Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly

29.04.08, 19:55
"Jestem sama. Nie ułożyło mi się życie. Nie mam przyjaciół, rodziny,
znajomych. Nikt mnie nie kocha, nikt nie lubi. Nie mam po co żyć.
Chcę umrzeć".

"Niedawno zauważyłam, że wypadają mi włosy. Są coraz rzadsze. Lekarz
powiedział, że niedługo zupełnie wyłysieję. Wstydzę się wyjść na
ulicę. Całymi dniami siedzę w domu i rozpaczam. Chcę umrzeć".

To są wymyślone przeze mnie sytuacje.
Co o nich myślicie?
Który z tych kłopotów jest poważniejszym kłopotem?


    • rena-ta49 Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 29.04.08, 19:58
      Zależy jakie kto ma "priorytety z w życiu, dla mnie żaden nie kwalifikuje sie do
      samobójstwa:!
      • inka-1 No wlasnie..uwazam.. 29.04.08, 20:00
        ze czesto sami sobie problemy wymyslamy...i urastaja one do
        nieobliczalnych rozmiarow...bo my je nakrecamy sami...niby proste..a
        jak sie im nie dac
        • rena-ta49 Re: No wlasnie..uwazam.. 29.04.08, 20:03
          Niektórzy ludzie do swojego wygladu ogromną wagę przywiązują , inni
          są mniej odporni psychicznie i kazda drobnostka urasta do ogromnego problemu
    • samantha.1 Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 01.05.08, 09:24
      inka-1 napisała:

      > "Jestem sama. Nie ułożyło mi się życie. Nie mam przyjaciół, rodziny,
      > znajomych. Nikt mnie nie kocha, nikt nie lubi. Nie mam po co żyć.
      > Chcę umrzeć".
      >
      > "Niedawno zauważyłam, że wypadają mi włosy. Są coraz rzadsze. Lekarz
      > powiedział, że niedługo zupełnie wyłysieję. Wstydzę się wyjść na
      > ulicę. Całymi dniami siedzę w domu i rozpaczam. Chcę umrzeć".
      >
      > To są wymyślone przeze mnie sytuacje.
      > Co o nich myślicie?
      > Który z tych kłopotów jest poważniejszym kłopotem?

      Też miewałam takie myśli , ale są chyba już poza mną!
      Zaczynam dochodzić do siebie, i stwierdzam ,że to wszystko jest tak mało ważne
      ,że niewarte utraty zdrowia!
      >
      >
      • zak-1 Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 01.05.08, 09:30
        Inka najgorsza jest ta łysina .smile))) Dzisiaj jest świeto , więc
        piszę niepowaznie . Od jutra znowu na serio ...wtedy napisze ,ze
        najgorsze jest niekochanie smile))
    • misi4 Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 02.07.13, 19:21
      A gdzie mieszkasz? Ile masz lat?
      • darima_ka Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 02.07.13, 20:15
        A swoją droga wykopać watek sprzed pięciu lat ,
        to mistrzostwo big_grin
    • darima_ka Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 02.07.13, 19:53
      W/g mnie żadna.
      W pierwszej wystarczy wyjść do ludzi ,otworzyć się na nich.
      Wiele jest osób samotnych i uczestniczy aktywnie w życiu społeczeństwa.
      Nikt do nas nie przyjdzie z pytaniem czy nie potrzebujemy towarzystwa,
      trzeba samemu chcieć być miedzy ludźmi.
    • grzech_o_1 Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 02.07.13, 21:05
      Żaden.
      Sprawa psychologii znana od dawien dawna. Gdy jeszcze psychologia nie istniała.
      Około 95 procent naszych klopotów, problemów, wręcz psychoz, to sprawy wydumane. Odczucia czysto subiektywne. Nie mające żadnego pokrycia w rzeczywistości.
      • tropem_misia1 Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 03.07.13, 06:56
        Zapomniałeś o ludziach ,którzy za tym stoją.
        Dla Cię to żadem kłopot.ale dla co poniektórych przełamanie się czy barier nawet jak sami je sobie stworzyli jest wręcz niemożliwe.
        Dla innych pikuś , dla drugich dramat, który w skrajnych przypadkach prowadzi 1) samobójstwo, 2) izolacji kompletnej ( ja tam miałam prosić o wydzierganie szydełkiem takiej capecki z bawełny - ale jak zachorowałam tak się wyleczyłam)
        • rena-ta49 Re: Klopot prawdziwy czy wydumany...duzy czy maly 03.07.13, 13:46
          Czyżbyśmy mieli społeczeństwo mało psychicznie odporne?
          Kiedyś ludzie po chemioterapii się "zamykali" teraz aktorzy pokazują nam ,
          że oni też chorują ,ważne że z takiej choroby można wyjść.
Pełna wersja