Gość: Najarany
IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl
16.02.03, 00:08
Chodziłem do tej szkoły, kiedy jeszcze nosiła imię Janka
Krasickiego. Nic specjalnego - szkoła jak wiele innych w tym
czasie. Dyrektorką była taka wielka baba z groźna miną,chyba
geografistka. Odnoszę wrażenie, że nie lubiła dzieci, ciagle
chodziła w... czekała tylko na okazję aby komuś dokopać.
Przypomniałem sobie nazywała sie Markiewicz.
Przed nią lub po niej dyrektorem był niejaki Zapała, mieszkał na
tyłach budy i miał trójkę dzieci- delikatnie rzecz biorąc z
problemami wychowawczymi.O ile mnie pamięć nie myli, to już wtedy
z-cą dyr. była Pani Obręcka. Nie przypominam sobie aby uczyła
jakiegoś przedmiotu, no może języka polskiego, choć nie jestem
pewien tego. Zastanawia mnie jednak w jaki ona przetrzymała w
tej szkole tyle zakrętów historii naszego kraju, tyle zmian
władzy w kraju czy też w naszym mieście - kim tak na prawdę jest
ta kobieta. Z ciekawszych postaci pamiętam jeszcze małzeństwo
Gwiaździńskich- nauczycieli wf-u. On wysoki gostek, fanatyk
koszykówki (miał sukcesy w rozgrywkach międzyszkolnych), a Ją
zapamiętałem szczególnie, gdyż często nie zakładała pod bluzkę
stanika czym pobudzała naszą chłopięcą wyobraźnię. Jej wspaniały
biust musiał być powodem zazdrości innych, mniej odważnych
nauczycielek i pewnie dlatego zapadła decyzja o rozwiązaniu z
nią umowy o pracę - to była niepowetowana strata dla nas
wchodzących dopiero w młodzieńcze lata Sztubaków. Historyczką
była Pani Wieczorkiewicz, szefowa Koła Przyjaciół ZBOWiD-u.
Zabierała nieświadomych historii swojego kraju uczniów na jakieś
pokręcone i nudne uroczystości patriotyczne z udziałem
bojowników o wolność naszą i waszą. To był kompletnie kretyński
pomysł, biorac nawet pod uwagę to ,że były to czasy realnego
socjalizmu czy tez innego komunizmu. Pamiętam też fizyka
Synowieckiego, który na lekcji odpalił kiedys silnik odrzutowy-
przynajmniej tak twierdził-fakt było przy tym b. dużo hałasu.
Nie mogę zaś przypomnieć sobie nazwiska naszej rusycystki.
Przyszła do naszej budy zaraz po studiach i pozwalała wciągać
się w dyskusje nie zwiazane w zaden sposób z przedmiotem- bardzo
lubiłem te zajęcia. Kurcze, nie przypuszczałem, że zapomnę
nazwisko tej nauczycielki. Pamietam za to nazwisko pana
Kazimierza Arabskiego nauczyciela wf-u, który chyba jako jedyny
ze swimi uczniami wywalczył dla SP 28 Puchar Echa Dnia. Finały
były wtedy rozgrywane na obektach Tęczy. Później już pojego
odejściu dostawaliśmy regularny łomot od chłopaków z 24, ale nic
w tym dziwnego- oni wtedy mieli wspaniałego nauczyciela pana
Rajcha, którego zazadrościli im wszyscy w Kielcach. Przypomniało
mi się, że drugim nauczycielem wf-u w 24 był obecny kurator Pan
Kasperek. Ale wracając do 28 to już wtedy mieliśmy swoje szafki
na korytarzu, gdzie można było zostawić kapotkę, teczkę i worek
z juniorkami. Zaczyna mi sie spieszyć to powiem jeszcze, że
pamietam jak musieliśmy zaciągać warty przy urnie z ziemią z
grobu Janka Krasickiego , która stała (ta urna)w drugim
pawilonie, pamiętam jeszcze przewodniczącą samorządu
uczniowskiego-Agnieszkę Jurę, w której kochała się chyba ze
stówka uczniów oraz obowiązkowe pochody 1-majowe, pamiętam Panią
Marię Bębenek jago posągowo piękna kobietę, pamiętam nasza
drużynę klasową, z którą na Wembley rozbijaliśmy w puch nawet
starsze klasy oraz pamiętam nasze dziewczyny, bezwzględnie
najładniejsze ze wszystkich w szkole(oj, zazdrość zżerała
naszych kolegów za szkoły, a co by to było jakby się dowiedzieli
jak niektóre z nich umiały się całować). Jeszcze przypomniała mi
się na Pani Ewa Staniszewska , lekarz szkolny, kiedy przyszedłem
do I klasy przyjmowała na końcu pawilonu pierwszego- reszta
szkoły była w budowie. Cieszę sie, że moja szkoła była wolna od
papierosów, przemocy, głupoty nauczycieli (no może z kilkoma
mało waznymi przypadkami) i taką jaką zapamiętałem polecam ją
wszyskim ambitnym uczniom, którzy chcą mądrze przeżyć swoje życie