Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek

17.07.11, 22:30
W wątku rozmiarowym nawiązałyśmy ze sbarazziną dyskusję na temat zaniżania obwodów staników u osób z niewielkimi obwodami pod biustem. Za jej namową przeklejam tu dotyczące tematu zdania - może się to komuś przyda, może ktoś coś dorzuci od siebie, "może ktoś zajdzie w ciążę, nie wiem" (jak mówi Ojciec Polski w spektaklu wystawianym w jednym z warszawskich teatrów). W każdym razie spróbuję to zebrać.

__________________________________________________________________________
Sbarazzina:
Motylanoga, moim zdaniem często proponujesz za duże zaniżenie obwodu. Małobiuściaste często mają mało tkanki tłuszczowej na obwodzie i obwód jest stabilny bez zbytniego zaniżania. Biust jest też zazwyczaj lekki, więc nie potrzeba zaniżenia, żeby go odpowiednio podtrzymać tak jak u dużobiuściastych. Zdarza się, że małobiuściaste zawyżają obwód u Effuniak.

Poza tym już od jakiegoś czasu przeskakujemy o 1 miseczkę zmieniając obwód. Tzn, jeśli komuś z wymiarów wychodzi 65C, a chce wziąć szerszy obwód to bierze 70B. A jeśli stanik jest rozciągliwy i trzeba zaniżyć, to celujemy zazwyczaj w 60D, a nie w 60DD.

Wynika to z tego, że 65C jest na różnicę obwód biust 16.5 cm. 60D jest już na 19cm, a 60DD na 21.5. Czyli 60D jest bliższe realnej wielkości piersi. Przykład jest w rozmiarówce brytyjskiej.

Podam jeszcze mój własny przykład, moje wymiary to ciasno pod biustem 70cm, luźno 75cm, a w biuście 94cm. Zaniżając obwód tylko o 5cm i patrząc w tabelkę, można by zaproponować rozmiar 65FF. A ja mam mały, jędrny i samonośny biust i dlatego wypada podtabelkowo (pasuje rozmiar mniejszy niż wynika z tabeli). Noszę rozmiar 32DD (Audelle, Pour Moi), u Effuniaka mam rozmiar 75D. Rozciągliwych staników w których musiałabym brać obwód 65 po prostu nie kupuję.

Uff, ale się rozpisałam, ale mam nadzieję, że komuś się to przyda.

__________________________________________________________________________
Motylanoga123:
Pewnie, że tak :) Mi na pewno.

Z tym przeliczaniem miseczek właśnie miałyśmy dyskusję na balkonetce - wynikło z niej, że tak naprawdę zmniejszenie obwodu o 5cm (czyli o jeden rozmiar) powinno skutkować zaniżeniem miski o... półtorej literki :) Nie o jeden i nie o dwa. Ewa Michalak właśnie tak, z tego co zrozumiałam z dyskusji twierdziła już jakiś czas temu i tłumaczyła to tym, że fiszbiny będą przy mniejszym obwodzie mocniej rozciągnięte.

Zazwyczaj dla ułatwienia stosujemy metodę obwód mniej=miska więcej - ale stąd właśnie (znów z tego, co zrozumiałam) niejednokrotnie błędy i wielokrotne odsyłanie biustonoszy, które powinny być dobre.

A z tabel rozmiarowych wynikałoby w ogóle, że zaniżając obwód o rozmiar powinnyśmy brać o dwie literki większą miskę.

Dyskusja jest tu: balkonetka.pl/katalog/bra/gossard-esprit-64

Dlatego, jeśli ktoś jest z pogranicza rozmiarów może mieć właśnie największą szansę powodzenia w 65A i... 60C. Ale to tylko moje przypuszczenia - sama się uczę tego wszystkiego, siedzę jak głupia na wszelkich możliwych forach, czytam blogi, rozumuję, bakcyla złapałam. Tutaj staram się wypowiadać właśnie tylko w przypadku dziewczyn z moich okolic rozmiarowych, bo jedynie tu potrafię cokolwiek powiedzieć. Widzę, że często pytania naprawdę zagubionych dziewczyn są przeoczone - już w tym temacie jest ich sporo. Więc próbuję odpowiedzieć, jak potrafię, bo lepsza odpowiedź przybliżona, niż żadna. Tak myślę przynajmniej.

A z tym zaniżaniem obwodu na szczuplutkich. Ja mam 67/69 pod i właśnie najlepiej się czuję w 60tkach, a Effuniaka rozważam 65. I zaniżam ten obwód, przymierzywszy już z tonę staników z zupełnie innego względu, niż dziewczyny z jakąkolwiek warstewką tłuszczyku. 65tki zwyczajnie po kwadransie noszenia wjeżdżają mi na mój mały biust. Jadą do góry z przodu, nie z tyłu, jak zazwyczaj. Pracowicie wygarnięte ciałko wraca mi pod obwód. A, że każdy doradza przykładając swoje doświadczenia... to zaniżam i u innych :)

__________________________________________________________________________
Sbarazzina:
Motylanoga, to naprawdę fantastycznie, że znajdujesz czas i ochotę żeby pomóc innym dziewczynom.

Chciałam tylko dodać moją perspektywę, tak dla równowagi :)

Znam tą dyskusję na Balkonetce. I to wszystko prawda, ale 60D jest tylko trochę mniejsze od 65C w misce, powiedziałabym, że około 1/3 miski. Dla tej samej osoby, która weźmie ciaśniejszy obwód, musi się on bardziej naciągnąc, fiszbiny także się naciągają, a miska się wypłaszcza.

Ale nie zgodzę się że według tabelki powinnyśmy przeskakiwać o 2 miski. Bo może i 65C i 60DD jest na tyle samo centymetrów w biuście (81.5), ale 60DD jest uszyte na zupełnie inny biust niż 65C. Na dużo większą różnicę pomiędzy podbiuściem a biustem.

A co do podjeżdżania stanika przodem, to bardzo typowe u małobiuściastych :) W przypadku dużego biustu, obciąża on miski swoim ciężarem i dlatego podjeżdża tylko tył. Mały biust nie ma takiego ciężaru i dlatego w trakcie ruchu, za luźny obwód wjeżdża fiszbinami na biust.

Mimo wszystko uważam, że większą krzywdę może zrobić trochę za ciasny stanik niż trochę za luźny. Ten za luźny zawsze można przepiąć na środkową lub ostatnią haftkę, a do tego za ciasnego można tylko dopiąć przedłużkę (trzeba najpierw wiedzieć, że coś takiego istnieje i udać się po nią do sklepu). A w międzyczasie dziewczyna w za ciasnym obwodzie się zniechęci i więcej do nas nie wróci ;)

Powinnyśmy założyć chyba nowy wątek, zamiast prowadzić taką interesującą dyskusję w wątku rozmiarowym :)

Możesz założyć nowy wątek i przekopiować nasze posty, jeśli masz chwilę czasu.

__________________________________________________________________________
Motylanoga123:
No mogę, ale chyba się już dogadałyśmy :) Ja tu nic nowego nie natworzę. Dalej będę próbowała pomagać szczególnie tym pominiętym - z całą pokorą wiedząc, że są na tym forum dziewczyny, które o niebo lepiej się na tym znają. Myślisz, że te nasze przeliczenia/wyjaśnienia mogą się faktycznie komuś przydać? Jeśli tak, to warto je gdzieś przełożyć, ale jeśli tak sobie...

__________________________________________________________________________
Sbarazzina:
Moim zdaniem warto :) Może inne dziewczyny coś dorzucą od siebie. No i tutaj tej dyskusji nikt nie znajdzie, a może dla jakiejś nowej dziewczyny będzie pomocna.

Jeśli któraś z Was zechce się podzielić swoim doświadczeniem, dotyczącym naszej dyskusji - całe to moje przeklejanie będzie miało sens. Albo choćby wtedy, gdy ktokolwiek na naszej spontanicznej dyskusji skorzysta :)
    • miss-alchemist Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 17.07.11, 22:48
      Mierzyłam w ostatnich miesiącach całkiem sporą liczbę pań o najróżniejszych wymiarach i częściej pasuje przeskakiwanie o jedną miskę. Czasem zdarza się, że przy przeliczaniu trzeba przeskoczyć o dwie miski, ale IMO to rzadsza sytuacja, niż przeskakiwanie o jedną.

      Co do zaniżania obwodu - to jest bardzo indywidualna kwestia, ale kiedy zaczynam mierzyć małobiuściastą, to standardowo nie zaniżam o więcej, niż 5 cm. Rzadko kiedy potrzeba ciaśniejszego obwodu, chyba że mamy do czynienia z rozciągliwym modelem lub wyjątkowo ściśliwą panią. Nieprawdą jest też, że gdy mamy więcej tłuszczyku na żebrach, możemy zaniżyć bardziej, wręcz przeciwnie - miarka, ponieważ jest wąska, wbije się zdecydowanie mocniej w ciało, niż później obwód biustonosza. W przypadku dużobiuściastych większe zaniżenie ma pewien sens (bo obwód zdecydowanie bardziej podjeżdża z tyłu), w przypadku mniejszych biustów - skutkuje przede wszystkim wyciśniętymi wałkami i uczuciem ucisku. Oczywiście, każdy przypadek trzeba rozpatrzeć indywidualnie. Sama mam ścisło mierzone 66 cm pod biustem, ale luźno - już 74. Gdybym na te wymiary wybrała jakąś 60tkę (jeśli nie byłaby to szczególnie rozciągliwa 60-tka), to wycisnęłaby mi nieestetyczne wałki, wcale nie zwiększając uczucia stabilności, do którego wystarcza mi obwód 65. Po prostu w mój miękki tłuszczyk miarkę, która ma 1 cm szerokości, jest dużo łatwiej wbić niż obwód, który jest znacznie szerszy.

      Dodam jeszcze, że często uczucie luźnego, podjeżdżającego obwodu bierze się ze zbyt dużych misek, ze szczególnym uwzględnieniem za szerokich fiszbin. Fiszbiny, które sięgają za daleko, nie są stabilne i przesuwają się.

      I zgadzam się ze sbarazziną, że zwykle lepiej wziąć obwód odrobinę za luźny niż odrobinę za ciasny. Dobry jakościowo obwód nie powinien zbyt szybko się rozciągnąć tak, by brakło haftek (zapinanie się od początku na drugą haftkę nie jest końcem świata, tak mam w effuniakowym motylu). Oczywiście, dużo zależy od modelu stanika, niektóre rozciągają się szybciej, inne wolniej, tu nieoceniona jest pomoc brafitterki, która zna modele biustonoszy, znajdujące się w danym sklepie. Natomiast gdy nosimy obwód zbyt ciasny, z nadzieją, że się rozciągnie, istnieje spore ryzyko szybkiego zużycia włókien - po prostu obwód maksymalnie naciągnięty nie pracuje odpowiednio i mogą wystąpić nieodwracalne odkształcenia.

      W związku z tymi doświadczeniami nie polecam małobiuściastej ani dużego zaniżenia obwodu, ani niepotrzebnego zawyżania miski przy przeliczaniu. Generalnie polecam też wizyty w sklepach stacjonarnych, sama też nie kupuję ostatnio internetowo, jakoś lubię sobie pomierzyć (chociaż zazwyczaj pierwszy wybrany rozmiar jest jak najbardziej ok).
      • sbarazzina Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 18.07.11, 21:23
        miss-alchemist napisała:

        > Nieprawdą jest też, że gdy mamy więcej tłuszczyku na żebrach, możemy zaniżyć bardziej, wręcz przeciwnie - miarka, ponieważ jest wąska, wbije się zdecydowanie mocniej w ciało, niż później obwód biustonosza. W przypadku dużobiuściastych większe zaniżenie ma pewien sens (bo obwód zdecydowanie bardziej podjeżdża z tyłu), w przypadku mniejszych biustów - skutkuje przede wszystkim wyciśniętymi wałkami i uczuciem ucisku.

        A to ciekawe co napisałaś. Czyżby to obalenie kolejnego stereotypu panującego na Lobby? :)
        Szczerze mówiąc nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam, bo sama mam raczej dobrze umięśnione plecy, więc pasowało mi to do teorii, że jak tłuszczu mało to zaniżenie niepotrzebne.
        • miss-alchemist Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 18.07.11, 22:48
          Ja generalnie uważam, że duże zaniżanie mało komu jest potrzebne. Owszem, dziewczynie z tłuszczykiem łatwiej jest zaniżyć niż dziewczynie z mięśniami, ale zwykle generuje to same negatywy, nie pozytywy. Sama na swoim przykładzie odkryłam, że w wielu modelach spokojnie zapnę się w obwodzie 60, ale nie zwiększa to bynajmniej stabilności obwodu, a wyciska duże wałki i zostawia nieładne ślady.

          Oczywiście, dotyczy to małobiuściastych, u dużobiuściastych będzie inaczej - po prostu po miękkim obwód przesuwa się łatwiej, a generalnie u nas nie ma aż tak dużego problemu przesuwania się obwodu - chyba, że jest wybitnie za luźny. Za dużobiuściaste bynajmniej nie zamierzam się wypowiadać ;)
          • indigo-rose Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 18.07.11, 23:10
            > a generalnie u nas nie ma aż tak
            > dużego problemu przesuwania się obwodu - chyba, że jest wybitnie za luźny.

            Oj, ośmielę się nie zgodzić - mierzyłam czarny HP i kilka HM (które i tak były niekompatybilne, ale mniejsza) i mocno czułam, jak mi obwód podjeżdża po plecach do góry. Ja właśnie jestem z tych wąskoobwodowych otłuszczonych - wbrew pozorom tak się da, jak się ma wybitnie wąskie żebra.
            • miss-alchemist Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 19.07.11, 11:18
              Prawdopodobnie były za luźne ;) Większość HM jest luźniejsza niż plunge, z HP wiem, że fuksja jest luźniejsza troszkę, nie wiem jak czarny. Ponadto dużo zależy od rodzaju obwodu, najgorsze są takie sznurkowe, te jeżdżą nawet będąc ciasnymi - w np starych Milenach mam tak, że obwód mnie gniecie, a jednocześnie podjeżdża.

              Nie twierdzę, że u wszystkich jest tak samo, piszę jak jest najczęściej na podstawie obserwacji własnych ;) Od każdej reguły są mniej lub bardziej liczne wyjątki.
    • madzioreck Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 19.07.11, 01:17
      To prawda, że małobiuściaste najczęściej nie potrzebują zaniżać obwodu tak, jak dużobiuściaste. Dodatkowo bardzo szczupłe małobiuściaste dotkliwiej odczuwają za ciasny obwód , niż osoby, które mają trochę tłuszczyku, choć oczywiście zdarzają się szczupłe małobiuściaste, które lubią ciasne obwody. Ale to już kwestia indywidualna - natomiast jeśli biust jest lekki i nie ciągnie swoim ciężarem przodu stanika w dół, nie ma potrzeby się jakoś specjalnie ściskać i bywa, że osobie, która ma ciasno 65cm pod biustem pasuje effuniak z obwodem 70. Z moich własnych doświadczeń - trochę się to potwierdza - kiedy byłam tęższa o ponad 30kg, nosiłam brytyjskie 70J. Teraz, kiedy jestem o tyle szczuplejsza - obwód stanika zmniejszyłam tylko o jeden rozmiar w dół - do 65. Mówię oczywiście o modelach o takim samym stopniu rozciągliwości, bo w krisową fortunę, którą teraz mam z obwodem 70, 30 kilo temu za nic bym się nie dopięła. Nadal lubię ścisłe obwody i z dwóch trzymających biorę ciaśniejszy, ale nie za bardzo jest już co ścisnąć, nie mam tłuszczu na żebrach, który można "pominąć" przy pomiarze.
      Poza tym należy brać pod uwagę, że coraz więcej jest staników w porządnymi obwodami, przy których nawet przy większych biustach nie trzeba specjalnie zaniżać.
      • motylanoga123 Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 19.07.11, 10:06
        Cieszę się, że ten temat faktycznie zrobił się takim zbiorem doświadczeń :) Może sbarazzina miała rację i faktycznie ktoś na tym skorzysta.

        Martwi mnie tylko jedno - cały czas skupiacie się na zjawisku podjeżdżania obwodu na plecach przy za luźnym staniku. Piszecie, że jak nie podjeżdża na plecach, to jest ok. Ale teraz wyobraźcie sobie dziewczynę z wąskim obwodem i naprawdę małym biustem. Jej stanik nie podjedzie na plecach, tylko na piersiach. Pracowicie wygarnięte ciałko zjedzie znów pod obwód. Uniesienie zostanie zniwelowane, ukształtowanie też, powiększenie w porównaniu ze stanem bez-stanika zniknie.

        A właśnie po to dziewczynom z małym biustem stanik - nie dla podtrzymania ciężaru. Dziewczyny z obwodami 60-69 i obwodem w biuście 70-80 kilka moim zdaniem potrzebują stanika by nie wyglądać zupełnie płasko. Czego oczekują? Dobrego zebrania, podniesienia, ukształtowania i stabilności.

        U mnie stabilność znika w 65tkach - w Arabelli 28DD (za dużej w misce swoją drogą) zapięłam się od razu na najciaśniejszą haftkę i dalej było mi za luźno, jeździło aż miło.

        A zaznaczę, że jestem z tych kościstych - kości mam pod samą skórą. A może właśnie przez to, że mam cienką skórę to ona tak łatwo mi się ze stanika wysuwa?
        • wiszer Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 19.07.11, 10:45
          Ja mam dokladnie tak samo, ze za luzny obwod podjezdza mi na piersi, i wydaje mi sie ze jest to o wiele bardziej nieprzyjemne niz podjrzedzanie obwodu z tylu. Wiekszosc kobiet jak sie patrzy na ulicach i widzi gdzie im sie stanik przesunal na plecach, w ogole tego problemu nie dotrzega, natomiast stanik "jezdzacy" po piersiach, chyba nie ma nic gorszego! Ja z tego powodu czesto wolalabym wyjsc bez i wygladac totalnie plasko niz sie tak meczyc.
        • miss-alchemist Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 19.07.11, 11:28
          motylanoga - podałaś przykład Arabelli, w której sama wybrałabym z całą pewnością obwód 60, bo IMO to jest po prostu dość rozciągliwy stanik, przynajmniej te starsze wersje (może w nowszych to poprawili).

          Co do podjeżdżania na piersi - tak się dzieje w za luźnych obwodach bardzo często i z tym się zgadzam. Nie twierdzę bynajmniej, że takiego zjawiska nie ma. Natomiast w obecnych czasach, gdzie bardzo dużo firm zaczęło robić dobre, pracujące obwody, rzadko kiedy na 68-69 cm pod biustem 65-tka będzie za luźna. Serio serio ;) Owszem, są wyjątki, są dziewczyny, które po prostu potrzebują ciaśniejszego obwodu (zaniżające nawet Effuniaki), ale to są przypadki dużo rzadsze, niż osoby potrzebujące zaniżenia o najwyżej 4-5 cm.

          Kolejna kwestia to uciekanie biustu. To, co napiszę, być może jest bardzo niepopularne, ale wiele dziewczyn, zachwyconych nowym rozmiarem wygarnia do miski dosłownie wszystko, łącznie ze skórą z pleców, skórą spod piersi, skórą spod pachy. Owszem, przez pierwsze 15 minut wszystko jest wypełnione, ale potem robią się pustki. Kiedyś mówiłyśmy - ciałko ucieka, więc obwód za luźny. Dzisiaj jednak trend jest już nieco inny - nie wszystko, co zgarniemy do miski, jest piersią. Znaczna część tego, co z niej ucieka, z naszą piersią nie ma nic wspólnego i ciaśniejszy obwód nie rozwiąże problemu, a wręcz wygeneruje gorszy - tj ponaciąganą skórę. Uciekanie biustu z miski nie zawsze jest związane z luźnym obwodem, często jest spowodowane wpychaniem do miski tego, co piersią nie jest. Wielu paniom trudno jest się pogodzić z tym, że potrzebują jednak miski mniejszej, niż napisano im np w wątku rozmiarowym ;)
          • motylanoga123 Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 19.07.11, 12:03
            No mi by było ciężko się pogodzić z tym, że nie dość, że sama doszłam do tego, że potrzebuję miski mniejszej, niż wynika to z tabel, to jeszcze mam dalej wyglądać w staniku jak bez stanika, czyli płasko. I jeszcze brać jeszcze mniejszą miskę niż ta, do której doszłam.

            Szczególnie, że mniejsze niż te, do których doszłam bułują :)

            Miss_alchemist wszystko, co piszesz jest prawdą. Tylko, że cały czas w tym temacie próbuję dojść, dlaczego, mimo iż trzymam się wszystkiego, o czym mówicie, potrzebuję obwodu 60 - i nie tylko ja, a także inne 67ki dla przykładu. Nie wygarniam przesadnie - byłam w warszawskiej Aishabrze, gdzie bardzo miła pani uczyła mnie właśnie wygarniania z pleców - poddawałam się temu, ale dziś, gdy na to patrzę wydaje mi się to wręcz okrutne. Ja na plecach mam samą skórę, żadnego tłuszczu. Stanie w pozycji pochylonej, tyłem do pani, która kazała mi wygarniać coś, czego nie mam i nie mogłam się doszukać i trzymała jednocześnie końce stanika, by za chwilę je zapiąć było... po prostu... upokarzające. Jakoś więcej tam nie poszłam, chociaż miałam wrażenie, że to naprawdę ekskluzywny salon z bielizną - parawany, dwie panie do obsługi mnie jednej... niby fajnie, ale za dużo luksusu jak dla mnie, a wyszłam stamtąd zdołowana i przekonana, że jednak jestem płaska i staniki w dobrym rozmiarze nic nie zmienią. A przecież w starych push upkach miałam całkiem dobre obwody (jakoś tak dorwałam), biust super wyglądał, tylko po zdjęciu było tragicznie.

            Podsumowując - teraz wygarniam piersi leciutko - łapię za zewnętrzną krawędź fiszbiny i obejmując całą pierś palcami unoszę ją do góry i do środka (tak pod skosem) - tak, by dół fiszbiny znalazł się pod piersią, a pierś się podniosła i zbliżyła do środka. A jednak w 65tkach po kwadransie muszę to robić znowu. We Freyi Deco 60D - tak co parę godzin. Więc wolę 60tki.

            Mam wrażenie, że wszystko, co piszę może dotyczyć tylko dziewczyn z tych granic rozmiarowych, o których pisałam, bo kto na własnej skórze nie odczuł, jak obwód stanika wjeżdża na piersi, a jeszcze lepiej w sztywniaczkach, jak stanik staje się atrapą piersi i podjeżdża pod brodę - ten chyba nie zrozumie :(

            Uch strasznie emocjonalnie podeszłam w tym poście - przepraszam.
            • miss-alchemist Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 19.07.11, 12:30
              > Miss_alchemist wszystko, co piszesz jest prawdą. Tylko, że cały czas w tym tema
              > cie próbuję dojść, dlaczego, mimo iż trzymam się wszystkiego, o czym mówicie, p
              > otrzebuję obwodu 60 - i nie tylko ja, a także inne 67ki dla przykładu

              Dzieje się tak dlatego, że każda z nas jest inna. Większość osób z 67 cm pod i małym biustem będzie potrzebowała obwodu 65, ale znajdzie się grupa, która będzie potrzebować obwodu 60, znajdzie się też grupa, która będzie potrzebować obwodu 70. Nie ma na to prostej reguły, nie ma łatwych zależności - dlatego brafitting jest tak trudny ;)

              Co do wygarniania - nie jestem zwolenniczką brutalnego ściągania skóry z pleców do miski, choć niektóre panie w sklepach z brafittingiem mogą tak robić (choć osobiście się nie spotkałam, ale słyszałam różne relacje). Z podnoszeniem biustu do góry też bym bardzo uważała, bo wtedy fiszbina często ląduje kawałek pod piersią, a nie bezpośrednio pod nią, często tego nie widać na pierwszy rzut oka. W obwodzie 65 ułoży się to samo, w obwodzie 60 może być tak (nie mówię, że tak jest u Ciebie, ale tak może być ogólnie), że ciasny obwód pozostanie tam, gdzie jest mu węziej - i fiszbina nie będzie we właściwym miejscu. To wszystko to są tak indywidualne kwestie, że bardzo trudno mówić ogólnikami - bo nie ma takiej reguły, która sprawdzałaby się u wszystkich ;)

              Ja też poprawiam moje staniki co jakiś czas, już dawno przestałam wierzyć w hasło, że dobrze dobrany biustonosz to leży bez przerwy tak samo - to nieprawda ;) Kiedy ruszamy się, podnosimy ręce, schylamy się - biustonosz po jakimś czasie ma prawo lekko się przesunąć, pierś ma prawo odrobinę uciec i to nie jest grzech wtedy pójść do toalety i się poprawić.

              Doskonale wiem, jak to jest, gdy obwód przeskakuje piersi i stanik wędruje pod brodę - sama tak miałam w rozciągliwym obwodzie 75. Znam doskonale ból push-upów, gdzie połowę miski zajmowała gąbka, gdzie fiszbina rozjeżdżała piersi od dołu. Znam też gorliwość neofitki - mój pierwszy "dobrze" dobrany biustonosz to Portia 28E (tak wypadało mi z tabelki), z lekko za dużą miską i zbyt szerokimi fiszbinami wynikającymi z za ciasnego obwodu. Dzisiaj obwód nie jest mi za ciasny - bo za jego część robią fiszbiny.

              Doszłam do pewnego etapu, że nie zwracam specjalnej uwagi na cyferki i literki na metce - sprawdzam, jak biustonosz leży i w razie potrzeby udaję się po poradę do brafitterki. Dla mnie dużo ważniejsze niż obwód jest dopasowanie fiszbin, bo to one w znacznej mierze odpowiadają za stabilność. Nawet najciaśniejszy obwód nie zapewni stabilności, jeśli fiszbiny będą zbyt szerokie - dlatego np w Cleo George wybrałam obwód 65, choć 60 był dla mnie lepszy pod względem ciasności.

              Nie ma jednoznacznych reguł, że z tyle i tyle pod biustem trzeba wziąć taki obwód, a z tyle i tyle w biuście taką miskę.
              • wiszer Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 19.07.11, 12:42
                Ja mam pod biustem 64cm (przesadnie scisniete 62cm) i zadna 60tka nie byla mi jeszcze za scisla, Effuniakowe 65 zapinam na ostatnia haftke i kazdy biustonosz bez poprawiania wjezdza na piersi. Nie mam pojecia czego jest to kwestia, na pewno nie sa to za mocno podciagniete ramiaczka. Mam lekkie skrzywienie kregoslupa, ale mysle, ze nikt nie jest idealnie prosty, wiec nie wiem czego to jest kwestia. Poluje na Effuniakowe 60C :).
              • motylanoga123 Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 20.07.11, 11:09
                Dzięki, przez to całe gadanie o obwodach dowiedziałam się więcej o fiszbinach :) I na przykład Gossard Esprit 65C przestał mnie spłaszczać, gdy ułożyłam fiszbinę pod samą piersią. Teraz mam w nim naprawdę ładny profil... no i koronka trochę powiewa, ale taki jego urok. Wczoraj dałam siostrze 65B, więc już nie sprawdzę, czy tak ułożony 65B by spłaszczał :)

                Wczoraj również natknęłam się na obwód sznurek w postaci rozciągniętej na mnie do granic możliwości, aby się w ogóle zapiąć Mileny Toffino 65D (miski oczywiście za duże) - i teraz znów się zastanawiam nad Pour Moi Opium 65C - jeśli on jest tak sznurkowy, jak ta za wąska Milena Toffino po rozciągnięciu, to nie da się w nim chodzić. Można coś wiedzieć, ale trzeba odczuć na własnej skórze, żeby naprawdę zrozumieć :)

                A powiedz mi jeszcze jedno. Kiedy wybierałaś obwód 65 w Panache Cleo George, a dobrze się czułaś w 60tce - to co zrobiłaś wtedy z fantem podjeżdżania? Zwęziłaś?
                • miss-alchemist Re: Zaniżanie małych obwodów i przeliczanie misek 20.07.11, 19:06
                  > A powiedz mi jeszcze jedno. Kiedy wybierałaś obwód 65 w Panache Cleo George, a
                  > dobrze się czułaś w 60tce - to co zrobiłaś wtedy z fantem podjeżdżania? Zwęziła
                  > ś?

                  Mi ten obwód nie jeździł jakoś szczególnie, on po prostu był odczuwalnie luźnawy - dosyć szybko wylądował na drugiej haftce. Dzięki jednak perfekcyjnie dopasowanym fiszbinom (lepiej dopasowanych nie mam :)) obwód jest w nim bardzo stabilny. Z tyłu czasem podejdzie lekko w górę przy ruchu, czasem muszę biust poprawić, ale wbrew pozorom czuję się w nim pewniej, bo w 60E fiszbiny były zwyczajnie za szerokie. Wolę fiszbiny raczej węższe niż szersze.

                  Mam np Effuniaka Motyla w rozmiarze 70D i on mi od początku jest luźnawy, zapinany na drugą haftkę, ale dzięki temu fiszbiny są jak najbardziej ok, nie wyciska mi wałków, a jest stabilny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja