Dodaj do ulubionych

kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opinię

21.03.08, 15:43
Witam Tatusiowie,
Czytam często o ojcach którzy nie interesuja się swoimi dziećmi,
uchylają się od odpowiedzialności, nie płacą, nie kontaktują się.
Ja mam zupełnie inną sytuację.
Mój synek ma rok, z jegą tatą nie jesteśmy i nie byliśmy razem,
zostałam sama w ciąży, on wrócił do swojej eks i ułożył życie
(zasadniczo nie moja sprawa, wiem). Mam do niego żal (wciąż) ale
wiem, że moje żale nie mogą mieć wpływu na relacje synka z jego
tatą. Tata nigdy nie wypierał się dziecka, pokrywa wszystkie koszty
związane z jego utrzymaniem, interesuje się, często odwiedza synka.
Na tle innych tatusiów w podobnych sytuacjach ten wypada wręcz
znakomicie, jest niekonfliktowy, pomocny, kocha Małego.
Przez pierwszy rok dostosowywałam się do jego planów, mógł
przyjeżdżać kiedy tylko miał na to ochotę, przychodził kiedy chciał,
wychodził kiedy chciał, nie było żadnych reguł, uznałam że skoro nie
pracuję, a byłam z Małym 7 miesięcy w domu, nie będę się spinać na
sztywne
reguły, super że w ogóle chce przychodzić. Od kilku miesięcy
pracuję, mały jest już na tyle duży że możemy sobie razem fajnie
zorganizować czas i nie bardzo mi pasuje perspektywa dłuższego
funkcjonowania na standby. Generalnie problem polega na tym że Tata
żyje swoim życiem, które go tak absorbuje że nie jest w stanie
przyjechać do małego na umówioną wcześniej godzinę - poślizg
godzinny w porywach do dwóch godz. bez uprzedzenia to norma w jego
wydaniu (mieszkamy w tym samym mieście), od listopada próbuję
ustalić z nim jakieś zasady jego odwiedzin, poprosiłam go żeby sam
przedstawił swój pomysł ale w rzeczywiśtości nigdy się do niego nie
zastosował, moje metody wychowawcze nie skutkują - kilka razy po
prostu wyszłam z domu jak go nie było o umówionej porze, raz nie
wpuściłam do mieszkania.
Jestem w miarę komunikatywna i od dawna mówiłam mu
o tym, że jego spóźnienia są dla mnie problemem bo dezoraganizują mi
życie. Poza tym nie wyobrażam sobie żeby w przyszłości Mały czekał
godzinę z nosem przyklejonym do okna, a z czasem jest coraz gorzej -
olewa moje uwagi, po prostu robi to na co ma ochotę, wtedy kiedy ma
na to ochtę (ale mu zazdroszczę swoją drogą)
rozmowy nie pomagają, bardziej drastyczne metody nie pomagają,
słyszę wtedy że utrudniam mu kontakty itp. Nie wiem co robić,
odpuścić??? napiszcie szczerze - uważacie że się czepiam? Dobro
dziecka najważniejsze, kontakt z ojcem ważny i potrzebny ale czy
naprawdę musi to tak wyglądać, ja chcę za wszelką cenę wyegzekwować
puntualne przychodzenie i wdrożenie jasnych zasad, nie stawiam
żadnych oraniczeń czasowych ale chciałabym wiedzieć że np co tydzień
,dwa, trzy razy w tygodniu o tej i o tej porze będzie tata, tak bym
mogła jakoś sobie ten czas zorganizować. Poza tymi
spóźnieniami jest w miarę OK. Napisałam specjalnie na tym forum bo
może Wy mężczyźni możecie udzielić jakichś cennych wskazówek?
Pozdrawiam serdecznie



Obserwuj wątek
    • bszalacha Re: kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opi 04.04.08, 01:22
      Nie jestem męzczyzną ale zauważam grę dzieckiem.Ono czeka na tatę
      mimo,że ten sie spóznia.Ty w odwecia zamykasz mu dostęp do
      dziecka.Więc nie zakłamuj sytuacji,nie o dobro dziecka chodzi ale
      Twoje kontakty z jego ojcem.Dla dobra dziecka jest zapytać
      dziecko,czy dalej czekamy na tatę,czy nie.I pozwól mu czekać,jak
      długo chce.Tym bardziej,że dla Ciebie też jego wizyty są
      potrzebne.Po prostu uznaj w sobie to,że powinnaś bardzo pracować nad
      tym,by chłopak miał mozliwośc widywania sie z ojcem.
    • tatula06 Re: kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opi 06.04.08, 00:25
      moim zdaniem mysle ze dobrze ze moze przyjechac kiedy chce, ale bede na tyle
      szczery ze powiem ze oczywiscie dobrze jak sa pewne czasy. ja na poczatku tez
      pojechalem kiedy moglem i poprostu bylem. w sumie mi powiedziano ze moge go
      widzziec keidy chce. tylko ze to sie zmienilo bo mamusia twierdzi ze jej
      dezorganizuje dnia, i nie tylko jej tylko malemu tez. to przesada ostra bo ja
      sie od wlasnego dziecka nie odczepiam ani milimetra, za bardzo go kocham.
      ale zmierzam do tego ze mimo tego ze sie kontaktuja, to mysle ze powinnien byc
      jakies reguly, zeby bylo mozliwe sie nastawic. mi bylo trudno sie
      podporzadkowac, bo kto by potrafil dac sie pchac w jakies czasy zeby widziec
      wlasnego syna. ale to daje mi tak samo pewnosc ze go mam dla siebie wtedy jak
      matce ze wczesniej poprostu mnie nie ma.
      dziecko potrzebuje ojca i ojciec dziecka. czy to sie komus podoba czy nie ,
      mowiac ze tylko dziecko sie liczy. natura jest taka ze dziecka jak i ojciec na
      wzajem siebie potrzebuja...
      u mnie bylo innaczej, bo mamusia wogole myslala ze jest bogiem i ze mi planuje
      moje zycie z dzieckiem, tzn ze grzecznie place i najlepiej sie nie pokazuje.

      w koncu zlozylem wniosek do sadu, ktorym ona sie wogole nie przejmuje, wiec
      dalej sie tocza sprawy. ale , dla dobra dziecka i jego potrzeb wszystko lykam i
      grzecznie czekam na sad.
      to jedyna mozliwosc.
      • triss_merigold6 Może sobie coś wyjaśnijmy? 08.04.08, 22:08
        Nie po to para się rozstaje, żeby się widywać w sposób dowolny i
        nieskrępowany. IMO nawet brak ograniczen czasowych w kontaktach ojca
        z dzieckiem zakłada jakieś wcześniejsze ustalanie terminów i godzin.
        Syn w wieku przedszkolnym mieszka ze mną, jeszcze mąż przyjeżdża 2x
        w tygodniu po pracy i spędza czas z dzieckiem u mnie w domu. Do tego
        część weekendu, również u mnie (pracuję w soboty) a jesli chce to
        może zabrać potomka do siebie na cały weekend, no problem. Niemniej
        jeśli umawiamy się na wtorek to oczekuję, że o zmianie terminu na
        środę zostanę poinformowana wcześniej.
        Bo to MÓJ DOM. I moja DOBRA WOLA, że jestem otwarta na taką formę
        kontaktów a nie przekazuję dzieciaka w drzwiach i niech się tatuś
        martwi gdzie go zabierze na te parę godzin. Jeśli umawiamy się na
        sobotę rano to ma być rano a nie po południu ponieważ po południu
        mam prywatne życie.
    • softer_sex Re: kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opi 17.08.08, 15:34
      Hej,
      doskonale Cię rozumiem bo mam dokładnie to samo. Ex zabiera małą kiedy chce i na ile chce, jako iż sama nie miałam takich kontaktów ze swoim ojcem, bo on ich zwyczajnie nie chciał, więc wiem jak ważne są dla córki. Nigdy nie ograniczałam mu czasu, bo uważam, że nie mam do tego prawa. Ale dostaję białej gorączki kiedy on staje w drzwiach (bez wcześniejszego uprzedzenia) i oświadcza, że ją zabiera. I może nie byłoby w tym problemu, gdyby nie robił dokładnie tak samo z odprowadzaniem dziecka. Ja wiem, że mam dziecko i mam obowiązki, ale w zasadzie mamy je oboje i on powinien zrozumieć, że ja mam prawo do własnego życia. Ostatnio zadzwonił, że chce przyprowadzić małą do mnie (córka spędza wakacje u niego), powiedziałam, że nie ma mnie w domu i nie wiem kiedy będę. Zrobił mi awanturę, że on jechał ok 50 kilometrów (od siebie z domu), bo dziecko chciało do mamy. Jeszcze żebym nie wyszła na wyrodną matkę podkreślę, że rozmawiałam z córką przez telefon i chciała nie do mnie tylko do koleżanek pod blok. Powiedziałam mu, że na przyszłość powinien mnie uprzedzić i się rozłączyłam. Co z tego wyniknie, zobaczymy. Ale nie spodziewam się zbyt wiele, bo ja już od 2 lat walczę o to żeby poszanował moje prawo do prywatności. Niestety niektórym ojcom wydaje się, że oni mają prawa, a matki obowiązki:(
      • chalsia Re: kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opi 17.08.08, 17:36
        softer_sex napisała:

        to ustal sądownie kontakty - jasno będzie czarno na białym w jakie
        dni i w jakich godzinach jestes zobowiązana przekazać córke ojcu.
        Niestety nie oznacza to, że ojciec równiez zastosuje sie do godzin
        powrotów, ale przynajmniej godziny początku będziesz Ty miała jasno
        okreslone.
        • softer_sex Re: kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opi 17.08.08, 18:25
          Nie dostosowałby się do tego, bo pracuje w Holandii i nigdy nie wie kiedy będzie
          mógł przyjechać. A według mnie głupotą jest ustalanie kontaktów poprzez sąd,
          jeśli nie jest to konieczne. Obydwoje mamy takie same prawa do dziecka i
          teoretycznie powinniśmy spędzać z nim tyle samo czasu. Po za tym córka jest na
          tyle duża, że sama decyduje z kim chce być, przecież jej nie powiem w momencie
          kiedy tata staje w drzwiach, że dziś nie może się z nim spotkać. Chodzi tylko o
          telefon dzień, lub dwa wcześniej, ale na to nie ma rady dopóki on nie zrozumie,
          że ja też mam prawo do prywatności:(
          • beata34 Re: kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opi 13.10.08, 19:22
            Czasami nie da się inaczej porozumieć i wtedy najlepiej jest sądownie ustalić
            kotakty taty z dzieckiem. Ja tak zrobiłam. Ojciec dziecka - z którym nie
            mieszkałam - chciał po jego narodzinach widywać go CODZIENNIE i co dzień
            pojawiał się w drzwiach. Po miesiącu miałam dosć, zero prywatnosci, intymnosci,
            więc trzeba było iść do sądu. I tatuś, który krzyczał, że ograniczam mu prawa do
            widywaniia dziecka codziennie, dostał prawo do wizyt raz w tygodniu i co drugi
            weekend. Jak chce częściej widywac, nie robi e problemu, ale nie mam ochoty,
            żeby u mnie zamieszkal.
            • sauber1 Re: kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opi 13.10.08, 23:58
              W sumie to dość problemowe pytanie skierowane do panów, ale wiadomo, na
              wszystkich stronach, o podobnej tematyce też, dominują kobiety i nie uważam
              wcale, że to źle. Sam myślałem dość długo coby tu napisać, a jasne że mam
              dzieci, ale takie sprawy są mi obce, syn twierdzi że ma lepiej ze mną, drugi z
              kolei jest materialistą i pójdzie z tym kto głośniej zadzwoni kasą, córka jest
              wyjątkowo mądrym dzieckiem, najstarsze dziecko jest już dorosłe. Śmieszne jest
              życie ojcomatki, a co będzie później nie wiadomo, wszytko w rękach sądu, z
              doświadczenia wiem że kobiety-matki maja łatwiej i o wiele więcej potrafią, a
              walka z dyskryminacja płci, to obcy jeszcze temat w naszym mikroklimacie, może
              po nowelizacji kodeksu, o ile nie będzie wszytko interpretowane typowo po
              polskiemu, coś zmieni się na lepsze i dzieciom będzie łatwiej w życiu, nie będą
              musiały powielać tych samych błędów ... Sorki, że napisałem to jednym tchem, ale
              mam tak czasem, szkoda że nas tak mało tu? Pozdrawiam wszystkich :)
              • mi.qa Re: kontakty ojca z synem, proszę o obektywną opi 15.10.08, 10:07
                Nie ma sensu stawiać sprawy na ostrzu noża i iść zaraz do sadu.
                Jeżeli nastepnym razem były spóźni sie o godzine lub wiecej a Ty
                masz juz jakies plany, to po prostu weź dziecko ze sobą a on niech
                sie martwi. Masz swoje zycie i nie możesz dostosowywać sie za kazdym
                razem do jego planów. Zrozumiałe są oczywiście jakies wyjatkowe
                sytuacje, ale mimo to kultura osobista i szacunek do Ciebie i do
                dziecka, które przeciez czeka niecierpliwie na tatę, wymagają aby o
                spóźnieniu poinformował Cię chociaż telefonicznie i przeprosił za
                zaistniałą sytuację. Dziecko widzac sytuację też sie przecież czegoś
                uczy: konsekwencji i szacunku dla czyjegoś czasu a przede wszystkim
                osoby. Z czasem synek sam chyba zacznie zwracac tacie uwagę.
                Sytuacja na pewno bedzie musiała sie zmienić kiedy mały pójdzie do
                przedszkola. Każdy ma swoje zycie i należy to uszanować
            • andrexx empatia 15.10.08, 10:39
              rozumiem, ze możesz być rozdrażniona czestymi wizytami ojca dziecka,
              ale postaw się na jego miejscu, tęskni za dzieckiem, ciagle myśli,
              chciałby widzieć jak zasypia
              pomyśl jak ty byś się zachowywał będąc na jego miejscu - a może
              oddaj dziecko mu na tydzień/miesiąc pod opiekę i odwiedzaj go
              Może to was obojga czegoś nauczy
              Ty poczujesz "tą" tęsknotę, a on będzie zły, że nie ma prywatnośći

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka