4wita
16.09.12, 23:17
Cześć!
To mój pierwszy post w tym temacie. Wcześniej podczytywałam, ale niewiele rozumiałam w wersji pisanej, więc wybrałam się do sklepu, do pani specjalistki. Okazało się oczywiście, że całe życie nosiłam źle dobrany stanik. Szczerze to nie za bardzo miałam wyjście, bo w moim mieście ciężko dostać 70 pod biustem, a nawet w Triumphie na 65 robili wielkie oczy, więc nosiłam co było, wszywałam bokami i jakoś tak funkcjonowałam. Na szczęście jedna pani zaangażowana w brafitting otworzyła sklep z ludzką rozmiarówką. W ciągu kilkudziesięciu minut przeskoczyłam z 70-75A na 65D i okazało się, że jak ładnie wygarnę to nawet mam jakieś krągłości. Wyszłam ze sklepu z instrukcjami, bananem od ucha do ucha i 2 stanikami (typ push-up).
Wszystko pięknie, ale ...
Założyłam stanik nr 1, poczułam się seksowna, a po jakimś czasie zaczęło się gniecenie w mostek. Byłam w pracy, więc przeżyłam absolutną torturę, co chwilę wygarniałam biust, poprawiałam, ramiączka, przesuwałam stanik wyżej i niżej, byle na chwilę poczuć ulgę. Po powrocie do domu zdjęłam go z ogromna ulgą i strachem przed następnym założeniem.
Stanik nr 2, zaczął gnieść w mostek po ok. godzinie, ale nawet bez wygarniania ładnie przylegały miseczki. Zresztą od ciągłego ustawiania biustu w staniku bolą mnie sutki, ale może to przejściowe.
Mam do Was pytanie jako do tych bardziej doświadczonych: co mogę zrobić z tym gnieceniem w mostek? Czy jest szansa, że to się zmieni samo? Jeśli model jest zły to nie będę wiedziała jaki lepszy wybrać, bo one w przymierzalni i przez pierwsze kilkadziesiąt minut były megawygodne. Pomijam już nawet fakt, że trochę na te staniki wydałam, są śliczne i biust ładnie wygląda (dopóki nie rozejdzie się gdzieś z miseczki i pozostawi wolną przestrzeń... to normalne? zmieni się? czy całe życie będę musiała szukać biustu na plecach czy pod pachami i wygarniać?) ;).
Postaram się zaangażować w temat to może też będę mądrzejsza, a teraz tak na szybko: pomocy!