"Szkoła z klasą" to fikcja

IP: *.centrum.gliwice.pl / 10.49.11.* 27.04.03, 20:32
Cała akcja "Szkoły z klasą" to w 80% medialna fikcja. Dyrekcje szkół stają na
głowie by osiągniąć spodziwany efekt. Nauczyciele zajeżdżają się pisząc
sprawozdania, raporty, a uczniowie zajmują się wszystkim tylko nie nauką.
Jest to kolejny, bardzo medialny, pomysł na zmianę naszego szkolnictwa.
Jednak ryba psuje się od głowy. Najpierw trzeba by było wymieść dokładnie
wszystkie kuratoria, WOM-y, ośrodki metodyczne i wreszcie szkoły, ze starej,
niereformowalnej kadry. Pozostawić tych, którzy poza doświadczeniem,
posiadają jeszcze umiejętności, a wreszcie podnieść płace samych nauczycieli.
Dopóki nauczyciel będzie zarabiał marne grosze, dopóty wszystkie akcje
typu "Szkoła z klasą" będą warte funta kłaków. Motywacja finansowa jest, jak
dowodzą badania, najlepsza i najbardziej skuteczna. Tylko dobrymi zarobkami
można będzie przyciągnąć do pracy w szkole ludzi naprawdę dobrze
wykształconych. Poza tym biedny nauczyciel nie ma szans się rozwijać. Jeśli
jedna dobra książka kosztuje 50-100 złotych, a on zarabia grosze, to gdzie tu
jakakolwiek szansa na to, że będzie nadążał z postępem nauki i poszerzeniem
się wiedzy, we wszystkich dziedzinach. Inteligentni i młodzi nauczyciele,
którzy mogliby być przyszłością naszego szkolnictwa, uciekają z tego zawodu,
kiedy tylko znajdą lepiej płatną pracę. Nikt nie chce użerać się w szkole, za
marne grosze. Ci, którzy pozostają, pracują bardzo ciężko, za marne grosze.
Można by wymyślać różne, "cudotwórcze" akcje, nie one jednak winny zmieniać
polskie szkolnictwo, ale mądra, konsekwentna i finansowo stabilna polityka
państwa. Ta jednak jest po prostu żenująca. Na miejscu Pani minister
Łybackiej, już dawno podałbym się do dymisji, ale przedtem zdymisjonowałbym
również wszystkich swoich podwładnych do szczebla wojewódzkiego.
Akcja "Gazety Wyborczej" pt. "Szkoła z klasą" wprowadziła w niektórych
szkołach istny szał współzawodnictwa. Czy na pewno dobry? Tego nie jestem do
końca pewien. Nauczyciel winnien być przede wszystkim mistrzem w swoim
przedmiocie, nie zaś prestigitatorem, który wyciąga króliki z kapelusza i
robi wszystko by wiedza była "miła, łatwa i przyjemna". Mistrz to coś więcej
niż nauczyciel. Mistrz to mistrz. I mistrza nie wykształcą, żadne akcje i
pseudo-rewelacyjne atrakcje. Można śmiało powiedzieć, że współczesne nowinki
edukacyjne dążą do zamiany szkoły w targowisko próżności, w którym uczeń,
niby klient supermarketu będzie mógł wybierać, to co bardziej kolorowe i
ekstrawaganckie. Tymczasem prawdziwą wiedzę zdobywa się w trudzie, i nie
karmi się ona fajerwerkami. Nie chciałbym zostać opacznie zrozumiany. Broń
Boże. Nauka wcale nie musi być nudna, ba... jest pasjonująca. Ale jest ona
również ciężką, mozolną i wąską ścieżką. My zaś próbujemy ową ścieżkę
zamienić w autostradę - by było lekko, łatwo i przyjemnie. Oszalałe dyrekcje
i nawiedzone paniusie szaleją w prześciganiu się "by zrobić najlepiej",
kolejny projekt czy kolejną prezentację. Uczniowie zamiast się uczyć
przygotowują po domach różne bzdury, które tylko pozornie uczą czegokolwiek.
Wszyscy sobie wmawiają nawzajem, że to jest jakaś szansa na wyrwanie
szkolnictwa w Polsce z marazmu. Nic bardziej błędnego.
    • Gość: Agata Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.chello.pl 28.04.03, 21:59
      W pełni się zgadzam. Pisałam wielokrotnie, że tak długo będzie w szkolnictwie (
      szeroko rozumianym) źle, jak długo nie przeznaczy się na nie godziwnych
      pieniędzy. Skutki niedofinansowania i problematycznej "oszczędności" zaczniemy
      odczuwać niebawem. Do szkół trafiają, przepraszam pracujących uczciwie i
      ciężko, w większości tacy, którym nie powiodło się gdzie indziej. Sfrustrowani.
      Leniwi. Zgorzkniali. Swoje niepowodzenia życiowe i finansowe wyładowują na
      uczniach i na rodzicach. Jest regułą, że program realizowany jest "po łebkach"
      a na lekcjach robi się wszystko tylko nie uczy. Tak dzieje się w szkołach
      publicznych i niepublicznych. Te ostatnie wcale nie są lepsze - wręcz
      przeciwnie. Na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy pojawiły się pierwsze tego
      typu placówki, wielu rodziców sądziło, że będą one lepsze. Lepiej wynagradzani
      nauczyciele bardziej będą przykłądali się do pracy i będzie im łatwiej w
      mniejszych klasach. Nic bardziej błędnego. Doświadczyłam tego na skórze
      własnego syna. Dyrektorzy szkół ( zazwyczaj także właściciele) nastawieni są
      wyłącznie na zysk i zyskowi podporządkowują wszystko co się da. Na dalszy plan
      schodzi edukacja. Rodzice niewiele mają do powiedzenia gdyż odpowiedzią jest
      najczęściej propozycja zmiany szkoły.
      Smutne- Tak! Ale prawdziwe!
      • Gość: Jan Stachniuk Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.centrum.gliwice.pl / 10.49.11.* 29.04.03, 12:24
        Zgadzam się z Panią Agatą. Mój syn trafił do szkoły, gdzie na pożytek
        akcji "Szkoła z klasą" robi się wszystko, tylko nie uczy. Cudów dokonują, by
        było bardziej ciekawie i atrakcyjnie. A to wszystko w gruncie rzeczy funta
        kłaków warte.
        • Gość: ab Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 08:55
          w jakiej to miejscowości są w większości nauczyciele opisani przez Agatę?
          Koniecznie trzeba zainteresować tą sprawą ministerstwo. Biedne dzieci! a jacy
          biedni rodzice, powierzyć dzieci takim matołom....
          • Gość: Agata Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.chello.pl 30.04.03, 12:08
            W Warszawie!
          • Gość: Krystian Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 12:13
            Jestem, niestety, nauczycielem - bardziej chyba z powołania, niż
            z "atrakcyjnej" oferty finasowej i, znów niestety, muszę się zgodzić z Panią
            Agatą. Jest to straszne, ale polska edukacja to obraz nędzy i rozpaczy i nie
            zmienią tego nawet najlepsze akcje typu "szkoła z klasą". Zupełnie nie tędy
            droga. Na tego typu przedsięwzięcia to sobie może pozwolić Monako albo
            Luksemburg. Dlaczego ?
            Po pierwsze: nauczyciel w dalszym ciągu jest chłopcem do bicia, zwłaszcza po
            kieszeni. Autorzy reformy naszej oświaty szafują tytułami: "doktor", "profesor
            oświaty" etc. Mówi się o podnoszeniu kwalifikacji. Jak jednak nauczyciel
            biednej polskiej szkoły ma podnosić swoje kwalifikacje, skoro zarabia na rękę
            ok tysiąca złotych, a dobre studia podyplomowe, na dobrej uczelni kosztują
            nawet z pięć razy tyle. A dojazdy, książki, pomoce ... to wszystko kosztuje.
            Byle jaka książka to dla niektórych moich znajomych bardzo poważny uszczerbek
            w domowym budżecie. Przy tak niskich płacach trzeba kombinować: dwa etaty,
            prywatne lekcje, korepetycje itd. To znowu zabiera czas, tak potrzebny dla
            umiejętnego i mądrego samorozwoju. Mamy się dokształcać, a nikt nam nie powie
            za co i kiedy.
            Po drugie do szkół bardzo często trafiają - niestety jest to prawda - ludzie,
            którzy znaleźli się tam "z braku laku". Ten kto jest bardzo dobry na studiach,
            z reguły zostaje na uczelni lub ewoluuje w każdym innym kierunku, tylko nie w
            stronę szkoły. Mój przyjaciel powiedział mi kiedyś: " - Skończyłem filologię
            polską, zrobiłem doktorat, otworzyłem ze znajomym lokal z naleśnikami i colą.
            U mnie sprzątaczka zarabia więcej, niż Ty, w tej swojej pieprzonej szkole".
            Oczywiście są prawdziwi nauczyciele, owe "siłaczki" uczące z powołania, z
            entuzjazmem i zapałem w oczach. Niestety coraz mniej. W czasach kiedy wiedza
            stała się towarem, ten kto ją posiada, chce jak najlepiej sprzedać. i nie ma
            się co dziwić, że uciaka od szkoły. Tam marnie płacą.
            Kiedy jednak "siłacz" lub "siłaczka" pozostanie w szkole i chce rozwijać się
            umysłowo na dobrym, światowym poziomie, to pozostaje tylko strzał w potylicę.
            Nie ma szans, ani materialnych, ani innych ... Pozostają jakieś paranoidalne
            bezpłatne kursy w Ośrodkach Metodycznych, które mają się do rzeczywistości,
            jak piernik do wiatraka. Można śmiało powiedzieć, że gdyby ich nie było, nikt
            by nic nie stracił, a uczestnicy zyskali by więcej czasu dla siebie.
            Po trzecie: ostatnie zmiany i wprowadzenie ścieżek awansu zaowodowego
            spowodowało istną paranoję zbierania papierów, zaświadczeń, kwitów, dupereli
            etc. czyli wszystkiego co można urzędowo udokumentować. Nie ważne czy się do
            czegokolwiek przyda, nie ważne czy ma sens - ważne, że jest papier, pieczątka
            i szlus !!! Przecież to idiotyzm. Zamiast poswięcić popołudnie na poczytanie
            ciekawej książki z genetyki, znajomy biolog jeździ na kurs pt. "Wychowawczo-
            rozwojowe aspekty higieny szkolnej". Przecież to jakaś aberracja. Może za
            niedługo będziemy uczestniczyć w kursach pt. "Kiedy deszcz pada, jest mokro",
            albo "Radosny poranek i sute śniadanko warunkiem realizacji planów zawodowych
            uczniów szkół wiejskich". Kiedy przeglądam oferty kursów dla nauczycieli
            stwierdzam, z nieukrywaną radością, że są coraz głupsze. W ten sposób nie
            zmienimy szkoły.
            Również akcja "szkoły z klasą" przypomina momentami budowanie słynnych wsi
            patiomkinowskich, albo malowanie trawy na zielono przed przybyciem Towarzysza
            Edwarda G. do jednego z PGR-ów.
            Proszę państwa zastnówmy się lepiej co zrobić by:
            1. Nauczyciel w wieku 40-lat nie był zabiedzonym frustratem bez perspektyw.
            2. Aby mógł się jako człowiek rozwijać w swym kierunku na tyle, by zachować
            radość i pogodę ducha.
            3. Aby stać go było na więcej niż jedną parę butów rocznie.
            4. Aby był Nauczycielem przez duże "N", a nie wyrobnikiem za marne gorsze.
            Jeśli jeszcze wprowadzimy specjalne testy i badania psychiatryczne, które będą
            w stanie wyeliminować z pracy w szkole psychopatów, potencjalnych furiatów i
            zgryźliwe babska, wtedy żadna akcja typu "szkoła z klasą" nie będzie
            potrzebna.
            • mamosz Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja 30.04.03, 14:56
              Ot co.Tylko czy to ktoś przeczyta,czy się przejmie? Pewnie nie i będzie kolejny
              watek gdzie sobie ponarzekamy w słusznej sprawie.Pozdrawiam
              • Gość: Jan Stachniuk Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.centrum.gliwice.pl / 10.49.11.* 30.04.03, 15:07
                Myślę, że wypowiedź "Krystiana" - będąca niejako uzupełnieniem do
                wcześniejszych - trafia w sedno rzeczy. Dopóki sprzątaczka (przy całym szacunku
                dla tego zawodu) będzie zarabiała więcej niż człowiek z wyższym wykształceniem,
                dopóty akcja "Szkoła z klasą" będzie produkowała medialną fikcję, zamiast
                edukacyjnej rzeczywistości. Jestem ciekaw następnych wypowiedzi.
                • Gość: Agata Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.chello.pl 30.04.03, 18:42
                  Może nie skończy się tylko na narzekaniu.Mam nadzieje, że na nasze internetowe
                  forum zaglądają od czasu do czasu pomysłodawcy akcji Szkoła z klasą. Łudzę sie,
                  że wyciągną z tego jakieś sensowne wnioski. My rodzice i Wy nauczyciele z
                  powołania wiele więcej zrobić nie możemy.
                  Szkolnictwo publiczne jest jakie jest. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych
                  pojawiły sie na oświatowym rynku placówki niepubliczne. Wydawało się, że skoro
                  za coś płacimy możemy wymagać. Moje wymagania ograniczały się do bezustannych
                  próśb o......uczenie. O to, żeby lekcje się odbywały, żeby na nich uczono.
                  Okazało sie, że wymagam zbyt wiele. Znalazła się grupa rodziców, którzy wobec
                  szkoy mieli zgoła inne oczekiwania. Za własne pieniądze postanowili zafundować
                  swoim niezdolnym lub/i leniwym dzieciom dobre stopnie i bezstresową szkołę.
                  Działo się to kosztem innych tych, którzy uczyć się chcieli. Nie pomogły
                  prosby, groźby, awantury. Dyrektor szkoły i właściciel w jednej osobie,
                  człowiek umiejący liczyć pieniądze, postawił na szybki i duży zysk , a nie na
                  rozwój szkoły.
                  Stracilismy złudzenia, że tego typu( niepubliczna) szkoła gwarantuje lepszą
                  edukację. Sami uczyliśmy syna ( dobrze, że za miesiąc kończy 6 klasę).
                  Przestrzegam przed szkołami niepublicznymi. Hasełka , na które wielu rodziców
                  daje się nabrać ( w tym także i my) mają na celu przyciagnięcie uczniów i
                  nabicie kabzy właśccielowi. Wiele szkół prywatnych staje się przechowalnią
                  dzieci leniwych i niechętnych do wysiłku. Nauczyciele nie stawiają im złych
                  ocen zwykle na polecenie dyrektora, który boi się utraty uczniów a tym samym
                  dopływu gotówki. Część rodziców ( my niestety nie) uczniów ambitniejszych
                  przegląda na oczy i wycofuje dzieci. Stąd w szkołach tego typu duża rotacja.
                  Zmieniaja sie także nauczyciele. Nie wszyscy godzą się na zmuszanie ich do
                  podciągania stopni i przymykania oczu na jawne nieuctwo. Buntuja się i zwykle
                  muszą odejść, aby nie narazić sie na niezadowolenie zawiedzionych rodziców.
                  Może mój post przeczyta jakiś dziennikarz, może przedstawiciel MEN lub
                  kuratorium ( nieważne którego województwa, gdyż sądzę, że podobne praktyki maja
                  miejsce wszędzie). Może ktoś skontroluje szkoły niepubliczne, ale skontroluje
                  naprawde - nie tylko zgrabne raporty.
                  Może "skrzyknie" sie grupa nauczycieli - entuzjastów, którzy zechcą założyć
                  dobrą, solidna szkołę. Szkołę przeznaczoną po prostu dla tych, którzy chcą się
                  uczyć. Nic więcej.
                  Pozdrawiam. Agata
                  • psztymucel Brawo !!! Nareszcie jakis sensowny wątek !!! 02.05.03, 09:48
                    Brawo !!!
                    Gratuluję - nareszcie jakiś sensowny wątek. Jednak wątpię, czy cokolwiek
                    przyniesie, gdyż zarówno organizatorzy jak i prestigitatorzy oświaty są, jak
                    zwykle, zachwyceni tym co zrobili. Przypomina mi się czasami bajeczka o
                    przysłowiowym "głupim Jasiu", który był tak zachwycony swoimi wytworami, że
                    nawet jak się zesrał, to myślał o sobie jak o twórcy na miarę Michala Aniola.
                    Tymczasem zamiast marmurowego Mojżesza leżało obok niego zwykłe, najbardziej
                    pospolite gówno.
                    • psztymucel ?????????????????????????????????????????????? 02.05.03, 21:25
                      Tylko czy ktoś na niego zwróci uwagę ?
                  • mamosz Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja 02.05.03, 22:27

                    Agato skąd jesteś ja sie batdzo chetnie skrzyknę,uczę w szkole niepublicznej -
                    nie najgorszej,aczkolwiek opisywane przez Ciebie zjawiska tez sie tam
                    pojawiają, może nie w tak drastycznej formie. Ja na poczatek moge nawet
                    społecznie.
                    • Gość: Agata Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.chello.pl 02.05.03, 23:10
                      Jestem z Warszawy.
                      • psztymucel Pogadaliśmy, pojawiło się parę super postów i .... 04.05.03, 21:12
                        Pogadaliśmy, pojawiło się parę super postów i nic, proszę Państwa nic. W akcji bierze udział kilka, jak nie kilkanaście tysięcy ludzi, a na forum ciągle te same osoby. Pisanie dla samego pisania, a szkoda, gdyż uwagi w tym temacie były trafne i OK. Pozdrawiam wszystkich realistów, którzy wierzą, że szkołę można zmienić normalnie, niekoniecznie "z klasą"
                        • Gość: nauczyciel Re: Pogadaliśmy, pojawiło się parę super postów i IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 00:24
                          psztymucel napisał:

                          > Pogadaliśmy, pojawiło się parę super postów i nic, proszę Państwa nic. W
                          akcji
                          > bierze udział kilka, jak nie kilkanaście tysięcy ludzi, a na forum ciągle te
                          sa
                          > me osoby. Pisanie dla samego pisania, a szkoda, gdyż uwagi w tym temacie były
                          t
                          > rafne i OK. Pozdrawiam wszystkich realistów, którzy wierzą, że szkołę można
                          zmi
                          > enić normalnie, niekoniecznie "z klasą"
                          Myślę,że zagląda tu więcej osób niz się panu wydaje.Ale faktem jest,że sobie
                          mądrze pogadamy i ...pobiegniemy realizowac ten zastępczy program, który jest
                          tylko zasłoną dymną tego całego syfu wokół polskiej oświaty
                        • Gość: aneta akcje, hasła, konkursy i inne głupoty IP: 195.205.44.* 19.09.03, 13:47
                          Zgadzam się, że z akcji "Szkoła z klasą" niewiele może wyniknąć, skoro wygląda
                          tak, jak to zostało opisane w poprzednich postach. Jestem przekonana, że bierze
                          się to z nawyków biurokratycznych, powszechnych w szkołach i innych
                          instytucjach, poza tym zawsze łatwiej coś ładnie opisać niż zrobić to naprawdę.
                          Nie trzeba się wtedy męczyć myśleniem, nie trzeba mieć własnego zdania, pisze
                          się pod wymagania i wcale nie musi to być zgodne z prawdą. Sama kiedyś pisałam
                          takie rzeczy, kiedy bawiłam się w harcerstwo, np. jakieś sprawozdania ze
                          zbiórek, które się nie odbyły itp.
                          Jeśli chodzi o zmiany, to wszyscy mówią o wielkich rzeczach: system, korupcja
                          itp. Ja proponuję zacząć od drobiazgów, np. od walki z idiotycznymi imprezami w
                          szkołach, np. konkursami i apelami. Szanowni Państwo, którzy uczą w szkołach!
                          Czy zdarzyło się Wam kiedyś zakwestionować sensowność organizowania czegoś
                          takiego? Czy jak pani dyrektor albo wydział oświaty każe zrobić, to nikt nie
                          protestuje, choćby to było głupie i bez sensu?
                          Właśnie dowiedziałam się, że w gimnazjum im. B. Prusa w Warszawie (ul.
                          Zwycięzców, Saska Kępa), do którego chodzi moje dziecko, z inicjatywy Urzędu
                          Dzielnicy Praga Południe jest organizowany konkurs pod hasłem "Moi rodzice
                          wolni od nałogów". Jako rodzic objęty (wbrew własnej woli) konkursem uważam, że
                          ingeruje się w ten sposób w moje życie osobiste - niezależnie od tego, czy
                          posiadam jakieś nałogi, czy nie - na dodatek wykorzystując do tego moje dziecko.
                          Domyślam się intencji organizatorów konkursu, są one zresztą opisane na
                          stronie internetowej Urzędu i pewnie gdzie indziej też. Brzmią pięknie, ale
                          jeśli ich realizacja ma się odbywać w taki sposób, to należy się zastanowić,
                          czy pomysłodawcy tej imprezy na pewno żyją w realnym świecie i czy mają równo
                          pod sufitem. Bo mnie to śmierdzi Pawką Morozowem i, przepraszam za wyrażenie,
                          kółkiem różańcowym równocześnie.
                          A może ogłosić konkurs pod hasłem "Moi rodzice są bogaci" albo "Moi rodzice
                          się nie kłócą" albo "Moi rodzice mnie nie biją" albo "Moi rodzice są
                          uczciwi"? Tylko po co? I co poczują dzieci, których rodzice nie spełniają
                          tych, pozytywnych skądinąd, wzorców?
            • Gość: kazimierz Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.chem.cornell.edu 07.09.03, 18:50
              Krystian, masz racje ale pod jednym warunkiem, ze wyeliminujemy przedtem
              korupcje i kumoterstwo: jesli nie, to zawod nauczyciela stanie sie synekurka
              dla jeszcze wiekszych niewdacznikow. Takim nieudacznikiem na synekurce jest
              milosciwie nam panujaca min. Lybacka, stosujaca wyrownujace dzialanie
              walca, "zeby wszystko roslo jednakowo" na lace. Ze robi sie z tego klepisko?
              Hm, rzeczywiscie klepisko, ale przeciewz to jedyna droga zeby wszedzie bylo
              rowno, niedprawdaz?. Zastanawiam sie, czy nie ma mozliwosci postawienia przed
              Trybunalem Stanu ministra za nieudacznictwo i doprowadzenie edukacji narodowej
              do ruiny . Czy denny nauczyciel (akademicki) moze byc dobrym ministrem?

              A moze w szkolach wystarczy na poczatek pojsc sladem amerykanow i dac wiekszy
              wplyw na zatrudnianie nauczycieli Komitetowi Rodzicielskiemu Szkoly?(Dyrekcja
              przedstawia kandydatow, Komitet przyjmuje ich do pracy (np. na rok +2 +2)...-
              nikt z przytomnych rodzicow nie bedzie chcial przyjac do nauczania swojego
              dziecka dennego nauczyciela. To samo przy promocjach.

              Przy okazji (jestem nauczycielem akademickim): Przy mniej lub bardziej
              pozytywnej selekcji na uczelniach nauczyciele akad. jesli chca przezyc na
              uczelni musi wykazywac i doskonalic przez cale zycie (z nielicznymi wyjatkami
              ze starej epoki, vide casus Lybacka): po skonczeniu studiow majac 22-3 lata
              najpierw musi zrobic doktorat (3-6, czyli ma ok. 27 lat), potem halilitacje (4-
              10 lat, na teraz 34 lata), potem dorobek 6-10 lat (wypromowac doktorantow,
              kilkanascie-kilkadziesiat publikacji, ma sr. 42 lata) aby dostac tytul
              profesora i stanowisko profesora nadzwyczajnego, jeszcze ok. 8-10 lat na
              stanowisko pelnego profesora (miedzy 50-60-tka.). Wprowadzenie podobnej zasady
              w szkolach, nie kursy ("doszkalajace") ale prawdziwe osiagniecia (jakie? np.
              dla podstawowek i gimnazjow, odsetek uczniow, ktorzy dostaja wysokie noty na
              tescie centralnym, olimpiadach tematycznych, w liceach odsetek uczniow, ktorzy
              dostaja sie na renomowane wydzialy (jak to "wazyc", ktory jest renomowany?
              mozna wykorzystac ranking uczelni/wydzialow i mnozyc nauczycielowi jego
              odsetek przez punkty rankingowe) mozna dodatkowo wazyc osiagniecia wielkoscia
              miejscowosci, na przyklad mnozyc ten odsetek przesz wage rowna ilorazowi
              sredniej krajowej liczby mieszkancow miast i miasteczek majacych licea przez
              liczbe mieszkancow jego miejscowosci - wyrownywaloby szanse wartosciowych
              nauczycieli z malych miejscowosci, gdzie dostep do wlasciwego przygotowania do
              matury i egzaminu jest mniejszy niz w duzych aglomeracjach.
              W zadnym kraju w zasiegu wzroku, wkadze centralne nie robia w majestacie prawa
              (jakiego "prawa"?!) takich "jaj" z edukacja jak w Polsce. jak dlugo za Polske
              nie beda odpowiadac ludzie (a) wyksztalceni - min. doktorat, dorobek naukowy w
              postaci publikacji w zachodnich periodykach czy tez u zachodnich wydawcow, (b)
              kompetentni (nie mozna byc w jednej kadencji ministrem gospodarki a w drugiej
              oswiaty), to bedziemy tracic nie tylko hi-tech inwestorow zagranicznych na
              rzecz Czech, Slowacji, ale staniemy sie niewolnikami we wlasnym kraju. A moze
              wlasnie o to chodzi? Taka "ucywilizowana" Korea Polnocna?
    • Gość: Basia Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.05.03, 09:51
      Stachniuk, Agata, Krystian !!! Super wypowiedzi !!! Jako nauczycielka, w
      zupełności się z Wami zgadzam. Właśnie o to chodzi. Żal, że inni idą za każdą
      akcją jak barany. Żal. Pozdrawiam Basia
      • psztymucel Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja 09.05.03, 16:16
        Szkoda, że każdy ma w nosie wasze wcześniejsze wypowiedzi. Widać akcja ma swoich zwolenników bardziej mobilnych sieciowo, niż przeciwników. Szkoda
    • Gość: anita Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.marwit.gliwice.pl 03.09.03, 20:38
      popieram te akcje to fikcja
    • Gość: Nauczyciel Re: "Szkoła z klasą" to fikcja IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 22.09.03, 21:04
      Finanse to jedno... Ale chyba nikt nie weryfikuje w praktyce tych zadan i tu
      pojawia sie zasadniczy problem. Dla przykladu... Na festiwalu nauki w Gimnazjum
      Nr 2 w Elblagu uczniowie ochoczo spiewali na korytarzu (akompaniament
      nauczycielki muzyki) wielkie przeboje niekoniecznie z kanonu szkolnego.
      Znalazla sie tez Andzia zespolu Oddzial Zamkniety. To bylo przekomiczne, gdyz
      utwor ten to nic innego jak wychwalanie pod niebiosa zazywania narkotyku -
      "trawki" (ze wzgledu na cenzure w latach 80-tych mowa jest o Andzi zamiast
      gandzi). Naturalnie grono pedagogiczne bylo zachwycone zaangazowaniem
      mlodziezy :-) Ale to jeszcze malo... Na sprzatanie swiata czesc uczniow
      przywdziala koszulki na ciemnym tle z listkiem marichuany i napisem "szanuj
      zielen". Chyba nawet plusy dostali za wybitny wklad w akcje. Naturalnie zaden
      pedagog nie potrafil zinterpretowac ani piosenki, ani rozpoznac liscia na
      koszulce. By bylo smieszniej, chyba jakis inspektor z kuratorium nawet zostal
      zaproszony. Po prostu kpina na kolkach, ale 6 zadan wykonanych (sprawdzilem w
      wizytowce), wiec pewnie tytul "Szkoly z klasa" gimnazjum otrzymalo :-))

      Tak na marginesie - podobno szukali jakichs aluzyjnych tekstow o amfetaminie,
      ale mogli sie dokopac. Alkohol juz niewielu rusza, wiec postanowili zakpic z
      edukacji w ten sposob.
    • Gość: Marzena Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.03, 19:05
      Uczę języka polskiego w liceum i nie z lenistwo czy braku dobrych chęci nie
      przystąpię do tej akcji. To po prostu znowu rzeczywistość wirtualna polskiej
      szkoły!!! Przyglądam się różnym proponowanym zmianom w szkolnictwie i ciągle,
      mimo 13 lat w zawodzie, nie mogę zrozumieć, dlaczego wymaga się ode mnie takiej
      biurokracji, gromadzenia tylu nikomu niepotrzebnych kwitów na poczet awansu? Od
      zawsze chciałam uczyć, nie jestem nauczycielką z przypadku, bo"tak życie mi się
      ułożyło", ale chcę tak naprawdę jednego UCZYĆ!, dobrze i ciekawie poprowadzić
      lekcję, porozmawiać o literackich, także pozalekturowych, fascynacjach moich
      uczniów.A tu "rzeczywistość skrzeczy": plany wynikowe, opiekuństwo stażysty,
      ambitny i spuchnięty od górnolotnych sformułowań program wychowawczy szkoły,
      sprawozdania, analiza przypadków i ambitne budowanie teczki awansu, bo mam być
      mistrzem papierkowym o szumnym tytule nauczyciela dyplomowanego! Mnie osobiście
      FIKCYJNOŚĆ I FASADOWOŚĆ szkoły poraża. A nie chcę zmieniać zawodu, bo NAPRAWDĘ
      uczenie polskiego ciągle mnie cieszy (miałam szczęście w życiu, bo i w
      podstawówce, i w liceum, i na polonistyce spotkałam prawdziwych pedagogów). Czy
      tylko ja zauważam tę fikcyjność i fasadowość? Chyba zawładnął polską szkołą
      duch profesora Pimki!
    • Gość: Aga Re: "Szkoła z klasą" to fikcja IP: *.wp3.ptc.pl 28.09.03, 10:57
      Zobaczcie wypowiedzi na temat "Szkoły z klasą" na
      <http://www.vulcan.edu.pl/forum/zpo/thread.php?t=3481#FBK//>

    • unsatisfied6 100% racji 03.10.03, 20:36
      masz rację
    • Gość: robert Re: 'Szkoła z klasą' to fikcja IP: 159.157.74.* 04.10.03, 04:32
      Niestety, ale to prawda. moja córka chodzi do "szkoły z klasą".Co innego
      założenia, a co innego życie. Teraz w dobrym tonie jest by szkoła była z klasą.
      Jeszcze jedna papierowa akcja.
    • Gość: Barnim Regalica Re: "Szkoła z klasą" to fikcja IP: *.bilioteka.targowek.waw.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.03, 17:47
      Podpisuję się obiema rękami. Sam pracuję jako nauczyciel. Tylko jedno bym
      dodał - do tego o czym napisał J.S. brakuje w szkole polskiej jednego środka
      pedagogicznego - jakim był jest i będzie BAT - w tej chwili skutecznie wyrwany
      z rąk pedagogów.
      Barnim Regalica
Pełna wersja