Gość: ola
IP: 158.75.3.*
10.09.02, 11:20
Jestem matką dziecka, które tydzień temu rozpoczęło naukę w I-szej klasie SP.
Śledziłam wcześniej "przebieg" akcji "Szkoła z klasą" (jeśli takowy przebieg
istnieje) i z zadowoleniem przeczytałam, że szkoła, do której posłałam
dziecko, przystąpiła do akcji. Spodziewałam się, że jeśli nie na rozpoczęciu
roku szkolnego, to chociaż na pierwszym zebraniu rodziców dowiem się, że
szkoła przystąpiła, będzie chciała osiągnąć to i to, w związku z tym
spodziewa się, że my, rodzice, zrobimy to czy to... Niestety, nie doczekałąm
się, a sami nauczycieli nie są, jak się okazuje, zorientowani w udziale
szkoły w akcji. Wniosek nasuwa się sam: szkole, a może organizatorom też?
chodzi zapewne tylko o wpisanie udziału w kolejnej akcji, wymianie papierków
między dyrekcją a kimś tam, z całkowitym pominięciem nas. A może uznano, że
dzieci i rodzice dzieci z klas pierwszych są za głupi, żeby decydować o
swojej szkole?