tadeusz_ski.51
13.06.09, 17:54
Rzecz dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Od wielu lat przebywa tam
pan Tadek.
- Pan Tadek nie odezwał się do nikogo przez ten okres i generalnie zajmuje się
patrzeniem w okno.
- Pewnego letniego popołudnia za oknem pojawia się ogrodnik, który nawozi
grządki z truskawkami. Po godzinie wpatrywania się w ogrodnika pan Tadek
pomalutku wstaje i rusza w stronę okna, otwiera je powoli, patrzy na
ogrodnika, patrzy na truskawki i wypowiada zdanie:
- A co pan robi?
Konsternacja. Wszyscy pacjenci i personel zupełnie zszokowani - pan Tadek się
odezwał!
Ogrodnik odpowiada:
- Ja, panie Tadku, nawożę truskawki.
Pan Tadek myśli i w końcu:
- Co ?
Ogrodnik: - No... posypuje je nawozem.
Pan Tadek po namyśle:
- Co?
- Ogrodnik: - No ... posypuje truskawki gównem, żeby były lepsze.
Pan Tadek myśli: - Aha....
Pan Tadek zamyka pomalu okno i zamyślony wraca na miejsce. Siada i myśli.
Po pól godzinie wstaje, podchodzi do okna, otwiera je i mówi:
- Wie pan co? Ja truskawki posypuje cukrem, żeby były lepsze, ale ja to
podobno pojebany jestem.