Dodaj do ulubionych

Wypowiedz Agnieszki Widera-Wysoczańskiej

10.02.08, 00:57
Agnieszka Widera-Wysoczańska jest doktorem psychologii, adiunktem w
Zakładzie Psychologii Klinicznej Instytutu Psychologii Uniwersytetu
Wrocławskiego. Od 15 lat prowadzi terapię dla osób, które doznały
urazu chronicznego w dzieciństwie. Szkoli specjalistów z diagnozy i
terapii oraz z zastosowania metody NLP w pomaganiu. Jej pasją są
podróże.

kiosk.onet.pl/charaktery/1134610,1252,artykul.html

Kobiety, które krzywdzą, mają bardzo małą motywację do zmiany, a
postawa środowiska temu sprzyja. Pewna matka, zaniepokojona swoim
seksualnym zachowaniem wobec córki, poszła do lekarza.
Usłyszała: „To jest zupełnie naturalne, gdy kobieta jest tak
zaangażowana w życie swoich dzieci”.


Mogą być w każdym wieku, z każdej grupy społecznej i zawodowej, mogą
żyć samotnie lub z partnerem, mogą mieć różne zdolności
intelektualne i zainteresowania. Stosują każdą formę przemocy:
emocjonalną, fizyczną czy seksualną. Mogą zachowywać się
uwodzicielsko lub sadystycznie wobec swoich ofiar - dzieci w różnym
wieku.

O takich zachowaniach kobiet zazwyczaj niechętnie się mówi. Są
bowiem sprzeczne z powszechnie akceptowanym obrazem kobiety, która
przecież nie krzywdzi, a wszystko, co czyni dziecku, czyni z miłości
do niego. Ten idealny wizerunek pozwala nadać jakiś sens światu
pełnemu przemocy i utrzymać poczucie względnego bezpieczeństwa.
Niestety, coraz częściej badacze i terapeuci wskazują na to, że
kobiety stosują przemoc wobec swoich dzieci, a zachowania te są
przekazywane z pokolenia na pokolenie. Oznacza to, że one także były
ofiarami swoich matek. Prawdopodobnie rodzaj kontaktu pomiędzy matką
a dzieckiem znacznie ułatwia krzywdzenie i jednocześnie skuteczne
ukrywanie tego przed światem.

„Wiem lepiej, co dla ciebie jest dobre, ponieważ jestem twoją matką”
albo „Kochanie, nie rób tego, ja to zrobię (lepiej) za ciebie”. Te i
podobne słowa zbyt często wypowiadają nadopiekuńcze matki. Taka
matka uzależnia dziecko od siebie, nadmiernie je kontroluje, odbiera
mu niezależność i autonomię. Jest nadmiernie krytyczna, zawstydza i
karze. Zachowuje się tak, bo odrzuca syna czy córkę. Adler uważał,
że dzieci nadopiekuńczych matek, pozbawione poczucia
odpowiedzialności za różne aspekty życia, nie mogą dokładnie
wypełniać swoich zadań. Nadmierna „ochrona” uniemożliwia im
samodzielne uczenie się rozmaitych zachowań i ich konsekwencji.
Według Freuda takie matczyne zaangażowanie czyni dziecko niezdolnym
w późniejszym życiu do istnienia bez miłości, choćby przez moment.

Konsekwencje cichej choroby rodziny - momizmu (tak nazywana jest
nadopiekuńczość) są podobne do braku troski, opieki i miłości. W
dorosłym życiu dzieci nadopiekuńczych matek mogą być chwiejne
emocjonalnie i agresywne, mogą mieć ograniczone zdolności
intelektualne i emocjonalne: „Matka zawsze wszystko za mnie robiła.
Mówiła, że to dlatego, bo tak bardzo mnie kocha. Choć krytykowała
moje próby wykonywania różnych zadań domowych, jej zachowanie było
wtedy dla mnie wygodne. Nie musiałem nawet robić sobie herbaty, bo
ona już była przy mnie. Teraz wiem, że bardziej bała się o swój
nieskazitelnie czysty stół kuchenny, niż troszczyła się o mnie. Po
prostu mnie oszukiwała. Stopniowo coraz bardziej byłem od niej
uzależniony, ubezwłasnowolniony, a to wzmagało moją agresję. Teraz
jestem kaleką, bo nic nie potrafię zrobić. I dlatego boję się
kontaktów z ludźmi”.

Takie matki niszczą u swoich dzieci wewnętrzną motywację do
działania, a to z kolei ogranicza ich możliwości i osiągnięcia
życiowe, utrudnia adaptację w środowisku, zmniejsza samoocenę,
wzmacnia lęki i fobie. Dorosłe ofiary matek mało zaangażowanych
emocjonalnie, mało tolerancyjnych, niedających ciepła i bliskości -
mogą mieć poważne kłopoty w relacjach z ludźmi, cierpią z powodu
depresji i przygnębienia, także z powodu zachowań kompulsywnych i
obsesyjnych. Im mocniej tacy ludzie doświadczali odrzucenia przez
matkę w dzieciństwie, tym bardziej są skłonni do wycofania i
samokrytycyzmu i tym więcej jest w nich napięcia oraz zależności od
społecznych relacji. Od nadopiekuńczości już tylko jeden mały krok w
kierunku wykorzystania seksualnego.
Obserwuj wątek
    • szum_wiatru co rowniez rozwala nasze zwiazki 10.02.08, 01:34
      powodow jest wiele

      trafilem na jeden (ponizej z linkiem do odpowiedzi) i to miedzy
      innymi nakreca sprezyne katastrofy - to tylko kwestia czasu, kiedy
      ludzie upajajacy sie tzw: wolnoscia dojda do tragedii, o ktorej
      tutaj zaczynamy mowic

      >>>> Dobra znajoma proponuje Ci abyś został ojcem jej dziecka.Nie
      chce Ciebie za męża,a jedynie Twoich genów.Żadnych zobowiązań,jesteś
      tylko dawcą.Zgodziłbyś się? <<<<<

      pytamy.interia.pl/question/czy-zgodzi-by-si-zosta-ojcem/1

      >>>> (wybrane odpowiedzi):
      1/
      Moja mama zawsze chciała mieć dziecko, ale nie koniecznie chciała
      mieć męża. Czy mój ojciec to dobry materiał na tatę? Niestety, tego
      nie jestem w stanie stwierdzić, bo zbytnio się nie znamy. Jako facet
      raczej bym się nie zgodziła - wiem, co czuje takie dziecko, kiedy
      dowie się, że jest na świecie taka osoba jak "tatuś" ;] Chciałabym
      takich przeżyć swojemu dziecku oszczędzić, bo wiem, że
      takie "przebudzenie" nie należy do najprzyjemniejszych...
      2/
      Nie zgodziłbym się, ze względu na dobro dziecka. Po pierwsze czułbym
      z nim więź a po drugie nie wyobrażam sobie wytłumaczyć 6 letniemu
      dziecku, że jego tatuś spuścił się do pudełeczka i dał to mamusi a
      potem przestał być tatusiem. Trzeba by było dziecko okłamać, ale
      całe życie też nie żyłoby w kłamstwie, bo my nie moglibyśmy z tym
      żyć. Wtedy kiedy ktoś by je poinformował jaka jest prawda,
      znienawidziłby swoją matkę, bo go okłamała.
      3/
      Nie wiem czy to już koniec dyskusji ale po przeczytaniu całości,
      chociaż już późno, dorzucę jeszcze parę moich spostrzeżeń.
      Pytanie skierowane do mężczyzn, dotyczące ich zdania w sprawie ich
      dotyczącej, zewoluowało i dyskusja głównie dotyczy matki i dziecka.
      Myślę że to dobrze.
      Zupełnie niepotrzebnie i bezpodstawnie w dyskusji nakierowano się
      personalnie, najpierw na @kwonkę potem @anetę. Pytanie zostało
      postawione problemowo a nie osobowo, więc po co te wycieczki (tu nie
      zgadzam się z wypowiedzią jacka). @Kwonka okazała się tutaj jedyną
      znającą problem z autopsji, dobrze że swój pogląd przedstawiła i jak
      widać nie jest to ocena taka zupełnie jednoznaczna.
      W tej sprawie nikt nie ma prawa wypowiadać się radykalnie i
      ostatecznie. Problem jest delikatny, osobisty, intymny, zależny od
      tak wielu czynników (sąsiedzi, rodzina, dzieci na podwórku, kasa,
      zwyczaje, przekonania, religia, czy i kiedy dziecku powiedzieć ...)
      że decyzję mogą podejmować tylko zainteresowani. Zaleta tego wątku
      jest omówienie tematu z różnych stron.

      Czas na moje zdanie. Decyzja matki o urodzeniu i wychowaniu dziecka
      bez ojca jest decyzją egoistyczną. To jest zaplanowana krzywda
      dziecka. Decyzja podjęta na podstawie tylko własnych pragnień,
      planów, przewidywań. Ojca można pominąć. Jeżeli zgodził się
      na 'tylko zapłodnienie' to niech sobie idzie. Ale owocem tej decyzji
      będzie dziecko. Dopiero będzie, teraz go nie ma i nie może się
      wypowiedzieć a to na całym jego życiu ta decyzja się odciśnie. Matka
      podejmując taka decyzję mocno obciąża swoje sumienie.
      Zastrzegam się: moja opinia w żadnym wypadku nie jest potępieniem
      tej matki, przecież ona ma swoje racje.

      <<<<<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

      nie dajmy sie zwiezc teoretycznym wywodom - kiedy dziecko jest juz w
      drodze najczesciej jest na teorie za pozno

      mozna w nieskonczonosc dyskutowac na temat "PRAWA" matki do
      decydowania czy "PRAWA" ojca do ... (tutaj mozna pisac co sie nam
      tylko podoba) ... jednak nikt o dziwo nie widzi najzwyklejszego
      prawa dziecka do posiadania obojga rodzicow przez cale jego zycie.

      Uwazam ze jest to zbrodnia i pogwalcenie wszelkich zasad moralnych
      odbieranie (wlasnie) dziecku prawa do wypowiedzi; no bo kto sie
      bedzie pytal dziecka jeszcze nienarodzonego czy pragnie miec
      normalna rodzine

      az mnie trzesie

      • szum_wiatru feminizm rozwala nasze zwiazki 10.02.08, 02:12
        na bazie krzywdy i frustracji kobiety/zony/matki lacza sie w ruch
        feministyczny ktory niszczy ich samych, ich rodziny, ich dzieci.

        nizej to tylko jeden z przykladow do czego doprowadza stan
        uczuciowy, ktory nazywa sie nieszczesciem w braku szczescia i
        zadowolenia z zycia:

        stopfanatykom.blox.pl/html

        "Jesteśmy feministkami. Znamy się od wielu, wielu lat. Nasz wspólny
        blog to miejsce wolnościowej propagandy. Będziemy tu spiskować,
        skrzykiwać ludzi, truć jadem i dźgać ironią. Przybywajcie."

        proponuje dla jaj wczytac sie uwaznie w teksty tego tworu o
        niedwuznacznej nazwie "Bez jaj"
        • szum_wiatru na koniec - co buduje rodzine? 10.02.08, 02:25
          "Dzieci nie są własnością rodziców"

          www.mateusz.pl/rodzina/ja-dnswr.htm

          <<<<<....proponuje uwaznie przeczytac ten wywiad....>>>>>

          (cytat)...
          "pierwszym istotnym elementem wychowania dziecka jest pełna rodzina,
          w której matka i ojciec się kochają, gdzie istnieje wzajemne
          porozumienie, akceptacja, życzliwość. Wszystkie inne elementy
          wychowania dziecka są związane z tym pierwszym. Każde dziecko w
          rodzinie winno być przyjęte przez oboje rodziców jako dar,
          niezależnie od tego, jakie ono jest: chłopiec czy dziewczynka,
          zdrowe czy chore. Dziecko potrzebuje wzajemnej miłości ojca i matki
          oraz ich wspólnej otwartości i akceptacji. Nie
          wystarcza „oddzielna” — „indywidualna” miłość ojca i „oddzielna” —
          „indywidualna” miłość matki. O ile narzeczeni powinni stawiać sobie
          pewne warunki w ich wzajemnej miłości, np. będę twoją żoną, jeżeli
          okażesz się człowiekiem odpowiedzialnym i będziesz mnie szanował, to
          rodzice nie mogą stawić podobnych warunków swoim dzieciom. Rodzice
          nie mogą powiedzieć swojemu dziecku: będziemy cię kochać, jeżeli
          będziesz grzeczny i posłuszny. Dlaczego? Miłość narzeczeńska i
          małżeńska jest miłością partnerską, a miłość rodziców do dziecka —
          szczególnie w pierwszym okresie jej rozwoju — nie. Dopiero w miarę
          dorastania dziecka winna stawać się coraz bardziej partnerska.
          Miłość rodziców do dziecka winna podlegać jednak ewolucji: od
          miłości całkowicie bezwarunkowej, która nie stawia żadnych wymagań,
          do miłości, które umie wymagać. Miarą wymagań stawianych dziecku nie
          mogą być jednak potrzeby rodziców, ale rozwojowe potrzeby — ludzkie
          i duchowe — samego dziecka. Rodzice wychowują dziecko nie do tego,
          aby je związać ze sobą, ale by mogło kiedyś odejść z domu i żyć na
          własną odpowiedzialność. Matki popełniają nieraz ten błąd, iż swoich
          dorastających synów traktują jak małych chłopców, a ojcowie
          dorastające córki traktują jak małe dziewczynki. Może trochę łatwiej
          jest dostrzec ojcu w dorastającym synu młodego mężczyznę, a matce w
          dorastającej córce dostrzec młodą kobietę."

          <<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<<>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

          dopoki jeszcze migoce swiatelko nadziei na koncu tunelu zacznijmy
          rozmawiacna temat - Jak naprawiac?
    • walczacyojciec Dzieki za ten watek 19.02.08, 02:43
      Dzieki za ten watek szum_wiatru.

      --
      Gdzies tam ojcowie walczą o dzieci. "Oh, jaka
      niespodzianka" - mowisz i zamykasz (gwaltownie) mu (ojcu twego
      dziecka) drzwi (twego mieszkania) przed nosem.
    • polskitata świat ma opiekę wspólną my pseudopsychologów 02.02.10, 21:37
      opiekarownowazna.pl

      Dzieci wychowywane bez ojca statystycznie dużo częściej:
      -- nie kończą edukacji,
      -- popadają w konflikty z prawem i lądują w wiezieniach.
      -- Dużo częściej niż inne dzieci mają problemy z uzależnieniami od
      alkoholu i narkotyków,
      --- częściej uciekają z domów i dużo częściej stają się rodzicami
      już wieku nastoletnim.

      I choćby samo to świadczy że opieka wspólna jast najlepsza dla
      dziecka po separacji rodziców.


      więcej na opiekarownowazna.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka