Dodaj do ulubionych

List otwarty do pana Rafała Trzaskowskiego,

20.06.20, 10:03
Prezydenta Warszawy, Kandydata na urząd Prezydenta RP
„Mamy dość!”
Szanowny Panie Rafale,
Ze zdumieniem i zaskoczeniem przyjęłam Pański list. Czytając już jednak pierwszy akapit, zdziwiłam się, że „wyciekł list prezesa” – bo list ten nigdzie nie wyciekał, gdyż Jarosław Kaczyński wysyła otwarty list do członków PiS przed każdymi wyborami. Myślę, że powinien pan to wiedzieć, ale rozumiem, że mogło umknąć, bo dotychczas wyborcami PiS niespecjalnie pan się interesował.
Zdecydowałam się odpisać na Pańskie pismo, by dać Panu do zrozumienia, że są Polacy, którym paciorki i świecidełka nie przysłaniają całej sytuacji i nie odbierają pamięci.
Pisze pan, że nasze życie polityczne „od wielu lat trawi choroba nienawiści”. Słuszna uwaga, jednak zabrakło mi w tym akapicie uderzenia się w piersi. Nie dalej jak tydzień temu zapowiadał pan „wypalenie żelazem” reform PiS. Kilka tygodni temu nieelegancko naśmiewał się pan z urzędującego Prezydenta, a na niewygodne pytania podczas własnego wiecu odkrzykiwał pan ze skwaszoną miną „nie słyszę!”. Jednocześnie z uśmiechem aprobował Pan obecność osoby z napisem „Je*ać Pis” na maseczce. Reprezentuje Pan w tych wyborach partię, która, obiektywnie rzecz ujmując, rozpętała największą hejterską nagonkę na polityka w dziejach RP. I nigdy za to nie przeprosiła.
Używa pan w swojej kampanii hasła „Mamy dość!” – i tutaj pozwolę sobie to zacytować. Tak, my, wyborcy i sympatycy PiS mamy dość szczucia na nas i na to ugrupowanie. Mamy dość emocjonalnych dyskusji i medialnych pyskówek opartych na ogólnikach, mamy dość rozhuśtywania nastrojów w Polsce. Jest pan reprezentantem partii, która 5 lat temu po przegranych wyborach określiła się jako totalna opozycja, a która 15 lat temu, również po przegranych wyborach, nazwała wyborców PiS moherowymi beretami. Później liderzy pańskiej partii nawoływali do wyrzynania nas jak watahy, do otaczania nas kordonem sanitarnym, do patroszenia liderów partii, którą wspieramy. Mamy dość poniżania konserwatywnych wartości, które wyznajemy. Ci spośród nas, którzy są wierzący, mają dość instrumentalnego wykorzystywania przez Pana przynależności do Kościoła Katolickiego. Mamy dość prób wprowadzania pod stołem „równościowych” zajęć w przedszkolach i szkołach, wbrew woli rodziców. Mamy dość awanturnictwa i infantylizmu w sejmie, ciamajdanów, popychania i uderzania posłów PiS, grzebania im w rzeczach. Mamy dość hipokryzji, mamy dość polityków, którzy wyznają zasadę, że „dwa razy obiecać to jak raz dotrzymać”, mamy dość ludzi żartujących ze Smoleńska.
Pisze pan, że musimy się stać znów wspólnotą, mimo różnic. Wszyscy byśmy tego chcieli, ale najpierw wasi wyborcy, musieli by usłyszeć od was, że potępiacie takie akty przemocy, w stylu blokowania wjazdu na Wawel, niecenzuralnych wyzwisk wobec Prezydenta lub dewastacji biur posłów PiS, że nawołujecie do wyciszenia emocji, mając w pamięci nie tak dawną tragedię na Krakowskim Przedmieściu. Zamiast tego wasi wyborcy słyszą ciche przyzwolenie w słowach „PiS sobie na to zasłużył”, albo napiętnowanie przez pańskiego współpracownika pana Rabieja faktu ochrony prezesa PiS. Najpierw musicie się rozliczyć ze swoim postępowaniem względem nas i przedstawicieli PiS, publicznie przeprosić za lata okazywania pogardy, szczucie na nas, za przedstawianie nas jako patologii, mało wykształconych, zacofanych, śmierdzących naftaliną, uprzedzonych, szarańczy, dinozaurów itd. Rzeczywiście wiele wody musi upłynąć, by takie rowy zasypać, ale zdecydowanie lepiej zacząć od słowa „przepraszam” niż od przeinaczania słów polityków Zjednoczonej Prawicy. Dotąd ani jedno słowo „przepraszam” nie padło wobec nas w przestrzeni publicznej.
Na koniec przypomnę Panu, że pan Prezydent Andrzej Duda w ciągu swojej kadencji wykonał wiele gestów dobrej woli w kierunku oponentów politycznych, za co, w podzięce, spotkał go niesprawiedliwy hejt (bo trudno współpracujący z Panem Sok z Buraka nazwać krytyką) i szyderstwa. Wiele razy podejmował rolę mediatora, mimo wystawienia się na niezadowolenie ze strony własnych wyborców. Udowodnił co najmniej kilka razy, że jest gotowy nawet narazić się swojej macierzystej partii w imię wyciszenia emocji i znalezienia kompromisu. Od 2018 roku piastuje pan urząd prezydenta Warszawy. Czy jest Pan w stanie przytoczyć choćby jedną taką mediację z pańskiej strony? Z czego pan jest dumny po tym swoim urzędowaniu? Jaki jest pana największy sukces dla miasta?
Mówi i pisze Pan wiele – problem w tym, że zbyt wiele jest Pan w stanie powiedzieć i napisać bez żadnego poczucia konsekwencji i autentyczności. Albo nie ma Pan własnego zdania na kluczowe tematy i unika odpowiedzi, albo kompromituje się Pan stwierdzeniami na temat własności Gazpromu, czy miejsc pracy stworzonych przez zasadzenie drzew. Jak Pan wyobraża sobie zabieganie o polskie interesy gospodarcze podczas spotkań międzynarodowych, gdy nie rozumie pan podstaw ekonomicznych i ma nikłą orientację na temat największych biznesowych graczy?
Nie jest Pan wrogiem. Jest Pan reprezentantem przeciwników politycznych. Przeciwnikiem Pana nie mogę nazwać, gdyż nie dał Pan dotąd poznać, że posiada własne zdanie, opinię czy wizję. Odbieram Pana jako pewien marketingowy produkt, który, niestety, wystarcza pewnej grupie wyborców, bo jest ładnie opakowany i nie jest PiS.
Mam nadzieję, że większość wyborców będzie umiało jednak sprawiedliwie ocenić Pański dotychczasowy dorobek polityczny, Pańskie zasługi dla stolicy i Pańskie nieszczere deklaracje światopoglądowe.
Z poważaniem,
Wyborca PIS (podajcie dalej)

Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka