Gość: Agata
IP: *.chello.pl
11.12.02, 12:04
Powiedzmy sobie uczciwie i otwarcie - bez godziwych pieniędzy nie ma dobrej
pracy. Kto prócz nauczycieli i lekarzy ( mam na myśli ludzi w wyższym
wykształceniem) chce dobrze pracować za 1500 PLN brutto? Nikt!
Nie ma mowy o dobrej edukacji jeśli nauczyciele nie otrzymają przyzwoitych
pensji.
Sądzę, że jakimś rozwiązaniem byłoby częściowe finansowanie nauki przez
rodziców ( osoby znajdujące sie w trudnej sytuacji finansowej mogłyby się
ubiegać o dofinansowanie tak jak dzieje sie to w przypadkach dodatków
mieszkaniowych, osoby najzdolniejsze a pochodzące z rodzic niezamożnych
mogłyby mieć stypendia).
Niesprawiedliwe ? Nie sądzę.
Czy sprawiedliwe jest zatem uczenie na miernym poziomie przez sfrustrowanych
nauczycieli, wybiegających ze szkoły na korepetycje ( albo do innej pracy) po
to żeby przeżyć?
Dobrzy nauczyciele zdarzają się rzadko. Pensje mają identyczne jak źli.
Najczęściej frajerem jest ten kto wysila sie, żeby nauczyć, przygotować do
egzaminów, olimpiad konkursów ( a są tacy), a spryciarzem belfer, który
odwala lekcje, robi kartkówki ( a potem ich nie oddaje),obija się!
Płaćmy i wymagajmy! Niech szkoła będzie miejscem nauki a nie cyrkiem. Niech
rodzice mają kontrolę nad nauczycielami.
W szkole mojego syna 10-15 minut z każdej(!) lekcji marnuje się na uciszenie
błaznów. Kolejne 5 -10 to sprawdzenie listy, kwadrans na odpytanie lub
kartkówkę, a to co zostanie na zadanie pracy domowej.
Nowych zagadnień w zasadzie się nie wyjaśnia ( od czego jest dom?).
Nawet nie próbuję już rozmawiać z nauczycielami - szkoda na to ich i mojego
czasu - czyniłam to przez 5 lat nadaremnie,.
Reasumując - płaćmy - bezpośrednio i pośrednio, wymagajmy, egzekwujmy,
najgorszych i leniwych -eliminujmy, najlepszych -nagradzajmy!
I jeszcze jedno. Nauka powyżej 6 klas nie powinna być obowiązkowa. Nie ma nic
gorszego niż zmuszanie do czegokolwiek osoby niechętnej.
Cóż z tego, że delikwent z trudem zostanie przepchnięty z klasy do klasy,
skoro w głowie i tak będzie pustka.