tadeusz_ski.51
30.05.09, 16:34
założyć, że związek kobiety z mężczyzną ma odczyn obojętny. Kontynuując
porównanie do chemii można domniemywać, że składniki tego związku mają różne
odczyny? Osobiście zakładam, że kobieta ma odczyn kwaśny (bo często bywa
skwaszona) a mężczyzna zasadowy (no bo ma zasady). Idąc dalej tym tropem,
można wysnuć wniosek, że źle się dzieje w tych związkach, gdzie jeden ze
składników ma większe nasycenie i przeważa. Wtedy można np. powiedzieć, że to
"kwaśne małżeństwo"? No i jak Wam się podoba powyższy wywód? Chemia!