easy.incognito
29.10.09, 13:28
Cześć dziewczyny,
Wiem, że myślą przewodnia LB jest to, że nasz własny, naturalny
biust jest zawsze piękny. Mimo to - bardzo proszę o niewycinanie
tego wątku - zależy mi własnie na Waszych dziewczyny wypowiedziach,
bo zwykle sa rozsądne i daja mi do myślenia.
Jestem aktywnie na forach LB już od dawna, jednak na ten post
założyłam nowy nick, bo jakoś mi głupio i nie chciałabym aby ktoś o
głupich pomysłach mnie w nim odnalazl w czeluściach netu.
Na forum przywiodła mnie rozpacz nad stanem mojego biustu po ciąży.
Od ponad roku noszę dobrze dobrane staniki (a i wcześniej nie było
tragicznie). I czas sobie powiedzieć smutna prawdę: lepiej juz nie
będzie...
Owszem - w dobrze dopasowanych biustonoszach mój biust wygląda ok,
gdy wybiorę najlepszy stanik i założę do tego odpowiedni dekolt, to
nawet przyciąga łapczywe męskie spojrzenia a i sama patrzę na niego
z satysfakcją. To niewątpliwe osiągnięcie - moje i Wasze. Mimo, że
jest nieduży, to gdy wspomniałam wśród koleżanek w luźnej rozmowie,
że chciałabym ciut większy, to patrzyły na mnie z niedowierzaniem -
"przeciez ty masz fajne, i całkiem duże cycki".
I tylko ja wiem, co się dzieje po zdjęciu stanika. otóż biust
wygląda dokładnie tak jak rok i dwa lata temu - nic się nie
poprawiło i tak już zostanie. jak za dotknieciem różdżki czarownicy
cycki zjeżdżają o 5 cm w dół i z okrągłych kuleczek robią się dwa
puste, wymemłane flaczki. Mam 30 lat, a mój biust wygląda 10 razy
gorzej niż u mojej 62 letniej mamy.
Wiem, że po części to moj awina - nie zadbałam po ciązy o
odpowiednie utrzymanie go. jednak w dużej mierze to rzecz ode mnie
neizależna - jak wytłumaczyl mi lekarz - dobry fachowiec od USG
piersi - kondycja biustu po ciąży i karmieniu w dużej mierze zalezy
od jego budowy, a na te nie mamy wpływu. Kobiety u których w
piersiach jest dużo tkanki tłuszczowej i łącznej - są w zdecydowanie
lepszej sytuacji. Natomiast ja zaliczam się do tych u których
przeważa tkanka gruczołowa - efekt - 2 lata po karmieniu na brzuchu
wiszą mi 2 puste skarpetki...
Może łatwiej byłoby mi zaakceptować ten stan, gdyby nie to, że przed
ciążą miałam piękne, jędrne cycki, ładniejsze niż wszystkie silikony
razem wzięte.
na co dzień, ostanikowana, nie myslę o tym - ale czasem trzeba się
rozebrać i patrząc w lustro wyobrażam sobie mężczyznę, który
zachwycony mną rozbiera mnie z tegoz stanika i jego oczom ukazuje
się okrutna prawda. Tzn. ukazuje się pod warunkiem że szybko spojrzy
dużo niżej, tam gdzie oktualnie spadna cycki...
Nie zdziwiłabym się gdyby uciekł z krzykiem ;)
Lubię siebie, znam swoje zalety, ale nic nie poradzę na to, ze
czasem ze złościa mam ochotę krzyknąć: oddajcie mi moje cycki!!!
Rozpisałam się starsznie, ale chciałam to z siebie wyrzucić, przejdę
już do rzeczy.
Myślę, że nigdy nie zdecydowąłabym się na operacyjne podnoszenie
piersi i silikony. Ale jakiś czas temu usłyszałam o Macrolane - i
mimo że finansowo jest to poza moim zasięgiem (musiałabym zaciągnąć
pożyczkę) - coraz częściej myślę aby zdecydowac się na zabieg.
Googlałam sporo na ten temat, ale wiadomo - kliniki zawsze pisza w
superlatywach i wstawiaja zdjęcia 'po" zapewne najbardziej
efektowne. Na forach z kolei przy co drugim poście miałam wrażenie ,
że to jakiś kryptoreklamiarz podszywa się pod użytkowniczki...
Może znajdzie się wśród was ktos kto miał z tą metoda - mimo
wszystko i mimo szczytnych celów forum - do czynienia, bądź z racji -
nie wiem - zawodu, zainteresowań mógłby mi szczerze powiedzieć -
czy warto i jakich efektów się spodziewać.
Jestem już prawie zdecydowana (o ile uda mi się zdobyć pieniądze),
ale boję się rozczarowania i przepadnietych - jak by nie było -
kilkunastu tys. zł które potem dłuuugo będę spłacać...
Z drugiej strony marzę aby mój biust już nie byl pięknym oszustwem w
staniku, a piękny po prostu.