Gość: farba
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
25.03.04, 17:30
Za syna pobił ucznia
Nauczyciel pobil 9-letniego Seweryna, w obronie swego syna. Dyrektorka
zignorował pobicie, bo starała się o certyfikat "Szkoły z klasą" - czyli m.in
wolnej od przemocy.
Dziewięcioletni Seweryn jest uczniem trzeciej klasy szkoły podstawowej w
Parzęczewie. Drugą klasę ukończył wyróżniony nagrodą za postępy w nauce i
dobre zachowanie. Od marca ubiegłego roku nie lubi chodzić do szkoły, po
wydawałoby się niewinnej zabawie z synem jednego z nauczycieli.
- Odepchnąłem go tylko, a on uderzył mnie kijem do hokeja w plecy - opowiada
Seweryn. - Pobiegłem pod klasę z płaczem, a Mikołaj pobiegł po swojego tatę.
Nauczyciel złapał mnie za rękę, sprawdził czy nie ma nikogo w ubikacji, potem
szarpał za włosy i bił po plecach.
Pobicie chłopca zdradziły ślady widoczne na plecach, karku i rękach. Mama
chłopca powiadomiła dyrektora szkoły, że nauczyciel Marek G. pobił jej syna.
- Złapał go z tyłu za ubranie i to chyba wszystko, taki mi powiedział -
tłumaczy dyrektorka.
Dyrektor nie wyciągnęła żadnych konsekwencji wobec porywczego nauczyciela.
Może dlatego, że szkoła starała się o certyfikat "Szkoły z klasą", a nerwowy
nauczyciel był szefem zespołu „Przeciw przemocy w szkole i rodzinie”. 10
października szkoła otrzymała ten certyfikat - jednym z warunków było nie
używanie w szkole przemocy. Trzy dni później Seweryn został po raz kolejny
pobity przez Marka G.
- Złapał mnie na korytarzu za rękę i ciągnął do pomieszczenia za salą
gimnastyczną - mówi dziewięciolatek. - Złapałem się framugi i zacząłem głośno
krzyczeć, że chcę do pani dyrektor - mówi.
Dyrektor nie uwierzyła chłopcu. Nauczyciel także nie widzi w swoim zachowaniu
nic złego.
- Uważam, że nie użyłem siły wobec chłopca, on się zachował jak przestępca
wobec mojego syna.
Sprawą nauczyciela zajęła się działająca przy wojewodzie, złożona głównie z
nauczycieli komisja dyscyplinarna. Badała ona jedynie drugi przypadek pobicia
chłopca, zupełnie lekceważąc pierwszy. Komisji nie przekonała ani obdukcja
lekarska, gdzie opisane były liczne siniaki i otarcia, ani opinia psychologa
mówiąca o tym, że lęki chłopca wskazują na to, że był on ofiarą przemocy w
szkole. Ostatecznie komisja sprawę umorzyła, wzmacniając w chłopcu poczucie
krzywdy, a w nauczycielu poczucie bezkarności. Także kuratorium w tej
sytuacji czuje się zwolnione z dalszego badania tej sprawy.
- Jak dziecko zrobi coś złego, to jest ukarane. Jak nauczyciel zrobi coś
złego, to nie. I tego właśnie nie rozumiem – tak puentuje całą sprawę Seweryn.
Rodzice chłopca nie poddają się. O krzywdzie swojego dziecka powiadomili
prokuratora. Wszystko po to by przywrócić swojemu dziecku wiarę w dorosłych i
uwolnić go od lęków po doznanej w szkole przemocy.
Nawet jak jest to prawdą że mały Seweryn pobił syna nauczyciela to czy
nauczyciel powinien bić chłopca. A dyrektorka nawet nagany nie dała
nauczycielowi w-fu. który notabene jest szefem zespołu "Przeciw przemocy w
szkole i rodzinie.
ps. I to ma być szkoła z klasą