tadeusz_ski.51
25.08.09, 18:28
w łagodniejszej formie, bywa nazywane męskością. Powolutku, stopniowo, wmawia
się nam, że prawdziwy mężczyzna musi być szorstki w traktowaniu wszystkich,
bez wyjątku. Mam wrażenie, jakby kreowano taki oto wzorzec: Prawdziwy
mężczyzna preferuje rozwiązania siłowe, idzie przez życie przebojem, niezbyt
rozgarnięty, na bakier z kulturą i dobrym wychowaniem, operujący ubogim
zasobem słów, stąd nie jest zbyt rozmowny ale za to skuteczny. Jeśli kobieta
się opiera, jaki problem wziąć siłą? Po fakcie uzna wyższość, będzie się bała
poskarżyć. Jak znam życie, to takie przypadki są nader częste, co więcej, taka
kobieta czuje się "doceniona" przez prawdziwego mężczyznę.
Jakoś ten nowoczesny wzór prawdziwego mężczyzny mi "nie leży"? No nie wiem,
czuję jakby to przeniesiono z okresu Wspólnoty Pierwotnej? A mówią, że
cywilizacja się rozwija? Zdaje się, że w niektórych sektorach cofa? A może to
ja nie nadążam?