Gość: Przykro
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
06.07.02, 18:26
Szkoła- przynajmniej podstawowa- mam dzieci w tym wieku- od dawna stała się
tylko kiepską przechowalnią dzieci na czas kiedy rodzice są w pracy!
Pisze to rodzic, którego dzieci mają "dobre" świadectwa! Ale przecież ich
wiedza i umiejętności wogóle nie pochodzą z tej instutucji, do której z musu
uczęszczają! Godziny pracy w domu z nami- rodzicami, i z prywatnymi
korepetytorami.Bez tego-strach pomyśleć!
Nauczyciele w szkole pod pozorem tzw. indywidualnych-"autorskich" programów
wstawiają kit nieprzeciętny.Cała ich praca to najczęściej tylko
odpytanie,ewentualnie klasówki,których miesiącami nie mają czasu sprawdzić.
Sztuka motywowania,elementarne podstawy psychologii to także dla "naszych"
nauczycieli czarna magia.
Nie przeczę,zapewne zdarzają się jeszcze prawdziwi pedagodzy, tacy z
powołania.Niestety sam poznałem tylko nieliczne wyjątki,które potwierdzają
regułę."Szlachetny zawód nauczycielski" opanowały ODPADKI,które nie załapały
się na inne studia!-Taka jest smutna prawda!Do tego klika ta jest tak
solidarna,że próba ingerencji w "uład" jest wręcz niebezpieczna dla własnego
dziecka.Dlatego większość rodziców z pokorą ,po staremu zanosi do szkoły
"kwiatki"- z byle powodu wyrażając swą wdzięczność
biednym,przemęczonym,zapracowanym,kochanym nierobom!
Kto się zgadza- nie musi się rozpisywać-Niech wstawi"Re":"Popieram".
O wynik jestem spokojny, a wszystkich oburzonych mam w nosie, chociaż
jednocześnie jest mi bardzo,bardzo PRZYKRO!