Jeśli miłość to chemia, więc możemy

30.05.09, 16:34
założyć, że związek kobiety z mężczyzną ma odczyn obojętny. Kontynuując
porównanie do chemii można domniemywać, że składniki tego związku mają różne
odczyny? Osobiście zakładam, że kobieta ma odczyn kwaśny (bo często bywa
skwaszona) a mężczyzna zasadowy (no bo ma zasady). Idąc dalej tym tropem,
można wysnuć wniosek, że źle się dzieje w tych związkach, gdzie jeden ze
składników ma większe nasycenie i przeważa. Wtedy można np. powiedzieć, że to
"kwaśne małżeństwo"? No i jak Wam się podoba powyższy wywód? Chemia!
    • zak-1 Re: Jeśli miłość to chemia, więc możemy 30.05.09, 16:37
      Wyższa filozofia smile)) nie mam zdania na ten temat .
      • tadeusz_ski.51 No jak? Opieram się na nauce, 30.05.09, 16:49
        która wybadała, że "miłość to chemia". Ja tylko to rozwinąłem?
    • samantha.1 Re: Jeśli miłość to chemia, więc możemy 30.05.09, 16:42
      Zakładasz ,że zasady mają tylko meni?
      na jakiej podstawie takie wnioski?
      ja bym wręcz co innego twierdziła , ci co chwalą się że mają zasady zazwyczaj
      są zakłamanymi ludźmi bez wszelkich zasad. Człowiek który naprawdę ma zasady nie
      chwali sie nimi , tylko żyje według zasad ?
      • tadeusz_ski.51 No i proszę, 30.05.09, 16:51
        już się ze mną kłóci. A nie mówiłem, że kobiety mają dużo "kwasów"?
        • samantha.1 Re: No i proszę, 30.05.09, 16:59
          Od kłótni specjalistką nie jestem ,ale Ty jako choleryk coś chyba n/t wiesz?
          kobiety mają soki , nie kwasy smile
    • samantha.1 Re: Jeśli miłość to chemia, więc możemy 30.05.09, 16:44
      W małżeństwie/ zwiazku gdzie istnieje miłość prawdziwa , nie ma podziału na
      "nasycenie" jest zrozumienie i partnerstwo
      • tadeusz_ski.51 Toteż mówię, 30.05.09, 16:52
        że w takim związku składniki się neutralizują.
Pełna wersja