Dodaj do ulubionych

Mam pytanie - do ojców

05.04.10, 00:04
Zakładam, że wszyscy udzielający się na tym forum widują się lub
starają się widywać z dziećmi. Uprzedzam - NIE będzie o alimentach.
Chodzi o to, że moja sytuacja jest zgoła inna - ojciec mojego dziecka
olał je mniej więcej dwa miesiące po tym jak się urodziło.
Proponowałam uregulowanie sytuacji, zapraszałam - w odpowiedzi
usłyszałam, że jak rodzice nie są razem, to cytuję "wychowuj ją sobie
sama".
Tak też robię. Prawa rodzicielskie zostały ojcu odebrane, na co sam
się z chęcią zgodził zaznaczając na piśmie, żeby tylko od niego nie
chcieć pieniędzy. Nie chciałam.
I teraz pytanie - czy gdyby taki człowiek pojawił się nagle w życiu
dziecka, które go nie zna, po kilku latach, to czy moralne jest
rozwalanie świata małemu człowiekowi?

Nie twierdzę, że tak jest - to hipoteza. Nie mówię, że znalazlam
dziecku nowego ojca, bo tak nie zrobiłam. Chodzi mi tylko o to, czy
taka osoba jest świadoma ogromnego wstrząsu, jaki wywołuje.

Szczerze przyznam, chciałam poczekać aż córka podrośnie, i powiedzieć
jej prawdę. Jeżeli będzie się chciała skontaktować z ojcem, a
zakładam, że któregoś dnia będzie chciała, pomogę. Chociaż dalibóg,
nie wiem gdzie go teraz szukać.
Obserwuj wątek
      • miaowi Re: Mam pytanie - do ojców 08.04.10, 21:54
        Nie, ja nie mam złudzeń co do moralności tego cżłowieka, ja tylko
        chciałam zapytać, co na to reszta normalnego społeczeństwa. Czy innym
        ojcom po rozwodzie/rozstaniu też się takie wyjście mieści w głowie, czy
        mi się tylko zdawało, że takie coś byloby niemoralne wobec dziecka.
        Btw, też lubię Garfielda.

    • mario320 Re: Mam pytanie - do ojców 04.07.10, 17:06
      miaowi napisała:

      > Jeżeli będzie się chciała skontaktować z ojcem, a
      > zakładam, że któregoś dnia będzie chciała, pomogę. Chociaż dalibóg,
      > nie wiem gdzie go teraz szukać.



      Ani to oryginalne, ani zabawne...


      • serir Re: Mam pytanie - do ojców 12.07.10, 23:46
        Już spotkałem się z podobna sytuacją (ojciec nie uczestniczący w wychowaniu a
        nawet w życiu córki), - delikwent "zjawił się" w życiu dziecka które spłodził
        gdy miało naście lat.
        Dziewczyna ta wiedziała , że gdzieś na świecie jest taki ktoś. Sama chciała go
        odszukać, zrobiła to i zaspokoiła swoja potrzebę (ciekawość?). Jednak nie
        odczuwała żadnej konieczności utrzymywania dalszych kontaktów z "ojcem". On z
        nią - również. Wiedzieli o swoim istnieniu i to wszystko. Przynajmniej tak
        wyglądało to na zewnątrz. Co się działo w jej głowie i sercu - nie wiem. Mogę
        tylko przypuszczać, bo obojętność jaką manifestowała to z pewnością nie była.
        • serir Re: Mam pytanie - do ojców 12.07.10, 23:50
          Wybacz błędy (np.-spłodził gdy miało naście lat.), ale pisałem "w biegu" i stąd
          takie bzdury. Chodziło mi o okres pojawienia się "tatusia" się w życiu córki,
          gdy ta osiągnęła wiek nastolatki.
          Mam nadzieję , że będzie mi to odpuszczone..
    • usmiech-do-mysli Re: Mam pytanie - do ojców 08.08.10, 10:56
      Pytanie skierowane jest do ojców, ale pozwolę sobie wypowiedzieć się w tym temacie. W oparciu o własne doświadczenia.

      Nie,... człowiek, który po kilkunastu latach nieobecności nagle pojawi się w życiu Twojej córki nie ma nawet bladego pojęcia czym dla niej będzie jego wizyta. To zupełnie wytrąca z równowagi i burzy dotychczasowy porządek. Bez względu na to czy później utrzymywaliby jakiś kontakt ze sobą czy nie, do poprzedniego stanu rzeczy nie da się wrócić.

      A przede wszystkim: sądzę, że jeżeli teraz, po narodzinach córki, tak wyraźnie określił swoje stanowisko, nie chce mieć z nią nic wspólnego, to nie ma żadnego prawa, by w przyszłości wkraczać w jej życie.

      Jednak u Twojej córki z pewnością pojawią się pytania o ojca, ciekawość kim jest, jak wygląda jego życie... Może będzie chciała go poznać. I tu mogę tylko powiedzieć, że czas kiedy ma się naście lat nie jest dobry na takie spotkanie. Uważam, że lepiej jest przeczekać okres dojrzewania.

      Życzę powodzenia.
    • minimax66 Re: Mam pytanie - do ojców 25.08.10, 23:47
      Dużo masz wątpliwości miaowi. Trzeba było myśleć wcześniej, skrzyżować nogi w
      odpowiednim czasie, albo przejść na drugą stronę ulicy przed pierwszym
      spotkaniem. A teraz? Trochę późno na żale, ale sama też nie jesteś bez winy.
      Dlaczego doprowadziłaś do rozstania? Dlaczego pozwoliłaś mu odejść? Jak mogłaś
      pozbawić ojca praw rodzicielskich??? Nie zależało Ci na ojcu dla Twego dziecka?
      • laura_fairlie Re: Mam pytanie - do ojców 27.08.10, 13:57
        > Dlaczego doprowadziłaś do rozstania? Dlaczego pozwoliłaś mu odejść?
        Przyszło ci do głowy, że ktoś sam chce dać nogę?

        Jak mogłaś
        > pozbawić ojca praw rodzicielskich??? Nie zależało Ci na ojcu dla
        Twego dziecka?
        Życie, poza ideałami, jest również prozaiczno-biurokratyczne. Jest
        trochę instytucji, gdzie przy wyrabianiu jakichkolwiek dokumentów
        dla dziecka (dowód osobisty dla osoby poniżej 13 roku życia,
        paszport)czy inne istotne sprawy potrzebni są obydwoje rodzice (a
        własciwie potrzebny jest ich cyrograf). Skoro tata nie chce
        interesować się życiem córki, uczestniczyć w nim - chyba prościej
        jest po prostu zwolnić go z tych obowiązków i nie poszukiwać za
        każdym razem, kiedy potrzebna jest urzędowi jego obecność...
    • piotr-wwa Re: Mam pytanie - do ojców 11.01.11, 07:20
      Moje zdanie.
      Jeżeli dziecko zapyta się o ojca, to powiedz, że jest, ale że nie był zainteresowany. Jak dziecko będzie drążyć temat, to na pewno masz wyrok sądu i na nim będzie, że ojciec sam nie chciał się interesować dzieckiem i sam zgodził się na to aby nie mieć żadnych praw wobec niego.
      A dopiero potem ewentualnie przedstaw ojca.
    • trynidat55 Re: Mam pytanie - do ojców 09.05.11, 08:35
      witam. ja jestem córką ojca pozbawionego praw i nieobecnego w moim zyciu przez lat 29:) poznałam go niedawno, wyrobiłam sobie osobiście zdanie na jego temat i teraz ja go wykopałam z mojego zycia:)
      co do pozbawienia praw rodzicielskich to w takim jak mój i z tego co przeczytałam to w przypadku załozycielki wątku pozbawienie praw jest najlepszą rzeczą jaka mozna dziecku sprezentować do obrony przed "tatusiem". nie mam złudzeń ze dzis to ja płaciłabym mu alimenty choć w zyciu od niego złotówki nie dostałam.
      aczkolwiek wiem że i matki z piekła rodem chodzą po świecie.
      pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka