Szkoła z klasą - organ kontrolny

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.05, 11:19
Moje dziecko uczy się w szkole "z klasą". Używam cudzysłowia specjalnie,
albowiem szkoła ta (Ochota Warszawa) uczy dzieci ściągania z opracowań na
jęz. polskim, nie sprzyja rozwijaniu społecznych relacji, czyli np.
przyjaźni - nie pozwala na siedzenie w ławce z przyjacielem itp., itd.
Czy jest jakiś organ, który weryfikuje nadawanie takim szkołom zaszczytnego
tytułu Gazety? Wspomnę, że moje dziecko od lat jest wzorowym uvczniem, nie
sprawia kłopotów, ale widzę, jak dzień za dniem zabijana jest w nim
samodzielność, kreatywność......
    • Gość: Inna mama Re: Szkoła z klasą - organ kontrolny IP: *.chello.pl 26.09.05, 13:13
      Nie, nie ma. Certyfikat dostają szkoły, które powypisują to, co organizator
      akcji chciałby przeczytać, a co może niewiele mieć wspólnego z prawdą.
      Moje dziecko chodziło do szkoły podstawowej. Pominę, której , bo w tej chwili
      to nie istotne. Szkoła otrzymała zaszczytny tytuł, ale to co się w niej działo
      zasługiwało raczej na tytuł szkoły bez klasy.
      Kłamstwo i oszustwo było cnotą.
      Donosicielstwo kwitło.
      Brak szacunku wobec wszystkich był na porządku dziennym.
      Uczono jak skutecznie walczyć z takmi wartościami jak przyjaźń, solidarność
      Uczono poniżać chorych, upośledzonych, ubogich ( choć deklaracje bywały zgoła
      inne, ponizanie chętnie wprowadzano w czyny).
      Kontaktowałam się z sekretariatem akcji, zgłaszałam swoje zastrzeżenia,
      i.......szkoła nadal szczyci się wspomnianym certyfikatem.
      Dzieki Bogu moje dziecko już do niej nie chodzi. Jest w innej szkole z klasą,
      która w 100% zasługuje na ten tytuł.
      • sekretariat_akcji Re: Szkoła z klasą - organ kontrolny 29.09.05, 15:40
        Witam
        Certyfikat i tytuł "Szkoły z klasą" otrzymują te szkoły, które wykażą się
        zrealizowaniem 6 zadań - po jednym z obszaru każdej z Zasad Szkoły z klasą,
        czyli:
        1. DOBRZE UCZY KAŻDEGO UCZNIA.
        Potrafi wyjaśniać i zaciekawiać; dba, aby wszyscy uczniowie osiągali coraz
        lepsze wyniki i rozwijali swoje aspiracje i zainteresowania.
        2. SZKOŁA OCENIA SPRAWIEDLIWIE.
        Uczniowie wiedzą, czego mają się nauczyć, znają i rozumieją zasady oceniania.
        3. SZKOŁA UCZY MYŚLEĆ I ROZUMIEĆ ŚWIAT.
        Uczy twórczego i krytycznego myślenia, a wiedza i umiejętności w niej zdobyte
        pomagają zrozumieć to, co dzieje się w ich miejscowości, w Polsce, na świecie
        oraz rozwiązywać realne problemy.
        4. SZKOŁA ROZWIJA SPOŁECZNIE, UCZY WRAŻLIWOŚCI.
        Uczniowie uczą się współdziałania w zespole, angażują się w pracę na rzecz
        innych ludzi oraz działają dla dobra swej małej i dużej ojczyzny oraz całego
        świata.
        5. SZKOŁA POMAGA UWIERZYĆ W SIEBIE, TWORZY DOBRY KLIMAT.
        W szkole panuje życzliwa, pełna wzajemnego szacunku atmosfera, uczniowie mają
        szansę uwierzyć we własne siły.
        6. SZKOŁA PRZYGOTOWUJE DO PRZYSZŁOŚCI.
        Uczy języków obcych, posługiwania się komputerem i internetem, przygotowuje
        uczniów do życia w zjednoczonej Europie i wprowadza w świat kultury.

        Nie oznacza to, że szkoły są idealne pod każdym względem w podanych wyżej
        obszarach, ale że podejmują działania mające na celu poprawienie sytuacji w
        każdym z nich.
        Owoce swojej pracy - w postaci sprawozdań szkoły umieszczają na wizytówce -
        specjalnej stronie szkoły opisującej jej działania podejmowane w ramach naszej
        akcji. Można na stronie www.gazeta.pl/klasa znaleźć wszystkie szkoły
        uczestniczące w naszej Akcji. Jeżeli w umieszczonych tam sprawozdaniach
        znajdziecie Państwo jakiekolwiek nieprawidłowości - bardzo prosimy o kontakt z
        sekretatiatem Akcji.
        Pozdrawiam
        • Gość: Inna mama Re: Szkoła z klasą - organ kontrolny IP: *.chello.pl 29.09.05, 16:34
          Swego czasu kontaktowałam się ( telefonicznie) z sekretariatem akcji.
          Usłyszałam wymijającą odpowiedź, że sprawozdania są jawne, że za ich uczciwość
          odpowiada dyrektor itp. Może to i prawda, ale w sprawozdaniach aż się roi od
          klamstw o rzekomej działalności, na szcżęście już byłej, szkoły mojego syna!
          I co z tego wynika - dokładnie N I C.
          Chociaż może nie, nieprawdziwe, za to interesujące sprawozdania napędzają
          chętnych ( szkoła jest placówką niepubliczną).
          Czy szkola uczy dobrze- tego nie wiem. Wiem natomiast, że wielu uczniów chodzi
          na korepetycje i dodatkowe lekcje. Nie ma konsultacji ani kółek przedmiotowych.
          Z pomocy nauczyciela w zasadzie nikt nie korzysta.
          O zawrót głowy wypawił mnie punkt 2 - ten o sprawiedliwej ocenie każdego
          ucznia - Ocena zalezy od opinii jaką ma uczeń, pozycji spolecznej lub
          majątkowej rodziców, ewentualnie prezentów dawanych nauczycielom.
          Humorystycznie brzmi np. pkt 3 - w szkole tępi się jakiekolwiek przejawy
          samodzielnego myślenia, zaś sprzeciw - uczniów lub rodziców- jest brany jako
          zamach na szkołę.
          Nie mniej zabawnie brzmi pkt 5 w szkole, w której praktycznie nie ma ani
          samorządu, ani kółek zainteresowań, ani jakiejkolwiek działalności społecznej.
          Jedynym kultem placówki jest kult pienądza - tych, którzy mają grube portfele
          nalezy czcić i szanować.
          Smieszy mnie dobry klimat w szkole, zwłaszcza, gdy kwitnie donosicielstwo,
          lizusostwo. I jest to mile widziane , wręcz nagradzane.
          Zastanawiam się jak ma przygotowywać do przszyłości ( vide pkt 6) szkoła jawnie
          głosząca antyeuropejskie hasełka.
          To tylko niektóre przyklady. Papier ( klawiatura) są cierpliwe, wytrzymają
          wszystko. Zdaję sobie sprawę, że weryfikacja wszystkich sprawozdań jest trudna,
          czasem wręcz niemożliwa, ale czy w takim razie akcja ma sens?
          Wiem, że są szkoły pracujące uczciwie, ciężko, soldnie, którym naprawdę zalezy
          na uczniach nie zaś na wymyślaniu bardziej czy mniej niedorzecznych sprawozdań.
          Wiem, że są szkoły mające tytuł "Szkoły z klasą" - choćby ta, do której
          uczęszcza obecnie moje dziecko, i która w sprawozdaniu umieściła prawdę.
          • zuchna Re: Szkoła z klasą - organ kontrolny 02.10.05, 23:19
            "Mamo" i "Inna mamo"! Z tego, co mówicie i jak odpowiada Wam Sekretariat Akcji
            wypływa jeden wniosek: nie podchodźmy do "szkoły z klasą" ani tym podobnych,
            wymyślonych przez szlachetnych entuzjastów, akcji z emocjami czy - nie daj
            Boże - daleko idącymi nadziejami. "Akcyjność" ma to do siebie, że jest chwilowa
            i powierzchowna (chociaż wierzmy, że lepiej robić "akcję" niż nie robić nic
            wcale). Ostygnijmy nieco. Uczę w liceum i gimnazjum. To drugie otrzymało
            rzeczony certyfikat. Wisi sobie na ścianie. Pracowało nań kilka (może
            kilkanaście) osób (grono liczy jakieś 60 sztuk). Były to wyłącznie osoby
            starające się o awans zawodowy i wybrały tę pracę świadomie. Wykonały furę
            solidnej roboty. Zaparły się czterema łapami i miały z jej wykonania nawet
            pewną satysfakcję. Nie widać jednak żadnej korzyści, jaką mieliby z tego
            certyfikatu uczniowie. Kto z nas miał wady, których nie widział albo nie
            zamierzał się pozbyć, ten je ma (i odpowiednio - nadal się pozbyć nie
            zamierza). Śmiem dać głowę, że treści "wizytówki szkoły z klasą" nie zna 95%
            kadry niezaangażowanej w akcję. No i co? Mam z tego powodu napiętnować tę
            akcję? Nie. Sekretariat Wam odpowiada, jakie teksty Mu są potrzebne. I
            tyle! "Szkoła" (czyli 12 nauczycieli) napisała = szkoła ma certyfikat. Nie wiem
            jeszcze, czy znajomość tekstów wysyłanych do Sekretariatu w celu zdobycia
            tytułu obowiązuje całe grono danej szkoły. Jeśli tak, to dyrektor załatwia
            sprawę głosowaniem na Radzie: kto zgadza się z zapisami przygotowanymi przez
            Zespół Do Zdobycia Tytułu"? Wszyscy się zgadzają, bo ufają kolegom z Zespołu, a
            przyznać, że się treści nie zna, byłoby wstyd. Na honor - ja nie pamiętam, czy
            mnie ktokolwiek pytał, co ja myślę o treściach powstałych w mojej szkole.
            Naprawdę, wierzcie, Mamy, że szkoda czasu, aby nauczyciele Waszych dzieci
            czytali metrowe sprawozdania z akcji. Niech się zajmą przygotowaniem zajęć.
            Przykro mi czytać o szkołach to, co piszecie. Nie wierzę, że "na polskim uczy
            się ściągania z opracowań". Ilu tam jest polonistów? Wszyscy tak uczą? A jak
            wyglądają zdarzenia, które przywiodły Panią do sformułowania takiej opinii o
            nauczaniu polskiego w całej szkole?
            Jeszcze raz: akcja to akcja - niewiele zmieni (przepraszam, ale mam wrażenie,
            że nawet nic). To, jak dzieci są uczone, zależy zwykle wyłącznie od
            nauczyciela. Z nim trzeba rozmawiać. Certyfikat "Szkoła z klasą" niczego nie
            załatwi.
            • Gość: Inna mama Re: Szkoła z klasą - organ kontrolny IP: *.chello.pl 03.10.05, 08:23
              Zgadzam sie, że certyfikat jest niewiele wart, że kto ma wady ten się ich nie
              pozbędzie, kto uczy źle ten pod wpływem otrzymania certyfikatu nie będzie uczył
              dobrze , ze "akcja" nic nie zmieni........ To jedna strona medalu.
              Jest jeszcze inna . "Szkoła z klasą" nie jest lokalną akcyjką jakiegos tam
              pisemka. Jest to ogólnopolska akcja pod egidą największego ogólnopolskiego
              dziennika, a na dodatek pod patronatem prezydenta RP. To do czegoś zobowiązuje,
              a przynajmniej powinno.
              Niestety tak nie jest.
              Szkoły są różne. Z przykrością odnotowuję fakt, że opisana przeze mnie szkoła
              ma się dobrze, na brak chętnych nie narzeka, a co będzie potem - to już mniej
              interesuje jej dyrektora. Najważniejszy jest bieżący dopływ gotówki i
              samozadowolenie. No może jeszcze cicho siedzący rodzice.
              Są też szkoły, w których nauczycielom naprawdę zalezy, chce im się uczyć,
              przygotowują się do lekcji, wymagają, poważnie traktują rodziców. I
              niekoniecznie na ścianach wisi certyfikat Szkoły z klasą.
            • Gość: zniesmaczona Re: Szkoła z klasą - organ kontrolny IP: *.eltronik.net.pl 05.10.05, 00:12
              Najłatwiej krytykować, to oczywiste i najprostsze! A może lepiej włączyć się w
              pracę szkoły, zainteresować się postępami swoich pociech, ale nie tylko od
              święta, np. kiedy kończy się rok szkolny i na świadectwie może pojawić się
              ocena, która nie satysfakcjonuje "ambitnych" rodziców. Nauczyciele to też
              ludzie (aż ludzie) i na pewno nie chcą być osamotnieni w swoich działaniach, są
              otwarci na współpracę,wymianę poglądów, a nawet mądrą krytykę i wskazówki; mało
              tego potrafią przyznać się do błędów, bo jak każda istota ludzka nie są
              nieomylni.Nie sądzę, że wszyscy jesteśmy ideałami,w każdym zawodzie zdarzają
              się "indywidualności" ;z uczniami też tak przecież jest. A może nie, może tylko
              wszyscy nauczyciele są źli, bo tyyyle zarabiają, mają dłuuugie wakacje i tylko
              się lenią. Śmiem sądzić,że wielu z nas to tzw. "siłaczki",niestety.
              Szkoda DROGIE MAMUSIE,że krytykujecie akcję,dzięki której szkoły mogą się
              promować - nie na pokaz, ale na serio - a same niczego nie umiecie
              zaproponować. Wiem coś o tej akcji, bo choć uzyskaliśmy tytuł, dalej
              pracuję/pracujemy uczciwie, aby nikt mi/nam nie zarzucił,że byłam koordynatorem
              owałam czegoś, co nie ma pokrycia w rzeczywistości.
              Pozdrawiam i życzę Paniom lepszych pomysłów, a mniej krytykanctwa.
              A może zechcą Panie po prostu zostać PANIAMI NAUCZYCIELKAMI? Do dzieła!!!
              Powodzenia!!!
              • Gość: Inna mama Re: Szkoła z klasą - organ kontrolny IP: *.chello.pl 05.10.05, 08:23
                Nauczycielką nie zostanę, choc mam ku temu pene kwalifikacje ( ukończyłam
                germanistykę, pracuję jako tłumacz przysięgły).
                Miałam wiele pomysłów jak pomoc szkole, miałam ciekawe propozycje, ale to
                wymagałoby od dyrektora i nauczycieli pewnej pracy i zaangażowania!
                W szkole bywalam dość często, i na bieżąco wiedziałam co się dzieje ( o ile
                uprzednio umówiony nauczyciel miał dla mnie czas, bowiem zdarzało sie, że
                zapomniał, poszedł do domu, albo rozmawiał przez telefon komórkowy).
                Nie należę do "ambitnych" rodziców, uważam, że oceniać nalezy sprawiedliwie.
                Powodów do narzekań na osiągnięcia mojego dziecka też nie miałam - sprawdzian
                po VI klasie zaliczył na 40 pkt ( na tyleż samo możliwych).
                Nie twierdzę, że wszyscy nauczyciele są źle nastawieni do rodziców i leniwi (
                przykłady mądrych ludzi, gotowych do współpracy mam w obecnej szkole), jednak w
                poprzedniej każda krytczna uwaga była odbierana jako atak na szkołę i
                nauczyciela( zaraz , najpóźniej następnego dnia nauczyciel dawał temu wyraz w
                stosunku do dziecka).
                Zaś przyznanie się do błędów........tu ogarnia mnie śmiech na wspomnienie
                anegdotki, gdy jedna z matek na zebraniu pokazała zeszyt, w którym nauczycielka
                poprawiła "agrafkę" na "agrawkę", argumentując, że mamy przecież "agraweczkę" (
                mamy również słownik ortograficzny - jesli są wątpliwości).
                Różni są nauczyciele, różni są rodzice i różni uczniowie. Opisałam konkretną
                szkołę noszącą zaszczytny tytuł "Szkoły z klasą", która jest zaprzeczeniem
                jakiejkolwiek klasy.
                Nie neguję zasług nauczycieli w innych placówkach.
                Uważam, że sekretariat akcji powinien sprawdzać i odnosić się krytycznie do
                sprawozdań, a nie wierzyć w ciemno temu co wypisują dyrektorzy.
                Także dlatego, aby mieć rzetelne porównanie szkoły Pani Zniesmaczonej i
                opisywanej przeze mnie. Wierzę, że w tej pierwszej jest naprawdę dobrze, a
                tytuł uzyskany dzięki uczciwej pracy.
                Mam jednak pytanie - czy oby napewno chodzi nam o promowanie szkół na
                podstawie sprawozdań, które zawierają nieprawdziwe fakty? Czy jest to uczciwe w
                stosunku do tych, którzy mają mniej barwne, za to rzetelne?
    • Gość: gosha74 Re: Szkoła z klasą - organ kontrolny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.05, 22:37
      Witam,
      moje dzieci również chodzą do szkoły z certyfikatem "Szkoła z klasą", ale
      osobiście uważam, że ta placówka nie zasługuje na to wyróżnienie. W roku
      szkolnym 2004/2005 nauczycielka angielskiego była na 5 miesięcznym zwolnieniu(
      choroba nie wybiera), niestety Pani dyrektor nie uważała za stosowne zatrudnić
      czasowo innego nauczyciela. Podobno nikt nie chciał pracować za tak małe
      pieniądze. Na propozycję rodziców, aby zwrócić się do dziekana wydziału
      filologii angielskiej o studentów chcących odbyć praktyki, Pani dyrektor
      oświadczyła, że to chyba przesada i nie ma co dramatyzować (to tylko parę
      miesięcy). Od czasu do czasu lekcje prowadziły nauczycielki znające j.angielski-
      niektóre były poprawiane przez uczniów!!!
Pełna wersja