tadeusz_ski.51
17.02.09, 08:46
improwizacji! To cecha wykszałcona w trakcie wielu dziesięcioleci akordowej
produkcji. Bo co miał taki człowiek robić, gdy kupił jakiś towar, który z
reguły był bublem, wybrakiem lub niedoróbką? Musiał naprawiać! W dodatku, z
braku tzw. wolnych środków, naprawiać we własnym zakresie, czyli domowym
sposobem. Każdy, kto dostał w PRL-u nowe mieszkanie, doskonale wie o czym
mówię - po prostu zanim się człowiek wprowadził, musiał to nowe wyremontować.
A żeby wyremontować, trzeba było towar skombinować, od majstrów tych co
budowali ten budynek, oni jakimś cudem mieli wszelkie potrzebne towary
...nawet jugosłowiańskie bezpieczniki do skrzynek energetycznych (inne nie
pasowały).
Albo weźmy taki samochód, co to miał wdzięczną nazwę Polonez. To znakomity
pojazd dla majsterkowiczów i początkujących mechaników. A jakie niespodzianki
człowieka mogły spotkać! Ho hoooo, jedziesz gdzieś a tu bach i stoisz, bo
wysiadła pompka paliwowa albo cewka zapłonowa, gorzej jak moduł pierdyknął,
to już nie przelewki, trochu grubszy wydatek i nie było go czym zastąpić! Bo
taki pasek klinowy, to wiadomo, betka! Łapało się jakąś laskę, ściągało jej
rajstopy i z jednej skręconej nogawki można było zrobić całkiem przyzwoity
pasek klinowy. No więc jak widać na powyższych przykładach, Polak musiał
improwizować, bo inaczej się żyć nie dało! Improwizować i kombinować, bo
towarów też na rynku nie było... Nie dziwcie się więc inne narody, że Polak
potrafi! Też byście musieli potrafić, gdybyście mieli PRL-e.