Dodaj do ulubionych

Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym

09.03.08, 18:00
Problemem z Sądami rodzinnymi to feministyczny skłóad i zła praktyka
orzecznicza.Wiąrze to się z praktyką bezkarności kobiet w
respektowaniu wyroku i nierównym traktowaniu stron ojciec musi
udowadniać że nie jest wielbłądem ma płacić i nie rościć żadnych
życzeń.Zwracanie się do sądu o respektowaniu wyroku mija się z
celem kobieta jest panem i władcą byłego męża. I ten system nalerzy
zmienić i wpisać w wyrok regułe nie ma kontaktu z dzieckiem nie ma
alimentów za ten okres i przepadają a nie zostają zawieszone to
morze być jedyny bicz na kobiety.Uwaga panowie za wszelką cene jeśli
są podstawy domagać się wyroku z winy żony kodeks rodzinny bardzo
faworyzuje kobiety a nawet bez orzekania o winie też ich faworyzuje
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 09.03.08, 18:37
      1. Na rozprawie o alimenty sędzina pytała exa jak to zrobił, że ma
      takie fantastyczne ciało i czy chodzi na siłownię czy sam ćwiczy.
      Przyznała 150zł alimentów
      2. Na rozprawie o odebranie władzy rodzicielskiej w skład sędziowski
      wchodziła sędzina, protokolantka i 2 mężczyzn (sędziowie?)
      3. Na sprawie rozwodowej była sędzina prowadząca i dwóch mężczyzn

      Nie zgadzam się zatem, że sądy mają feministyczny skład
    • tatula06 Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 06.04.08, 00:57
      wiem ze specjalnie troche prezsadzasz...

      ale w sumie z wynikow i moich wychodzi ze mimo tego ze wszyscy w sali maja
      wykrztalcenie prawne , oprocz matki, to itak sie prubuje zawsze z ojca idiota
      robic. tak bylo i to niestety przewaznie tak bywa. ale dalej, do alimentow
      pozniej wroce.

      jest tak ze choc ja zlozylem wniosek, to ja bylem oskarzonym faktycznie na
      rozsprawie. to ja sie musialem za wszystko tlumaczyc, i mamusia z adwokatem sie
      tylko smiali i mi powiedzieli ze jeszzce mam byc wdzieczny. stwierdzono ze
      dostane 4 dni w miesiacu choc wszystko dla mojego syna robie, kupuje itp. to ze
      ja mam daleko do syna i wogole trudny dojazd to wszystko sie nie liczy, bo tylko
      chodzi o dobra dziecka. i jak sie tylko powie ze trudno przyjechac i potem
      dztiecka nie moc widziec to uslyszalem ze mi chodzi o ambicje (900km w jedna
      strone, plus hotele itp, juz nie mowiac o oddanie wszystkich dni urlopowych dla
      syna, ale niby ambicje!!!!) ALE mamusi sie wszystko tak ulozy zeby jej bylo jak
      najlepiej. Wiec w pewnym sensie jest tak ze matki sa przeferowane bo lepiej im
      sie uda udawac sierote marysie. ( bez obrazy) a jesli mamy rozmawiac o reszte,
      np psychologow, to to sobie to daruje, bo tam to wogole mamusia to najwiekszy
      skarb, bo syn 2 razy wolal mama w ich obecnosci. I teraz prosze mi powiedziec
      jak ojciec ma sie z tym obchodzic gdy nie jest przez caly dzioen obecny i jest
      jasne ze dziecko bywa w domu mamusi( bo nie mowie ze z mama) i w sumie zna mame
      najlepiej? zawsze matka jest w lepszej sytuacji i automatycznie w stanie tego
      wykorzystac.

      a co do alimentow to trzeba sie zastanowic na jednym.
      W niemczech stawki do 6 lat dla normalnie zarabiajacych sie obchodza kolo 127
      Euro. Prosze mi powiedziec, jakim cudem niktorzy twierdza ze 300zl na 2latki
      jest malo???wydaje mi sie ze zycie tam jest drozsze! skoro mamusie sie domagaja
      wiecej, to nasuwa sie pytanie gdzie i jak chca wychowac dzieci? w polsce czy
      zagranicy? z tego co wiem to zycie u nas w pl jest conajmniej o polowe tansze...!
      • petite102 Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 05.08.08, 15:58
        wg mnie to jednak przesada. Wszędzie można trafić w bagno a to nie oznacza że
        jest tak wszędzie i z wszystkimi. "mamusia" jak ją nazywasz wg. Twojego opisu
        jest manipulantką a Twoja frustracja tylko wzmacnia jej działanie. I jedna rada
        dla wszystkich dziecka się nie da przeliczyć na pieniądze więc nie wypominajcie
        ile dla dziecka musieliście poświęcić albo że wiecznie tych pieniedzy na dziecko
        mało. To tylko pokazuje jakimi jesteście materialistami - oczywiście wg. was w
        wierze o dobro dziecka. A wylecialo mi- idiotę bądź idiotkę daje z siebie robić
        ten kto ulega manipulacji lub ten kto próbuje jej użyć - zależy od sytuacji
    • bejoy Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 09.08.08, 22:27
      W zasadzie nie mam wiekszych zastrzeżeń co do Twojej wypowiedzi, ale...

      > zmienić i wpisać w wyrok regułe nie ma kontaktu z dzieckiem nie ma
      > alimentów za ten okres i przepadają a nie zostają zawieszone

      to juz przesada. No, chyba, że padnie propozycja z drugiej strony, skoro już mamy "kupczyć" dziećmi - może tak za każde niewykorzystane przez tatusia spotkanie naliczymy np. trzykrotność stawki zasądzonych alimentów?
      Może wtedy taki dbający o dziecko ojciec przypomni sobie, że maluch na niego czeka i nie ma wtedy ważniejszych spraw od dziecka? Bo jak może przyjechać kiedy chce i na ile chce, to widocznie trzeba go jeszcze prosić, żeby raczył się raz na pół roku albo rzadziej dziecku na oczy pokazać i jeszcze łaskę robi, że d... pod dom przywiezie?
      I piszę o sytuacji, gdzie tatulek przyjeżdża do miasta i jest pod domem dziecka CODZIENNIE, dokładnie przecznicę dalej...

      Propozycja jakaś? Co z takim zrobić? Aha, na alimenty jakoś go nie stać, ale dziecko po restauracjach ciągać to by chciał, tak? A resztą? A martw się babo sama, ja tam grosza nie wyłożę, bo... może to nie moje dziecko...
      Czy na to jakiś pomysł też masz, kolego?
    • semulka Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 10.08.08, 11:19
      z tym "feministycznym składem" to lekka przesada. Miałam rozwód - przewodniczył sędzia mężczyzna, zawsze też były dwie osoby ławników: różnie kobiety, mężczyźni - za każdym razem w ciągu trzech lat ktoś inny. Mimo sędzi mężczyzny wyrok - wina męża alkoholika. Oczywiście sprawiedliwie (w moim pojęciu :)
      Za to na sprawie o alimenty to już nie tak różowo. Sędzia mężczyzna stwierdził, że studiujące dzieci (2 dziewczyny) mają dostawać po 160 zł alimentów, bo przy większej kwocie ich ojciec sam mógłby popaść w niedostatek!! Kurde! To ja mogę flaki wypruwać, brać dodatkowe prace na nocki a on nie? Pracuje u prywaciarza, wykazuje najniższe możliwe zarobki (coś koło 900 zł) a ja mam chyba pecha, że pracuje w państwowej firmie i o chachmęceniu z zarobkami nie ma mowy - wykażą te dodatkowe, nocne prace też.
      W sentencji sędzia pouczył dziewczyny, że mogą jeszcze domagać się alimentów od dziadków z jednej i drugiej strony!!
      No, więc jak widać z tutejszych wpisów - wszystko zależy od człowieka i - moim zdaniem - płeć nie większego ma znaczenia... Moze za wyjątkiem przypadków zauroczenia figurą czy intelektem uczestnika (może sędzia w tych przypadkach to samotna osoba?). Pozdrawiam.
    • bajka-0 Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 17.08.08, 19:58
      Nie oszukujmy się, cała "walka" tatusiów o dziecko i znajdowanie
      winnych wsród składu sędziowskiego i wszystkich swiętych sprowadza
      się głównie do unikania płacenia alimentów lub do ich obniżenia.
      (Żeby spokojnie rozpocząć nowe życie i szybko zapomnieć o starym) W
      dzisiejszych czasach za przyznanie alimentów w kwocie poniżej 500 zł
      na dziecko ktoś powinien siedzieć. I naprawdę dziwię się, że nikt
      się jeszcze nie zabrał za sędziów wydających tak oderwane od
      rzeczywistości wyroki wyroki.
      • dominikjandomin Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 01.09.08, 15:05
        bajka-0 napisała:

        > Nie oszukujmy się, cała "walka" tatusiów o dziecko i znajdowanie
        > winnych wsród składu sędziowskiego i wszystkich swiętych sprowadza
        > się głównie do unikania płacenia alimentów lub do ich obniżenia.
        > (Żeby spokojnie rozpocząć nowe życie i szybko zapomnieć o starym)

        A znasz pojęcie OJCA? Tu są ojcowie, nie kretyni, co porzucają swe dzieci i
        uchylają się od obowiązków...

        W
        > dzisiejszych czasach za przyznanie alimentów w kwocie poniżej 500 zł
        > na dziecko ktoś powinien siedzieć. I naprawdę dziwię się, że nikt
        > się jeszcze nie zabrał za sędziów wydających tak oderwane od
        > rzeczywistości wyroki wyroki.

        Zanim zaczniesz pisać bzdury - zobacz ile wynosi minimalna pensja.

        Owszem, jestem za tym, aby dziecko otrzymało tyle pieniędzy, ile potrzebuje. Ale
        dziecko, nie matka. To raz. Dwa - nie każdy zarabia tyle kasy, aby można było
        zadekretować minimalną kwotę, czego ty nie zauważasz, bo po co? Dla ciebie
        mężczyzna to tylko bankomat...
        • sauber1 Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 14.10.08, 00:11
          dominikjandomin napisał:


          > Owszem, jestem za tym, aby dziecko otrzymało tyle pieniędzy, ile
          > potrzebuje. Ale dziecko, nie matka.


          Chyba nie ma takiej opcji jeszcze, sąd zawsze nakazuje płacić na ręce tego
          rodzica, które faktycznie sprawuje pieczę nad dzieckiem. A jeżeli chodzi o
          potrzeby, to często one nie mają końca tym bardziej trudno je zaspokoić i to
          tylko dlatego, że za grosze przyszło nam żyć, jak wcześniej pisałem. Tu też daje
          się zauważyć dużo teorii, dywagacji na ten temat a każda sprawa wymaga
          indywidualnego rozpatrzenia i dobrze jak się tak dzieje, ale sędziowie tez
          protestują z powodu niskich płac i często jest tak jak widać. Często po latach
          straconych w sądach dochodzimy do puntu wyjścia, szkoda że nikt nie wróci
          dzieciom utraconego, często to bardzo wiele - dzieciństwo ...
          • walczacyojciec Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 08.05.10, 05:44
            sauber1 napisał:

            >
            > Chyba nie ma takiej opcji jeszcze, sąd zawsze nakazuje płacić na ręce tego
            > rodzica, które faktycznie sprawuje pieczę nad dzieckiem. A jeżeli chodzi o
            > potrzeby, to często one nie mają końca tym bardziej trudno je zaspokoić i to
            > tylko dlatego, że za grosze przyszło nam żyć, jak wcześniej pisałem. Tu też daj
            > e
            > się zauważyć dużo teorii, dywagacji na ten temat a każda sprawa wymaga
            > indywidualnego rozpatrzenia i dobrze jak się tak dzieje, ale sędziowie tez
            > protestują z powodu niskich płac i często jest tak jak widać. Często po latach
            > straconych w sądach dochodzimy do puntu wyjścia, szkoda że nikt nie wróci
            > dzieciom utraconego, często to bardzo wiele - dzieciństwo ...
    • walczacyojciec Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 26.09.08, 07:45
      ae0109391 napisał:


      > zmienić i wpisać w wyrok regułe nie ma kontaktu z dzieckiem nie ma
      > alimentów za ten okres i przepadają a nie zostają zawieszone to
      > morze być jedyny bicz na kobiety.

      kazdy pomysl jest lepszy niz zaden ... matka jak i ojciec powinna
      wiedziec, ze ograniczanie ojcu widzenia sie z dzieckiem "ma krotkie
      nogi" wtedy w skali kraju cos by sie ruszylo
          • lampka_witoszowska Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 15.10.08, 17:43
            no tak
            ojciec nie robi, co chce
            i jeszcze do tego ma zasądzone alimenty

            a matka nigdy nie pracuje, jak pracuje, to lubi czasem pracę, a nie
            powinna - i zarabia za mało - co tam Strasburg i sprawy o znacznie
            mniejsze zarobki kobiet w tym kraju :) - matka ma obowiązki i ma jej
            byc źle
            matka żeruje na pieniądzach taty, a powinna ubogo się nosic (i
            zawsze ze spuszczoną głową) i generalnie ma jej byc gorzej, a nie
            dobrze
            nie jest ważne, co kupiła dziecku za pieniadze ubogiego ojca, nie
            dokładając ze swoich, o ile takowe posiada, nie musi okazywac
            rachunków - bo ojców z reguły takie liczenie i czytanie rachunków
            nie interesuje
            ważne, że ona jest oszustka i szantrapa :)

            uśmiech matki wywołany jest zawsze zdobyciem jakiejs lewej kasy od
            biednego ojca, który nic, tylko siedzi przy oknie i wzdycha do
            dziecka i wie, że dziecko jest nieszczęśliwe, a jak się zaśmieje, to
            sztucznie, zmuszone zapewne przez matkę

            co za nieszczęśliwa istota taki ojciec...
                • dominikjandomin Re: zamurowało mnie :)))))) 19.10.08, 23:55
                  lampka_witoszowska napisała:

                  > gratuluję merytorycznego podejścia :)

                  A co mam napisać na twoje słowa bez składu i ładu poumieszczane? Z litości dla
                  ciebie zakładam, ze byłas po imprezie (to legalne i dozwolone), a nie zakładam,
                  ze tak piszesz na trzeźwo... bo zrozumieć twego wcześniejszego posta się nie da.

                  Ale może niektóre kobiety tylko w ten sposób się komunikują z mężczyznami, a
                  potem się dziwią, że ci szukają sobie innej kobiety...
                  • lampka_witoszowska Re: zamurowało mnie jeszcze :)))))) 20.10.08, 21:53
                    po niezrozumieniu słowa pisanego, niezgodnegoz twoim podejściem, od
                    razu człowieka pouczasz nt. trzeźwości???

                    no, to nie dziwota, że albo kiedys dostaniesz w zęby od
                    silniejszego, albo co najwyżej nie porozumiesz się z nikim...
                    zdrowia życzę
                    i równowagi umysłowej
                    • dominikjandomin Re: zamurowało mnie jeszcze :)))))) 21.10.08, 15:27
                      lampka_witoszowska napisała:

                      > po niezrozumieniu słowa pisanego, niezgodnegoz twoim podejściem, od
                      > razu człowieka pouczasz nt. trzeźwości???
                      >
                      > no, to nie dziwota, że albo kiedys dostaniesz w zęby od
                      > silniejszego, albo co najwyżej nie porozumiesz się z nikim...
                      > zdrowia życzę
                      > i równowagi umysłowej

                      I to jest powód, dla których mężczyźni uciekają od bab - zachowanie równowagi
                      umysłowej.

                      W Twoim tekście, do którego się przyczepiłem, brak jest nawet podstawowego
                      podziału tekstu na zdania! A tego uczą na początku podstawówki!

                      Jak mam zrozumieć Twoją pisaninę? Z litości założyłem, ze byłaś pijana,
                      zakładając, że normalnie umiesz pisać zgodnie z zasadami elementarnej gramatyki
                      - oraz, że normalnie tak się właśnie komunikujesz - po polsku, a nie językiem
                      "polsko-podobnym".
                      • lampka_witoszowska Re: hmmm 21.10.08, 23:39
                        dominikjandomin napisał:

                        Możesz to napisać po polsku?
                        > Z zachowaniem zasad gramatyki i interpunkcji?

                        ucz się teraz na przyszłosc:
                        mogę, ale nie napiszę
                        tracę ochotę na wyjaśnianie czegokolwiek komus, komu sprawia
                        trudnosc komunikacja na poziomie podstawowym
                        • dominikjandomin Re: hmmm 22.10.08, 16:31
                          lampka_witoszowska napisała:


                          > tracę ochotę na wyjaśnianie czegokolwiek komus, komu sprawia
                          > trudnosc komunikacja na poziomie podstawowym

                          Skoro nie potrafisz pisać po polsku, to może daj spokój i nie pisz w narzeczu
                          zbliżonym do polskiego?
    • babe007 Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 29.09.08, 15:23
      ae0109391 napisał:

      I ten system nalerzy
      > zmienić i wpisać w wyrok regułe nie ma kontaktu z dzieckiem nie ma
      > alimentów za ten okres i przepadają a nie zostają zawieszone to
      > morze być jedyny bicz na kobiety.

      Nie ma sprawy, tylko, żeby było sprawiedliwie, to powinno to działać
      również w druga stronę - za niewywiązywanie się z kontaktów z
      dzieckiem alimenty podwójnej wysokości. Może wtedy niektórzy panowie
      będa do tego podchodzić trochę bardziej odpowiedzialnie.
      • chalsia Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 29.09.08, 23:07
        > Nie ma sprawy, tylko, żeby było sprawiedliwie, to powinno to
        działać
        > również w druga stronę - za niewywiązywanie się z kontaktów z
        > dzieckiem alimenty podwójnej wysokości. Może wtedy niektórzy
        panowie
        > będa do tego podchodzić trochę bardziej odpowiedzialnie.

        100% racji.
        Tyle tylko, że ustawy/prawo tworzą w większości faceci, i takiej
        opcji nie ma.
        • dominikjandomin Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 30.09.08, 15:38
          chalsia napisała:

          > > Nie ma sprawy, tylko, żeby było sprawiedliwie, to powinno to
          > działać
          > > również w druga stronę - za niewywiązywanie się z kontaktów z
          > > dzieckiem alimenty podwójnej wysokości. Może wtedy niektórzy
          > panowie
          > > będa do tego podchodzić trochę bardziej odpowiedzialnie.
          >
          > 100% racji.

          Czemu nie?

          Tylko uwzględnić sytuację innego miejsca zamieszkania.

          I wprowadzić obowiązkowe badania DNA przy rozwodzie...
      • mi.qa Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 11.10.08, 19:22
        Na sprawie rozwodowej mój obecny maż i była istalili alimenty w
        wysokosci 600zł na jedną 12letnia dziewczynke, po czym zaraz eks
        przeprowadziła sie do warszawy gdzie wiadomo jakie sa koszty
        utrzymania w porównianiu np. z Lublinem
        Zostawił jej cały majątek w tym mieszkanie warte300tys. Eks wzieła
        kredyt na nastepne 200tys zby użądzić sobie nowe gniazdko, dziecko
        zapisała do prywatnej szkoły 900zł/mc plus niania1200 i wiele innych
        dodatkowych zajęć. Po pół roku dostaliśmy wezwanie na sprawe o
        podwyższenie alimentów na 2500!!!! Podobno utrzymanie dziecka wynosi
        miesiecznie 5000!!!! W tym jej kredyt. Mąż miedzy czasie stracił
        prace, ale sad nie wziął pod uwage ani tego , że urodziło sie nam
        dziecko, ja nie przcuje bo jestem z małym a tak w ogóle to jeszcze
        studiuję
        Mąż zarabia teraz 2500 z czego płaci alimenty 1000zł
        I GDZIE TU LOGIKA???
        A Ja i nasze nowo narodzone dziecko mamy wpieprzac tynk za sciany?
        A jak postawi sobie willę w Konstańcinie to tez mam spłacac jej
        kredyt?

        Miała najlepsza adwokatke w mieście której zapłaciła kupe kasy.
        Głównie za jej układy poza sala sadową bo na sali sędzina podważyła
        roszczenia byłej i choc nie przyznała alimentów o które zabiegała to
        mimo wszystko podwyższyła kwote, która nas finansowo dobiła.
        Eks zarabia na czysto 20 tys miesiecznie
        • pyzz Kurka alimenciarz! Na listę dłużników go! 12.10.08, 00:04
          > Na sprawie rozwodowej mój obecny maż i była istalili alimenty w
          > wysokosci 600zł na jedną 12letnia dziewczynke, po czym zaraz eks
          > przeprowadziła sie do warszawy gdzie wiadomo jakie sa koszty
          > utrzymania w porównianiu np. z Lublinem
          Chciała "rozpocząć nowe, lepsze życie" (na koszt byłego) - typowe.

          > Zostawił jej cały majątek w tym mieszkanie warte300tys
          BARDZO typowe.

          > kredyt na nastepne 200tys zby użądzić sobie nowe gniazdko, dziecko
          > zapisała do prywatnej szkoły 900zł/mc plus niania1200 i wiele innych
          > dodatkowych zajęć. Po pół roku dostaliśmy wezwanie na sprawe o
          > podwyższenie alimentów na 2500!!!! Podobno utrzymanie dziecka wynosi
          > miesiecznie 5000!!!! W tym jej kredyt.
          Typowe.

          > Mąż miedzy czasie stracił
          > prace, ale sad nie wziął pod uwage ani tego , że urodziło sie nam
          > dziecko,
          Ależ sąd nie bierze pod uwagę ile on zarabia, tylko ile MÓGŁBY maksymalnie
          zarabiać. Jest na to odpowiedni przepis.

          > Mąż zarabia teraz 2500 z czego płaci alimenty 1000zł
          Będzie występował w statystykach, jako "alimenciarz, który ma gdzieś swoje
          biedne dziecko i biedną samotną matkę". Typowe.

          > A Ja i nasze nowo narodzone dziecko mamy wpieprzac tynk za sciany?
          > A jak postawi sobie willę w Konstańcinie to tez mam spłacac jej
          > kredyt?
          Możesz rzucić męża i pozwać go o następne 2500 alimentów. Wtedy z 2500 będzie
          płacił 1000zł byłej, 1000zł Tobie, a sam będzie "spokojnie sobie żył, cwaniak
          jeden i wyrodny ojciec," za pozostałe 500zł.

          Ach ci wredni alimenciarze! Zupełnie nie myślą samoluby o tych wszystkich
          biednych samotnych matkach, które dobijają się do opieki społecznej. Nie słyszałaś?

          A poważniej, to współczuję. I życzę, aby się jednak ułożyło.
            • andreas077 Re: Kurka alimenciarz! Na listę dłużników go! 13.10.08, 11:48
              chalsia napisała:

              > >bardzo typowe to jest to, że facet (i nexia) twierdzi, że zostawił
              > eks CAŁY majątek, a tak naprawdę to tylko PÓŁ, bo drugie pół i tak
              > było eksi (jesli mieli )wspólnotę małżeńską

              Nie ma nic gorszego jak się bieda o pieniądze bije, często tylko o jakieś tam
              wszawe grosze, które miały służyć rozwojowi dzieci, a dobrze jakby nie musiały
              dalej tego pchać ... Wspólnotę małżeńską ma dziś nie wielu, a szczególnie tam
              gdzie gwarno i coś nie tak, bardzo wskazane
            • dominikjandomin Re: Kurka alimenciarz! Na listę dłużników go! 13.10.08, 12:02
              chalsia napisała:

              > > > Zostawił jej cały majątek w tym mieszkanie warte300tys
              > > BARDZO typowe.
              >
              > >bardzo typowe to jest to, że facet (i nexia) twierdzi, że zostawił
              > eks CAŁY majątek, a tak naprawdę to tylko PÓŁ, bo drugie pół i tak
              > było eksi (jesli mieli wspólnotę małżeńską)

              O ile mieszkanie było ICH a nie JEGO.
          • tata_tomek Taaa... i pocztówkę mu wysłać... 15.10.08, 14:30
            pyzz napisał:

            > sąd nie bierze pod uwagę ile on zarabia, tylko ile MÓGŁBY maksymalnie
            > zarabiać. Jest na to odpowiedni przepis.

            Zgadza się, ale SR powinien zwrócić uwagę również na pierwszą część tego samego przepisu:

            Art. 135. § 1. Zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od __usprawiedliwionych__ potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego.

            (podkreślenie myślnikami moje)
            Możliwe, że przed rozwodem dziecko chodziło do zwykłej szkoły + np. na angielski a po rozwodzie nagle "konieczna" okazała się prywatna szkoła + angielski + taniec + nauka gry na jakimś instrumencie + ...
        • castello Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 15.10.08, 11:21
          Kobieto,trzeba było nie brać faceta z odzysku i zobowiązaniami tylko bez
          zobowiązań.Jest dziecko trzeba płacić alimenty, nie wnikam kto kogo zostawił
          ,ale co to za facet który nie potrafi zabezpieczyć bytu jednemu dziecku i
          decyduje się na drugie?I nie wyliczaj byłej żonie kosztów utrzymania dziecka, to
          nie twoja sprawa a wez pod uwagę że może ty też zostaniesz sama z dzieckiem
          czego Ci nie życzę.
          • pyzz Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 15.10.08, 22:37
            > Kobieto,trzeba było nie brać faceta z odzysku i zobowiązaniami tylko bez
            > zobowiązań.
            No tak. Mężczyzn oceniamy jak konie: podług zdolności do odrobienia pańszczyzny...

            > ,ale co to za facet który nie potrafi zabezpieczyć bytu jednemu dziecku i
            > decyduje się na drugie?
            Kurde, bankomat nie ma pieniędzy! Oczywiście limitu na karcie nie ma co?

            > I nie wyliczaj byłej żonie kosztów utrzymania dziecka, to
            Zwracam uwagę, że to ich WSPÓLNE dziecko. ON ma takie samo prawo do określania
            kosztów utrzymania dziecka, jak ona. Ma również literalnie taki sam głos w
            kwestii wyboru szkoły, dodatkowych zajęć. I POWINIEN mieć prawo do rozliczenia
            owych wydatków i rozliczenia byłej z własnego wkładu.

            > może ty też zostaniesz sama z dzieckiem
            "Zostać samemu z dzieckiem". Brzmi, jak brzemię, krzyż, wyrok...
            Polecam proste rozwiązanie: jak opieka nad dzieckiem jest takim brzemieniem i
            ciężarem, to oddać na wychowanie byłemu mężowi i samej się "wykpiwać marnymi
            alimentami". ZAPEWNIAM, że znakomita większość facetów zgodzi się na takie
            rozwiązanie bez wahania.
            • sauber1 Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 15.10.08, 23:05
              pyzz napisał:

              >
              > ...Polecam proste rozwiązanie: jak opieka nad dzieckiem jest takim i
              > brzemieniem ciężarem, to oddać na wychowanie byłemu mężowi i samej
              > się "wykpiwać marnymialimentami". ZAPEWNIAM, że znakomita
              > większość facetów zgodzi się na takie rozwiązanie bez wahania.
              >

              Może nie większość, ale wielu, tylko jak od kobiety wyegzekwować alimenty?
    • mi.qa Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 11.10.08, 19:03
      Feministki może i walczą w jakiś sposób o władzę ale nie przeciwko
      facetom, ale raczej przeciwko głupiemu i stereotypowemu mysleniu
      kobiet.
      Sądy nie są feministyczne ale przede wszystkich cholernie
      konserwatywne i utwierdzone w wypracowanym przez pokolenia obrazkowi
      poskiej rodziny, że kobieta z dziecmi w domu a facet do roboty.
      Prosze więc nie mieszać feminizmu do tego bo robicie Panowi sami
      sobie szkode.
    • jumanji_7 Re: Teoria a praktyka w sądzie rodzinnym 12.10.08, 23:10
      ae0109391 napisał:

      > ...Uwaga panowie za wszelką cene jeśli
      > są podstawy domagać się wyroku z winy żony kodeks rodzinny bardzo
      > faworyzuje kobiety a nawet bez orzekania o winie też ich faworyzuje

      Myślisz że to takie proste?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=85801164&a=85830905

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka