Dodaj do ulubionych

zaproszenie do dyskusji

27.01.08, 05:27
Ojcostwo jest czymś znacznie więcej niż pozostawieniem po sobie
potomstwa. Prawdziwe ojcostwo przejawia się w działaniach, a nie w
intencjach. Ojcowie zasługują na cześć ze względu na swoje uczynki i
w ten sposób stają się godni czci. Nie jest to jakiś tytuł czy pusty
urząd, lecz opis pracy, którą mężczyzna wykonuje codziennie.
Rzeczywiste ojcostwo staje wobec strachu, nie zgadza się na ucieczkę
i walczy o to, co prawe. Ojcostwo uzdalnia do wykonania zadania.
(...)
To niedobrze, kiedy dziecko wychowuje się bez ojca, który powinien
być obecny w jego życiu. Dla prawidłowego rozwoju potrzebny jest
kontakt z obojgiem rodziców. Bardzo często zdarza się, że matki po
rozstaniu chcąc zrobić "na złość" swoim partnerom, uniemożliwiają im
kontakt z dziećmi, traktując to jako swoisty sposób odegrania się,
odreagowania. Ale niewiele z nich zdaje sobie sprawę z tego, że
sprawiają ból nie tylko swojemu byłemu partnerowi, że znacznie
bardziej cierpią dzieci pozbawione kontaktu z tatusiem. Taka
izolacja może w skrajnych przypadkach doprowadzić do problemów
osobowościowych, z których najbardziej widocznym jest nieumiejętność
stworzenia zdrowego związku w dorosłym życiu.
(...)
Zaproś mnie do dyskusji a ja zaprosze ciebie do działania.


--
zapraszam na forum Ojcowie walczą o dzieci
Obserwuj wątek
    • bszalacha Re: zaproszenie do dyskusji 27.01.08, 11:35
      Dla mnie ta wypowiedż jest jak z ambony albo wiecu.Nie gniewaj
      się.Do szczęscia dziecka NIE TYLKO ojciec jest potrzebny oraz nie
      ojciec sam w sobie,jako instytucja.Wszędzie chodzi o jakośc,o to,co
      jakiś ojciec w swojej roli przekazuje.Tak więc,to,co czytam jest
      potrzebą bycia guru,mniej bycia opiekunem.
      Jest jeszcze wg.mnie problem przeoczenia kolejności
      zdarzeń,mianowicie,najpierw trzeba,żeby męzczyzna i kobieta sie
      kochali.Niech napisze ktoś,kto w sytuacji niezgody małzenskiej
      zadziałał tak:zostawił dziecko POZA niezgodą dopóki nie nastąpił ład.
      Jeżeli nie nastąpił,zwrócono sie do obiektywnych osób po radę,jak
      przetrwać do czasu,aż dziecko będzie gotowe do odpowiedzi "z kim
      chcę zostać,jak chcę być opiekowany,gdy rodzice chcą być osobno".
      Tak ja sama chciałabym być potraktowana będąc dzieckiem.Nie
      chciałabym być popychana do kochania kogokolwiek bardziej,mniej,do
      usprawiedliwiania jednego lub drugiego ani do wysłuchiwania skarg na
      siebie -skarg kierowanych do mnie,jako dziecka.
      To by było na tyle.Pozdrawiam.
      • walczacyojciec Re: zaproszenie do dyskusji 28.01.08, 04:32
        bszalacha napisała:

        > Dla mnie ta wypowiedż jest jak z ambony albo wiecu. Nie gniewaj
        > się.

        Nie gniewam się. Z ambony czy wiecu? Jakie to ma znaczenie?
        ------------------------
        www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=26
        Rodzina jest całością większą niż suma części, żywym organizmem,
        który posiada określone potrzeby, by trwać i rozwijać się. To, co
        istotne z perspektywy rodziny jako całości bywa sprzeczne z tym, co
        ważne, wygodne i przyjemne dla jej członków. Rodzina jest tworem
        długowiecznym, dwadzieścia lat z jej perspektywy jest chwilą, a
        życie jednej osoby, jej radości i rozpacze tylko drobnymi epizodami.
        Czas i przestrzeń są dla rodziny czymś innym niż dla osoby. Inny
        jest także świat w którym żyje, okoliczności , którym musi sprostać,
        jej problemy, relacje, cele można zrozumieć wyłącznie z jej
        perspektywy. Rodzina była już, kiedy pojawiliśmy się na świecie i
        prawdopodobnie pozostanie, kiedy nas nie będzie. Nie da się
        ostatecznie określić przestrzeni, jaką zajmuje. Jej członkowie są w
        nieustannym ruchu, żyją w różnych miejscach, jedni się pojawiają,
        inni odchodzą. Trudno do końca powiedzieć, kto właściwie należy do
        rodziny, a kto nie. To się intuicyjnie czuje. Talmud mówi "nie każdy
        bliski jest bliski, nie każdy daleki - daleki"; urzędy twierdzą, że
        szwagier to nie rodzina.
        ---------------------------------

        Psychoterapia napewno powinna byc wlaczona w tym przerazajacym
        procesie rozpadania sie malzenstwa zanim rozpadna sie wiezy
        rodzinne, zanim dojdzie do pierwszego etapu tragedii jaka jest
        separacja rodzicow. Masz racje. Najpierw powinien zapanowac spokoj
        na tej samej zasadzie jak powinien zapanowac pokoj na swiecie w
        makro skali. Troche to jednak odbiega od rzeczywistosci zycia
        ludzkiego gatunku. Jakos trudno nam ludziom zyc na codzien kierujac
        sie tylko teoriami. Masz racje. Teorie sa poczatkiem lub poczatkuja
        praktyke. Czesto bywa jednak tak, ze potrzeba praktykowania praktyki
        (lubie takie "masla maslane") istnieje TERAZ mimo, ze o teorii
        jeszcze nikomu nie snilo sie nawet w najpiekniejszych snach. I taka
        wlasnie potrzeba praktykowania praktyki istnieje teraz dla
        wszystkich tych, nie rodzacych sie w przyslowiowym czepku, dla
        ktorych nie dane bylo chocby "otrzec sie" o teorie, kiedy
        odbierane/niszczone/ignorowane/niedostrzegane/wysmiewane jest prawo
        natury - prawo do bycia ojcem.

        Pozdrawiam i zapraszam ponownie bynajmniej nie z ambony czy wiecu.

        --
        zapraszam na forum Ojcowie walczą o dzieci
      • samotny.tata Re: zaproszenie do dyskusji 25.02.08, 23:05
        Postrzeganie świata zawsze zależy od punktu siedzenia. Dlaczego to
        rodzic, odpowiedzialny za losy swojego dziecka musi tłumaczyć się z
        tego, iż robi wszystko dla jego dobra? Dlaczego my jako prawadziwi
        ojcowie, mamy odczuwać dyskomfort tylko dlatego, że matka dziecka
        nie potrafi oddzielić rozwodu od bycia rodzicem? Dlaczego kłamstwo i
        pomówienie ma być przykładem dla naszych dzieci jak można łatwo
        oczernić choćby najlepszego ojca na świecie? Dlaczego? Bo nie
        urodziliśmy? Bo nie karmiliśmy piersią? Łatwiej jest burzyć... niż
        budować i to bardzo dobitnie pokazują statystyki. Jak będą
        zachowywały się nasze dzieci w przyszłości? Nie będą miały żadnych
        hamulców aby powielać zachowania rodziców. Tendencja, która będzie
        wzrastać w niedługim czasie zbierze i swoje żniwo wśród naszych
        dzieci... szkoda, że większość z rodziców nie zdaje sobie sprawę jak
        ważnym jest - jeżeli już dochodzi do rozstania - aby nie wciągać w
        to dziecko. Należy pamiętać, że przy rozwodzie nie ma wygranych, a
        chwilowa satysfakcja któregokolwiek z rodziców, który utrudnia
        kontakt dziecka z odseparowanym rodzicem - może w późniejszym czasie
        odbić swoje piętno na dziecku... szkoda, że tak mało osób korzysta z
        rozumu, kierując się jedynie złymi emocjami... a może to my
        jesteśmy... dziećmi? Pozdrawiam wszystkich wytrwałych ojców oraz
        wszystkie matki, które swoją wielkość okazują poprzez łagodzenie
        konfliktu a nie jego eskalację.
        P.S.
        Ja jako dziecko chciałbym mieć oboje rodziców, a przynajmniej nie
        chciałbym wybierać czy bać się wybrać z którym mógłbym być.
        Pamiętajcie, że to co czuje dziecko jest wielokrotnie silniejsze niż
        nasze odczuwanie... pomyślcie tylko, że to Wy już nigdy nie
        moglibyście bawić się w towarzystwie obojga rodziców, których
        bardzo kochacie... ale może takie odczuwanie jest zbyt trudne dla
        ludzi (wtedy dzieci), których rodzice nie rozwiedli się?
        --
        Dziękuję Ci Synu, że jesteś bo moja miłość do Ciebie daje mi siłę
        aby walczyć o naszą przyszłość! Nigdy Cię nie zawiodę!!! Twój tata...
      • boczek1957 Re: zaproszenie do dyskusji 03.12.17, 22:02
        oj komus sie cos myli . jakie popychanie do milosci drugiego rodzica? Milosc ma byc obupulna , nigdy wybiorcza , ktora doprowadza do ostracyzmu jednego z rodzicow. Prawo naturalne to opieka nad potomstwem od narodzin do pelnoletnosci. Rodzice maja kochac swoje potomstwo,nie konecznie siebie, ale potomkom pokazac co to jest milosc. Dziecko nie moze wybierwc wybiorczo swojego bochatera. Niedopuszczalne jest nastawianie dziecka przeciw drugiemu rodzicowi ani kogo kolwiek przedstawianie w zlym swietle, sa to karygodne zachowania opiekuna.
    • szum_wiatru Re: zaproszenie do dyskusji 16.02.08, 19:21
      walczacyojciec napisał:

      > Zaproś mnie do dyskusji a ja zaprosze ciebie do działania.

      Trzymaj sie dzielnie ojciec. Jestem z toba. Zaproszenie podjalem i
      mysle, ze nie bedziesz samotny przynajmniej na tym forum.

      Jakie dzialanie masz na mysli?
      • walczacyojciec Re: zaproszenie do dyskusji 19.02.08, 02:49
        szum_wiatru napisał:

        > Jakie dzialanie masz na mysli?

        Dokladnie nie wiem. Wiele mysli chodzi mi po glowie. Napewno to
        forum. Moze udalo by sie zrobic podcast na ten temat. Do
        jakiegokolwiek dzialania potrzeba ludzi i to takich, ktorzy maja jak
        to sie mowi spokoj ducha. Desperaci, do ktorych my nalezymy czesto
        robia najbardziej podstawowe bledy. I w tym jest najwiekszy problem.

        --
        Gdzies tam ojcowie walczą o dzieci. "Oh, jaka
        niespodzianka" - mowisz i zamykasz (gwaltownie) mu (ojcu twego
        dziecka) drzwi (twego mieszkania) przed nosem.
    • czarny_krisek Re: zaproszenie do dyskusji 28.02.08, 14:48
      witam, mysle podobnie gdyz moja zona z która sie rozwodze wlasnie
      tak sie zachowuje i odgrywa sie dzieckiem za to ze nie jestem z
      nią.Chociaz mam ustalone widzenia sodowe tymczasowo to ona mi na
      kazdym kroku to utrudnia. Wymysla choroby dziecka i inne. Wiele razy
      prosilem ja o to by mi go dala na dluzej to zaslania sie prawem.
      Ponadto buntuje syna przeciwko mnie. Kupilem telefon synowi by znim
      rozmawiac a ona go wylacza i mowi ze sie zepsul. Czepia sie o 3
      minuty spoznienia i nie rozumie ze na drodze jest roznie. Najlepiej
      chciala by syn o mnie zapomnial. Jednak pieniadze chce i to nie
      male. Przydalo by sie by jej ktos wyylumaczyl ze dziecko ma dwoje
      rodzicow i ze ja tez chce uczestniczyc w jego zyciu i wychowaniu
      mimo rozwodu. Nawet nie moge mu pokazac swojej rodziny, byla zdolna
      nawet zadzwonic do mojej mamy i jej powiedziec ze nie zobaczy wnuka.
      Jej zachowanie jest nacechowane tylko zlosliwoscia . Co zrobic z
      taka kobieta?
      • redbull10 Re: zaproszenie do dyskusji 28.02.08, 22:12
        Witaj - najlepiej byłoby zabić taką szmatę, ale niestety idzie się za to do więzienia. Bądź chłopie twardy, walcz o syna - On Cie potrzebuje. Zawsze kieruj się jego dobrem, nigdy swoim! A babszyla olewaj, nawet jak Cie wku-wia, nigdy tego nie okazuj, rób swoje.
        Pozdrawiam!
        Doświadczony.
      • jazdenek Re: zaproszenie do dyskusji 29.02.08, 04:06
        czarny_krisek napisał:

        > witam, mysle podobnie gdyz moja zona z która sie rozwodze wlasnie
        > tak sie zachowuje i odgrywa sie dzieckiem za to ze nie jestem z

        Trzymaj sie dzielnie i nie daj sie sprowokowac. Napisz cos jeszcze
        od czasu do czasu. Jestem przekonany ze wielu ojcow tutaj zaglada.
        Przydaloby sie to forum rozpropagowac.
        • jumanji_7 Re: zaproszenie do dyskusji 12.10.08, 22:17
          jazdenek napisał:

          > Jestem przekonany ze wielu ojcow tutaj zaglada.
          > Przydaloby sie to forum rozpropagowac.

          Tak, ja też zajrzałem, poczytałem trochę i tu natrafiłem jw. dalej chyba nie
          będę czytał, to nie ma sensu, najwyraźniej jest wielka dyskryminacja płci,
          zastanawiam się czym to jest podyktowane? Choć nie obrażając ojców, większość ma
          gdzieś sam fakt że to ich dzieci, ale nie oto chodzi, tylko by o realnych
          sprawach, a nie marzeniach tu podyskutować
          --
          Moja siła w koncentracji mocy
      • szum_wiatru Re: zaproszenie do dyskusji 04.03.08, 05:08
        czarny_krisek napisał:

        > Jej zachowanie jest nacechowane tylko zlosliwoscia . Co zrobic z
        > taka kobieta?

        Twoja sprawa jak kazda jest indywidualna sprawa. Pewne jest jednao -
        nie jestes sam. Inna sprawa to tam gdzie zlosliwosc tam i nienawisc.
        Jesli odpowiesz tym samym, staniesz na z gory przegranej pozycji.
        Takie sa realia, a wiec spokoj i dobry przemyslany plan. To jedyny
        klucz do sukcesu.
    • ja1marek1 Re: zaproszenie do dyskusji 14.05.09, 20:24

      --
      miałem sprawe w sadzie dla nieletnich i co walczyłem o to abym bez
      kontroli matki mógł widywać sie z synem.Chciałem widziec sie z nim w
      weekendy módz sie z nim bawic i przebywać tylko w dni wolne od
      pracy. Co ze mnie tam zrobili pijaka i przestempce drogowego!!
      Nagadała ze lubie jezdzic po pijanemu i ona ze sie obawia ,iż bede z
      nim jezdzic samochodem po pijanemu-- NIGDY NIE BYŁEM ZATRZYMANY
      PRZEZ POLICJE PO PIJANEMU , nie miałem wypadku drogowego, od roku
      nie posiadam pojazdu a sąd powołał biegłych aby to sprawdzali!!
      WYSOKI SĄDZIE CO MA TO DO ŻECZY czy ja chce brać trzy letnie dziecko
      do siebie po to aby z nim wypić???!!!!!! do takiego towarzystwa ja
      mam troszeczke starsze dzieci, a napewno niechce uczyć swoje dziecko
      od małego pić.Tym bardziej ze w rodzinie w której zostało moje
      dziecko przelewa sie dziennie kilkanascie litrów alkocholu CO ZA
      PRAWO-- Że meszczyzna to znaczy że pijak??!!polskie prawo jest do
      dupy często bywa ze facet w rodzinie bardziej potrafi wychować
      dziecko niż kobieta. pozdrawiam marek jak coś piszcie moje
      gg:9678076 hamstwo i nic wiecej a sąd sam pod sąd
    • tata-piotr.p Re: zaproszenie do dyskusji 18.06.13, 16:55
      Zalogowałem się tutaj bo mam podobną sytuację i myślę że ktoś może mi pomóc.Natomiast zdażył mi się przykry wypadek,ja pracowałem w niemczech 2,5 roku po to żeby ani mojej żonie ani mojemu maluchowi(5lat)nie brakowało niczego.Jak przyjechałem tydzień temu z niemiec z niby kolegą to się wszystko zmieniło za 2 dni nie miałem już żony ani dziecka,podobno są w niemczech .Nie chodzi mi o żonę ale dziecko mnie kochało bardziej jak mamę ,a mi jego brakuje najbardziej na świecie.Niewiem co mam już zrobić nie dość że wszystko straciłem to jeszcze nie mam ich za co szukać bo po tylu latach zostałem bez żony,mojego kochaniutkiego synka i bez środków do życia.przepraszam ale nie mogę już więcej pisać bo strasznie chce mi się płakać.pozdrawiam-Piotr.P(moj email dla dobrych ludzi to rad.max@o2.pl)
    • funia99 Re: zaproszenie do dyskusji 03.07.13, 16:38
      Drodzy ojcowie walczący o dzieci. Pozwolę sobie wrzucić kamyczek do waszego ogródka. Właśnie wróciłam z mediacji przedrozwodowej, gdzie miała być poruszana kwestia zbyt rzadkich, praktycznie żadnych kontaktów ojca z dziećmi. Prosiłam, o większe zaangażowanie ojca w kontakty z synami. I oto, mój jeszcze małżonek, OGRANICZYŁ SOBIE SAM PRAWA RODZICIELSKIE!!!!!! Łaskawie spotka się z synami w jeden weekend w miesiącu.
      Ojcowie, są wśród was tacy, co walczą o więcej i tacy co walczą o mniej! Pozdrawiam wszystkich walczących ojców. Żałuję, że moje dzieci nie spotkały na swojej drodze takiego ojca.
      • dototag33 Re: zaproszenie do dyskusji 03.04.14, 14:16
        ... trafiłam przez przypadek... ale skorzystam z okazji, tym bardziej że wątek coś podupadł :(
        Panowie, walczcie! - ale z głową! jeśli nie możecie sobie poradzić z byłymi partnerkami, żonami, matkami waszych pociech, skorzystajcie z pomocy psychologów, prawników czy innych organizacji pozarządowych wspierających ojców.
        Pamiętajcie jednak o tym że dziecko - to nie karta przetargowa! i o tym że nie "wystarczy mieć jąder żeby być ojcem - trzeba mieć jaja żeby być tatą" ! i bądźcie w stosunku do waszych "byłych kobiet" w miarę w porządku, a już na pewno bądźcie w prządku w stosunku do waszych dzieci. Jeśli ich matki buntują je przeciw wam - to pamiętajcie że dziecko jest świetnym obserwatorem i prędzej czy później samo zobaczy i uszanuje bardziej tego rodzica, który bardziej na to zasługuje.
        Ja jestem rozwiedzioną wdową, mój były mąż nie miał kontaktu z naszą córką przez ponad pięć lat, na początku dla tego, że był alkoholikiem i sama mu je ograniczyłam, bo nie umiał stanąć na wysokości zadania, potem sobie całkowicie odpuścił, nie zrobił absolutnie nic, nie było smsa, kartki na święta czy urodziny... nic nic nic... a w lutym tego roku nagle zmarł, odszedł bez pożegnania, bez słowa.... na zawsze.
        Dobrze że zadbałam o to, żeby nasza córka miała o nim już tylko dobre wspomnienia....
        Także panowie - do roboty - tylko spokojnie, bez złośliwości... pamiętajcie że siłą, chamstwem, złośliwością i wykrętami nic nie załatwicie z waszymi byłymi, a dzieciaki cierpią.
        Trzymam kciuki.
    • smutny_tata Re: zaproszenie do dyskusji 12.04.14, 18:58
      przeczytałem wszystkie dotychczasowe wypowiedzi i chciałbym się też przyłączyć do dyskusji
      moja sytuacja wygląda następująco:

      Z matką mojego dziecka nie byliśmy małżeństwem, a więc sprawy rozwodowe nie wchodzą w grę, mieszkaliśmy razem przez blisko 2 lata, ale po narodzinach syna mieszkaliśmy wspólnie tylko 2 miesiące. Postanowiła wyprowadzić się do swoich rodziców, ot tak, bo jej po prostu ich brakowało. Byłem i dla niej i dla dziecka dobrym i ojcem i powiedzmy partnerem (w planie był ślub w tym roku). Starałem się jak mogłem aby czuli się kochani i mieli wszystko co potrzebne do życia. Każdą wolną chwilę i w ciągu dnia i w nocy poświęcałem dziecku, po pierwsze bo je bardzo kochałem, kocham i będę kochał, po drugie bo bardzo kochałem jego matkę i po trzecie wynikające z drugiego aby matka mogła spokojnie sobie odpocząć. Na tydzień przed wyprowadzką usłyszałem od matki, że nie jestem ojcem dziecka, uznałem, że w złości palnęła głupotę i wybaczyłem. Po tygodniu usłyszałem ponownie te same słowa skierowane nie tylko do mnie, ale dotyczyły one również moich rodziców, cytuję: "...Ty nie jesteś jego ojcem, a Wy nie jesteście jego dziadkami...". Po czym spakowała swoje oraz dziecka rzeczy, zadzwoniła po swoją mamusię i zostawiła mnie samego. Próbowałem rozmawiać z nią, spotykać się z synem, ale to wszystko psu na budę. Po miesiącu od wyprowadzki złożyłem wniosek do sądu o uregulowanie kontaktów z dzieckiem. Sprawa "odbyła się" po 5 miesiącach bez obecności matki, ponieważ nie otrzymała wezwania, jest odroczona na kolejne 3 miesiące. W międzyczasie (tzn. po około miesiącu od momentu złożenia mojego wniosku o kontakty) matka złożyła wniosek o ustalenie miejsca pobytu dziecka wraz z zameldowaniem przy sobie, o dziwo ta sprawa odbyła się na kilka dni przed moją sprawą, nie chciałem się szarpać w tej sprawie bo uznałem, że nie ma o co i bez problemu wyraziłem zgodę, będąc pełni świadomy, że dziecko znajduje się w mieszkaniu, którego właścicielką nie jest matka lecz jego babka. Przez ponad pół roku widziałem syna 8 razy, zawsze na ulicy na spacerze, mimo mrozu i śniegu. Matka nie pozwalała mi się spotykać z nim w mieszkaniu, ponieważ, jak twierdziła, nie jet ono jej i o możliwość spotkania muszę pytać, a w zasadzie prosić właścicieli. Nie chcę mieć z tymi ludźmi nic wspólnego w związku z czym nie zamierzam pytać, a tym bardziej prosić o możliwość przekroczenia progu pałacu z wielkiej płyty o pow. 40m2. Gdy powiedziałem o tym mojej byłej, niestety skończyły się dla mnie również i spacery z dzieckiem (a tuż przed tym kupiłem dzieciakowi wózek spacerowy), ale też jakiekolwiek informacje na temat syna. Wszystko czego dowiaduję się od matki, to: "... wszystko dobrze ... zdrowy ... zjada ... papa".

      Przykro jest ojcu, który nie widział jak wychodzi dziecku pierwszy ząbek, jak sobie radził raczkując, jak stawiał pierwszy kroczek. Przykro gdy nie słyszało się pierwszego "... gugu ... gaga ... baba ...".

      Zawieszony jestem w tej chwili w próżni, zdany na decyzję sądu, instytucji, która niestety nie zbyt chętnie wspiera ojców w byciu rodzicem. Już po pierwszej niby sprawie o kontakty ręce mi opadły słysząc, że gdyby matka miała jakieś sprzeciwy co do mnie lub moich propozycji kontaktów, to najlepiej byłoby się spotykać w jakimś specjalnym ośrodku. Nie jestem żadną patologią!!! Jak ja mam budować jakieś relacje z synem czekając już tyle, a Bóg jeden wie ile jeszcze? Przecież za parę miesięcy nie usłyszę od dziecka "tata" tylko "pan".

      Pewnie ktoś zapyta czemu nie zrobiłem testów na ojcostwo? Nie zrobiłem, ponieważ chcę być tatą dla mojego dziecka, bez względu na jakiś kawałek papieru z wynikiem badania. Skoro matka mi tak powiedziała, to świadczy to tylko o niej i niech mi sama potwierdzi swoją niewierność. Syn jak dorośnie i będzie chciał znać prawdę, to sam zrobi badanie.

      Pozdrawiam wszystkich walczących o własne dzieci ojców.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka