Dodaj do ulubionych

Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła

IP: *.avamex.krakow.pl 18.10.02, 17:51
Uczę w szkole. Pewno nauczyciele są różni, dobrzy i gorsi podobnie jak są
lepsi i gorsi informatycy, listonosze i złodzieje. Tylko czego to dowodzi?
Życzę tym co narzekają na nauczycieli żeby przyszli sobie na lekcję do
zawodówki. Jak im ktoś zamacha przed nosem pięścią a potem spłonie samochód
(znam taki wypadek) to się już nie będzie mądrzył i płakał nad "biednymi
dziatkami". Winni za to są oczywiście nauczyciele ew. Kościół i media. A coś
mnie się zdaje że 90% procesu wychowawczego odbywa się w rodzinie. No, ale
przezież rodzina to świętość nie ? Tam jest idealnie z definicji. Każdy
rodzic to wspaniały pedagog. Chodzące ideały. Jak ktoś ma naście lat i
zachowuje się jak chuligan to widzę 2 możliwości: albo nie wie co robi i
trzeba go leczyć, albo wie co robi i trzeba go karać. Widzi ktoś trzecią?;)
Miałem kiedyś szczęście uczyć ojca i syna (zaocznie;). jednocześnie. Ojciec
przyznał mi się kiedyś że syn bardzo narzekał na szkołę, a tatuś mu rzecz
jasna wtórował. Po półrocznym pobycie w szkole ojciec zadeklarował publicznie
że już NIGDY nie pozwoli na coś takiego synowi. Zrozumiał co się teraz dzieje
w szkole. Ale do tego trzeba przyjść i popatrzeć a nie gadać pierdoły na
podstawie gazet. Wnerwiają mnie "teoretycy" którzy sytuację szkolną to znają
z perspektywy niesympatycznej pani od polskiego sprzed 30 lat kiedy się
uczyli. Kiedyś w TVN był taki program o "złych uczniach" - jakaś pani
psycholog opowiadała jak to nie ma takich i że są wszyscy cudowni itp.
pierdoły o "biednych dziatkach". Potem przedysawiono jej konkretny problem 1
ucznia z prośbą o opinię. Pani się wiła, kręciła w końcu powiedziała coś w
stylu: "jesteście nauczycielami to sobie radxcie sami". Nic dodać nic ująć.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ja Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: *.pl 18.10.02, 19:47
      Tez jestem nauczycielka, tyle ze w podstawowce. Zgadzam sie z postem wyzej, ze
      ci, co narzekaja na nauczycieli, po prostu szkoly nie znaja od srodka. Ostatnio
      jedna z klas byla na wycieczce. Jako opieka pojechalo tez dwoje rodzicow. Byli
      zszokowani tym, jak zachowywaly sie dzieci. Stwierdzili, ze nigdy nie
      podejrzewaliby niektorych dzieci o takie zachowanie. Wiadomo nie od dzis, ze
      kazdy czlowiek (a zwlaszcza dziecko) inaczej zachowuje sie sam (dziecko w
      domu), a inaczej w grupie (dziecko wsrod kolegow, nie tylko w szkole). Ci
      rodzice sami stwierdzili, ze dla nich to byla niezla lekcja. Sami powiedzieli,
      ze powinien przezyc to kazdy rodzic zapatrzony w swoje dziecko. Wyjazd na
      wycieczke, opieka na stolowce w czasie obiadu, dyzur na korytarzu na przerwie -
      to sa swietne momenty, zeby rodzice mogli wyprobowac te swoje metody
      wychowawcze, ktore usiluja wcisnac nauczycielom jako jedyne sluszne.
      Pewien Anglik powiedzial mi, ze w Wielkiej Brytanii w zwiazku z brakiem
      wyksztalconych nauczycieli, zatrudnia sie do pomocy rodzicow. Sa oni tzw.
      asystentami nauczyciela, prowadza zajecia typu swietlica czy jakies mniej
      wymagajace lekcje, opiekuja sie dziecmi na wycieczkach i posilkach itp. Moze
      jest to jakis pomysl ? Ciekawe ilu rodzicow wymiekloby po jednym dniu takiej
      pracy.
    • Gość: Krzysztof Homan Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: 62.233.233.* 26.10.02, 01:38
      Przesada z tymi 90%. Żyjemy w czasach, w których Rodzina to coraz rzadszy
      przypadek. Światli ludzie postanowili zastąpić szkołą wychowanie dzieci przez
      rodziców. Niestety, wielu dorosłych skwapliwie z tego korzysta. Cóż za ulga! A
      w razie kłopotów media i owi rodzice zawracają głowę szkole.
      Z niewolnika nie masz pracownika. Dopóki edukacja będzie przymusowa i darmowa,
      żadna, choćby najlepsza akcja nie poprawi pracy szkoły, zarówno w zakresie
      dydaktycznym jak i wychowawczym. Tudzież żadne inne równie doniosłe i podniosłe
      referaty, sympozja, apele, itd.
      • Gość: emd Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: *.nowy-sacz.sdi.tpnet.pl 01.11.02, 18:45
        Masz rację.Zastanawiałam się kiedyś jak rozwiązać pewien problem
        wychowawczy,który pojawił się w mojej klasie.Zajęło mi to mnóstwo czasu, na
        rodzićow nie mogłam liczyć,zresztą na nikogo w szkole.Doszłam do wniosku, że w
        szkole wychowawstwo powinien mieć pedagog szkolny a nie nauczyciel
        przedmiotu.Zatrudnić kilku pedagogów, każdemu dać 5 klas pod opiekę, niech
        czuwają bez przerwy nad swoimi klasami, niech rozliczają się z rozwiązanych
        przypadków, niech wzywają policję, rozmawiają z trudnymi rodzicami.W ramach
        swoich godzin pracy oczywiście.Bo tak to wygląda,że teraz najgłówniejszym moim
        zajęciem to sprawy wychowawcze za które mam 27 zł brutto miesięcznie.Czy z
        wychowawstwa można przeżyć cały miesiąc????
        • Gość: Krzysztof Homan Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: 62.233.233.* 03.11.02, 15:38
          Gość portalu: emd napisał(a):

          > Doszłam do wniosku, że w
          > szkole wychowawstwo powinien mieć pedagog szkolny a nie nauczyciel
          > przedmiotu.Zatrudnić kilku pedagogów, każdemu dać 5 klas pod opiekę, niech
          > czuwają bez przerwy nad swoimi klasami, niech rozliczają się z rozwiązanych
          > przypadków, niech wzywają policję, rozmawiają z trudnymi rodzicami.W ramach
          > swoich godzin pracy oczywiście.

          Marny pomysł - wychowawca dla setki czy więcej uczniów.
          Faktem jest natomiast, że z roku na rok wzrasta w szkołach liczba pedagogów.
          Zamieniamy szkoły w placówki resocjalizacyjne.

          Czy z
          > wychowawstwa można przeżyć cały miesiąc????

          Ależ pytanie! ;-)
          Kupa śmiechu te 27 zł. Przed akcją "Szkoła z klasą" wypadałoby zrobić
          akcję "Koniec żartów - wychowawstwo za więcej niż 27 zł".
      • antilout Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła 01.11.02, 21:05
        Gość portalu: Krzysztof Homan napisał(a):

        > Z niewolnika nie masz pracownika. Dopóki edukacja będzie przymusowa i
        darmowa,
        > żadna, choćby najlepsza akcja nie poprawi pracy szkoły, zarówno w zakresie
        > dydaktycznym jak i wychowawczym. Tudzież żadne inne równie doniosłe i
        podniosłe
        >
        > referaty, sympozja, apele, itd.

        Kolejny raz mam przyjemność nie zgodzić się z Panem.
        Kraje "złotych piasków" (Arabia Saudyjska) jeszcze dopłacają rodzicom (także
        tym, którzy przez całe życie z wielbłądów nie schodzili i żadnej wysokiej
        cywilizacji nie widzieli) po kilka tysięcy dolarów na jednego ucznia
        miesięcznie, żeby tyko chcieli swoje pociechy posyłać do tych przymusowych i
        darmowych szkół.
        W dodatku rząd czyni podarunki wszystkim uczniom w postaci "wyprawki szkolnej"
        każdego roku i jeszcze sobie pozwala na taki luksus, jak opłacanie w formie
        stypendiów studiów każdego absolwenta , który tylko ma ochotę pomęczyć się na
        uczelni zagranicznej.

        A edukacja jest tam jak najbardziej przymusowa i darmowa !!!
        A i naród jakoś dziwnie spokojny, nieskorumpowany, zadowolony, niehałaśliwy i
        bogaty według swoich potrzeb.
      • Gość: Bzimbzik Widzę że dyskusja się rozwinęła IP: *.avamex.krakow.pl 14.11.02, 15:59
        Bardzo ciekawe poglądy prezentuje p. Hofman. Pachnie mi utopistą spod znaku upr.
        Głosi oto że to wszystko przez rozpad rodziny i płatną szkołę. Tymczasem
        jeszcze w XIX w. szkoła była była płatna, zaś rodzina (ponoć) nie zepsuta. A
        bydlaki jak były tak są. To kwestia cech człowieka jako takiego. P. Hofman
        iwerzy widzę w różową legendę przeszłości. I stara się być "politycznie
        niepoprawny". Uczę również w "szkole płatnej" społecznej i tam nie jest lepiej.
        Rozpoczynając tę dyskusję chciałem zwrócić uwagę na fakt braku jakichkolwiek
        umiejętności pedagogicznych ze strony rodziców, którym pewne środowiska
        wmawiają jeszcze że są w porządku tylko dlatego że są rodzicami.
        • Gość: Krzysztof Homan Re: Widzę że dyskusja się rozwinęła IP: 62.233.233.* 14.11.02, 20:13
          Gość portalu: Bzimbzik napisał(a):

          > Bardzo ciekawe poglądy prezentuje p. Hofman.

          Krzysztof HOMAN

          Uprzejmie proszę przedstawić się - z kim mam przyjemność rozmawiać?

          > Pachnie mi utopistą spod znaku upr.

          Podoba mi się ten program.
          Jest utopijny w obecnem stanie świadomości społeczeństwa.
          Przedstawiłem SWOJE poglądy, moją diagnozę i receptę na ratowanie ludzkości, w
          tym polskiej oświaty.

          > Głosi oto że to wszystko przez rozpad rodziny i płatną szkołę. Tymczasem
          > jeszcze w XIX w. szkoła była była płatna, zaś rodzina (ponoć) nie zepsuta. A
          > bydlaki jak były tak są. To kwestia cech człowieka jako takiego.

          Najważniejszy jest zanik odpowiedzialności za własne czyny i zaniechania.
          Odejście od naturalnego podziału ról w rodzinie: mężczyzna zapewniający jej
          byt, kobieta dbająca o domowe ognisko.
          A bydlaki zawsze będą, też tak myślę.

          > P. Hofman
          > iwerzy widzę w różową legendę przeszłości. I stara się być "politycznie
          > niepoprawny". Uczę również w "szkole płatnej" społecznej i tam nie jest
          lepiej.

          Nie wiem co to takiego "różowa legenda przeszłości".
          Nie staram się być "politycznie niepoprawnym". MAM zdecydowanie inne poglądy
          niż tzw. politycznie poprawne.
          Nie załatwimy problemów świata wprowadzając szkoły płatne. To nie wystarczy.

          > Rozpoczynając tę dyskusję chciałem zwrócić uwagę na fakt braku jakichkolwiek
          > umiejętności pedagogicznych ze strony rodziców, którym pewne środowiska
          > wmawiają jeszcze że są w porządku tylko dlatego że są rodzicami.

          Oj, pachnie mi to utopią...

          Pozdrawiam
          Krzysztof Homan
          khoman@poczta.onet.pl
          • Gość: voci Re: Widzę że dyskusja się rozwinęła IP: *.lomza.sdi.tpnet.pl 14.11.02, 21:45
            Ludzie, jeszcze moment i kółko się zamknie. Zafascynowaliśmy sie szkołą
            amerykańską to teraz tylko patrzeć, jak będziemy sprawdzać młodzieży posiadanie
            broni przed wejściem do budynku.
            W Szwecji koziego mleka dzieciom nie brakuje. Wolność, wolność i obudzili się z
            ręką w nocniku, zabrali z kiosków gazety i filmy porno i znowu najwyższą
            wartością będzie rodzina. Tylko kiedy oni to odbudują?
            W Angli jak chcesz dziecko posłać do dobrej szkoły, to je zapisz zanim sie
            urodzi, bo kolejka nie śpi. A jak tam już będzie, grzecznie, w mundurku i na
            pomieszkaniu w internacie, to rodzic słono zapłaci. Natomiast niegrzeczne
            dziecko dostanie linią po łapach.
            I o czym tu deliberowac. Sami się chowaliśmy według ZASAD, które wpoili nam
            rodzice i dziadkowie. Byli naszymi autorytetami. Ze szkoły pamietam owszem
            wiele wiadomości, ale tradycję, kulturę i ducha dostaje się w domu, bez dwóch
            zdań!!
            Pozdrawiam gorąco dyskutantów. Voci.
            • Gość: Krzysztof Homan Re: Widzę że dyskusja się rozwinęła IP: 62.233.233.* 14.11.02, 23:52
              Gość portalu: voci napisał(a):

              > Ludzie, jeszcze moment i kółko się zamknie. Zafascynowaliśmy sie szkołą
              > amerykańską to teraz tylko patrzeć, jak będziemy sprawdzać młodzieży
              posiadanie
              > broni przed wejściem do budynku.

              Ja tam niczym się nie zafascynowałem. Proszę wyłączyć mnie z tego
              grona "fascynatów".

              > W Szwecji koziego mleka dzieciom nie brakuje. Wolność, wolność i obudzili się
              z ręką w nocniku, zabrali z kiosków gazety i filmy porno i znowu najwyższą
              > wartością będzie rodzina. Tylko kiedy oni to odbudują?

              Ich ból. A różnimy się czymś od Szwecji (pomijając dochód na głowę)?

              > W Angli jak chcesz dziecko posłać do dobrej szkoły, to je zapisz zanim sie
              > urodzi, bo kolejka nie śpi. A jak tam już będzie, grzecznie, w mundurku i na
              > pomieszkaniu w internacie, to rodzic słono zapłaci. Natomiast niegrzeczne
              > dziecko dostanie linią po łapach.

              Ale Ciemnogród ;-)

              > I o czym tu deliberowac. Sami się chowaliśmy według ZASAD, które wpoili nam
              > rodzice i dziadkowie. Byli naszymi autorytetami. Ze szkoły pamietam owszem
              > wiele wiadomości, ale tradycję, kulturę i ducha dostaje się w domu, bez dwóch
              > zdań!!

              No a teraz Rodziny występują rzadko.
              Teraz szkoła i nauczyciele stoją na straży ducha.
              Zasady są, można cytować całe naręcza. Tylko, że wszystko to na mojej głowie.
              Znaczy się państwa polskiego, ale kasa i praca moje.

              Pozdrawiam
              Krzysztof Homan
              khoman@poczta.onet.pl
              • Gość: bzimbzik Pan Homan jak widzę mocną się przejął.. IP: *.avamex.krakow.pl 18.11.02, 16:56
                Miałem jednak rację w ocenie pana Homana. Utopista w każdym calu..Ciekawe
                kiedyż to poszczególni członkowie rodziny spełniali swe TRDYCYJNE (ha ha)
                funkcje. Chłopka pracował na polu jak i jhej mąż a aystokratki miały mamki.
                Zresztą do XVIII w,. trudno jest w ogóle mówić o wychowaniu. Ogólnie widzę że
                pan Homan prezentuje dosyć toporną prostacką historiozofię - jako to drzewiej
                bywało lepiej. Polecam prace szkoły "annales" (niestety więkjszośc nie jest
                tłumaczona ale pan na pewno sobie poradzi) na temat historii rodziny i
                wychowania. "Najwyższy czas" nie jest w tej mierze najlepszym autorytetem.
                Politycznie niepoprawny - heh ma pan szczęscie że żyje pan w politycznie
                poprawnych czasach. Może pan głosić niepoprawne poglądy. W "niepoprawnych" nie
                byłoby takich możliwości a wiem co mówię bo się trochę orientuję w dzidzinach
                nauki którym patronuje Klio. Uważa pan że utopią jest konstatacja dość
                oczywistego faktu braku znajomości podstawowych zasad pedagogiki przez
                rodziców?? - poziostawiam to bez komentarza bo pachnie dosyć prymitywną
                odgrywką. Widać że ten "utopista" pana ubódł. To bardzo dobrze. Poglądy UPR są
                w sam raz dla facia z dwururką ze stanu Idaho co nawet nie gdzie jest
                Waszyngton. Artykuły JKM mam na pólce między Saint - Simone'em a de Maistrem.
                Ogólnie mam wrazenie że mało "popolemizujemy" bo raczej się pan chyba ze mną
                zgadza. Chyba że uważa pan że rodzice "z natury" wiedzą jak wychowywać dziecko.
                Zadne badania tego nie potwierdzają. Z uszanowaniem. Bzimbzik
                • Gość: Krzysztof Homan Re: Pan Homan jak widzę mocną się przejął.. IP: 62.233.233.* 18.11.02, 19:07
                  Gość portalu: bzimbzik napisał(a):

                  > Miałem jednak rację w ocenie pana Homana. Utopista w każdym calu..Ciekawe
                  > kiedyż to poszczególni członkowie rodziny spełniali swe TRDYCYJNE (ha ha)
                  > funkcje. Chłopka pracował na polu jak i jhej mąż a aystokratki miały mamki.
                  > Zresztą do XVIII w,. trudno jest w ogóle mówić o wychowaniu. Ogólnie widzę że
                  > pan Homan prezentuje dosyć toporną prostacką historiozofię - jako to
                  drzewiej
                  > bywało lepiej. Polecam prace szkoły "annales" (niestety więkjszośc nie jest
                  > tłumaczona ale pan na pewno sobie poradzi) na temat historii rodziny i
                  > wychowania. "Najwyższy czas" nie jest w tej mierze najlepszym autorytetem.

                  Pan przesadza myśląc, że właściwie mnie ocenił.
                  Nie mam czasu i ochoty na studiowanie historii.
                  Żadnych gazet nie czytam.
                  Kiedyś, rzeczywiście, w paru punktach było lepiej.

                  > Politycznie niepoprawny - heh ma pan szczęscie że żyje pan w politycznie
                  > poprawnych czasach. Może pan głosić niepoprawne poglądy. W "niepoprawnych"
                  nie
                  > byłoby takich możliwości a wiem co mówię bo się trochę orientuję w dzidzinach
                  > nauki którym patronuje Klio.

                  Fajnie, że w czymś tam Pan się orientuje.
                  Znam "niepoprawne" czasy. Dołożyłem swoją cegiełkę do tego, iż teraz możesz Pan
                  pisać swoje "widzimisię".
                  A w tamtych czasach uważałem, że - wszystko dla wszystkich kosztem wszystkich.
                  Teraz sądzę inaczej, i daję temu wyraz choćby tutaj.

                  Uważa pan że utopią jest konstatacja dość
                  > oczywistego faktu braku znajomości podstawowych zasad pedagogiki przez
                  > rodziców?? - poziostawiam to bez komentarza bo pachnie dosyć prymitywną
                  > odgrywką.

                  Utopijne mogą być zamiary, nie konstatacje.
                  Po co komu zasady pedagogiki?
                  Wystarczy miłość i odpowiedzialność.

                  Widać że ten "utopista" pana ubódł. To bardzo dobrze. Poglądy UPR są
                  > w sam raz dla facia z dwururką ze stanu Idaho co nawet nie gdzie jest
                  > Waszyngton. Artykuły JKM mam na pólce między Saint - Simone'em a de Maistrem.

                  Znów pudło.
                  Doskonale zdaję sobie sprawę z przeogromnych trudności jakie stoją przed moją
                  wizją (dzisiaj wygląda to nawet na utopię). Przekornie powiem, że nazywanie
                  mnie utopistą, w obecnej rzeczywistości, ma dla mnie posmak komplementu.
                  Nie rozumiem tego UPR+facio+dwururka+Idaho+Waszyngton.
                  Nie znam "poetów", o których Pan pisze.
                  Można prosić prościej?

                  > Ogólnie mam wrazenie że mało "popolemizujemy" bo raczej się pan chyba ze mną
                  > zgadza. Chyba że uważa pan że rodzice "z natury" wiedzą jak wychowywać
                  dziecko.
                  > Zadne badania tego nie potwierdzają.

                  Boże, znów teoria, badania.
                  Nie z natury, a z Domu.


                  Omówiliśmy pokrótce moje poglądy. Dzięki na anonimowy współudział.
                  Przejdźmy do szkoły.
                  Czy wszystko jest cacy? Jeśli nie, to jakie są tego przyczyny? Jakie Pan widzi
                  możliwości zmian?

                  Ponawiam prośbę o imię z nazwiskiem.

                  Pozdrawiam
                  Krzysztof Homan
                  khoman@poczta.onet.pl
    • Gość: Ewa Budryk Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: *.lomza.sdi.tpnet.pl 22.11.02, 21:56
      Sznowny kolego!
      Czytając Pana list miałam odczucie, że biorac w obronę nauczycieli, dolewa Pan
      oliwy do ognia.W moim odczuciu odbija Pan piłeczkę.Działa to tak,że rodzice
      dokopują nauczycielom, a nauczyciele-rodzicom.Uruchomiony został mechanizm
      kosza-można tu wszystko wrzucić i to bez konsekwencji.Z jednej strony to
      dobrze,że chroniąc swoją osobowość możemy wyrzucic z siebie frustracje, a z
      drugiej, rodzi się pytanie,według mnie niezwykle ważne,czy mamy prawo robić to
      kosztem innych ludzi?Zastanawia mnie cel tych,mówiąc brutalnie, obelg.Mamy się
      nawzajem poniewierać,czy jak nakazuje rozsadek,współpracować.Przecież rodzice i
      nauczyciele wspólnie oddziaływują na dziecko, kztałtując jego
      osobowość.Najlepiej uczyć na dobrym przykładzie.Jakiż zatem przyklad dajemy
      uczniom,którzy świetnie obserwują nauczycieli i rodziców?Dzieci też
      czytają "forum szkoły z klasą".Może to utopia,ale mam, jak mi się wydaje,
      logicza propozycję-zacznijmy rozmawiać w cztery oczy,tj. nauczyciel-rodzic.
      Jestem przekonana, że dojdziemy do porozumienia.Pokażmy dzieciom,że potrafimy
      byc ludźmi z klasą!
      Serdecznie pozdrawiam Uczniów,Rodziców i Nauczycieli.
      Ewa Budryk-matka,nauczycielka,była uczennica.
    • caerme Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła 24.11.02, 20:45
      witam...
      jestem: ex uczniem studentem, wiem co mi sie w rodzinie nie podona, znajoma
      nauczycielke tez mam mloda i bardzo czesto sluze jako "odgramiacz" po tym co
      miala w szkole.
      1.nie wydaje mi sie ze winne sa dzieci, to winni sa rodzice nauczyciele i
      system ktory traktuje je jak [rzedmioty napierw nie zwraca uwagi na nic a potem
      daje po lapach bo nie nauczone. a kto je mial nauczyc?
      2. rodzice - wiem ze zapracowani, sam wiem jak to wyglada z czasem po
      calodziennej orce ale ...
      nikt nie traktuje dzieci z ich problemami powaznie - zwykle jest zbywane :
      takie problemy to nie problemy, bedziesz mial powazniejsze, a grupa podbnych
      jak on [wiekowo, plciowio, czy terenowo] bynajmniej wie i rozumie oni maja
      dokladnie to damo
      nikt nie traktuje pewnych zachowan i wyborow [nie ide np do kosciola, nie ide
      gdzies tam, czy czegos nie chce zrobic] powaznie tylko odbywa sie "bo ja ci
      kaze" a grupa? poprze
      kto u nas uczy picia alkoholu? tego ze papieros szkodzi? - nikt bo co to za
      nauka przez mamusie ktora kurzy jak komin czy tatusia ktory raz na iles jest
      pijany a innego picia alkoholu jak "xpak" piwa czy politry nie uznaje...
      w malo ktorym domu dzieci traktowane sa powaznie, zachowywane prawo do ich
      prywatnosci, do ich zdania do wysluchania i zrozumienia tego co dla NICH
    • caerme Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła 24.11.02, 20:51
      witam...
      jestem: ex uczniem studentem, wiem co mi sie w rodzinie nie podona, znajoma
      nauczycielke tez mam mloda i bardzo czesto sluze jako "odgramiacz" po tym co
      miala w szkole.
      1.nie wydaje mi sie ze winne sa dzieci, to winni sa rodzice nauczyciele i
      system ktory traktuje je jak [rzedmioty napierw nie zwraca uwagi na nic a potem
      daje po lapach bo nie nauczone. a kto je mial nauczyc?
      2. rodzice - wiem ze zapracowani, sam wiem jak to wyglada z czasem po
      calodziennej orce ale ...
      nikt nie traktuje dzieci z ich problemami powaznie - zwykle jest zbywane :
      takie problemy to nie problemy, bedziesz mial powazniejsze, a grupa podbnych
      jak on [wiekowo, plciowio, czy terenowo] bynajmniej wie i rozumie oni maja
      dokladnie to damo
      nikt nie traktuje pewnych zachowan i wyborow [nie ide np do kosciola, nie ide
      gdzies tam, czy czegos nie chce zrobic] powaznie tylko odbywa sie "bo ja ci
      kaze" a grupa? poprze
      kto u nas uczy picia alkoholu? tego ze papieros szkodzi? - nikt bo co to za
      nauka przez mamusie ktora kurzy jak komin czy tatusia ktory raz na iles jest
      pijany a innego picia alkoholu jak "xpak" piwa czy politry nie uznaje...
      w malo ktorym domu dzieci traktowane sa powaznie, zachowywane prawo do ich
      prywatnosci, do ich zdania do wysluchania i zrozumienia tego co dla NICH jest
      najwazniejsze co JE najbardziej boli. zwykla spychologia. rodzina swietoscia
      jest i wara od niej.
      z dziecmi tak samo jak z ulozeniem psiaka - trzeba go rozumiec chwalic jak cos
      zrobi dobrze i skarcic, przytulic jak prosi i pogadac z nim, jak sie cos obieca
      to spelnic i prawde mowic, apropo prawdy: ile razy uczylismy dzieci ze trzeba
      mowic prawde ale jak dzwonila dajmy na to tesciowa ktorej niecierpimy bardziej
      niz morowej zarazy synus / curus mowila mamy / taty nie ma? my sami uczymy ich
      ze mozna klamac jak trzeba by miec spokoj. i sami wpychamy je do grup ktore
      odwrotnie niz my zawsze maja czas i zrozumienie dla naszej[?] pociechy ktora b.
      czesto czuje ze jesli tupnie noga to na odczepnego cos dostanie lub zwrot w
      formie : nie mam czasu, wlacz se wideo... dziecko widzi i obserwuje...
      dokladniej i lepiej niz nam sie zdaje!
    • caerme Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła 24.11.02, 21:02
      cz.2 - a tera szkola... jak mawiaja uczniowie szkola óczy i wyhowuje...
      ogropmna masa zle oplacanych czestwo przeciazonych nauczycieli [tych mlodszych
      bo z czegos trzeba zyc wypel;niac topny papieru dawac korki] ma dwa wyjscia i
      glownie i zasadniczo dwa wyjscia albo traktowac krnabrnego ucznia jako wrzod i
      wzorem domu dawac mu lanie pasem [w postaci pal i innych tego typu uwag czy
      ocen] a ma kazdym zebraniu wzywac rodzicelstwo i mowic ze pani synalek /
      curunia krnabrna jest i zrob pani z tym cos co oznavcza dlugie kazanie iles kar
      i wielkie zero, czasem pilnowanie czy synus akurat sie uczy biologi [wl. siedzi
      nad ksiazka i mysli o czyms milym] albo curunia fizyki... z glowa w podobnych
      myslach to do niczego nie prowadzi...
      nie wiem czemu ale wiekszosc uczacych nie uznaje ze uczen tez czlowiek tez ma
      poglady i czasem wie calkiem sporo, a jak wie za duzo to go sprowadzic do
      wlasciwej pozycji, gorzej jak sie nie da, ale na to tez znajdzie sie
      lekarstwo...
      niech teraz mi z uczacych uczciwe przyzna kto stosowal - mimo trudnosci - droge
      polegajaaca zeby wyprowadzic ucznia na ta wlasciwa droge? czyli nie gadak doi
      rodzica zrob pan cos z tym ale cos trzeba zrobic, a jak widzi ze rodzicowi nie
      zalezy lub nie rozumie to obejchac go z gory na dol? mnie sie wydaje ze
      niewiele.
      przeciez pare slow zrozumienia i uczciwe postepowanie wystarczy, czasem po
      prostu wystrarczy porosic by powiedzial z solenna obietnica ze sie nie powie
      nikomu innemu siasc w jakiejs sali czy innym kantorku gdzies na cichym zapleczu
      i pogadac co sie dzieje...
      to ucznia trzeba traktowac jak czlowieka a nie jak przedmiot. od poczatku i w
      domu i w szkole. trzeba skoczyc ze swietoscia rodziny i ze zwalaniemw
      szystkiego na dom. uczenie to powolanie a nie praca
      pozdr.
      • Gość: Krzysztof Homan Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: 62.233.233.* 24.11.02, 21:49
        caerme napisał:

        [...]

        Gdzie my żyjemy? Kolejny raz czytam, że dziecko i uczeń to ludzie, i powinni
        być traktowani godnie. Trzeba to innym wyjaśniać, przypominać? Są tacy co
        uważają inaczej?!
        Po co kolejny wykład o czynnościach rodziców względem swoich pociech, i o
        potrzebie przejaznej duszy w nauczycielu?

        > trzeba skoczyc ze swietoscia rodziny i ze zwalaniemw
        > szystkiego na dom.

        Tego nie rozumiem. Co to jest świętość rodziny? Kto i co zwala na dom?

        > uczenie to powolanie a nie praca

        Uczenie to praca. Mówienie o powołaniu jest bajdurzeniem. Trzeba mieć określone
        predyspozycje do bycia nauczycielem, podobnie jest w innych zawodach. W tym
        jedną z najważniejszych cech jest - lubić swoją pracę.

        Pozdrawiam
        Krzysztof Homan
        khoman@poczta.onet.pl
        • caerme Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła 25.11.02, 21:04
          a przpomnialem bo wedlug mnie czasem dyskusja na tym forum przypominala
          wzajemne zwalnie winy: bo nauczyciele bo rodzice...
          a rodzina nie powinna byc swietoscia, a u nas jest i nie ma czegos takiego ze
          jesli ludzie widza ze cos sie dzieje to daja znac. po prostu kwiatowane jest
          wrzuszeniem ramion: iskinski znow przyszedl pijany igrekowski znow pral sowje
          bachory itd...
          a szkola w tym momencie sluzy glownie wbijaniu wiadomosci, a uczen? kto go tam -
          ma byc i juz jak ma problemy to informacja : pani iksinska niech pani zrobic
          os z tym jaskiem bo wytrzymac nie idzie - takie przeucanie odpwoeidzialnosci...
          a nauka to jak kazdy zawod powolanie. jak ktos z tego tylko zyje i jest to jego
          praca to bedzie dobry w te kolcki, jak jest jego powolaniem bedzie najlpeszy.
          ja nie mowie o prawach ucznia aklbo prawie wcale, ja po prostu wsklazuje ze z
          dziatwa jak z wychowaniem psa - trzeba umiec to zrobic a kazda jego kleska
          oznacza winowajce to my sami nimi jestesmy!
    • caerme Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła 24.11.02, 21:33
      czesc 3.
      moze wreszcie trzeba skonczyc z tym durnym programem ktory nic nie daje poza
      wiedza nazywana z-z-z? nie lepiej uczyc jak szukac i gdzie szukac? dac
      podstawowe fakty i niech dzieciaki cos wymyslaja niech pracuja same a nie
      odtwarzaja fakty, z tym ze nauczyciel tez musi z nimi dysktowac wyjasniaac
      problemy i pozwolic by zadawaly pytanie dlaczego oraz sam tymze pytaniem
      operowac. dziecko i uczen naprawde wie kiedy ktos go docenia i traktuje jak
      doroslego lub powiedzmy osobe z wlasnym zdaniem pozwalajac mu bronic owegoz
      zdania gdy nie slyszy przy okazji: to jest niemozliwe, mnie to nie interesuje
      nie pyskuj...
      to nie uczniowie sie zmienili to rodzice i nauczyciele w znacznej mierze
      sprawili to ze uczniowie i w ogole mlodzi ludzie sa tam gdzie sa.
      • Gość: Krzysztof Homan Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: 62.233.233.* 24.11.02, 22:04
        caerme napisał:

        > czesc 3.
        > moze wreszcie trzeba skonczyc z tym durnym programem ktory nic nie daje poza
        > wiedza nazywana z-z-z? nie lepiej uczyc jak szukac i gdzie szukac?

        Lepiej. Powoli ku temu zmierzamy. Zbyt powoli. Na razie znajdujemy ukojenie w
        wyśmiewaniu "durnych Amerykanów", którzy nie znają wszystkich stolic świata,
        ani wszystkiego co znajduje się w komórce materii ożywionej.

        > to nie uczniowie sie zmienili to rodzice i nauczyciele w znacznej mierze
        > sprawili to ze uczniowie i w ogole mlodzi ludzie sa tam gdzie sa.

        Proszę o podanie działań (zaniechań) nauczycieli, które spowodowały,
        że "uczniowie i w ogole mlodzi ludzie sa tam gdzie sa".

        Pozdrawiam
        Krzysztof Homan
        khoman@poczta.onet.pl

        • caerme Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła 25.11.02, 20:57
          postaram sie...
          - ktop kiedys wczesniej slyszal o wychowaniu bezstresowym
          - kiedy za moich np czasow [te nascie lat wczesniej] dzieciak mial wszystko co
          chcial
          - od kiedy dzieciaki mialy wszystko na kazde zadanie?
          fakt w klasie byl gosc co mial takie rzeczy ze innym sczeka opadala ale nikt go
          nie lubil za to jak sie zachowywal
          wg mnie teraz dzieci nie traktuje sie jako osob z ktorymi trzeba sie czasem
          liczyc ale tez raz na iles do porzadku przyprowadzic. weszlismy ze skrajnosci w
          skrajnosc: najpierw bylo: dzieci i ryby, teraz jest hulaj dusza ...
          a z dziecmi jak z psem, odpowiedzialnosc za zachowanie ponosza zarowno rodzice
          jak i nauczyciele czy ogolniej instytucje ktore maja je pod opieka.
          • Gość: Krzysztof Homan Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: 62.233.233.* 25.11.02, 21:35
            caerme napisał:

            > a z dziecmi jak z psem, odpowiedzialnosc za zachowanie ponosza zarowno
            rodzice
            > jak i nauczyciele czy ogolniej instytucje ktore maja je pod opieka.

            Mam zasadniczo różne zdanie w tym temacie. Uważam, że "nauczyciele czy ogolniej
            instytucje ktore maja je pod opieka" nie mają zbyyt liczącego się wpływu na
            zachowanie dzieci.

            Pozdrawiam
            Krzysztof Homan, nauczyciel
            khoman@poczta.onet.pl
            • caerme Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła 26.11.02, 20:54
              ja uwazam ze czesciowy maja... chocby ii zwroceniem uwagi rodzicom ze cos nie
              tak z dzieckiem ze cos sie dzieje, ze raz na iles wymusza pewne zachowania czy
              pojscie do specjalisty od tych czy innych chorob, lub chocby to ze wymusza na
              rodzcach zmiane pewnych zachowan.
              mit o swietosci rodziny mnie mierzi, ile to razy pan slyszal o dzieciach co
              dzieci maja? jako tako jesli owe dzieci sa nieszkodliwe gorzej jesli nie...
              wtedy rodzina nie pomoze...
              pzdr
              • Gość: Krzysztof Homan Re: Ktoś tu chyba nie wie czym jest szkoła IP: 62.233.233.* 26.11.02, 21:42
                caerme napisał:

                > ja uwazam ze czesciowy maja... chocby ii zwroceniem uwagi rodzicom ze cos nie
                > tak z dzieckiem ze cos sie dzieje, ze raz na iles wymusza pewne zachowania
                czy
                > pojscie do specjalisty od tych czy innych chorob, lub chocby to ze wymusza na
                > rodzcach zmiane pewnych zachowan.

                Taki częściowy jest - zgoda, ale to naprawdę niewiele, by stawiać rodziców na
                równi z innymi podmiotami - "odpowiedzialnosc za zachowanie ponosza zarowno
                rodzice jak i nauczyciele czy ogolniej instytucje ktore maja je pod opieka".

                > mit o swietosci rodziny mnie mierzi, ile to razy pan slyszal o dzieciach co
                > dzieci maja? jako tako jesli owe dzieci sa nieszkodliwe gorzej jesli nie...
                > wtedy rodzina nie pomoze...

                Dla mnie rodzina jest świętością (ogólnie, nie tylko moja).
                Pan(i) pisze o złych, słabych rodzinach, ale to nie zmienia zasady, którą
                wyznaję.

                Pozdrawiam
                Krzysztof Homan, nauczyciel
                khoman@poczta.onet.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka