Dodaj do ulubionych

polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia negat.

02.12.09, 18:45
Będzie troche offtopikowo. Ale jak najbardziej dotyczy bielizny, a w zasadzie
podejścia do niej. A raczej podejścia jakie ten program promuje.
Otóż widziałam wczoraj dostępne w internecie króciutkie fragmenty kilku
odcinków polskiej wersji 'Jak dobrze wyglądać nago", w których akurat p. Ewa
Michalak pomagała dobierać bohaterkom właściwy stanik. Robiła to dobrze, ale
uderzyły mnie (b. niemiło) dwie rzeczy.
Pierwsza, to nachalne ładowanie wszystkich tych kobiet w jakieś potworne
gorsety czy obciskające pasy gorsetopodobne, nie dość że karkołomne zupełnie
to jeszcze bardziej chyba pogłębiające kompleksy bohaterek na temat
niedoskonałości ich ciał. No bo jeśli należy kobietę wbijać w takie imadło
(choćby nawet zrobione z koronek i kosztujące 300 zł), aby wyglądała dobrze
(każdemu wbijaniu towarzyszyły ochy i achy prowadzących nad efektem jaki daje
gorset) to znaczy, że bez gorsetu, taka jaka jest, jak ją Pan Bóg stworzył nie
wygląda akceptowalnie (MUSI założyć gorset, aby zasłużyć na zachwyt i wyjść do
ludzi). Hmm, czyżby ten program miał służyć dołowaniu kobiet? Bo ja myślałam,
że wręcz przeciwnie - ma pomagać wyjść z kompleksów bez względu jakie to ciało
jest. Nauczyć się je kochać i fajnie pokazywać.
A druga rzecz, to w czasie mierzenia jakiegoś kompleciku ze stringami, p.
Michalak zaczęła podciągać jednej z bohaterek te majty (nota bene okropne), a
ta cichutko zauważyła że są niewygodne. Usłyszała wówczas w odpowiedzi coś, co
mnie poraziło. "Nieważne, że niewygodne. Ma być ładnie". No nie no - ręce
opadają. Cóż to za podejście? Z jakiej racji kobieta ma się katować w
koronkowych (drapiących jak jasny gwint) majto-stringach, skoro jej w nich
niewygodnie? Główną cechą dobrze dopasowanej bielizny jest przede wszystkim
jej wygoda, o ile się orientuje, a nie tylko uroda (w tym wypadku mocno
dyskusyjna zresztą). Ludzie! Ja chyba zwariowałam, ale w ogóle nie rozumiem
takiego stawiania sprawy. A potem rzesze kobiet oglądają takie rewelacje w TV
i nie dość, że popadają w depresje (bo bez gorsetu lepiej nie wychylać nosa z
domu) to jeszcze koronkowe stringo-majty żną je w ... eee...ten no .... eee
... wiecie w co. A to tylko pogłębia doła. Za oknem leje. Pies nasikał. Mąż
nie skręcił półki. Tylko się chlastać. Okropność!
Obserwuj wątek
    • aiczka Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 02.12.09, 19:15
      > A druga rzecz, to w czasie mierzenia jakiegoś kompleciku ze stringami, p.
      > Michalak zaczęła podciągać jednej z bohaterek te majty (nota bene okropne), a
      > ta cichutko zauważyła że są niewygodne. Usłyszała wówczas w odpowiedzi coś, co
      > mnie poraziło. "Nieważne, że niewygodne. Ma być ładnie".

      Mysle, ze sa w zmowie z Jeanette Kalyta.
      • agus2412 Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 02.12.09, 19:53
        > > A druga rzecz, to w czasie mierzenia jakiegoś kompleciku ze stringami, p.
        > > Michalak zaczęła podciągać jednej z bohaterek te majty (nota bene okropne
        > ), a
        > > ta cichutko zauważyła że są niewygodne. Usłyszała wówczas w odpowiedzi co
        > ś, co
        > > mnie poraziło. "Nieważne, że niewygodne. Ma być ładnie".

        Też ten odcinek (chyba nie w każdym tak mówią?) widziałam. Ja wolę wygodę.
    • zawsze_zielona Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 02.12.09, 22:13
      hmm.. ale to chyba "odgrzewany kotlet" bo dyskusji o tym bylo mnostwo na LB tak
      z pol roku temu, poszukaj w wyszukiwarce na LB.
      Dodam tylko, Ewa nie miala zadnego wplywu na to jak program zostaje zmontowany.
      Z tego co pamietam, kazda wizyta u niej to bylo ok 30 min do 1h- w programie
      widzimy chyba 3 do 5 min, wiec czesc wypowiedzi moze byc wyrwana z kontekstu.
    • malagracja Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 03.12.09, 10:57
      Ale z drugiej strony, takie programy prowokują nas do przyjrzenia się
      np. swoim stringom. Bo akurat zgadzam się w 100% z Ewą, że najgorsze
      ze wszystkiego są wbijające się majtki :-)

      Jest pewnie też spora grupa osób, którym te gorsety się bardzo
      podobały. I koronkowe majteczki. Pokazanie, że czasami fajnie ubrać
      się, jak to ujęłaś, w imadło. Jest bardzo dużo kobiet ubierających
      się tak na co dzień. :-)

      Każdy kij ma 2 końce.
    • savanna o kotletach mocno wysmażonych 03.12.09, 13:33
      Odgrzewany czy nieodgrzewany kotlet - wygląda na to, że ten program to po prostu
      wielki nieudany pasztet.
      Niestety nie śledzę wszystkich wątków na forach, programu w TV nie oglądałam -
      natknęłam się jedynie na ww. fragmenty 8 odcinków, które ktoś zalinkował jako
      wzór (sic!) i zatkało mnie ze zdumienia, że takie coś można kobietom serwować
      pod płaszczykiem "pokochaj swoje ciało". Jeśli niejaki Gok Wan (ach, ach, cóż za
      ałtorytet!) też pakował babki w gorsety to tym gorzej. Znaczy, i tu i za granicą
      robią kobietom wodę z mózgu udając, że to dla ich dobra. Szczerze współczuje
      uczestniczkom polskiej edycji (brytyjskiej również). Poprawianie samooceny nie
      polega na sugerowaniu "najlepiej zapakuj się w coś kobieto, bo wyglądasz źle".
      Oczywiście wiem, że są kobiety gotowe się opancerzyć byleby tylko wyglądać
      szczuplej - nie bez powodu elastyczne majty korekcyjne święcą triumfy we
      wszystkich krajach świata. Wiele z nich cierpi z niewygody dla dobra sprawy i
      udaje, że czuje się świetnie (nie wiem tylko po co to, skoro moment ściągnięcia
      wspomagaczy następuje prędzej czy później ujawniając cała prawde). Nie widzę
      jednak powodu, by takie podejście popularyzować w programie o charakterze
      poradnikowym.
      A co do cierpienia w imię urody ... Hmm, nie zgadzam się. Efekt estetyczny
      zwykle bywa wątpliwy i podoba się wyłącznie autorce, a można sobie bardzo
      utrudnić życie i normalne funkcjonowanie, czasem nadwyrężyć zdrowie. Tego też
      nie powinno się propagować. Jak ktoś ma potrzebę umartwiania się to już jego
      problem.
      P.S. Opisane przeze mnie zdarzenie nie było wyrwane z kontekstu - było tak
      krótkie, że pokazano je w całości. Raził mnie też protekcjonalny ton w rodzaju:
      popatrz kochana cóż to ci wyłazi dołem. No nie wiem, może teraz taka moda. Może
      taka jest Wielka Telewizja. Mnie niemile zaskakuje i odstręcza.
      • dorianne.gray Re: o kotletach mocno wysmażonych 03.12.09, 14:47
        Wymowa całości programu była taka: możesz czuć się atrakcyjną
        kobietą, nawet jeśli masz fałdki/duży nos/odstające uszy
        (niepotrzebne skreślić). Jak dla mnie to on nie utrwalał stereotypów,
        tylko z nimi walczył.
        Poza tym uważam, że również wojująca feministka ma prawo być piękna.
        Wszystko jest kwestią wyboru, pozwól więc innym wybierać, czy chcą
        się pakować w gorsety dla smuklejszej talii, czy nie.
        • malagracja Re: o kotletach mocno wysmażonych 03.12.09, 16:47
          Dorianne, zgadzam się z Tobą.
          Czy jest kobieta, która nie marzy o takim gorsecie? Wydaje mi się, że
          każda z nas chce mieć/ma takie cudo :-)
          I feministka, i modelka, i kobieta o rubensowskich kształtach, i
          kobieta pracująca w kopalni, i nauczycielka ma prawo być piękna i
          nosić się jak chce.
          Bardzo dobrze, że pokazali te wrzynające się gacie.
          • savanna zgłaszam się 04.12.09, 13:22
            Ja jestem kobietą, która nie chce mieć gorsetu, nie marzy o nim i nigdy nie
            marzyła, nie dałaby się w niego ubrać choćby nawet dla talii Scarlett O'Hara
            (chyba tylko w ramach przebieranek na karnawał) i dziwi się, że są tacy co chcą
            i nazywają je cudeńkami :)))). Nigdy też nie miałam potrzeby nabycia bielizny
            korygującej, choć może uznano by w tym programie, że to dla mnie konieczne. I
            nie jestem odosobniona. Większość moich koleżanek umarłaby ze śmiechu lub
            popukała w głowę na propozycje wbicia się w podobną elastyczną konstrukcję. Acha
            - i nie jesteśmy feministkami, ani barchanowymi babciami, ani ekologami (to tak
            dla wyjaśnienia), tylko kobietami które myślą dość zdroworozsądkowo i
            dostrzegają niekonsekwencję oraz pewną szkodliwość prezentowanego w programie
            podejścia do własnego ciała.
            Uważam bowiem, podobnie jak zauważyła już inna forumowiczka, że pewne elementy w
            tym programie kłóciły się z wymową jaką miał mieć w założeniu. A jaka jest inna
            propozycja (bo widzę jej żądania zamiast krytyki, do której nota bene widz ma
            prawo BEZ podawania kontrpropozycji - odbiorca nie jest twórcą, twórcy natomiast
            powinni brać pod uwagę zdanie odbiorców)? Bardzo prosta. NIE proponować gorsetów
            czy rozwiązań niewygodnych w programie, który ma uczyć kochać swoje ciało i
            podbudowywać.

            P.S. Wrzynały się właśnie nieszczęsne koronkowe majto-stringi biednej
            uczestniczce programu - ale cierp, cierp kobieto, a będziesz PIĘKNA (przez 4
            godziny, jak wytrzymasz oczywiście).
            • renulec Re: zgłaszam się 04.12.09, 13:31
              savanna napisała:

              > Ja jestem kobietą, która nie chce mieć gorsetu, nie marzy o nim i
              nigdy nie
              > marzyła, nie dałaby się w niego ubrać choćby nawet dla talii
              Scarlett O'Hara
              > (chyba tylko w ramach przebieranek na karnawał) i dziwi się, że są
              tacy co chcą
              > i nazywają je cudeńkami :)))). Nigdy też nie miałam potrzeby
              nabycia bielizny
              > korygującej, choć może uznano by w tym programie, że to dla mnie
              konieczne. I
              > nie jestem odosobniona. Większość moich koleżanek umarłaby ze
              śmiechu lub
              > popukała w głowę na propozycje wbicia się w podobną elastyczną
              konstrukcję. Ach
              > a
              > - i nie jesteśmy feministkami, ani barchanowymi babciami, ani
              ekologami (to tak
              > dla wyjaśnienia), tylko kobietami które myślą dość
              zdroworozsądkowo i
              > dostrzegają niekonsekwencję oraz pewną szkodliwość prezentowanego
              w programie
              > podejścia do własnego ciała.
              > Uważam bowiem, podobnie jak zauważyła już inna forumowiczka, że
              pewne elementy
              > w
              > tym programie kłóciły się z wymową jaką miał mieć w założeniu. A
              jaka jest inna
              > propozycja (bo widzę jej żądania zamiast krytyki, do której nota
              bene widz ma
              > prawo BEZ podawania kontrpropozycji - odbiorca nie jest twórcą,
              twórcy natomias
              > t
              > powinni brać pod uwagę zdanie odbiorców)? Bardzo prosta. NIE
              proponować gorsetó
              > w
              > czy rozwiązań niewygodnych w programie, który ma uczyć kochać
              swoje ciało i
              > podbudowywać.
              >
              > P.S. Wrzynały się właśnie nieszczęsne koronkowe majto-stringi
              biednej
              > uczestniczce programu - ale cierp, cierp kobieto, a będziesz
              PIĘKNA (przez 4
              > godziny, jak wytrzymasz oczywiście).


              4 godziny, a co, i jestem z tego dumna, bo nie było łatwo, hihi :))

              Cóż wychodzi na to, że JA jestem próżna jak próżnia kosmiczna, ale
              przecież nie każda kobieta MUSI zakładać korygująca bieliznę, nikt
              chyba tych nieszczęśnic nie zakuwa w dyby przed założeniem
              gorsetów ;)
            • effuniak hmmm.... 04.12.09, 19:39
              Jakoś widzę rozdźwięk między tym co piszesz w tym watku a tym co głosiłaś
              jeszcze 29.11.2009r w innym wątku gdzie (nomen omen) zatytułowałaś swoją
              wypowiedź "trąci trochę hipokryzją"
              A napisałaś tam :
              Ciekawie postawiona kwestia.
              Czy w takim razie, w ramach akceptowania naturalnosci jako takiej
              (nie tylko dotyczacej wielkosci biustu) i tego jakie jestesmy
              NAPRAWDE (czyli jak nas matka natura stworzyla), nie powinnysmy
              przestac np. farbowac wlosy, malowac sie, wydluzac rzesy, malowac
              paznokci, dobierac sprytnie strojow i krojow w celu ukrycia
              mankamentow sylwetki, nosic obcasow zeby wydac sie wyzsza i
              zgrabniejsza, depilowac nogi i inne, etc. etc. ? Hm?
              Mozna tak wymieniac bez konca. A wszystkie te zabiegi sluza jednemu -
              aby wygladac lepiej niz w rzeczywistosci, zatuszowac wady,
              uwypuklic zalety, byc estetyczniejsza, co nie wyklucza akceptacji
              siebie. Zapytaj prosze kolezanke, ktora ma nieciekawe, myszowate
              wlosy czy nie zechcialaby porzucic ich farbowania w celu
              zaakceptowania siebie taka jaka naprawde jest i porzucenia zycia w
              iluzji? Ciekawam reakcji :).
              Sprobuj sama przestac np. usuwac wlosy z nog (przeciez sa tam
              naturalnie, nie akceptujesz siebie z wlosami na nogach?) - jak dlugo
              wytrzymasz, szczegolnie latem, szczegolnie w spodniczce? Masz
              idealna sylwetke i odziewasz sie w byle co, czy jednak starasz sie
              wybierac fasony, w ktorych wygladasz
              lepiej/zgrabniej/szczuplej/atrakcyjniej (wybrac dowolne)? Nie
              malujesz sie przed wyjsciem np. na randke czy impereze lub chocby do
              pracy? Dlaczego to robisz? Przeciez nawet selekcjonujac kolory
              ubran, dobieramy te, w ktorych nam po prostu najlepiej! Najlepiej
              znaczy atrakcyjniej, dlaczego wiec nie wybrac najatrakcyjniejszego
              stanika dla wlasnego biustu zeby wygladal fajniej? Bo co? Bo to
              NIENATURALNE? Nawet stanik jabluszkujacy tez POPRAWIA nature,
              powodujac efekt zaokraglenia biustu, ktory okragly nie jest. Wiec
              jest to ILUZJA i to jaka! Litosci wiec!
              A wracajac do "niemiekkich" stanikow - padded to nie znaczy
              wygabkowany do nieprzytomnosci i nienaturalny (i dobrze o tym wiesz -
              jak nie, obejrzyj sobie Aragorna albo cos innego z oferty
              Masquerade np.). Taki stanik ladniej eksponuje niewielki biust i
              sprawia, ze cala sylwetka jest proporcjonalniejsza. Jesli przy
              okazji poprawia samopoczucie wlascicielce - tym lepiej. Ja sie zle
              czuje w calkiem miekkim staniku, w przeciwienstwie do lightly
              padded. Pomijam juz, ze nie lubie swiecic odstajacymi brodawkami,
              ale to akurat detal.
              Ciesze sie, ze jednak podzielasz moje zdanie, co do wolnego wyboru w
              tej kwestii. Ty wybierasz miekki i jestes szczesliwa, ja wybieram
              wyscielany, bo mi w nim lepiej. I tez jestem szczesliwa i
              podtrzymuje: nie, miekki nie jest dla kazdego. Dla kazdego to cos
              dobrego. I dzieki Bogu, ze jest wybor!
              • savanna Re: hmmm.... 07.12.09, 18:33
                Nie ma żadnego rozdźwięku.
                Noszenie stanika typu padded, farbowanie włosów czy malowanie się (rozsądne -
                tzn. wykluczam doklejanie rzęs tak długaśnych, że zaburzają pole widzenia :)))
                nie naraża na niewygodę, cierpienia czy "wytrzymywanie" z trudem (tych
                osławionych już 4 godzin - uff) w imię urody. To jedno.
                A drugie to to, że przede wszystkim zwróciłam uwagę na niezgodność pomiędzy
                wymową i celem programu a praktykami w nim polecanymi. Jeżeli kogoś piją
                "piękne" koronkowe stringi i protestuje, to nie mówi mu się "Cierp, bo uroda
                ważniejsza niż Twój komfort, Twoje odczucia i Twoje obtarte krocze".
                • effuniak Savanno nosisz stringi ? 07.12.09, 19:23

                  A jeśli tak, to czy od pierwszego założenia wydały Ci sie super wygodne?

                  Tamta dziewczyna nigdy wcześniej nie miała na sobie takich majtek...

                  Chyba miała prawo wyrazić opinię o ich niewygodzie ?

                  A nosząc obcisłe jeansy jest nam super wygodnie?

                  A niebotyczne szpilki zimą na śniegu są wygodne czy tylko ładne ?

                  A odsłonięte gołe plecy nad "łonówkami" wystajace z przykrótkiej, modnej
                  kurteczki są wygodnie mrożone czy tylko ładnie pasują do mody?

                  Mogłabym tak w nieskończoność wymieniać to, co jest w naszych oczach ładne ale
                  wcale nie jest wygodne...

                  Ale powiem Ci coś, czego nie było widać na ekranie a co widziałam w oczach
                  bohaterek programu
                  ...to niedowierzanie i radość, że i One moga być ubrane kobieco i seksownie
                  ....że i w ich rozmiarze moze być fajna, figlarna bielizna ...
                  I wiesz co?
                  nic na świecie nie odbierze mi tej satysfakcji, że przyczyniłam sie do takiego
                  ich samopoczucia ...

                  I niczyje zrzędzenie nie jest w stanie mi tego odebrać !
                  • savanna nie 07.12.09, 20:08
                    Nie noszę. Od pierwszego włożenia wydały mi się potwornie niewygodne (mierzyłam
                    kilka rodzajów, z różnych tkanin, koronek w ogóle nie bo mam dreszcze na sam
                    widok). Poza tym, podobnie jak Trinny Woodall, uważam, że stringi nie są w
                    stanie zasłonić krocza dorosłej kobiety przez co są średnio higieniczne. A tak
                    zupełnie szczerze - to wyjątkowo ryzykowny fason majtek. Osób, które dobrze
                    wyglądają w stringach jest może 1% - trzeba być nie tylko szczupłym, ale przede
                    wszystkim wybitnie zgrabnym. To się zdarza niezwykle rzadko, a stringi niestety
                    nosi mnóstwo osób. Mój zmysł estetyczny cierpi, a czasem można się nawet pośmiać
                    choć to bardzo nieładnie.

                    Jak najbardziej. Nie rozumiem właśnie dlaczego mimo protestu została usadzona i
                    w nie zapakowana. Przecież chyba jeśli ktos nie lubi stringów to nie musi ich nosić?

                    Podejrzewam, że nie. I tu właśnie jest problem. Są tacy co zniosą każdą
                    niewygodę i tacy, którzy nie zniosą żadnej choćby nie wiem co i nie pojmują tych
                    pierwszych, bo nie stać ich na takie poświęcenie.

                    Ani ładne ani wygodne. Ani eleganckie :)). Elegancja polega między innymi na
                    ubieraniu się stosownie do sytuacji i warunków. Szpilki na śniegu to narażanie
                    się na śmieszność i poważną kontuzję.

                    Już od dawna nie są modne. Ładne też niezbyt.

                    To dobrze, że jest Pani z siebie zadowolona. Nota bene szyje Pani świetne
                    staniki. Mam i bardzo lubię :)). I życzę Pani dużego sukcesu w biznesie. Co nie
                    zmienia mojej opinii o programie.

                    S.
                    • moniach_1 Re: nie 08.12.09, 00:07
                      A tak
                      > zupełnie szczerze - to wyjątkowo ryzykowny fason majtek. Osób, które dobrze
                      > wyglądają w stringach jest może 1% - trzeba być nie tylko szczupłym, ale przede
                      > wszystkim wybitnie zgrabnym. To się zdarza niezwykle rzadko, a stringi niestety
                      > nosi mnóstwo osób. Mój zmysł estetyczny cierpi, a czasem można się nawet pośmia
                      > ć
                      > choć to bardzo nieładnie.

                      Szczerze - przestaję cię rozumieć. Rozumiem o co ci chodziło z gorsetami i
                      obawami zdrowotno-wygodowymi jeśli chodzi o stringi. Ale kiedy zaczynasz się
                      czepiać, że ktoś nie jest w twoim odczuciu wystarczająco zgrabny do danego typu
                      bielizny - protestuję. W programie chodzi o SAMOOCENĘ uczestniczek, nie twoją
                      ocenę. Twój zmysł estetyczny nie ma najmniejszego znaczenia. I wiesz, mam
                      wrażenie, że przez osoby z takim "wyostrzonym" zmysłem estetycznym takie
                      programy są w ogóle potrzebne - gdyby nie stado osób, które "cierpią" na widok
                      koleżanki lub nawet obcej osoby o nieidealnej figurze, która chciała się ubrać
                      seksownie (a potem się nabijają), może nie byłoby aż tylu zakompleksionych osób.
                      • pierwszalitera Re: nie 08.12.09, 14:53
                        moniach_1 napisała:

                        Rozumiem o co ci chodziło z gorsetami i
                        > obawami zdrowotno-wygodowymi jeśli chodzi o stringi. Ale kiedy zaczynasz się
                        > czepiać, że ktoś nie jest w twoim odczuciu wystarczająco zgrabny do danego typu
                        > bielizny - protestuję. W programie chodzi o SAMOOCENĘ uczestniczek, nie twoją
                        > ocenę. Twój zmysł estetyczny nie ma najmniejszego znaczenia. I wiesz, mam
                        > wrażenie, że przez osoby z takim "wyostrzonym" zmysłem estetycznym takie
                        > programy są w ogóle potrzebne - gdyby nie stado osób, które "cierpią" na widok
                        > koleżanki lub nawet obcej osoby o nieidealnej figurze, która chciała się ubrać
                        > seksownie (a potem się nabijają), może nie byłoby aż tylu zakompleksionych osób

                        Ależ savanna nie robi nic innego, jak reklamowany przez ciebie program. Mówi bowiem: "Kup se porządne majty dziewczyno, bo te tyłkozjadacze nie wyglądają na twoich czterech literach najkorzystniej". W programie nikt nie powie tego tak wyraźnie, ale przekaz jest podobny: Zakładaj tubę (ściskająco-wygładzające majty, czy cóś tam), bo twoja talia, brzuch, pupa (niepotrzebne skreślić) wyglądają bez tego niekorzystnie. I kto tu propaguje wyostrzone zmysły estetyczne? Osobisty gust savanny większości babek pewnie powiewa, ale telewizja, to już inny kaliber.
                      • pinupgirl_dg Re: nie 08.12.09, 19:02
                        Trudno się z Tobą nie zgodzić :). Ja uważam, że każdy ma wybór, czy chce nosić obciskające majtki, stringi czy gorsety. I proszę nie naklejać ludziom łatek ze względu na bieliznę, jaką noszą :).

                        Pomijam kwestię, że kompletnie się nie zgadzam z tym, że mało kto dobrze wygląda w stringach. A już z pewnością nie od szczupłości to zależy, bo mi w tego typu bieliźnie najbardziej się podobają pełne, brazylijskie pośladki.
                        • pierwszalitera Re: nie 08.12.09, 19:44
                          pinupgirl_dg napisała:

                          > Pomijam kwestię, że kompletnie się nie zgadzam z tym, że mało kto dobrze wygląd
                          > a w stringach. A już z pewnością nie od szczupłości to zależy, bo mi w tego typ
                          > u bieliźnie najbardziej się podobają pełne, brazylijskie pośladki.

                          No właśnie, a tych brazilijskich pośladków, to na polskiej ulicy cała masa... ;-)
            • pinupgirl_dg Re: zgłaszam się 04.12.09, 19:56
              > Uważam bowiem, podobnie jak zauważyła już inna forumowiczka, że pewne elementy
              > w
              > tym programie kłóciły się z wymową jaką miał mieć w założeniu. A jaka jest inna
              > propozycja (bo widzę jej żądania zamiast krytyki, do której nota bene widz ma
              > prawo BEZ podawania kontrpropozycji - odbiorca nie jest twórcą, twórcy natomias
              > t
              > powinni brać pod uwagę zdanie odbiorców)? Bardzo prosta. NIE proponować gorsetó
              > w
              > czy rozwiązań niewygodnych w programie, który ma uczyć kochać swoje ciało i
              > podbudowywać.

              Więc co :)? "Terapia" miała by polegać na wciśnięciu każdej we flanelowy dres i
              adidasy?

              Spójrz na to z innej strony. Wiele kobiet myśli "aaaale fajna sukienka, niestety
              tylko dla szczupłych, ja bym w niej wyglądała jak...". I tutaj przychodzi
              modelująca bielizna. W jednej chwili można założyć to, co się chce. Modelująca
              bielizna (poza stalowym gorsetem) nie robi cudów. Zabierze 2-3 cm, wygładzi
              fałdki. Nie zmieni drastycznie sylwetki. Ale zdecydowanie niejednej kobiecie
              dodała na tyle pewności siebie, że ta odważyła się ubrać tą sukienkę z wystawy i
              przekonała się, że dobrze w niej wygląda. Dodatkowo mogła na imprezie jeść bez
              obaw.

              Długie włosy są niewygodne, szpilki są niewygodne, malowanie paznokci na
              intensywne kolory też. Nikogo nie namawiam, ale jeśli ktoś ma ochotę śmigać
              codziennie w gorsecie - jego prawo.

              Nie przyszywajcie osobom, które noszą taką bieliznę łatki zakompleksionych i
              niepewnych siebie. Bo można lubić swoje ciało i wiedzieć, jak jego urodę
              podkreślać. Czasami mam ochotę na bawełniany podkoszulek, czasem na modelujący
              pas do pończoch, a czasami na gorset.

              A wpijającym się gdziekolwiek majtkom mówię głośne "NIE".
              • ciociazlarada Mogę się tylko pod tym podpisać 05.12.09, 14:41
                Również nie odebrałam tego programu źle. Tak jak napisała Pinupgirl - możemy
                zakładać bieliznę korygującą, bądź nie: dobrze, że mamy ten wybór.
                To trochę tak jak z dobrze dobranymi stanikami. Choć w zasadzie wszystkie
                oszukują naturę i modelują biust (więc z założenia Savanny są chyba złe, bo
                wpędzają kobiety w kompleksy!), ile z nas na tym forum po raz pierwszy w życiu
                polubiło swój biust, przestało się czuć "dechami" i "mutantami", a zaczęło się
                czuć kobietami z pięknymi, kształtnymi piersiami, również nago, po zdjęciu
                stanika? Ja na pewno!

                A przecież stanik to takie samo zło jak gorset, ściska i więzi! O ileż bardziej
                wyzwolone są mieszkanki Nowej Gwinei, swobodnie dyndające piersiami na wietrze!
                Te to mają dopiero wysoki poziom samoakceptacji!

                Jestem naprawdę ciekawa, jak przeciwniczki "JDWN" wyobrażają sobie ten program.
                Czy szary rozciągnięty dresik z gumą w pasie, włosy pod pachami a la "Bella
                Italia" i rozlazłe 75B to recepta na to jak zaakceptować siebie nago? A może
                zaprośmy pulchniejsze panie poubierane w tradycyjne pokutne wory dla
                kobiet-walców i niech jedzą na wizji marchew na czas? Jak schudną, to ubierze
                się je w odpowiednio mniejsze wory dla kobiet-walców z HaMa i wytłumaczy na czym
                polegał błąd...

                Lubię gorsety, pasy do pończoch, modelujące girdle. Co nie znaczy, że bez nich
                nie patrzę na siebie w lustrze z przyjemnością:)
                • pierwszalitera Re: Mogę się tylko pod tym podpisać 05.12.09, 15:14
                  ciociazlarada napisała:

                  ile z nas na tym forum po raz pierwszy w życiu
                  > polubiło swój biust, przestało się czuć "dechami" i "mutantami", a zaczęło się
                  > czuć kobietami z pięknymi, kształtnymi piersiami, również nago, po zdjęciu
                  > stanika? Ja na pewno!
                  >

                  No to nasuwa się pytanie, dlaczego lubimy się tylko wtedy, gdy zaczynamy odpowiadać jakiejś tam normie? Moim zdaniem temat bardzo delikatny i mogący przynieść więcej szkody niż pożytku. Bo jeżeli kobieta się lubi w swojej "formie", to potraktuje te propozycje upiększające jako rozszerzenie możliwości i fajną zabawę. Zdarzyć się jednak może, że niektóre zaczną czuć się przymuszone do jednego słusznego modelu. A zresztą, gdzie kończy się ta norma? Czy wyraźna talia już wystarczy, czy może trzeba posuwać się dalej i ukrywać z zaciśniętymi zębami i wciągniętym brzuchem wszystko, co nie odpowiada ideałowi? Ale jak zwykle niektórzy mają jako argument rozlazłe 75B i higieniczne zaniedbania. Otóż ciociazlarada, ja w moim rozlazłym 75B wyglądałam znakomicie, to nie sprawa obciskających majtek, jak ktoś wygląda i jak atrakcyjną się czuje.
                  • pinupgirl_dg Re: Mogę się tylko pod tym podpisać 05.12.09, 15:48
                    > No to nasuwa się pytanie, dlaczego lubimy się tylko wtedy, gdy zaczynamy odpowi
                    > adać jakiejś tam normie? Moim zdaniem temat bardzo delikatny i mogący przynieść
                    > więcej szkody niż pożytku.

                    Pierwsza litero - po pierwsze patrzysz z perspektywy osoby, która tej normie
                    odpowiada :). Więc możemy sobie gdybać i pouczać innych. I tu, na marginesie,
                    pojawia się moim zdaniem największy plus tego programu - pokazuje, że norma jest
                    szersza, niż można by z wnioskować z kolorowych czasopism.
                    Po drugie - oczywiście nie na każdego to jest sposób. Nie zawsze wystarczy
                    buszowanie po sklepach ze stylistą i młody mężczyzna całujący nasze pośladki.
                    Ale skoro uczestniczki same się na taką zabawę zgadzają widać czują, że im to
                    pomoże.

                    Co do wyglądu w 75B - mój biust się nie zmienił odkąd zmieniłam rozmiar. Ale na
                    pewno zmieniło się moje patrzenie. Mam lepsze dni i gorsze, ale sporo się
                    nauczyłam o moim ciele.
                    • pierwszalitera Re: Mogę się tylko pod tym podpisać 05.12.09, 16:23
                      pinupgirl_dg napisała:

                      > Pierwsza litero - po pierwsze patrzysz z perspektywy osoby, która tej normie
                      > odpowiada :). Więc możemy sobie gdybać i pouczać innych.

                      Hmm, osoby, powiedzmy mniej uszczęśliwone przez naturę (nie mam na myśli nikogo konkretnego), często w podobny sposób argumentują. Ale obiektywna fizyczna atrakcyjność nie oznacza automatycznie zadowolenia z własnego wyglądu. Też miałam kompleksy dotyczące części ciała, które teraz uważam za mój największy atut, więc różnie to bywa. Zresztą dodatkowe 2cm, czy 2kg mogą być takim samym psychicznym ciężarem jak 20. Tu nawet zapewnienia otoczenia, że wygląda się rewelacjynie nic nie pomagają. A gadanie koleżanek: "Ach, gdybym ja wyglądała tak jak ty" w ogóle nie pocieszają i nie przekonują. Moja norma był na przykład tak mocno przesunięta w górę, że dla normalnej kobiety już prawie chorobliwa, dla mnie jednak ideałem do koniecznego osiągnięcia, więc odpowiadanie normie jest sprawą bardzo względną. Zadziwiające jednak, że to nie moje odbicie w lustrze przyniosło mi pewność siebie i przekonanie o atrakcyjności, a cała suma wydarzeń i doświadczeń związana z umiejętnościami i talentami nie mającymi wiele wspólnego z wyglądem. Dlatego zawsze polecam zdjęcie fokusu z niedoskonałości i sposobów ich niewelowania, a rozwijanie raczej naszych plusów, mam wrażenie, że w ten sposób osiąga się więcej i nie marnuje tyle energii. :-)
                      • ciociazlarada Re: Mogę się tylko pod tym podpisać 05.12.09, 16:58
                        pierwszalitera napisała:

                        > pinupgirl_dg napisała:
                        >
                        > > Pierwsza litero - po pierwsze patrzysz z perspektywy osoby, która tej nor
                        > mie
                        > > odpowiada :). Więc możemy sobie gdybać i pouczać innych.
                        >
                        > Hmm, osoby, powiedzmy mniej uszczęśliwone przez naturę (nie mam na myśli nikogo
                        > konkretnego), często w podobny sposób argumentują. Ale obiektywna fizyczna atr
                        > akcyjność nie oznacza automatycznie zadowolenia z własnego wyglądu. Też miałam
                        > kompleksy dotyczące części ciała, które teraz uważam za mój największy atut, wi
                        > ęc różnie to bywa. Zresztą dodatkowe 2cm, czy 2kg mogą być takim samym psychicz
                        > nym ciężarem jak 20. Tu nawet zapewnienia otoczenia, że wygląda się rewelacjyni
                        > e nic nie pomagają. A gadanie koleżanek: "Ach, gdybym ja wyglądała tak jak ty"
                        > w ogóle nie pocieszają i nie przekonują. Moja norma był na przykład tak mocno p
                        > rzesunięta w górę, że dla normalnej kobiety już prawie chorobliwa, dla mnie jed
                        > nak ideałem do koniecznego osiągnięcia, więc odpowiadanie normie jest sprawą ba
                        > rdzo względną. Zadziwiające jednak, że to nie moje odbicie w lustrze przyniosło
                        > mi pewność siebie i przekonanie o atrakcyjności, a cała suma wydarzeń i doświa
                        > dczeń związana z umiejętnościami i talentami nie mającymi wiele wspólnego z wyg
                        > lądem. Dlatego zawsze polecam zdjęcie fokusu z niedoskonałości i sposobów ich n
                        > iewelowania, a rozwijanie raczej naszych plusów, mam wrażenie, że w ten sposób
                        > osiąga się więcej i nie marnuje tyle energii. :-)

                        Tutaj zgadzam się z Tobą w 100%.
                        Z drugiej strony, widuję w pracy zarówno kobiety jak i mężczyzn, którym talentu,
                        intelektu i sukcesów ciężko odmówić. Nie mówiąc o tym, że są tego w 100%
                        świadomi, ciężko nie być świadomym własnych możliwości jeśli się właśnie wygrało
                        grant na rozwój własnej grupy badawczej warty 1 mln euro:) A mimo to chodzą
                        smutni, nieśmiali, zaniedbani, w okropnych ciuchach i wzdychają do zmian... Mam
                        znajomą, która aż się prosi o taki "total makeover", na pewno pomógłby jej
                        spojrzeć na siebie z innej, bardziej akceptującej perspektywy. Więc klucz do
                        sukcesu leży chyba gdzieś pośrodku:)
                        • pierwszalitera Re: Mogę się tylko pod tym podpisać 05.12.09, 20:45
                          ciociazlarada napisała:

                          > Z drugiej strony, widuję w pracy zarówno kobiety jak i mężczyzn, którym talentu
                          > ,
                          > intelektu i sukcesów ciężko odmówić. Nie mówiąc o tym, że są tego w 100%
                          > świadomi, ciężko nie być świadomym własnych możliwości jeśli się właśnie wygrał
                          > o
                          > grant na rozwój własnej grupy badawczej warty 1 mln euro:)

                          Wiesz, ja nie pisałam tylko o intelekcie i sukcesach w pracy zawodowej. Niektóre kobiety sprawdzają się w ten sposób, inne mają inne talenty. Może któraś jest doskonałą gospodynią i fantazyjnie gotuje, inna jest może wspaniałą kochanką i faceci śnią o niej po nocach, chociaż nie posiada idealnego ciała. ;-) Jeszcze inna pięknieje w tańcu, albo jest świetną gawędziarką z niesamowitym poczuciem humoru. Nie zawsze musi być, albo piękna, albo mądra. Moim zdaniem warto znaleźć swoją niszę i doskonalić się właśnie w tym, co potrafimy i co sprawi nam przyjemność. Do takich ludzi inni się garną i nie trzeba być wtedy pięknym według normy, by się podobać.
                      • pinupgirl_dg Re: Mogę się tylko pod tym podpisać 05.12.09, 17:33
                        Dlatego zawsze polecam zdjęcie fokusu z niedoskonałości i sposobów ich n
                        > iewelowania, a rozwijanie raczej naszych plusów, mam wrażenie, że w ten sposób
                        > osiąga się więcej i nie marnuje tyle energii. :-)

                        I tu się zdecydowanie zgodzę :). Jestem dumna z mojej talii, uważam, że naprawdę
                        się matce naturze udała. I nie mam nic przeciw, żeby ją podkreślić np. gorsetem
                        czy po prostu paskiem.

                        Oczywiście to co piszesz to prawda, kompleksy często nie maja wiele wspólnego z
                        naszym obiektywnym wyglądem. Ale myślę, że m.in. dzięki takim programom
                        atmosfera robi się trochę zdrowsza. Formuła tych programów jest kontrowersyjna,
                        ale ogólne przesłanie mi się podoba. Pokazują, jak przyjemnie jest dobrze czuć
                        się we własnym ciele - dla mnie kiedyś to było nie do pomyślenia. A teraz
                        chociaż moje ciało od ideału, który wyznawałam w wieku lat nastu dzielą lata
                        świetlne :), polubiłam je.

                        Dlatego uważam, że nie chodzi o to, żeby wciskać z zażenowaniem w obciskające
                        majtki z myślą "muszę schować ten ohydny brzuch". Ale jest to jeszcze jedna,
                        fajna możliwość w stylizacji. Uważam, że ubranie np. wysokich majtek z panelem
                        na brzuchu czy halki tuby pod sukienkę nie jest niewygodne, a doda pewności
                        siebie i poprawi ogólny efekt. I nie ma się czego wstydzić, przecież o to
                        chodzi, bo po to się stroimy przed wyjściem, żeby wyglądać jak najlepiej -
                        również dla siebie (a może przede wszystkim dla siebie ?).



                  • ciociazlarada Re: Mogę się tylko pod tym podpisać 05.12.09, 16:43
                    Czemu lubimy siebie, gdy odpowiadamy jakiejś tam normie?
                    Myślę, że jesteś w stanie sama sobie odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ sama
                    zauważasz, że owej normie odpowiadasz:
                    >ja w moim rozlazłym 75B wyglądałam znakomicie, to nie sprawa >obciskających
                    majtek, jak ktoś wygląda i jak atrakcyjną się czuje.

                    No właśnie. Z moim biustem również, tak jak u Pinupgirl, nie stało się nic
                    spektakularnego, choć uważam, że zyskał. A mimo to patrzę na niego inaczej,
                    przychylniej, choć zawsze uważałam, że jest OK.

                    Myślę, że samo "zajęcie" się uczestniczkami programu i pokazanie im wielu
                    możliwości, które stoją przed nimi otworem może mieć dokładnie ten sam efekt.
                    Wyobraź sobie kogoś, kto lubi swoje ciało, ale nigdy nie miał (z różnych
                    względów) dopasowanych kolorystycznie i stylistycznie ciuchów, czy też ładnej
                    bielizny podkreślającej jego piękno. I nagle zakłada w takim programie super
                    stanik, ładny gorset i kobiecą kieckę. Efekt wow:) raczej gwarantowany. Czy to
                    przypadkiem nie o to chodziło twórcom?
                    Nie wiem, czy ktoś już tu zauważył, że bielizna (również modelująca), może sama
                    w sobie być piękna i dodawać urody właścicielce nawet jeśli nie ściska, nie
                    ogranicza i nie ma czego modelować.

                    I nie mów proszę, że piszę o higienicznych zaniedbaniach. Szary dres i włosy pod
                    pachą to raczej nie kwestia higieny:) Rozwleczony stanik już tak, jeśli
                    pojmujemy higienę jako dbałość o zdrowie (rozwleczony stanik a problemy z
                    kręgosłupem).

                    Ponawiam pytanie: jak sobie wyobrażacie taki program w naszym kręgu kulturowym?
                    Jaka jego forma usatysfakcjonowałaby przeciwniczki JDWN z tego wątku?
                    • katinkova Re: Mogę się tylko pod tym podpisać 10.12.09, 22:38
                      Bo tak naprawdę większość urody ludzi, którzy są uważani za atrakcyjnych, to ich "zrobienie"...

                      To tak jak pokazywanie zdjęć gwiazd bez makijażu i w domowych dresach - że w gruncie rzeczy nie różnią się od wszystkich innych kobiet - tylko w drugą stronę. Nie, że ona "nie zrobiona" wygląda tak jak ty, tylko że ty "zrobiona" możesz wyglądać jak ona.

                      Chodzi o uświadomienie, że atrakcyjność fizyczna (związana z wyglądem) w znakomitej większości zależy tylko od tego, jak potrafimy o siebie zadbać, dobrać sobie ubrania, fryzurę, makijaż i dodatki - a nie od tego, że ona urodziła się brzydalem i już nic na to nie poradzi bo tak musi być.
            • malagracja savanna 07.12.09, 15:57
              Bo Ty na to patrzysz jak na bieliznę korygującą, a ja jako coś bardzo
              seksownego. :) I uwielbiam wydawać pieniądze na takie cudeńka :)

              www.fairygothmother.co.uk/tr-01.htm
      • zawsze_zielona Re: o kotletach mocno wysmażonych 03.12.09, 18:57
        Program byl komentowany na bierzaco, czyli watki pokrywaja sie z emisja w TVN.

        Mysle, ze za bardzo sie emocjonujesz- przeciez uczestniczki programu dokladnie
        wiedzialy w czym biora udzial, nikt ich sila do telewizji nie zaciagal. Program
        na zalozenie, ze BEZ pomocy skalpela, mozna wygladac poprawic swoj wyglad. Nie
        oszukujmy sie, jesli ktos nie ma talii osy, to bez mocnego scisniecia gorsetem
        jej miec nie bedzie.

        Zreszta, jesli ten program tak bardzo Cie bulwersuje, to wymysl i zaproponuj
        lepsza forme- moze TVN chwyci; i pisze tu zupelnie serio. Uwazam, ze jesli sie
        cos krytykuje, powinno sie podac lepsze propozycje.

        Nie wiesz, czy opisane przez Ciebie zdarzenie, nie bylo wyrwane z kontekstu bo
        zwyczajnie nie bylas obecna przy CALEJ rozmowie.
      • sablet Re: o kotletach mocno wysmażonych 05.12.09, 07:58
        > Oczywiście wiem, że są kobiety gotowe się opancerzyć byleby tylko
        wyglądać
        > szczuplej - nie bez powodu elastyczne majty korekcyjne święcą
        triumfy we
        > wszystkich krajach świata. Wiele z nich cierpi z niewygody dla
        dobra sprawy i
        > udaje, że czuje się świetnie (nie wiem tylko po co to, skoro
        moment ściągnięcia
        > wspomagaczy następuje prędzej czy później ujawniając cała prawde).
        Nie widzę
        > jednak powodu, by takie podejście popularyzować w programie o
        charakterze
        > poradnikowym.

        Droga savanno, jeżeli nawet oglądałaś tylko i wyłącznie te krótkie
        fragmenty programów umieszczone na necie, to powinnaś zauważyć, co
        zostało powiedziane tam o gorsetach i bieliźnie korygującej. A
        mianowicie, w jednym z odcinków była mowa o tym, że idea
        tych "wynalazków" jest taka sama, jak idea dobrze dobranych
        biustonoszy (nie dokładie tak zostało to powiedziane, ale takie było
        przesłanie). Głównym zadaniem gorsetów i bielizny korygującej jest
        zmiana, że tak to nazwę, "przyzwyczajeń ciała". Nosząc
        te "wynalazki" kształtujemy ciało, a nosząc je dość często,
        kształtujemy je trwale, podobnie jak z bioustonoszami...regularne
        noszenie dobrze dobranych staników może zmienić i poprawić stan
        biustu i jego kondycję (i tu między innymi mowa o migracji na
        przykład).
        W tym samym fragmencie napisałaś...
        "nie wiem tylko po co to, skoro moment ściągnięcia
        wspomagaczy następuje prędzej czy później ujawniając cała prawde"
        W takim wypadku, po co wciskać się w ciaśniejsze obwody (i nie chdzi
        mi tutaj o takie, przez które nie można oddychać, bo kobietom
        przyzwyczajonym do luźnych obwodów meganiewygodnie może być nawet w
        staniku węższym o 5 cm), skoro...moment ściągnięcia
        biustonosza następuje prędzej czy później ujawniając cała prawde?

        Nikt nie powiedział, że gorsetem trzeba ściskać się tak, żeby nie
        móc oddychać i żeby było niewygodnie. Skoro dzięki dobremu
        stanikowi tłuszczyk z okolic biustu migruje do miseczek, to
        analogicznie, biorąc pod uwagę ideę "wspomagaczy", tłuszczyk z
        innych części ciała również ma szansę zmigrować...trwale!!
        • effuniak Savanno cała naga prawda... 05.12.09, 11:25
          ...wychodzi na jaw nie tylko ,jak napisałaś:
          "nie wiem tylko po co to, skoro moment ściągnięcia
          wspomagaczy następuje prędzej czy później ujawniając cała prawde"
          ale też...
          Zmywajac makeup
          mocząc wcześniej ufryzowane włosy
          zdejmując stanik i to zwłaszcza stanik z pianki
          zmieniajac sukienkę na spodnie
          wstajac rano z lekko zapuchnętą buzia
          i także wtedy gdy nam krosta wyrośnie na nosie
          a nawet wtedy, gdy wysiadziemy z samochodu a poza szczupłą buzią mamy wszystko
          inne znacznie bardziej puchate ....

          Można by tak wymieniać w nieskończoność....

          A jak napisałaś w zacytowanym wcześnie poście też wolisz zakładać staniki z
          pianki, bo czujesz sie w nich pewniej, bo we własnych oczach Twój biust jest w
          nich bardziej wyeksponowany
          I co, nie obawiasz się momentu ściągnięcia który ujawni całą prawdę?
          Prawdę, która w Twoich oczach dyskwalifikuje miękkie staniki ?



        • pierwszalitera Re: o kotletach mocno wysmażonych 05.12.09, 13:46
          sablet napisała:

          > Nikt nie powiedział, że gorsetem trzeba ściskać się tak, żeby nie
          > móc oddychać i żeby było niewygodnie. Skoro dzięki dobremu
          > stanikowi tłuszczyk z okolic biustu migruje do miseczek, to
          > analogicznie, biorąc pod uwagę ideę "wspomagaczy", tłuszczyk z
          > innych części ciała również ma szansę zmigrować...trwale!!

          Eeee, nie ma nic przeciwko gorsetom, jako gadżetowi na jakieś tam sytuacje, tak samo jak stosuje się wysokie, równie niewygodne obcasy, ale nie podoba mi się porównanie do dobrego biustonosza noszonego na codzień. Stanik nie powinien ucikać i obciskać, oraz ma zadanie głównie podtrzmujące, przeciwkograwitacjyne, a gorset wyszczuplający talię o kilka, a nawet kilkanaście cenytmetrów, to zupełnie inna bajka nastawiona głównie na efekt. I sorry, ale z brzucha nic nie zemigruje na stałe, tak samo, jak z tłuszczu na plecach nie zrobi się pierś. Niektórzy mają skłonność do magicznego myślenia i nie zrozumieli w ogóle pojęcia migracji. Polecam podręcznik fizjologii i rozdział o rozkładzie komórek tłuszczowych na ciele.
          • sablet Re: o kotletach mocno wysmażonych 05.12.09, 14:34
            Po pierwsze nie napisałam, że stanik ma za zadanie uciskać i
            obciskać, a porównując tu staniki do gorsetów zaznaczyłam, że nie
            trzeba przecież ściskać się nimi tak, żeby cięzko nam było oddychać.
            Po drugie, napisałam dokładnie (jak sama zacytowałaś), że tłuszczyk
            ma szansę zmigrować, przy czym stwierdzenie "ma szansę" nie znaczy,
            że musi! I sorry(że się tak nieelegancko do Ciebie zwrócę), ale nie
            trzeba studiować podręcznika fizjologii, żeby wiedzieć, że czasem
            nawet lekko wrzynające się ramiączka, albo gumki od majtek potrafią
            przynieść trwałe zmiany. Potrafią...nie muszą, żeby mi potem nie
            było zarzucone.
            A co do migracji tłuszczu z pleców do miseczek, o tym, że jest to
            niemozliwe powiedz może tym kobietom, którym się to udało.
            • pierwszalitera Re: o kotletach mocno wysmażonych 05.12.09, 15:01
              sablet napisała:

              > A co do migracji tłuszczu z pleców do miseczek, o tym, że jest to
              > niemozliwe powiedz może tym kobietom, którym się to udało.

              Żadem tłuszcz z pleców nie zmigrował jeszcze do miseczek, bo to są medyczne cuda. Plecy mogą się wygładzić, przez usunięcie nacisku z boków, kiedy zepchana pod pachę pierś wraca na swoje miejsce z przodu klatki piersiowej. Być może nawet przez poprawę postawy. Bo gdyby przepychanie dowolnego tłuszczu było możliwe, to można by było sobie dowolnie modelować figurę, a tak się nie da. Wędrowanie, to popularny mit, kiedyś myślano nawet, że wędrująca w ciele kobiety macica odpowiedzialna jest za histerię. ;-) Stałe wyszczuplenie talii przez radykalne noszenie gorsetów wywołane jest po części zmianami na żebrach i zanikowi mięśni w tej części ciała. Stały ucisk uniemożliwia też gromadzeniu się większej ilości wody w tkance łącznej, więc ta część ciała wygląda na gładszą i szczuplejszą. Coś takiego stosuje się już dawna jako drenaż. Że wrzynające się ramiączka powodują trwałe zmiany, to oczywiście prawda, ale to już raczej patologiczne zmiany wywołane nadmiernym obciążeniem i pewnie zniekształceniom plastycznej tkanki łącznej. Nie wiem dlaczego wszystkim się wydaje, że za wszystko odpowiedzialny jest tłuszcz.
          • pinupgirl_dg Re: o kotletach mocno wysmażonych 05.12.09, 14:37
            Ja nie chciałam wyciągać tego argumentu, ale skoro już padł....

            Tak, to prawda. Myślę, że ciało do pewnego stopnia można formować (i nie mówię tu o prawdziwych gorsetach). Kiedy hasałam w obcisłych biodrówkach byłam przekonana, że mam tzw. boczki. Po około roku noszenia pasów do pończoch nie ma po nich śladu.

            Jeśli chodzi o gorsety wyszczuplające o kilkanascie cm - tego nie dadzą zwykłe obciskające majtki! To po pierwsze. Po drugie - tightlacing to nie taka prosta rzecz, do talii dochodzi się stopniowo nosząc gorset na co dzień (a nawet śpiąc w nim), nigdy nie wiąże się maksymalnie nowego gorsetu. No i tutaj efekty są zdecydowanie zauważalne i trwałe - nie jestem zwolenniczką, ale nie chcę nikogo oceniać.

            W każdym razie myślę, że w żadnym z odcinków JDWN nie polecano tak rozumianego modelowania, a wyszczuplającą bieliznę stosuje się tam od święta pod niektóre ciuchy.
    • piratessa2 o gorsetach 03.12.09, 17:07
      też miałam podejście negatywne, że niewygodne, uwłaczające godności i
      utrwalające kompleksy. Aż miałam okazję założyć na bal kostiumowy prawdziwy
      staroświecki gorset wypożyczony ze zbioru kostiumów Teatru Słowackiego :)
      cudowna takie, idealna postawa - zrobiłam furorę na imprezie. Nie chciało mi się
      go oddawać ;) Ale jednak był za bardzo retro ;)
      Jednak mimo wszystko nie widzę usprawiedliwiania takich wynalazków akurat na tym
      forum, gdzie walczy się z puszapami ;) Niewygodne, deformujące jak gorset, ale
      za to jak się wygląda ;) No tak, ktoś powie, że w puszapie nie wygląda się
      dobrze. Zgodzę się, ale to jednak kwestia estetyki, bo w moim odczuciu w
      stringach wcale nie jest ładnie (naprawdę mało która pupa dobrze w nich wygląda).

      Zgadzam się z Savanna - tez mi średnio podobały się te gorsety na filmikach, czy
      idea pakowania kobiet w gorsety. Dla mnie to kłóci się z przesłaniem programu.
      • tigga Re: o gorsetach 03.12.09, 20:58
        Ja oglądałam całe programy, nie tylko wycinki w sieci i zupełnie inaczej to
        odebrałam.
        Dla mnie program jest jak najbardziej ok (może wydanie polskie lekko
        nienaturalnie: prowadzący i zachowanie bohaterek - ale to o tym chcę
        powiedzieć). Uważam, że przekonuje kobiety to poznania walorów i mankamentów
        swojej figury. Namawia do dokonywania świadomych wyborów ubraniowych, w tym
        bieliźnianych. Ja wyraźnie słyszałam przy każdej okazji zakładania gorsetu, że
        to na SPECJALNE okazje. Specjalne, czyli nie na codzień, prawda :) ? Na wielki
        bal mogłabym założyć ten pancerz, mimo, że na codzień wybieram wygodę i dopasowanie!
        ps - moment z szorto-stringami był rzeczywiście lekko nieprzyjemny... ja nie
        toleruję stirngów :)
      • pinupgirl_dg Re: o gorsetach 03.12.09, 22:17
        Dokładnie, jeśli się coś krytykuje, lepiej najpierw spróbować :).

        W takim razie po co nam staniki? Czy nasz biust jest zły bez nich? Mamy je zacząć palić? Czy zrobienie makijażu świadczy o braku akceptacji siebie?

        Z polskiej wersji JDWN widziałam jeden odcinek, trochę więcej widziałam brytyjskiej wersji i bardzo mi się ten program podoba. Wierzę, że wyciągnięcie z zabójczych dla sylwetki ciuchów i pokazania dziewczynie, jak pięknie wygląda może poprawić samopoczucie. Dita też nosi gorsety, a jej sylwetce nic nie brakuje.

        Jestem wielką fanką modelującej bielizny, chociaż jestem młoda i szczupła. Na co dzień mogę biegać w bawełnianych gatkach, ale dobrze się czuję, gdy moja figura jest podkreślona. Widok siebie w lustrze o prostej postawie i ładnie wciętej talii dodaje pewności siebie, również po zdjęciu ubrania. Dlaczego kobiety nie miałyby się tym cieszyć? Zupełnie niepotrzebnie robi się z bielizny modelującej coś strasznie wstydliwego. Uważam, że dużo zdrowiej jest zainwestować w taką bieliznę (bielizna modelująca nie musi być brzydka) i cieszyć się krągłościami, niż tracić zdrowie przez kolejną dietę cud stosowaną na miesiąc przed wielkim wyjściem.
    • renulec Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 04.12.09, 10:29
      Z mojego doświadczenia - niestety, czasem bywało tak, że nie było
      najwygodniej, ale efekt był świetny. Mam na myśli zarówno gorset jak
      i bezszwową, modelującą bieliznę. Kiedyś na całonocną imprezę
      założyłam modelującą tubę Beautycode, wytrzymałam w niej co prawda 4
      godziny, ale uważam, że było warto, bo entree miałam super. Potem
      zdjęłam ją w toalecie, bo nie mogłam z gorąca złapać tchu, hihi ;)
      Uważam więc, że CZASEM, szczególnie w sytuacjach, gdy bardzo chcemy
      sobie coś "poprawić" na niedługi czas - cel uświęca środki. Howgh.
    • indigo-rose a dlaczego nie? 06.12.09, 22:55
      Hmm... Jeśli noszenie gorsetów czy bielizny modelującej miałoby być umotywowane
      jak w reklamie z tv market (masz dość swojego ciała, ale nie chce Ci się ćwiczyć
      i stosować diety, więc kup sobie gumowe majty i będziesz piękna), no to
      faktycznie bez sensu. Świadczyłoby to wtedy o tym, że nigdy nie będziesz piękna
      nago, bo potrzebujesz klatki z drutu, która powstrzyma Twoje ciało od zajmowania
      całej sofy.
      Ale jeśli ma to być "wspomaganie" do konkretnych ekstra ciuchów, od wielkiego
      dzwona... to co w tym złego? Przecież zakładamy plunge albo nawet push-upy do
      głębokich dekoltów. Przecież farbujemy włosy, robimy sobie ostry makijaż. Idąc
      za tym tokiem myślenia, po co w JDWN pokazują kobietom, jak się malować i
      czesać? Przecież mają się akceptować bez niczego ;)
      Pewnie, że na co dzień trzeba się zaakceptować i nosić ciuchy, które podkreślają
      zalety naszej sylwetki, a ukrywają to, co nam się nie do końca podoba. Ale kiedy
      na wielkie wyjście chcesz założyć *tę sukienkę*, a nie pasuje ona do Twojej
      figury, wtedy taki gorset czy bielizna jest jak "A widzisz? Ty też możesz
      założyć taki ciuch!"

      Natomiast kwestia koronkowych stringów jest, przynajmniej dla mnie, bardziej
      sporna, bo figi wcale nie są gorsze, a za to wygodniejsze. Chociaż to moje
      prywatne zdanie, bo po prostu sama nie byłabym w stanie założyć gaci
      wrzynających się w zadek, dlatego rozumiem oburzenie niektórych.
      • malagracja Re: a dlaczego nie? 07.12.09, 16:05
        A nawet jeżeli będzie ktoś chodził w tym 5 razy w tygodniu, to też nie
        jest źle!
        Dziewczyny, nie oceniajcie innych tak brutalnie.
        Nie wiem dlaczego dziewczyna nosząca gorset, to ma być ta gorsza... :-)
        Albo i na odwrót.
        Wszystko jest dla ludzi.
        To jak jakbym napisała "Kobiety w spodniach są ohydne" - bez sensu,
        prawda?
        • indigo-rose Re: a dlaczego nie? 07.12.09, 23:13
          No właśnie nie powinna być gorsza. Nie powinna się czuć gorsza. Dlatego nie:
          noszę gorset, bo bez niego jest dramat, tylko: noszę gorset, bo lubię :)
          Sama chętnie założyłabym czasami gorset, a niewiele mam do upchnięcia pod niego.
          Myślę, że czułabym się w nim seksownie, nawet jeśli nie odjąłby mi pół cm w
          talii. Tak samo, jak czuję się seksownie w szpilkach, nawet jeśli nie wydłużają
          mi nóg po szyję.
    • kasia_j O stringa słów kilka - i nie tylko 07.12.09, 10:30
      Tak czytam te wypowiedzi i czytam i mam mętlik w głowie, ale do rzeczy.

      Kilkanaście lat temu też nie wyobrażałam sobie, aby założyć stringi, bo z
      założenia, bez prób, uważałam, że strasznie niewygodne. Ale spróbowałam i
      noszę. Stringi nie muszą być niewygodne, jest ich tyle wariantów, że zawsze
      znają się jakieś, które będą wygodne.

      Ja nikogo nie zmuszam do zakładania tego czy tamtego. Każdy nosi, co chce i
      robi, co chce. Może mi się to nie podobać, ale to mój problem, a nie tej osoby.

      Trzeba sobie odpowiedzieć na jedno pytanie, po co zakładamy stringi? Ja
      zakładam, bo nie lubię, gdy krawędź fig odznacza mi się pod ubraniem. Czasami
      wręcz stosuję triki ubraniowe, np. nie zakładając wcale majtek, lecz dobrze
      dobrane rajstopy. Wtedy linia ciała jest niczym niezakłócona. Robię tak pod
      bardzo cienkie i obcisłe rzeczy, czy to spodnie, czy spódnice.

      Idąc dalej, po co szukamy cielistej bielizny, do zakładania pod przeźroczyste
      czy białe ubrania? To proste, aby jej nie było widać.

      Ja nie mam nic przeciwko bieliźnie korygującej, jest i dla szczupłych i tych
      bardziej puszystych. Nie mam nic przeciwko figom i stringom, czy gorsetom.
      Każdy ma prawo wyboru, co chce założyć i z jakiego powodu.

      Program JDWN ma za zadanie nauczyć dziewczyny jak się ubrać, umalować,
      uczesać. Przywrócić im wiarę w siebie, poprzez nauczenie pewnych trików. Cóż
      każdy człowiek jest wzrokowcem, a jak wiadomo nasz wzrok nie jest doskonały i
      daje się oszukać. Ale jeżeli my zmienimy podejście do samej siebie, to i
      otoczenie zacznie nas inaczej postrzegać.

      Dziewczyny mniej krytyki, a więcej zrozumienia dla innych. Każdy ma prawo do
      wolności wyboru. Jednym to się może podobać innym nie. Ale to jego sprawa nie
      moja, czy Wasza.

    • savanna gorseciarki! 07.12.09, 19:44
      Dziewczyny kochające gorsety - ależ noście je do upadłego jeśli to lubicie. Nie
      jesteście na Boga gorsze (nie wiem, jak w ogóle można było tak to zrozumieć???)
      - dla mnie jesteście tylko trochę ... sorka ... dziwne i jak z innej planety.
      Niezrozumiałe. Choć wiem, że istniejecie i życzę wam wszystkiego
      najciaśniejszego, to tak naprawdę w pale mi się nie mieści, że można miec takie
      upodobania :)). Ponieważ uważam, że to zupełnie zbędne i tylko naraża na
      niepotrzebny dyskomfort (podrapuje, gniecie, gorąco), a krótkotrwały efekt nie
      jest tego wart. Kompletnie tego nie rozumiem, tak jak nie zrozumiem doklejania
      długich tipsów w których nie można wykonać żadnej pracy rękami czy zakładania
      stringów, które wżynają się boleśnie w zadek lub butów uniemożliwiających
      sprawne poruszanie. Nie sądzę, aby tak z ręką na sercu gorset był specjalnie
      wygodny i aby długo dało się w nim wytrzymać. A każde takie cierpienia w imię
      rzekomej urody są dla mnie po prostu kompletnie nie do pojęcia (ponieważ sama,
      jako hedonistka i wielbicielka komfortu, nie znoszę się katować w żaden sposób,
      w tym bieliźniarski). Nie znoszę np. gdy cos mnie drapie czy uwiera, krępuje
      swobodę ruchów czy lekko nawet gniecie, wycinam też maniakalnie wszystkie metki
      z ubrań, a na widok koronkowego gorsetu mam dreszcze na całym ciele brrrrrr.
      Lubię czuć się swobodnie, co wcale nie znaczy że bez stanika i z włosami pod
      pachą :))). Natomiast spanie w gorsecie, o którym ktoś napomknął - no, to już
      trąci lekko masochizmem. Nie wydaje mi się, aby w ten sposób można było
      "kształtować" ciało bez szkody zdrowotnej dla tegoż ciała. Od tego już niedaleko
      do krępowania nóżek niczym w dawnych Chinach. Krótko mówiąc - każdy ma prawo
      robić i nosić to co lubi, ale narażanie się na niewygody albo konsekwencje
      zdrowotne? Never!
      A tak w ogóle to od nie noszenia gorsetów i wrzynających sie stringów (i nie
      lubienia ich) do palenia staników czy zapuszczenia się estetycznego jest
      strasznie, ale to strasznie daleko :)). Popieram zdecydowanie dobre dopasowanie
      i cieszę się, że odkryłam swego czasu to forum, bo informacje pomogły mi
      usystematyzować wiedzę, zrozumieć niektóre zjawiska i dobrać sobie prawidłowo
      bieliznę. Absolutnie nie popieram natomiast zbytniego zaniżania obwodów, co
      swego czasu było zdaje się przez niektórych praktykowane. Dopasowany stanik ma
      być dobrze przylegający ale wygodny i nie ma prawa sprawiać bólu czy powodować
      dyskomfortu, odgnieceń, drapać, itp. - to chyba oczywista oczywistość. Nie można
      się znęcać nad swoim ciałem.
      • livada Re: gorseciarki! 07.12.09, 20:37
        Jejku, czy ty naprawdę miałaś tak złe doświadczenia ze stringami? Bo dla mnie to
        absolutnie najwygodniejszy rodzaj bielizny, do niedawna nosiłam tylko i
        wyłącznie taką, ostatnio przekonuję się do szortów, fig nie mam w ogóle. Nic mi
        się nie wrzyna, nie pije i nie obciera, ani podczas codziennego noszenia, ani
        uprawiania sportu - i ciężko mi sobie wyobrazić, że stringi w dobrym rozmiarze i
        o odpowiednim kroju mogłyby coś takiego robić, to jakaś patologia. Nie wiem,
        może gdyby były z liny konopnej? Albo gdybym usiłowała podciągnąć je do uszu?
        Całkiem serio mówię, stringi dają mi prawdziwy komfort którego dane mi było
        zaznać zaledwie w kilku parach fig, bo większość albo przecinała pośladki na
        pół, albo właśnie zwijała się i wrzynała wiadomo gdzie... Wiem, że figi mogą być
        wygodne, ale w moim przypadku zdecydowanie trudniej na takie trafić niż na
        ultrawygodne stringi.

        Gorsety działają mi na wyobraźnię. Nie noszę na co dzień, nie uważam żeby były
        mi "konieczne", ale są piękne, seksowne i czasem fajnie poczuć się w nich
        zupełnie inaczej niż zwykle. Głównie dla siebie, nawet jeśli wiąże się to z
        pewną niewygodą - zaznaczam, "pewną", a nie dużą, bo jednak moja indywidualna
        odpornośc na dyskomfort nie jest zbyt wielka - ale to kwestia osobnicza.
        Natomiast bielizna korygująca do mnie nie przemawia - ale to też dlatego, że nie
        mam potrzeby jej zakładać, póki co nawet na wielkie wyjścia nie jest mi
        potrzebna. choć nie wykluczam, że jeśli (kiedy?) moje ciało się zmieni, czasem
        ją założę:)

        A Twoja wypowiedź powyżej jest trochę... lekceważąca i niemiła, mimo wszystko,
        deklarujesz akceptację, ale z tonu wypowiedzi nie da się tego wywnioskować. W
        każdym razie ja to tak odbieram - a nie jestem, jak to uroczo określiłaś,
        "gorseciarką";-)
        • pierwszalitera Re: gorseciarki! 07.12.09, 23:38
          livada napisała:

          > Jejku, czy ty naprawdę miałaś tak złe doświadczenia ze stringami? Bo dla mnie t
          > o
          > absolutnie najwygodniejszy rodzaj bielizny, do niedawna nosiłam tylko i
          > wyłącznie taką, ostatnio przekonuję się do szortów, fig nie mam w ogóle.

          No nie, ludzie są różni, niektórzy są po prostu bardziej wrażliwi, a innch nic nie rusza, więce nie dyskutujmy o wygodzie stringów, bo jest ona też moim zdaniem bardzo wątpliwa. Sama noszę stringi tylko, gdy potrzebuję absolutnie gładkiej lini na tyłku, bez majtkowych szwów i na dodatek nie uważam stringów za specjalnie seksi. W minifigach prezentuję się tak jak wiele innych kobiet, o wiele lepiej i sawanna ma rację, że mało która kobieta wygląda w stringach atrakcyjnie. Wyzywająco i zachęcająco, to może już prędzej, ale napewno nie ładnie. Ja lubię subtelną, nieco ukrytą erotykę, a stringi i gorsety kojarzą mi się z tanim i szybkim efektem "wybijam ci kolego oczy, bo inaczej mnie nie zauważysz". ;-) Nikogo tu nie oceniam, tylko sobie poprzeczkę trudności stawiam wyżej. ;-) No i stringi nie są już modne. Bielizna też ulega trendom.


          > A Twoja wypowiedź powyżej jest trochę... lekceważąca i niemiła, mimo wszystko,
          > deklarujesz akceptację, ale z tonu wypowiedzi nie da się tego wywnioskować. W
          > każdym razie ja to tak odbieram - a nie jestem, jak to uroczo określiłaś,
          > "gorseciarką";-)

          No już nie przesadzajmy. Pewnych skojrzeń i ocen się nie uniknie. Nikt nie musi się przecież przejmować tym, że ktoś noszenie stringów i gorsetów uważa za dziwne. Jeżeli jesteście innego zdania, to nikt wam przecież tej wolności nie odbiera, a czasem dobrze poznać jest zdanie drugiej strony.
          • livada Re: gorseciarki! 08.12.09, 16:05
            Ja się zgadzam, że dla kogoś stringi mogą być niewygodne - kwestia indywidualna, tak jak to, że dla mnie prawie zawsze niewygodne są figi. Ale w związku z tym nie piszę, że "nie rozumiem jak można tak się męczyć w koszmarnych, tnących i pijących figach, toż to samoumartwienie" - właśnie dlatego że wiem, że większości kobiet jest w figach jak najbardziej wygodnie:) I o to minimalne zrozumienie dla innych potrzeb innych ludzi mi chodzi...

            Nie donosiłam się też w żaden sposób ani do walorów erotyczno-estetycznych takiej czy innej bielizny, ani do tego czy jest modna czy nie. Chociaż wydaje mi się, że mój tyłek w stringach wygląda ładnie i krzywdy (estetycznej) sobie nimi nie robię, to nie ma to wpływu na taki czy inny wybór, bo jeśli chodzi o bieliznę codzienną, kieruję się raczej wygodą i funkcjonalnością niż aktualnymi trendami w modzie i ewentualnym efektem wizualnym bez ubrania - bo jeśli idę do pracy, nie zastanawiam się jak ktoś poza mną odbierze moją bieliznę (bo niby w jaki sposób?).
            A jeśli już mowa o erotyce, również nie jestem fanką specjalnie wyzywających kombinacji, nie posiadam gorsetów buduarowych (w ogóle posiadam dwa, ale nie do sypialni, tylko do noszenia normalnego), większość bielizny erotycznej przyprawia mnie o dreszcze, i też wolę niedopowiedzenia i sugestie niż "wywalanie kawy na ławę" - ale jaki to ma związek z noszeniem stringów na co dzień, nie mam pojęcia;-)

            Odnosząc się do mojej reakcji na wypowiedź savanny i Twojego komentarza - cóż, podobnie jak ona miała prawo wyrazić swoje zdanie, tak ja miałam prawo poczuć się tą wypowiedzią... nie urażona, bo tak naprawdę nie dotyka mnie ona osobiście, ale nieco zdegustowana owszem - bardziej ogólnym tonem niż samymi słowami. Może dlatego, że osobiście nie uznaję za dziwnych, z innej planety ludzi, którzy mają odmienne ode mnie upodobania i preferencje (jeżeli nie wykraczają dość wyraźnie poza przyjęte normy społeczne i nie naruszają mojej wolności). Inny to inny, nic więcej i nic mniej.

            Różnienie się jest fajne:)
            • klymenystra Re: gorseciarki! 08.12.09, 16:18
              Mnie zastanawia argument: "Malo ktora kobieta wyglada ladnie w stringach".
              Pardon, ale ilez kobiet w stringach widujecie na codzien? Czy one Was pytaja o
              zdanie? Ja nosze glownie stringi, chyba, ze jest chlodno, a ja w ponczochach,
              wtedy zakladam figi albo bokserki - kazdy typ majtek ma swoje zalety. Jak ide na
              impreze posiedziec i powygladac, to zakladam gorset (poza tym gorsety
              bielizniane swietnie sie sprawdzaja w zimie jako grzejniczek), jak wiem, ze bede
              duzo tanczyc, to zakladam top. Pod golf nosze full cupy, do dekoltow Aragona.
              Skazywanie z gory jakiegos elementu garderoby swiadczy o pewnej ciasnocie umyslu.
                • pierwszalitera Re: gorseciarki! 08.12.09, 17:00
                  klymenystra napisała:

                  > A te, ktore twierdza, ze stringi i gorsety nosi sie tylko po to, zeby przywabic
                  > plec przeciwna, chyba maja dosyc malo urozmaicone zycie :)

                  No to po co, to się nosi? Serio, nie rozumiem. Jestem na tyle szczera, że przyznaję się, że wkładając coś "ostrego", chcę zrobić wrażenie na innych. Dostaję wtedy jakiś feedback i mogę czuć się mile połechtana w mojej próżności i potwierdzona w mojej kobiecej seksualności. Ale, że aż tak bardzo tego nie potrzebuję, bo dla siebie sexy czuję się nawet w zasłaniającym wszystko dresie, nie uważam takiego stylu za specjalnie rajcujący. Gdy pozbawić go wabiącego efektu, to nie zostaje moim zdaniem nic, co skłaniałoby kogoś do noszenia czegoś takiego. Szpilki nosi się też, by noga wyglądała na dłuższą, smuklejszą, zgrabniejszą i przez to atrakcyjniejszą dla obserwatora. O podobanie się, seks i erotykę chodzi i wymyślanie do tego ideologii to bujda. Nie rozumiem też argumentu o mało urozmaiconym życiu. Noszenie bielizny przywołującej skojarzenia z półświadkiem wynosi mnie na jakiś wyższy poziom świadomości, czy jak? ;-)
                  • klymenystra Re: gorseciarki! 08.12.09, 17:34
                    Nie wiem, kim jest polswiadek. Ale moze chodzilo Ci o polswiatek - to tez nie
                    wiem, czemu ladna bielizna ma sie kojarzyc z nim wlasnie. Ze niby elity to tylko
                    barchany nosza, czy jak?
                    Zaprzestan moze autorytarnego tonu i wyrazen typu "bujda" - nic nie wiesz o
                    innych, nie projektuj wiec na nich swoich doswiadczen i przekonan. Ja zakladam
                    stringi, bo sa przewiewne, zakladam je nawet, jak nie mam zamiaru sie przed
                    nikim rozbierac. Podobnie z gorsetem. Bywa, ze tzw wabienie jest u mnie na
                    pierwszym miejscu - ale bywa tez, ze na dziesiatym. Czasem np gorset poprawia mi
                    nastroj. Albo wspolgra z total lookiem, na ktory czasem stawiam. Albo pasuje mi
                    pod marynarke.

                    Heheh, przypominaja mi sie argumenty niektorych pan: " A po co kupowiac taki
                    drogi, choc ladny stanik - przeciez przed nikim sie nie rozbieram" czyli, ze
                    ladna bielizna to tylko afrodyzjak. I to jest baaaaardzo uproszczone myslenie.
                    • pierwszalitera Re: gorseciarki! 08.12.09, 18:13
                      klymenystra napisała:

                      > Nie wiem, kim jest polswiadek. Ale moze chodzilo Ci o polswiatek - to tez nie
                      > wiem, czemu ladna bielizna ma sie kojarzyc z nim wlasnie. Ze niby elity to tylk
                      > o
                      > barchany nosza, czy jak?

                      Dziękuję pani nauczycielce za korekturę. Dla ciebie bielizna w tym stylu jest ładna, dla mnie kojarząca się ze starą, niezbyt poważaną w społeczeństwie profesją. I nie wiem co noszą elity, może ty mi wyjaśnisz?


                      > Zaprzestan moze autorytarnego tonu i wyrazen typu "bujda" - nic nie wiesz o
                      > innych, nie projektuj wiec na nich swoich doswiadczen i przekonan.

                      Przykro mi, że dowiadujesz się dopiero ode mnie, że istnieją ludzie z innym spojrzeniem i światopoglądem.


                      Czasem np gorset poprawia m
                      > i
                      > nastroj.

                      Ja w tym celu słucham rockowej muzyki, albo jem kawałek czekolady z nugatem. Każdy wie najlepiej, jaki nastrój pozwala zapomnieć mu o deficytach.


                      • klymenystra Re: gorseciarki! 08.12.09, 18:25
                        Buaahaahahahahaaaaaa! Smieszne te Twoje argumenciki :) Nie bede z nimi
                        polemizowac, bo widze, ze nie ma to najmniejszego sensu :) Polecam moze poczytaj
                        "Erysytyke", bo nawet odwracanie kota ogonem Ci nie wyszlo:)
                        • pierwszalitera Re: gorseciarki! 08.12.09, 19:35
                          klymenystra napisała:

                          Polecam moze poczyta
                          > j
                          > "Erysytyke", bo nawet odwracanie kota ogonem Ci nie wyszlo:)

                          "Erysytyka" wiele mi nie da. Już prędzej "Erystyka".
                          Jak widzisz, twoje próby wychowawcze przynoszą u mnie efekty. ;-)
                  • livada Re: gorseciarki! 08.12.09, 18:58
                    Na przykład po to (albo raczej dlatego), że jest tak najwygodniej (mówię o stringach, nie o gorsetach). Co zresztą napisałam wyżej, w poście który na pewno przeczytałaś, skoro się do niego odnosiłaś. Nie możesz uwierzyć, że dla kogoś, w jego subiektywnym odczuciu, taka bielizna może być wygodniejsza niż jakakolwiek inna? Musisz przypisywać mu (w tym przypadku mnie) jakieś ukryte intencje, utajone umartwianie się dla efektu? Wielokrotnie przypominasz, że są zdania odmienne od naszego - więc dlaczego nie przyjmujesz, że ktoś właśnie ma odczucia i opinię inną niż ty?

                    Co do gorsetów, nie widzę powodu dla którego nie miałyby być traktowane jako równorzędna część garderoby, zwłaszcza że wiele gorsetów ma klasyczny, elegancki design i tylko subtelnie modeluje talię, a noszone pod jakąś wierzchnią warstwą w przeciętnym człowieku nie budzą drapieżno-seksualnych skojarzeń. Dla mnie gorsety dają też uboczny efekt, który jest bardzo cenny - nie pozwalają się garbić i poprawiają postawę.

                    Ale wydaje mi się, że żadne argumenty do Ciebie nie trafią, bo mimo deklarowanej otwartości na odmienne poglądy, masz jakiś swój utrwalony (i IMHO krzywdzący, a na pewno zbyt wąski) stereotyp kobiety w stringach i nic go nie zmieni. MAm nadzieję, że się mylę;-)
                    • pierwszalitera Re: gorseciarki! 08.12.09, 19:59
                      livada napisała:

                      > Ale wydaje mi się, że żadne argumenty do Ciebie nie trafią, bo mimo deklarowane
                      > j otwartości na odmienne poglądy, masz jakiś swój utrwalony (i IMHO krzywdzący,
                      > a na pewno zbyt wąski) stereotyp kobiety w stringach i nic go nie zmieni. MAm
                      > nadzieję, że się mylę;-)

                      Nie mam nic przeciwko noszeniu stringów, sama pisałam w tym wątku, że czasem je zakładam. Jeżeli są dobrze dobrane i pupa dobrze w nich wygląda, co uważam za trudne, bo do stringów trzeba mieć bezbłędny tyłek, to proszę bardzo. Śmieszy mnie tylko ta ideologiczna dyskusja: "robimy to dla siebie, a nie by się komuś podobać." W stringach, gorsetach i co. uzyskuje się wiadomy erotyczny efekt i tyle. Nie ma się czego wstydzić, że takich chwytów się używa, ale argumentować, że chodzi o estetykę, to sorry, okłamywanie samej siebie.
                      Być może też rozumiemy pod słowem stringi coś innego, bo ja mam na myśli takie trójkątne maleństwo z przodu i sznureczek z tyłu, wygoda taka sobie. O takie:
                      www.sunny-dessous.de/chantelle-africa-fashion-string.html
                      • effuniak O ?!?!?!?!?!?!!!!! 08.12.09, 20:21
                        Właśnie sie dowiedziałam, że jestem NIMFOMANKĄ !!!!!

                        Noszę stringi od ok 10ciu lat !!!!
                        Przypomnę tylko, że niedługo skończę 45lat :DDDD

                        Hmmm... pomyślmy.... a może nie jestem jednak nimfomanką?????

                        Pewnie to objaw przedwczesnej menopauzy ....
                        Albo nie !
                        Już wiem !
                        Głęboko skrywane kompleksy rekompensuję sobie noszeniem stringów ...
                        ...i gorsetów rzecz jasna !!!!

                        Och ...Pierwszalitero jestem Ci wdzięczna !
                        Właśnie uzmysłowiłam sobie, że skoro ja już z tymi stringami tak pasuję do
                        półświatka to może ja powinnam profesję zmienić coooo ???

                        ...i w najstarszym zawodzie świata startować !
                        Bo wiesz, 10 lat w stringach to już nie byle co ...
                        ....
                        ehhhh....
                        Musze mężowi powiedzieć, bo on biedaczek zupełnie jeszcze w nieświadomości żyje
                        z jaką rozpustnicą przyszło mu żyć !
                        • pierwszalitera Re: O ?!?!?!?!?!?!!!!! 08.12.09, 23:48
                          effuniak napisała:

                          > Właśnie sie dowiedziałam, że jestem NIMFOMANKĄ !!!!!
                          >
                          > Noszę stringi od ok 10ciu lat !!!!
                          > Przypomnę tylko, że niedługo skończę 45lat :DDDD

                          Skoro ci tak zależy na tym określeniu. ;-) Powściągliwość nie jest ostatnio specjalnie modna, więc niektórzy cieszą się i z takich porównań. ;-) No, a że apetyt seksualny kobiety rośnie z wiekiem, to twoje 45-lata nie robią na mnie wrażenia. ;-)))


                          > Właśnie uzmysłowiłam sobie, że skoro ja już z tymi stringami tak pasuję do
                          > półświatka to może ja powinnam profesję zmienić coooo ???

                          Pytanie tylko, czy masz uzdolnienia w tym kierunku, bo nie każda chętna się nadaje. ;-)))
                      • malagracja Re: gorseciarki! 08.12.09, 20:22
                        A jeżeli kobieta jest sama, nie ma faceta i nie w głowie jej seks
                        (uogólniam) to co ma znaczyć, że chodzi w gorsecie i w pończochach? To
                        oczywiście NIE jest widoczne dla postronnych osób.
                          • malagracja Re: Malagracjo droga 08.12.09, 20:38
                            A jakoś mnie tak wyobraźnia poniosła i żem wizje miała, jak idziemy
                            samotne, zakompleksione, ledwo oddychamy w gorsetach ale dla
                            pocieszenia strzelamy sobie nawzajem ze stringów :P
                              • nelyen kocham Cię EffuniakuXD 08.12.09, 21:45
                                jak to dobrze jest się dowiedzieć, że jest się zberźnicą tylko
                                dlatego, że się nosi stringi i marzy po nocach o pięknym gorsecie...
                                chociaż w jednym aspekcie mogę się zgodzić. takie zjawisko:
                                c.wrzuta.pl/wi17283/041ba3d7002bc42a4551e1ef/0/stringi
                                to dla mnie za każdym razem szok estetyczny. i nie ważne, czy tyłek
                                idealny czy nie.
                                ale sama noszę stringi, tylko nie w podanej wyżej wersji hard, tylko
                                zwykłej, codziennej:
                                pasazhandlowy.com/sklep15/images/EDELLE/Biala_Orchidea/Biala_Orchidea_stringi.jpg
                                być może ciężko zauważyć różnicę... ja w tych białych za wiele
                                erotyki nie widzę. ot, majtki.

                                co do gorsetów. wydaje mi się, że wiele osób wypowiadając się tu
                                negatywnie ma przed oczyma takie cuda:
                                img.bazarek.pl/59098/6508/254761/1621739007492602958a608.jpg
                                czy też:
                                cokupic.pl/i/c_big154556.jpg
                                mi się marzy coś eleganckiego, na wielkie wyjścia, np to:
                                gorsety.intelishop.pl/pic/_bp25.jpg
                                a mniej wyszukanie:
                                stylio.pl/zdjecia/141/141287_l/candystore/Gotycki+underbust+busk+gorset+p%C3%B3%C5%82gorset.jpg

                                prawda, że seks się wylewa i kipi?
                                • indigo-rose Prawda! :D 09.12.09, 21:34
                                  Oczywiście, że zwłaszcza ten drugi kipi seksem :D Może nie w popularnym ujęciu,
                                  ale ja na bank *czułabym się* w nim seksownie. Zresztą, szalenie mi się podoba <3
                      • pinupgirl_dg Re: gorseciarki! 08.12.09, 20:52
                        Dalej będę sie kłócić z tym bezbłędnym tyłkiem. Moim zdaniem najbardziej ryzykownym krojem są nisko wycięte figi. Zawsze gdzieś odstaje, gdzieś się wpija, poszerzają biodra i skracają nogi. Stringi moim zdaniem na wielu figurach wyglądają nieźle, o ile nie towarzyszą im przyciasne spodnie biodrówki. A rodzajów stringów jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie.

                        Inna sprawa, po co ktoś je zakłada. Gdyby mi chodziło tylko o erotyczny efekt droga byłaby prosta - czarna lub fioletowa, półprzejrzysta bielizna ;).
                        • fanka_tomcia Re: gorseciarki! 11.12.09, 21:05
                          w sumie nie kumam o co chodzi z tymi majtami ;)
                          pod ciasne spodnie zakładam stringi, bo w figach byłby widoczny szew albo co
                          gorsza wałki, pod spódnicę już obojętnie co, bo wałków nie widać, a jednak figi
                          są dla mnie wygodniejsze niż stringi. jak siedzę w domu to preferuję figi. jak
                          mam "rozbieraną" randkę, to obojętnie co, byleby ładne było i mam gdzieś czy mój
                          tyłek nie wygląda w stringach przypadkiem jak baleron. mojego faceta kręcą np
                          czarne stringi pomijając wałeczki na biodrach, więc czemu nie.
                          a jeśli zakładam stringi pod spódnicę i wiem, że może mój tyłek nie wygląda w
                          100% pięknie, to co za problem i tak nikt mnie nie ogląda POD spódnicą.
                      • livada Re: gorseciarki! 08.12.09, 21:48
                        Poddaję się. Jeżeli ty wiesz lepiej ode mnie, dlaczego noszę stringi (nawet w
                        sytuacji, kiedy przez ogromny procent czasu noszę je szczelnie ukryte pod
                        ubraniem, nie wystające - bo wystające majtki dowolnego rodzaju są dla mnie
                        nieestetyczne, i kiedy od założenia do zdjęcia nikt oprócz mnie ich nie widzi),
                        to ja już naprawdę nie jestem w stanie nic z tym zrobić:)
              • pierwszalitera Re: gorseciarki! 08.12.09, 18:20
                klymenystra napisała:

                > Mnie zastanawia argument: "Malo ktora kobieta wyglada ladnie w stringach".
                > Pardon, ale ilez kobiet w stringach widujecie na codzien? Czy one Was pytaja o
                > zdanie?

                Acha, jeszcze niedawno w okresie szalenie modnych obcisłych biodrówek cała masa kobiet uszczęśliwiała nas wglądem w dolno- bieliźniane obszary. O pozwolenie faktycznie nie pytały. Czasem też pytałam dlaczego? ;-) Doszłam jednak do wniosku, że zjawisko jest samo w sobie bardzo pozytywne, nareszcie kobiety przestają przejmować się tym, jak wyglądają i noszą, co im się żywnie podoba. Tylko, że w tym przypadku programy telewizyjne pokazujące nam, jak poprawić wygląd są chyba całkowicie zbędne? ;-)
            • malagracja Re: gorseciarki! 08.12.09, 16:25
              Kiedyś kobiety nosiły na co dzień gorsety. I wśród nich były te,
              które to uwielbiały i te, które tego nienawidziły. Tak samo jest
              teraz.

              Ale nie sprowadzajmy rozmowy do poziomu "latexowych pseudogorsetów".
              Jeżeli ktoś się interesuje tematem (a jest sporo takich dziewczyn na
              forum), to wie, że jest bardzo dużo pięknych gorsetów, które nadają
              się do noszenia na co dzień, nawet pod sweterek, a ich właścicielki
              kierują się zmysłem estetycznym a nie pobudzeniem samca.

              Sawanno, jeżeli czegoś nie rozumiesz (tak piszesz), to pytaj a nie
              osądzasz. Bo równie dobrze, ktoś mógłby napisać, że nie rozumie, jak
              można mieć takie podejście jak Ty. A to nie o to chodzi.
          • pinupgirl_dg Re: gorseciarki! 08.12.09, 19:14
            Ja lub
            > ię subtelną, nieco ukrytą erotykę, a stringi i gorsety kojarzą mi się z tanim i
            > szybkim efektem "wybijam ci kolego oczy, bo inaczej mnie nie zauważysz". ;-) N
            > ikogo tu nie oceniam, tylko sobie poprzeczkę trudności stawiam wyżej. ;-) No i
            > stringi nie są już modne.

            Po pierwsze - od kiedy to trzeba nosić tylko to, co jest modne :).
            Po drugie - w ramach podwyższania poprzeczki mamy chodzić w barchanowych gaciach?
            Po trzecie - jeśli jestem z kimś na tyle blisko, żeby mógł się zorientować,
            jakiego typu bieliznę mam na sobie to podejrzewam, że zauważył mnie już wcześniej :)
            • pierwszalitera Re: gorseciarki! 08.12.09, 19:43
              pinupgirl_dg napisała:

              > Po pierwsze - od kiedy to trzeba nosić tylko to, co jest modne :).
              > Po drugie - w ramach podwyższania poprzeczki mamy chodzić w barchanowych gaciac
              > h?
              > Po trzecie - jeśli jestem z kimś na tyle blisko, żeby mógł się zorientować,
              > jakiego typu bieliznę mam na sobie to podejrzewam, że zauważył mnie już wcześni
              > ej :)

              Po pierwsze - informacja o modzie była ogólna, bo powszechny zwyczaj nosznie stringów na wierzchu zasygnalizował mi, że dla wielu osób podążanie za trendowym stadem jest ważną rzeczą.
              Po drugie - od kiedy to alternatywą do stringów są barchany?
              Po trzecie - nie będą już wnikać w seksualne zwyczaje innych ludzi i nie będę pytać, czy nosząc wystające z spodni stringi i gorsety na wierzchu można być pewnym, czy to akurat nasza inteligencja i wdzięk wzbudziły zainteresowanie drugiej strony. ;-)
              • malagracja Re: gorseciarki! 08.12.09, 19:54
                Ale my mówimy o gorsetach a nie gorsetopodobnych bluzkach :-) Bo mam
                wrażenie, że nie całkiem rozumiesz o jakie gorsety nam chodzi i stąd
                całe nieporozumienie :-)
              • pinupgirl_dg Re: gorseciarki! 08.12.09, 20:19
                A dlaczego od razu na wierzchu :)? A jeśli już mówimy o wabieniu - zdarzyło mi się raz czy dwa użyć tego, tfu, taniego chwyty z wychylającym sie niby przypadkiem rąbek koronki albo wystającym ramiączkiem stanika. Ale prawda jest taka, że gdyby tego zainteresowania drugiej strony w ogóle nie było to nawet stringi naciągnięte na nerki by nie pomogły ;).
        • plica Re: gorseciarki! 09.12.09, 08:51
          livada napisała:

          > Jejku, czy ty naprawdę miałaś tak złe doświadczenia ze stringami?
          Bo dla mnie t
          > o
          > absolutnie najwygodniejszy rodzaj bielizny, do niedawna nosiłam
          tylko i
          > wyłącznie taką, ostatnio przekonuję się do szortów, fig nie mam w
          ogóle. Nic mi
          > się nie wrzyna, nie pije i nie obciera, ani podczas codziennego
          noszenia, ani
          > uprawiania sportu - i ciężko mi sobie wyobrazić, że stringi w
          dobrym rozmiarze
          > i
          > o odpowiednim kroju mogłyby coś takiego robić, to jakaś patologia.
          Nie wiem,
          > może gdyby były z liny konopnej? Albo gdybym usiłowała podciągnąć
          je do uszu?
          > Całkiem serio mówię, stringi dają mi prawdziwy komfort którego
          dane mi było
          > zaznać zaledwie w kilku parach fig, bo większość albo przecinała
          pośladki na
          > pół, albo właśnie zwijała się i wrzynała wiadomo gdzie... Wiem, że
          figi mogą by
          > ć
          > wygodne, ale w moim przypadku zdecydowanie trudniej na takie
          trafić niż na
          > ultrawygodne stringi.


          ja tez niecierpie stringow. nie znalazlam jeszcze wygodnych. serio.
          o figi tez strasznie trudno, zeby nie ciely posladka na pol, a jak
          juz nie tna, to zeby nie spadaly z tylka. szorty tez odpadaja -
          najczesciej maja pionowy szew na tyłku, który wlazi niestety co
          nieco. jest jeden rodzaj majtek które mi calkowicie odpowiadaja.
          ostatnio wykupilam pol sklepu tego i nosze namietnie. takie jak tu:
          allegro.pl/item840919389_figi_intimissimi_bezszwowe_kremowe_s_
          36_38.html są w wersji mikrofibra lub bawelna. szczerze polecam. na
          normalne S, małe M radze brac XS.
      • pinupgirl_dg Re: gorseciarki! 07.12.09, 21:46
        Trocha savanno - jeśli nie możesz zrozumieć, spróbuj na to popatrzeć jak na rodzaj sportu. Sportowcy też znoszą niewygody, schodzą im paznokcie, przeżywają kontuzje a jednak lubią to co robią, a efekty dają im satysfakcję która pomaga im przejść przez to wszystko. I chociaż nie rozumiem kobiety, która uważa że talia większa niż zakrętka słoika to objaw zaniedbania, podobnie jak zadufanych w sobie sportowców to prawda jest taka, że ten kij ma dwa końce. A między wyczynem a leżeniem na kanapie jest jeszcze trzecia droga - ruch jako forma rekraacji. Pewnie, że przynajmniej na początku wymaga to nieco wysiłku, ale w sumie dale wiele frajdy.

        I też nie lubię nosić stringów ani ciasnych obwodów. Za to kocham długie paznokcie, bez nich wręcz trudno mi finkcjonować :).
        • plica Re: gorseciarki! 09.12.09, 09:07
          > I też nie lubię nosić stringów ani ciasnych obwodów. Za to kocham
          długie paznok
          > cie, bez nich wręcz trudno mi finkcjonować :).
          >

          akurat dlugie paznokcie to najwygodniejsza rzecz na swiecie. to
          jakby miec ze soba na stale przenosny zestaw narzedzi do
          majsterkowania :)
          i nawet w sytuacji nagłej i nie cierpiacej zwloki można nimi kotleta
          na patelni odwrocic :)
            • plica Re: gorseciarki! 10.12.09, 22:17
              > Spróbuj to wytłumaczyć tym, którzy na widok długich paznokci krzyczą "Matko! Ja
              > k ty możesz funkcjonować z takimi szponami!" ;).

              nie trzeba tlumaczyc. wystarczy zademonstrowac przewracanie kotleta :)
      • malagracja Re: gorseciarki! 08.12.09, 16:19
        Jeżeli się wychodzi z założenia, że gorsety są tylko po to, żeby
        podawać facetom wszystko na talerzu, a stringi żeby kusić - to
        zlitujcie się niebiosa! :-)
    • renulec Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 08.12.09, 10:42
      Miałam już nie zabierać głosu w tej dyskusji, ponieważ mam swoje
      zdanie na ten temat i nie będę go zmieniać. Niemniej czuję się
      zobowiązana, jako osoba, która wytrzymała w tubie korygującej "aż
      cztery godziny" i to określenie było tu kilkakrotnie kilkakrotnie
      przytaczane iponoć stało się nawet przysłowiowe (?), hihi.
      Niniejszym wyjaśniam, że tuba BYŁA WYGODNA, spowodowała ubytek kilku
      centymetrów tu i ówdzie, co, w sytuacji, kiedy spotykałam się z
      osobami, z którymi nie widziałam się przez parę lat, dla mnie -
      pustej i okrutnie próżnej najwidoczniej kobiety - miało duże
      znaczenie. Mam nadzieję, że słowa "jak Ty świetnie wyglądasz!" nie
      były czczymi komplementami, tym bardziej, że padały z kobiecych
      ust;) Zdjęłam tubę z ulgą, bo lokal był niestety nieklimatyzowany i
      zaczęło mi się robić po prostu gorąco. Tyle w temacie przysłowiowych
      4 godzin.

      Jesli chodzi o stringi - uważam, że wiele kobiet lubi, bo chce
      wyglądać seksownie. Ich wybór. Ja nie noszę często, ale do spodni
      bardziej przylegających do pupy - zawsze. I będę nosić, pomimo tego
      że moda na nie minęła.

      Obtartego krocza nigdy nie miałam, kupuję stringi z przyjaznycvh
      materiałów i nie ciasne:)

      Myślę, że KAŻDA z nas ma prawo ubierać się jak jej w duszy gra, zaś
      ŻADNA nie ma prawa dyktować innym, jak mają to robić.

      Programy typu "Jak dobrze wyglądać nago" rządzą się natomiast swoimi
      prawami i to, co dzieje się z uczestniczkami na ekranie, odbywa się
      przy ich akceptacji i za ich przyzwoleniem, także formalnym.

      Odnośnie polskiej edycji programu - nie mam zdania, bo nie widziałam
      ani jednego odcinka (może ktos wrzuci link?), ale domyślam się, że
      jego formuła jest podobna do angielskiej, a ta z kolei i jej
      przesłanie ma we mnie gorącą zwolenniczkę - pokazać kobietom, że w
      każdej jest to "coś" warte uwagi.
      Zmiana wyglądu, kilka małych podpowiedzi w tym kierunku, to
      niejednokrotnie początek prawdziwej metamorfozy.

      U mnie dziś świeci słońce, pozdrawiam!




      ---------
      Wszystko jest trudne, nim stanie się proste :)
      www.naszejamniki.pl
      www.noszebiustonosze.pl
      www.racjonalista.pl
    • mmm-mm Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 08.12.09, 18:34
      Hmmm, nie wyobrazam sobie noszenia gorsetu pod swetrem. Chyba ze taki gorset
      zakrywalby cale plecy az do tylka i biodra kiedy SIEDZE. Bo takie krotkie cosik
      co udaje ze siega do bioder, a tak naprawde tylko sciska talie i odslania drugie
      pol tulowia skladajace sie z bioder to sie moze wypchac. Niby mozna ubrac na
      gorset podkoszulek, ale po co w takim razie gorset? Az takim zmarzluchem nie
      jestem. Mam pare swetrow, ktore mozna nosic bez podkoszulka, ale niestety mam
      tez kilka takich, ktorych bez niego nie zaloze kiedy jest zimno. Niestety nie
      dam rady przewidziec jak sie bedzie zachowywac dany ciuch, tzn. czy nie bedzie
      sie podwijal w gore po czasie krotszym niz ja sie spodziewam. I dlatego
      podkoszulka sie przydaje zwlaszcza ze nie znalazlam jeszcze dzinsow gdzie tylek
      nie wylazilby mi na swiatlo dzienne, np. po kilku kucnieciach czy jak sie
      usiadzie na kanapie z nogami podkulonymi pod broda. Wylazi nawet z tych co
      dochodza do talii. I tak z przodu na calym brzuchu mam za duzo dzinsu, a z tylu
      tylek odkryty i jeszcze jakby do nadmiaru materialu z przodu dolozyc gorset to
      bym byla niezle wkur...zona. I znajdz tu dzinsy, ktore sa wyzsze z tylu i nizsze
      z przodu. To jest problem, a nie czy gorsety sa za seksi na codzien czy nie:)
      • pinupgirl_dg Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 08.12.09, 19:34
        mmm-mm nie chcę się wtrącać, ale u mnie od takiego dylematu się zaczęło ;). Było mi bardzo niewygodnie w jeansach. Nie mogłam znaleźć dla siebie spodni, bo w sklepach królowały biodrówki i to źle uszyte. Kupiłam więc spódnice. Na początek nieśmiało, długą. Do tego pończochy, bo nie lubiłam rajstop. I teraz największym dylematem życiowym jest to, czy wybrać ten pas czy tamten gorset ;).

        Jeśli chodzi o noszenie gorsetów - zależy, czy chodzi o takie porządne czy bieliźniane? Te drugie traktujesz jak normalną bieliznę. Nosisz tak jak podkoszulek albo niektóre modele (całkiem sporo) są uszyte na tyle "niebieliźniano" że można w nich wyjść na imprezę. Większość ma podwiązki, często odpinane, więc można ich używać jako pasa. Jeśli chodzi o tradycyjne gorsety to najczęściej są noszone na różne imprezy, bale, koncerty. Z noszeniem ich na gołe ciało jest ten problem, że solidnym, stalowym gorsetom nie służy pranie. Dlatego w wypadku codziennego noszenia zaleca się zakładanie gorsetu na koszulkę czy elastyczną tubę. Z tego powodu, że można je nosić na wierzch ubrań dają wiele możliwości stylizacji. Mi się bardzo podoba gorset noszony z półprzeźroczystą koszulą, np:
        www.vollers-corsets.com/static/images/productimage-picture-underbust-v4004s-188.jpg
        chociaż muszę przyznać, że równie mocno spodobało mi się połączenie Hestii i koszuli na niej, które widziałam kiedyś w galerii. Z innych plusów gorsety z fiszbinami dają doskonale podkreśloną talię (wiadomo) i wyprostowaną sylwetkę.
        • mmm-mm Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 08.12.09, 21:07
          Gorsety na wierzch to nieraz cudenka, niestety niektorych z powodu wygladu nie
          da sie ot tak, zalozyc na koszule i pomykac z wielka torba na uczelni:) To by
          wygladalo conajmniej dziwnie. Chyba ze takie proste, jednokolorowe, dajace
          wrazenie kamizelki bez ramiaczek, to tak. Ale nadal sa za eleganckie do szkoly,
          zeby nosic je tam na codzien. Nie wiem czy napisalam to zrozumiale:) Co innego
          impreza, czy cos.
          Hmm, tylko mi w sumie gorset do niczego niepotrzebny jesli chodzi o noszenie go
          prawie codziennie pod spod. Roznicy miedzy talia a biodrami mam 28cm,
          niewielkiego ocieplacza ktore moznaby scisnac coby talie bardziej zaznaczyc tez
          nie stwierdzono. Potrzeby wiekszego zaznaczania talii tez duzej nie mam, bo
          widac ja dobrze. A zakladanie na codzien "drugich kosci" dla ozdoby na moje
          wlasne przykryte tylko skora, to tez po co, malo to bluzek:) Nawet stanik musze
          miec dokladnie w jednym miejscu, bo zalozenie go o 1 cm nizej daje mi uczucie
          dyskomfortu, nie zeby sie bolesnie wbijal czy cos, ale przeszkadza.
          Fajny bylby stanik z doszyta u dolu dluga koszulka, w tym to bym chodzila. Ale
          odpadaja wszelkie tanie okazje na e-bayu typu 70C, bo i obwod i miseczka bylyby
          kompletnie niedopasowane... A freye moga sie wypchac. I nic nie zostaje dla
          mnie, jak zwykle jest z obwodem 60:( A widzial ktos staniko-koszulke w rozmiarze
          65DD, moze by nie byla za luzna...
          • pinupgirl_dg Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 08.12.09, 21:37
            Ja mam około 35 cm różnicy między talią i biodrami i też nie widzę przeciwwskazań :). Jestem gotowa nawet zaryzykować lekko groteskowy efekt :).
            Nie mam też nic przeciw gorsetom noszonym na co dzień. To zależy, co kto lubi. Dla kogoś ołówkowa spódnica i szpilki to strój codzienny, a ktoś inny będzie się dziwnie czuł w czymś innym niż jeansach. Mi się bardzo podoba mieszanie np. jeansy + gorset. Ale to już kwestia indywidualnych upodobań.

            Jeśli chodzi o stanik z koszulką - tak działa większość bieliźnianych gorsetów. Sporo z nich nawet nie ma fiszbinów, czasami zdarza się panel na brzuchu. Dodatkowym plusem gorsetów jest to, że nie trzeba specjalnie zaniżać obwodu i możemy liczyć na lepsze podtrzymanie, zwłaszcza bez ramiączek (dla mnie to jedyna możliwa wersja straplessa, w zwykłych stanikach z reguły mój biust wygląda gorzej niż bez, nie wspominająć o tych nieszczęsnych silikonowych paskach).

            I jeszcze coś - nie porównuj gorsetu z wbijającym się obwodem, bo to inna bajka. Nacisk jest rozłożony na większą powierzchnię. Spróbuj usiąść w wygodnym fotelu a na rurce od trzepaka - wiadomo, co jest wygodniejsze.

        • fanka_tomcia Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 11.12.09, 21:13
          stać was szczęściary ;)))
          ja od pewnego czasu próbuję znaleźć w lumpeksie pas do pończoch, chociażby taki
          typowo kusidełkowy (na nowy mnie nie stać). no są Gossardy, La Senzy, ale
          rozmiary najczęściej S, a ja potrzebuję jakiegoś L :( nie wspominając już o
          koszcie pończoch. nie dla plebsu taka zabawa ;)
    • mmm-mm Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 09.12.09, 04:40
      @Pinupgirl
      Ale mi sie obwod nie wbija, wrecz podjezdza w prawie wszystkich stanikach jak
      nie podszyje. Chodzilo mi o fiszbiny, zaloze cm nizej niz trzeba i
      przeszkadzaja. Poza tym po co mi jeszcze fiszbiny na brzuchu? Nie widze potrzeby
      uzywania gorsetow na codzien zwlaszcza ze nie moge ot tak isc do sklepu i kupic
      jakis niezbyt drogi bielizniany. Bo wystarczy ze na staniki za duzo wydaje i
      poza tym nie ma rozmiaru ;)
      @Klymenystra
      Hmm, wiesz, jak tak mysle o mojej uczelni to bylabym pierwsza osoba, ktora nosi
      sciskajacy gorset, w ogole jakikolwiek gorset. Amerykanie nie ubieraja sie
      szczegolnie elegancko do szkoly. To nie znaczy ze wszyscy chodza w dresach i bez
      makijazu, ale taki gorset stanowilby zbytnie "przebranie" sie do szkoly.
      Schludnych i wychodzacych poza bluze dresowa z kapturem jest bardzo duzo, ale to
      nie to. Nie ma tu zwyczaju przebierania sie w stroj "galowy" na kazde swieto w
      kalendarzu, czy akademie szkolna co akurat mi bardzo odpowiada. Mielismy w
      liceum okreslone dokladnie kolory spodni (granatowe, nie dzinsy, jakikolwiek
      kroj, byle nie nosic ich w okolicy kolan) i zwykle koszulki polo z
      kolnierzykiem, biale. Kazdy kupowal je w jakimkolwiek sklepie z ciuchami. I
      dlatego nie ma okazji do szkoly ubierac sie w gorset:) Istnienie przekonanie ze
      w szkole nie trzeba miec szczegolnego makijazu, fryzury, czy ciuchow. Na
      imprezie tak, ale w szkole wygladalabym w gorsecie na wierzchu smiesznie, a to
      jest ostatnia rzecz jakiej potrzebuje;) Obok mnie ludzie w wygodnych codziennych
      ciuchach a ja w vollersie?
        • mmm-mm Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 09.12.09, 08:06
          No, a ja nawet nie mam okazji nosic marynarki na codzien, onosze (to slowo
          smiesznie wyglada jak jest napisane, pewnie jest niemodne i niepoprawne
          gramatycznie, ale mama tak mowi i tak mi zostalo) sie ich jak bede miec kiedys
          tam prace wymagajaca tego, czy cos, wiec co tu gadac:) Ale czemu nie vollers pod
          zakiet? Przez super scisniecie talii? Przeciez niektore z nich mniej rzucaja sie
          w oczy niz antosiowy gorset, ktorego chcialam na urodziny, ale mierzylam antosie
          stanik (30DD) i miala za szeroki, odstajacy mostek, przez co sprawiala wrazenie
          jakby byla za mala, bo sie fiszbiny nie miescily to siedzialy na piersiach,
          ramiaczka byly za daleko i profil mialam "jajkowaty". Tragedia, bo mi sie
          strasznie podoba.
      • anka-ania Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 07.04.10, 20:04
        ulala napisała:

        > gorset wiazany z tylu na co sie przydac moze kobiecie?

        Większość gorsetów jest wiązana/zapinana z tyłu. A przydać się może do wymodelowania talii, spłaszczenia wystającego brzuszka pod dopasowany ciuch, a także do celów buduarowych.

        > koronkowy,

        Sama bym taki chciała. :)

        > nie do założenia samodzielnie,

        Kwestia wprawy, jak sądzę. Ja daję radę sama się zapiąć (mam gorset zapinany na haftki). A myślę, że sznurowany łatwiej jest założyć, trzeba tylko znać metodę.

        > w którym nie da się schylić....

        Nie mam z tym problemów. W gorsecie ze stalowymi fiszbinami może to być problem, ale za to lepszy efekt daje.

        tylko
        > do leżenia w szafie.....

        Można i tak. ;)

        > a wiem co mówię... byłam tam.

        Tam, to znaczy gdzie?
      • effuniak Ulala ;DD 10.04.10, 08:01
        witaj :)

        w gorsecie trzeba sie nauczyć nie tylko samodzielnego wiązania - co przy
        odrobinie wprawy nie jest aż takie straszne - ale i też poruszania się, siadania
        czy skłonów

        Ale, jeśli to może być dla Ciebie jakąś pociechą, nie tylko w gorsecie :)

        taki mały offtop dla zobrazowania

        Ostatnio udało mi się zakupić dla córki sukienkę komunijną .
        Zwykłą, prostą, o kroju princeski, lekko rozkloszowaną do dołu i dopiero tam, na
        tym dole coś się zaczyna dziać czyli jest falbana tiulowa wychodząca spod spodu
        Całość jest usztywniona plastikowym kołem coby sukienka miała odpowiedni kształt.
        Długość - mocne midi prawie do kostek

        Moja Ninka wygląda w niej ślicznie i skromnie ale....no właśnie...jest jedno ale :)
        Jak siada normalnie czyli całą pupą głęboko na krześle to kółko się podnosi aż
        tak, że moja córcia ma przed twarzą woalkę z dołu sukienki a całe nogi wraz z
        majtasami są odkryte niczym w kankanie :DDDD

        I co...i nawet w takiej sukience komunijnej trzeba nauczyć się tak prozaicznej
        czynności jak siadanie
        Oczywiście w sklepie do głowy mi nie przyszło by sprawdzić jak się sukienka
        sprawuje podczas siadania ....

        Tak więc i gorset można oswoić tylko trzeba potrenować
        :)
    • balbina11 Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 09.04.10, 23:17
      Nie chce mi się wszystkiego czytać, ale mam takie zdanie: każdy nosi to co lubi,
      czyli ja noszę stringi, pasy do pończoch, nylonowe pończochy, 13 cm szpilki,
      czasem sztuczne rzęsy, gorsety uwielbiam, paznokcie własne długości 7mm nad
      płytką paznokciową, więcej grzechów nie pamiętam, ale te jakoś mi nie
      przeszkadzają. Czasem ma być pięknie, niekoniecznie wygodnie. Wielkie "wow"
      odwraca uwagę od niewygody.
      • pinupgirl_dg To nie tak 10.04.10, 15:42
        Po pierwsze - efekt wow zależy od gustu. Dla jednego będą to kok, nylony i szpilki, dla drugiego dżinsy i burza włosów. Ale nie o tym chciałam pisać.

        Moim zdaniem rzekoma niewygoda pończoch, pasów, gorsetów i szpilek wynika z tego, że większość osób kupuje takie rzeczy "na specjalne okazje" sugerując się raczej urodą konkretnego modelu (oraz często, ceną) niż wygodą, na zasadzie "jakoś wytrzymam te parę godzin, przecież to z założenia ma być niewygodne". Tak samo jest z paznokciami - ktoś, kto założył tipsy parę razy w życiu zapewne powie, że długie paznokcie są efektowne, ale uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. A ja, gdy ostatnio spiłowałam paznokcie (nosiłam wcześniej około centymetrowe) czułam się, jak bym nie miała połowy palca i wszystko mi z rąk leciało :).
        Inna sprawa, gdy ktoś ubiera się tak na co dzień. Wtedy nie żal mu pieniędzy ani czasu na poszukiwanie idealnie dobranego do siebie stroju i ma czas się do niego przyzwyczaić. Ile z nas narzekało na swoje biustonosze?
        Polemizowałabym też z "wygodą" obcisłych biodrówek czy pozbawionych choć odrobiny amortyzacji balerinek, ale zapewne jest to też kwestia dobrania i przyzwyczajenia.
        Sama noszę bardzo różne rzeczy, można mnie zobaczyć w sukience i obcasach, i w dżinsach i w dresie, zależnie od sytuacji i nastroju. Za najwygodniejszy strój uważam ten ostatni, każdy inny w jakimś stopniu krępuje ruchy, uciska przy długotrwałym siedzeniu itd. Na drugim miejscu jest szeroka sukienka, pończochy do pasa (bo nie rolują się w talii i mam w nich przewiew) i płaskie buty.
    • niebieski.aniolek Re: polskie Jak dobrze wyglądać nago - wrażenia n 10.04.10, 01:04
      A ja sobie tak myślę ( a propos stringów, gorsetów itp), że ja chyba jakaś zwichrowana moralnie jestem, bo w stringach nie widzę nic złego (chociaż wolę szorty ale nie dlatego, że są skromniejsze i mniej sexy- o, bynajmniej!) a gorset chciałabym mieć i taki kusidełkowo-koronkowy i taki modelujący, bo ja chyba sado-maso jestem bo lubię jak mnie ściska, chociaż trudno znaleźć coś ściśliwego na moje wymiary:( No i ten pin upowy efekt:)
      No i jeszcze jedna moja myśl nie skażona głębszym sensem (;P)- Take it easy:) Jednym coś się podoba, innym co innego. Ale nie jest to powód do kłótni i naskakiwania na siebie nawzajem. Nie wygodnie? Brzydko? Każdy ma wolną wolę, nosi co jej (mu:)) się podoba. Grunt to nie popadać w przesadę. A dla zilustrowania ten o to link:) :
      a.abcnews.com/images/2020/W1cathejung_071121_ssv.jpg
    • tibarngirl Offtopowe pytanie do wielbicielek gorsetów 24.04.10, 00:35
      malagracja napisała:

      > Otóż to!
      > Ja sobie zamówiłam Vollersa na moje 57cm w talii i jestem z tego
      > barrrrdzo zawodolona :D :D :D

      Offtopa robię, ale jako chudzina z monstrualną talią (75 cm) i wąziutkimi biodrami(80-parę cm), nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, że można mieć tylko 57 cm ....eh *zazdrocha*
      Swoją drogą, trochę szkoda, że tak późno na ten topik wpadłam, bo też bym poczekała i zainwestowała w Vollersa, miast na łapu-capu iść z restyle. Mam pytanie, bo sporo osób zamawia gorsety zza granicy, może denne, ale jak to się robi ( w sensie płatności, jak wygląda przelew, czy można z konta w polskim banku i tp i itp)? Naprawdę jestem w tym zielona, a u nas jeśli chodzi o dobre gorsety, to posucha, sklepów jak na lekarstwo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka