Dodaj do ulubionych

Ojcowie walczą o dzieci. I się organizują

26.01.08, 18:23
Ojcowie z Bydgoszczy, którym po rozwodzie żony utrudniają kontakt z
dziećmi, założyli Stowarzyszenie Ochrony Praw Dziecka. Razem chcą
walczyć o zmianę polskiego prawa.

miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,4747499.html
Krzysztof (imiona ojców i dzieci, na prośbę bohaterów tekstu,
zostały zmienione) rozstał się z żoną, gdy córka miała dwa lata. One
mieszkały na Śląsku, on nad Brdą. - Przez kilka lat jeździłem 400
km, by zobaczyć Martę - mówi. - Ale często do tych spotkań nie
dochodziło, bo dziecko akurat jadło obiad albo wyszło z dziadkami.
Widywaliśmy się tak rzadko, że mała czasem mnie nie rozpoznawała.
Pierwszy raz mógł zabrać Martę do Bydgoszczy, jak miała 6 lat. - Nie
mogłem jej kąpać, spać z nią w jednym pokoju. Mama straszyła ją, że
dorośli molestują dzieci. Napracowałem się, by zasłużyć na jej
zaufanie. Udało się. Dziś Marta ma 17 lat 3 miesiące i 4 dni.
Wreszcie mamy naprawdę dobry kontakt.

Waldek, 30-letni nauczyciel, przed rozwodem ustalił z żoną, że syn
będzie spędzał trzy dni u niej, trzy u niego. - Pozwoliła mu przyjść
tylko raz - mówi. - Wystąpiła do sądu o ograniczenie mi praw
rodzicielskich. Dostałem weekendy. Gdy odwożę Bartka do matki,
płacze, błaga o jeszcze kilka minut. A ona wyrywa mi go z rąk. Rani
go, dlatego w sądzie będę walczył, by syn mieszkał u mnie. Jeśli
wygram, nie będę wnosił o ograniczenie jej kontaktów. Dogadamy się.

Jarosław Maciaszek, 35-letni specjalista ds. jakości w bydgoskim
salonie Seata, też jest w trakcie rozwodu i rzadko spotyka się z 2-
letnim synem. - Przekonują mnie opinie psychologów, którzy twierdzą,
że do siódmego roku życia dziecko powinno być przy matce, bo ma z
nią silniejszą więź. Nie chcę Michasia od niej oderwać. Ale chcę
mieć możliwość widywania go. Jak normalny ojciec.

To on założył Stowarzyszenie Ochrony Praw Dziecka w Bydgoszczy.
Zaczął od strony internetowej poświęconej synowi. Skontaktowali się
z nim inni ojcowie borykający się z podobnymi problemami. Poznał
m.in. Waldka i Krzysztofa. Razem założyli Stowarzyszenie Ochrony
Praw Dziecka. - Będziemy walczyć o prawa dziecka do obojga rodziców,
a nie o prawa ojca - mówi Maciaszek, jego prezes. - Bo sądy
zamieniają się w szopkę, gdy matki za wszelką cenę starają się
udowodnić, że ojcowie nie podołali zadaniu. Musimy przełamać
stereotyp, że najgorsza matka jest lepsza niż ojciec. I może
bezkarnie nie wpuszczać ojca do domu, nawet gdy sąd na to pozwolił.
Praktycznie nie mamy żadnych narzędzi, by wyegzekwować wyrok.

Prawo przewiduje karę dla rodzica, który uchyla się od płacenia
alimentów, czyli wyrządza dziecku szkodę materialną, a dla tego,
który rani je emocjonalnie, separując od ojca czy matki jest
pobłażliwe. - Można ewentualnie przyjść po dziecko z policją. Ale
nikt rozsądny tego nie zrobi. Rodzic, który ogranicza kontakty z
dzieckiem drugiemu, powinien mieć ograniczone prawa rodzicielskie.
Taka sankcja powinna być zapisana w kodeksie karnym. Dlaczego? Bo to
działanie na szkodę dziecka.

Ojcowie z SOPD uważają też, że w kodeksie rodzinnym powinien być
zapis o minimalnym czasie, który przysługuje po rozwodzie rodzicowi,
z którym dziecko nie mieszka. - Żeby nie dochodziło do takiej
sytuacji, że ktoś dostaje 72 godziny spotkań na rok - mówi
Maciaszek. - Przez trzy dni nawet cudotwórca nie podtrzyma żywej
relacji z dzieckiem. I nawet, jeśli przyzna, że nie był idealnym
ojcem, to już nigdy nie będzie miał szansy na naprawę swoich błędów.

Założyciele stowarzyszenia na razie spotykają się co piątek w klubie
Odnowa przy ul. Planu 6-letniego 38. Mają już swojego prawnika,
szukają psychologa i mediatora. Można się z nimi skontaktować przez
stronę internetową: www.tata.bydgoszcz.pl - Chcemy w swoim działaniu
zjednoczyć samotnych ojców z całej Polski - mówi Maciaszek. - W
samej Bydgoszczy mnóstwo osób ma takie problemy jak my. Zgłaszają
się do nas nawet babcie, które skarżą się, że tak jak ich synowie
mają ograniczony kontakt z wnukami. Mam nadzieję, że pisząc wspólnie
do rzecznika praw dziecka albo praw obywatelskich, będziemy mieli
większą siłę przebicia.

W ubiegłym roku sądy przyznały prawo do opieki nad dzieckiem tylko 5
proc. ojców.

Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka