 2015 r. żadnego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Umożliwiła to dopiero przyjęta głosami PO i PSL w czerwcu 2015 r. nowa ustawa o TK. Taką sugestię można wyłapać w ujawnionych ostatnio e-mailach wiceprezesa TK Stanisława Biernata. I w całym sporze o Trybunał, w tym jednym punkcie się z nim zgadzam.
Tryb normalny i przyspieszony
Przed zmianą ustawy, w czerwcu 2015 r., wybór sędziów był uregulowany w ustawie z 1 sierpnia 1997 r. o Trybunale Konstytucyjnym i regulaminie Sejmu. Wypowiadała się ona jednak w tym zakresie niezwykle skromnie. Właściwie powtarzała tylko unormowania konstytucyjne, czyli 15-osobowy skład (art. 5 ust. 1), dziewięcioletnią kadencję (art. 5 ust. 2), wymóg najwyższych kwalifikacji (art. 5 ust. 3). Określała też podmioty upoważnione do zgłaszania kandydatów w imieniu Sejmu (art. 5 ust. 4: co najmniej 50 posłów lub Prezydium Sejmu).
Ustawa doprecyzowała także prawną formę wyboru (stosowna uchwała zapada bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ogólnej liczby posłów). Wreszcie wprowadzała obowiązek ślubowania przed prezydentem, określała rotę ślubowania i konsekwencję odmowy jego złożenia.
Z kolei wewnętrzny tryb procedowania Sejmu określał regulamin w rozdziale 5 („Wybór oraz powołanie i odwołanie organów państwowych"), w art. 26–31. Mówił, kto może zgłosić wniosek z kandydatami na sędziego TK (Prezydium Sejmu albo grupa co najmniej 50 posłów), jaki jest termin składania wniosku (30 dni przed upływem kadencji), i jaka jest procedura wyboru (opinia komisji, termin głosowania).
Kadencja pięciu sędziów TK w 2015 r. kończyła się odpowiednio: 6 listopada (Maria Gintowt-Jankowicz, Wojciech Hermeliński, Marek Kotlinowski) oraz 2 grudnia (Zbigniew Cieślak, Teresa Liszcz).
Zgodnie ze stanem prawnym wynikającym z ustawy 1997 r. termin na zgłoszenie kandydatów na miejsca zwalniane w listopadzie 2015 r. upływał 7 października, a na zwalniane w grudniu – 3 listopada. Gdyby chcieć procedować zgodnie z tymi terminami, pierwszy dzień, w którym marszałek Sejmu mógłby skierować wnioski z kandydatami na trzy pierwsze wakaty do właściwej komisji sejmowej przypadał 8 października 2015 r. Był to czwartek.
Komisja prawdopodobnie podjęłaby procedowanie najwcześniej po weekendzie, czyli 13–14 października (wtorek–środa). Jego efektem musiała być pisemna opinia komisji. Mogła ona być przygotowana 14–15 października. Po przyjęciu opinii należałoby przekazać wniosek i opinię posłom oraz podjąć procedowanie.
W sprawie wyboru sędziów TK ma ono dwa tryby: normalny i przyśpieszony. W normalnym terminarz układa się następująco: komisja doręcza posłom druk zawierający kandydatury, a poddanie ich pod głosowanie nie może odbyć się wcześniej niż siódmego dnia od dnia doręczenia. Tym samym realnie głosowanie nad kandydatami na wakaty listopadowe w trybie normalnym mogło nastąpić 22–23 października.
W trybie przyśpieszonym (Sejm mógł tak zarządzić w szczególnym przypadku) możliwe było skrócenie procedowania poprzez rozpatrzenie wniosku bez przesyłania go do właściwej komisji i pominięcie terminów związanych z głosowaniem (art. 30 ust. 9 regulaminu Sejmu). Licząc więc czwartek 8 października za punkt wyjścia, głosowanie mogłoby odbyć się najwcześniej w piątek 9 października.
Należy jednak pamiętać, że jeszcze nigdy Sejm nie wybierał sędziów TK bez opinii komisji i gdyby chcieć zastosować procedurę przyśpieszoną, w ostrej kampanii wyborczej wyglądałoby to fatalnie. Dlatego nawet w trybie przyśpieszonym zwołano by prawdopodobnie komisję na piątek, 9 października, a głosowanie izby odbyłoby się najwcześniej w poniedziałek–wtorek 12–13 października.
Odchodzący prezydent nie poczekał
Na powyższe nałożyć trzeba jeszcze termin wyborów. Konstytucja mówi, że prezydent wyznacza wybory w dzień wolny od pracy „przypadający w ciągu 30 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu" (art. 98 ust. 2). Czteroletnia VII kadencja Sejmu kończyła się 8 listopada 2015 r. Prezydent był zatem zobowiązany zarządzić wybory nie później niż w dniu 10 sierpnia 2015 r. A zatem mógł tego dokonać zarówno ustępujący prezydent Bronisław Komorowski, jak i obejmujący urząd Andrzej Duda, ponieważ rozpoczynał on kadencję 6 sierpnia 2015 r.
Za wykonaniem tego obowiązku przez prezydenta Dudę przemawiała polityczna kultura. Zgodnie ze standardami demokratycznego państwa prawa, ustępujący prezydent powinien powstrzymać się od tak fundamentalnej decyzji. Jednak Bronisław Komorowski zdecydował się zrealizować to uprawnienie. Podstawę prawną określającą datę wyborów parlamentarnych stanowiło postanowienie z 17 lipca 2015 r., które weszło w życie 22 lipca.
Co do samego terminu wyborów – powinny się one odbyć w okresie od 9 października do 7 listopada. Skoro termin trzeba było wyznaczyć na dzień wolny od pracy, w grę wchodziły cztery niedziele: 11, 18 i 25 października lub 1 listopada. Prezydent Komorowski wyznaczył najdalszą możliwą w praktyce niedzielę – 25 października (1 listopada to święto Wszystkich Świętych).
Same złe terminy
Najwcześniejszy termin wyborów parlamentarnych przypadał zatem na 11 października, a wyboru sędziów TK (przy skorzystaniu z nadzwyczajnej procedury przyspieszonej) – 9 października. Standardowy termin wypadał dopiero 22–23 października. Wnioski są następujące:
? gdyby prezydent Komorowski wyznaczył termin wyborów na pierwszy możliwy dzień (11 października), albo pozostawił wyznaczenie terminu następcy, który tak by zdecydował według starego stanu prawnego, nie było możliwe przeprowadzenie procedury wyboru sędziego TK na żaden z wakatów w 2015 r. przez Sejm VII kadencji;
? gdyby prezydent Komorowski wyznaczył termin wyboru na 18 października, konieczne byłoby zwołanie dodatkowego posiedzenia Sejmu w tygodniu, na koniec którego przypadał dzień wyborów parlamentarnych i wybór sędziów TK musiałby zostać przeprowadzony w trybie przyśpieszonym (w trybie zwykłym głosowanie musiałoby odbyć się w czwartek lub piątek przed niedzielą wyborczą), co byłoby praktycznie niemożliwe i ujawniłoby zamiar „skoku na Trybunał";
? prezydent Komorowski wyznaczył termin wyborów na 25 października, co oznaczało, że wybór sędziów TK w starym stanie prawnym miałby się odbyć w tygodniu poprzedzającym tydzień, na koniec którego odbywałyby się wybory parlamentarne (tryb przyśpieszony), lub w tygodniu wyborczym (tryb normalny) – i byłby w praktyce również niemożliwy.
Ustawa gotowa błyskawicznie
Projekt nowej ustawy o Trybunale został złożony w lipcu 2013 r. i po I czytaniu, które odbyło się 29 sierpnia, skierowany do prac w komisji. Sprawozdanie komisji przyjęto 12 maja 2015 r., czyli dwa dni po przegranej Bronisława Komorowskiego w pierwszej turze wyborów. W tym samym dniu do przepisów końcowych został wprowadzony art. 137 (wówczas pod nr 135a) umożliwiający wybór sędziów TK na wszystkie wakaty, jakie pojawią się w 2015 r.
Po wygranej Andrzeja Dudy procedowanie przyśpieszyło. 26 maja 2015 r. odbyło się drugie czytanie projektu ustawy, a 27 maja trzecie i głosowanie.
28 maja ustawa wpłynęła do Senatu, a ten 12 czerwca wprowadził poprawki. Stanowisko z poprawkami wróciło do Sejmu tego samego dnia. Po rozpatrzeniu poprawek senackich 25 czerwca ustawę przyjął Sejm, a 30 czerwca przekazano ją do podpisu prezydentowi. Bronisław Komorowski złożył podpis 21 lipca. Następnie zarządził ogłoszenie ustawy – weszła w życie 30 sierpnia.
Warto też podkreślić, że w toku prac legislacyjnych vacatio legis zostało skrócone z planowanych trzech miesięcy do 30 dni, mimo że zmiany wprowadzone w ustawie były rewolucyjne. Pierwotne vacatio legis eliminowałoby całkowicie możliwość wyboru sędziów TK przez Sejm VII kadencji.
www.rp.pl/Rzecz-o-polityce/310119912-Muszynski-Anatomia-skoku-na-Trybunal.html#ap-5