Gość: Czytelniczka
IP: *.chello.pl
25.07.03, 09:29
Śledzę akcję "Szkoła z klasą" z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony miałam
nadzieję, że zadania zmobilizuja szkoły do lepszej pracy, z drugiej obawiałam
się fikcji.
Wczoraj wieczorem "weszłam" na stronę sprawozdań z wykonanych zadań szkoły,
do której uczęszczają moje dzieci. Włos mi sie na głowie zjeżył! Kłamstwo
oszustwem i nieprawdą pogania. Wypisuje się bzdury o rzekomo organizowanych
imprezach, wycieczkach czy konkursach! Większości wcale nie było, a jeśli już
coś się zdarzyło to najczęściej wyglądało zupełnie inaczej niż według relacji
autorów sprawozdań! Fakty są mocno naciągane a organizatorzy , mówiąc
delikatnie, wprowadzani w błąd.
Dyrekcji zależy na bezpłatnej reklamie, bowiem jest to szkoła niepubliczna, I
MA JĄ!
Rodzice, i niestety także uczniowie, widzą jak przy pomocy manipulacji można
przedstawiać "prawdę". To znakomita lekcja, także wychowania obywatelskiego i
przystosowania do życia, dla kilku-kilkunastolatków.
Rodzice, a sądzę, że także niektórzy nauczyciele, nie mają okazji
zweryfikować nieprawdziwych informacji. Nie robią tego także dziennikarze GW
i organizotorzy akcji.
Reasumując: pomysł, może w założeniu dobry i słuszny, który miał zachęcić
szkoły do lepszej pracy został przez nieuczciwych ludzi wykorzystany
opacznie.
Brak weryfikacji i możliwości "wypunktowania" nieprawdy jest znakomitym polem
do nadużyć. I jaki cel ma cała "Szkoła z klasą"?