Upokarzające teksty - żalimy się

    • mmm-mm Re: Upokarzające teksty - żalimy się 27.03.08, 04:14
      A ja ostatnio ciągle słyszę od Polek, że jestem płaska albo czy
      wogóle coś jem. A wygląda to tam gdzie mieszkam tak:
      Przeciętna Polka- około 2 m wzrostu, nalany i zastygły tłuszcz na
      brzuchu (zresztą wszędzie), piersi w 90C wylewające się z bluzki.
      Oczywiście je za dwóch facetów. Nie przyjmuje do wiadomości, że
      ludzie chudzi mogą istnieć tak samo jak grubsi i ich tępi. Borsuk na
      głowie też występuje (a jakże inaczej:). A potem coraz bardziej
      pływa w tym sadle i pływa... Unika też jak ognia przejścia paru
      metrów więcej.
      Nie zamierzałam nikogo urazić, opisałam tylko jak jest naprawdę.
      • teresa104 Przeciętna Polka ok. 2 metry wzrostu??? 28.03.08, 11:46
        Gdzież to takie dorodne okazy rosną?!:) Ja mam 176 cm i nie miałabym
        nic przeciwko dodatkowym 10 centymetrom, ale mam wrażenie, że i tak
        jestem wyższa od większości kobiet w moim wieku. Podkreślam, że w
        moim wieku, bo nastolatki często mnie przerastają.

        Po drugie, co to jest borsuk na głowie? Uprzedzam, że doskonale
        orientuję się w temacie borsuka, albowiem wczoraj nabyłam
        konkubentowi pędzel do golenia 100% borsuka. No więc jak się tego
        borsuka na głowie montuje?

        Kobiety z apetytem bardzo lubię. Biesiada w takim towarzystwie jest
        doskonała! Można jeść, pić bez kompleksów i oporów i jeszcze do domu
        odprowadzą.

        Dziewczyno, spróbuj być milsza dla innych, zobaczysz jaka to ulga.
        Bo tylko lubiąc i szanując innych ludzi możemy lubić i szanować
        siebie.

        Pozdrawiam!
        • ojapierdziu Re: Przeciętna Polka ok. 2 metry wzrostu??? 28.03.08, 13:01
          Borsuk najprawdopodobniej to sposób farbowania włosów.
        • mmm-mm Re: Przeciętna Polka ok. 2 metry wzrostu??? 29.03.08, 02:53
          Przepraszam, ale podobno pod tym tematem można było napisać własną
          historię. Nie rozumiem o co ci chodzi? Nie ja jestem niemiła dla
          innych. Nie podchodziłam do takich dziewczyn i nie mówiłam: zrzuć
          przynajmniej 20 kilo. Dlaczego za trochę prawdy od razu człowieka
          trzeba upomnieć? :( Nie powiem ci gdzie jest to miejsce, bo
          oskarżysz mnie o nietolerancję, leczenie własnych kompleksów itd. A
          borsuk to białe i żółte (jak jajecznica) pasemka na głowie, które
          tamte panie z uporem robią na swoich głowach. Nie wmawiaj mi, że to
          dobrze wygląda. I jeszcze jedno: to że mam 18 lat nie świadczy o
          mojej ogromnej głupocie w stosunku do starszych ode mnie.
          • teresa104 : 29.03.08, 08:57
            tiny.pl/4jd8
          • zarin Re: Przeciętna Polka ok. 2 metry wzrostu??? 29.03.08, 12:44
            Chodzi o to, że jak podchodzisz z pogardą do czyjegoś wyglądu, to nie masz prawa
            oczekiwać czegoś innego wobec samej siebie.
            • mmm-mm Wyjaśnienie. 29.03.08, 18:01
              Chyba sobie za bardzo zinterpretowałyście moją wypowiedź. Do
              napisania postu skłoniło mnie to, że codziennnie słyszę przytyj albo
              jesteś płaska, a ja mam takie wielkie cycki i mam co pokazać.
              Oczywiście również teksty typu "ty masz A, najwyżej B i nie możesz
              mieć większej miseczki, ". I kto tu pogardliwie podchodzi do
              czyjegoś wyglądu i potrzebuje moralizowania? Dreszcze mnie
              przechodzą kiedy słyszę: A kiedy zrobisz sobie pasemka? Co byście
              zrobiły z takimi?
              • majoo Re: Wyjaśnienie. 29.03.08, 23:17
                No to ostatnie to już tchnie zgrozą :-)"Kiedy sobie zrobisz pasemka?" - niezłe.
                A tak swoją drogą, to myślałam, że kolorystyka "na borsuka" już odchodzi w
                fryzjerski niebyt.
                A tu okazuje się, że są enklawy tej fryzury.
                Najbardziej jednak fascynuje mnie to miejsce w naszym pięknym kraju, gdzie
                kobity dorastają do dwóch metrów. Ja ze swoim wzrostem pewnie czułabym się tam
                jak hobbit :-)
    • nightbutterfly Biusty do góry!:) 28.03.08, 00:01
      Wiecie co dziewczyny?:) Ja mam sporo kolegów i wielu z nich mi się
      zwierza (jakoś tak mam) i NAPRAWDĘ są faceci, którym się podobają
      małe biusty. Mój osobisty chłopak woli mały biust, ma zupełnie inną
      skale niż my, mój biust (60ff/g) jest wg niego super duży:).
      Wszystkie dziewczyny, które mu sie podobały miały dużo mniejsze
      biusty ode mnie, a jak kiedyś trafił na dziewczyne z większymi -
      twierdził, że ma brzydkie.
      Natomiast mam kolegów, którzy szaleją za dużymi piersiami w imie
      zasady "im większy tym lepszy".Przez nich czasami mam kompleksy, ale
      dobrze mieć chłopaka fetyszyste;)
      Oczywiście biust nie jest najważniejszy, ale faktycznie - jest
      bardzo ważny i dlatego musimy o niego dbać:). Małe czy duże -
      wszystkie są śliczne, a szczególnie w dobrze dobranych, ładnych
      stanikach:).
      A takie głupie teksty... czasami warto je sobie zapisać, choćby nie
      wiem jak bolały, przypomnieć, porozpamiętywać... a potem spalić
      kartkę. Znam z autopsji - pomaga:)
      • ametyst89 Re: Biusty do góry!:) 12.08.08, 22:12
        Cóż odświeżę wątek. Ogólnie nauczyłam się żartować ze swojego małego biustu, w
        ten sposób uniknęłam większości głupich komentarzy. Kiedyś miałam straszne
        kompleksy na punkcie swojego biustu, później był mi obojętny, a dzięki Lobby go
        polubiłam.
        Niestety kompleksy czasem wracają, gdy patrzy na mnie specjalny przedstawiciel
        płci męskiej. Raz się obraziłam ;)
        Za to ostatnio miałam okazję usłyszeć od byłej koleżanki pytanie po co mi
        staniki skoro nie mogę ich wypełnić. Stwierdziłam, że nie będę z dzieckiem
        (młodsza ode mnie) rozmawiać, skoro nawet nie potrafi kontrolować swoich emocji
        (czerpie chorą przyjemność z obrażania ludzi kiedy jest w złym humorze).
        A ja już patrzę na kolejne okazje na eBayu i humor o taaak skacze :)

        --
        Byłam ofiarą fobii literowej.
    • u-lotka Re: Upokarzające teksty - żalimy się 12.08.08, 23:08
      Klasyk - w podstawówce 'koledzy' z klasy po prostu mówili o mnie per płaska.
      Jeden z talentem plastycznym nawet narysował taką moją 'urokliwą' karykaturę z
      profilu przy linijce. Nie ma co, byłam zachwycona. Nadal mnie to dobija i chyba
      nigdy tego nie zapomnę. W liceum na lekcji w-f rozmawiałyśmy z koleżankami o
      szkodliwości spania na brzuchu i zgniatania biustu. Koleżanka rzuciła do mnie
      'No ale Tobie to i tak nie zaszkodzi, bo nie masz co rozgniatać'. Och i jeszcze,
      gdy mój chłopak przyznał się, że bardzo podoba mu się Monica Bellucci - jak
      takie chucherko jak ja może konkórować z jej pełnymi, kobiecymi kształtami? Albo
      artykuł, który dziś czytałam w gazecie - 'kobiece figury', 'rozmiary powyżej
      38', 'duże biusty, pełne biodra' - to tylko niektóre z hasełek. To co, ja z
      mniejszym biustem, niemal sylwetką modelki jestem niekobieca? Nie głodzę się,
      nie stosuję diet - mam po prostu wspaniałą przemianę materii. Czy to moja wina?

      W sumie to nie mam aż tak małego biustu - 65E, ale kompleksów chyba się nigdy
      nie pozbędę. Kiedyś nawet rzuciłam swoje nagie zdjęcie na 4chana, bo nie
      chciałam wierzyć w pozytywną opinię mojego chłopaka na temat mojego biustu.
      Szczyt desperacji, aż wstyd się przyznać. :-/ Nawet mi to poprawiło samoocenę na
      pewien czas - kilku internautów mi się oświadczyło. ;-p Wszystko jednak pryska
      kiedy w moim otoczeniu pojawia się bardziej biuściasta, ładniejsza dziewczyna.
      Chyba nigdy nie skończę się porównywać z innymi.
      • effuniak Re: Upokarzające teksty - żalimy się 12.08.08, 23:23
        U-lotka przeciez Ty dziewczyno masz piękne krągłe piersi !!!
        Ty to na serio napisałas ????
        • mazya Re: Upokarzające teksty - żalimy się 12.08.08, 23:34
          Eee, no właśnie - Czy to ta sama U-lotka, która jest w Galerii? Np. w bluzce z Pull&Bear ;P.. Ty to moim BiuściastymIdeałem jesteś! że tak się przyznam ;-).
          Grzeszysz, oj grzeszysz pisząc tak ;-P.
          • maith U-lotka? 13.08.08, 08:59
            U-lotko sama zobacz, co kompleksy robią z ludźmi.
            Nie zauważyłaś, jaka Ci się piękna figura od tamtych, podstawówkowych, czasów,
            zrobiła?

            I ciekawe, czy jakby chłopakowi podobała się Halle Berry, to marudziłabyś, że
            nie jesteś czarna? ;))
      • plica Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 07:11
        eh kobito. zgrabna z calkiem cyckami. co Ty tak se wynajdujesz? walcz z komleksami! nie sluza urodzie za bardzo. a im ladniejsza sie czujesz tym ladniejsza jestes dla otoczenia :)
        • effuniak Oooooo właśnie! 13.08.08, 08:53
          Plica jestes genialna !!!
      • aadrianka Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 09:17
        U-lotka, a może wpadnij w niedzielę na zlot? To Cię osobiście przez
        kościste kolano przełożę i solidnie natrzepię:) Słuszna uwaga z tą
        Halle Berry była. A gdyby to była Salma Hayek, rozpaczałabyś, że
        jesteś wyższa?
        Piękna figura, śliczna buźka, a Ty marudzisz. Grzeszysz kobito:)
      • blizniaki14 u-lotka jak ty narzekasz 13.08.08, 09:44
        to co inne dziewczyny mają powiedzieć, a jak ty jesteś płaska, to ja ja w ogóle
        z domu nie powinnam wychodzić,żeby nie straszyć innych ludzi!!!
        • encefalopatia Re: u-lotka jak ty narzekasz 13.08.08, 10:01
          too ja mam jak U-lotka:)
          co z tego, że mój facet uwielbia moje pseudo-cycki (60D), kiedy ja z nich
          szydzę... nie męczą mnie jednak komentarze, bo ich nie słyszę. akurat cycki
          olewam, bo przynajmniej mi nie przeszkadzają, więc o nich nie myślę zbyt często.
          ale kiedy w pobliżu znajdzie się kobieta piękniejsza, z większym biustem, to mam
          ochotę schować się w ciemności...
          bo one są KOBIETAMI, a ja przy nich, czuję się jak dziewczynka...pomimo 28-lat
          ciągle wyglądam, jak 16-latka i nawet dobrego wina do kolacji nie kupię bez dowodu.
          ani pupy, ani cycków i jeszcze ten niepoważny wyraz twarzy...:)
          nie narzekam, śmiać mi się tylko z samej siebie chce..."pan bóg stworzył mnie
          dla hecy. z tyłu plecy z przodu plecy" :P
          • effuniak ence... 13.08.08, 10:13
            Ty się dziewczyno ciesz nie narzekaj !!!!
            Jeśli taka rozbieżnośc między wiekiem rzeczywistym a widzialnym się utrzyma to
            tylko pozazdrościc !!!!!
            • effuniak Re: ence... 13.08.08, 10:18
              a ja , mimo że zwyczajna i przeciętna na "oko" robię jak mówi Plica czyli
              potrafię pokazac takie cechy swojej urody/figury że staję się piękna (dla
              siebie) co otoczenie zaraz odbiera dokładnie tak samo
              .... i tylko czasem widzę wzrok rzeczywiście pięknych , lecz niezadowolonyz=ch z
              siebie kobiet , z niemym pytaniem : Co w niej jest takiego, czego ja nie mam ?
              Ani toto ładne, ani zgrabne a ma to COŚ

              Więc to COŚ to nic innego tylko zadowolenie z siebie i radośc z tego co mam i
              jaka jestem
              ;)
            • blizniaki14 Re: ence... 13.08.08, 10:25
              ja też tak wyglądam ...
              i mimo,że mój mężczyzna jest ze mną 10 lat i o cyckach w życiu złego słowa nie
              powiedział, wręcz przeciwnie, to ja się głupio czuję, bo on ma większe cycki niż
              ja :( poza tym nie mogę patrzeć na inne kobiety, ja bym chciała być taka
              normalna kobieca, nie ważne czy za gruba czy za chuda, tylko to co powinnam mieć
              zebym miała...:(
              a z głupich tekstów dodam, kawał mojego szwagra, który powtarza co roku jak się
              widzimy "mościcki?" "mom ino małe" :( buuuuuu
        • u-lotka Re: u-lotka jak ty narzekasz 13.08.08, 12:15
          [osłania się rękoma]
          Kurcze, zmasowany atak. Tak, tak - ja to wszystko wiem. Ale co z tego, że wiem
          skoro i tak mnie to nie przekonuje? Chciałabym, żeby przekonywało, ale nic z tego.

          Swoją drogą co to za zlot? Bo ja bym chętnie wpadła, ale jakoś nic nie
          wyłapałam, bo rzadziej ostatnio na forum zaglądam.
          • blizniaki14 Re: u-lotka jak ty narzekasz 13.08.08, 13:07
            dziewczyno masz figurę modelki i piękne piersi, to ty byłaś w tym kostiumie H&M?
            marzenie tak wyglądać
          • maith Re: u-lotka jak ty narzekasz 13.08.08, 13:14
            U-lotko, będę okrutna i powiem Ci, co spotyka takie osoby, które nie potrafią
            docenić, co dostały od losu.
            Pewnego dnia tracą to, czego nie doceniały.
            A Ty masz sporo do stracenia. Taka śliczna figura, takie ładne piersi...
            I wtedy patrzą na swoje zdjęcia sprzed i nie mogą uwierzyć. Mówią
            "Jaka ja byłam piękna. A jaka głupia".
            I wiesz co? Wtedy są już przekonane.
      • jane_austen Re: Upokarzające teksty - żalimy się 14.08.08, 21:03
        Jak widzę, że ktoś z taką figurą i piersiami pisze takie rzeczy, to
        moje samoocena spada jeszcze niżej (o ile się da).
      • landora Re: Upokarzające teksty - żalimy się 27.06.09, 11:26
        Ale...65E to wcale nie są "malutkie piersi". Ja mam 65E-F i ciągle słyszę od
        mojego chłopaka, jakie są wielkie, piękne i wystające :D No bo są - w stosunku
        do mojej figury są całkiem spore! Jeśli masz figurę modelki, to na pewno Twoje
        są nawet proporcjonalnie większe, bo mnie do figury modelki, niestety, daleeeko...
        Mój ex-facet, kompletny idiota, twierdził wprawdzie, że nie mam piersi, ale on
        po prostu był wredny i uwielbiał robić mi przykrość. No i wtedy nosiłam 75B.
      • princess_beauty Re: Upokarzające teksty - żalimy się 22.01.10, 14:00
        u-lotka, mam to samo co Ty
        z jednej strony lubię swoje piersia zdrugiej jak widzę biuściastą to jej zazdroszczę
        moj facet lubi duze cycki - nie wiem więc czy np nie mowi mi ze moje mu sie nie podobają, by nie robic mi przykrosc a w rzeczywistosci chetnie by mi je zwiekszyl (nie wiem zaplacil za operacje albo co)
        moja samoocena jest straszna ;/ najgorsze jest to ze ja nie zrobie sobie operacji, bo zbyt cenię naturalnosc,
        a jednoczesnie mi smutno i mecze sie, gdy zaczynam myslec o moich piersiach...
        • moniach_1 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 22.01.10, 16:49
          najgorsze jest to ze ja nie zrobie sobie operac
          > ji, bo zbyt cenię naturalnosc,

          Najgorsze? Princess, to jest właśnie najlepsze. A zresztą, przełóżmy sobie
          sytuację na co innego:
          Jestem z facetem w stałym związku. Strasznie go kocham. Ma ciemne włosy.
          Generalnie jakby ktoś mnie spytał, jaki jest mój ideał faceta, to zaczęłabym
          opisywać brada pitta z 7 lat w tybecie i jego cudną blond fryzurę :) Ale co z
          tego? Czy z tego powodu chcę, żeby mój facet się przefarbował? Nie. Czy jakoś z
          tego powodu cierpię, czy potajemnie myślę sobie, że jakbym była z blondynem, to
          byłabym szczęśliwsza? Nie. Czy z powodu koloru włosów kocham go mniej? No nie,
          przecież to absurd!

          Teraz przełóż sobie tą historię (wymyśloną btw) na swój biust. I zastanów się,
          czy twój facet jest takim strasznym ideałem? Czy jak sobie kiedyś myślałaś o
          ideale faceta, to myślałaś właśnie o kimś takim, w 100%? A jeśli nie, to czy
          kochasz go mniej, bo nie pasuje w 100% do twojego ideału?

          Wiesz, ja też mam mały biust. I też mój facet jakby go spytać, jakie biusty mu
          się najbardziej podobają, to by powiedział, że duże (ostatnio przez 5 min. nie
          mógł przestać patrzeć na nową konstrukcję effuniaka w 80L ;)). I co z tego?
          Przecież mnie kocha i mu się podobam. Mi się najbardziej podobają szczupli
          faceci. Mój facet jest otyły. I bardzo mi się podoba, w sensie wyglądu. Uwierz,
          że to nie jest tak zero-jedynkowo, naprawdę. Głowa i biust do góry :)
          • princess_beauty Re: Upokarzające teksty - żalimy się 22.01.10, 17:57
            masz rację, po części - ale kolor włosów to inna rzecz, niz biust - który dla facetów jest powiązany z postrzeganiem nas - kobiet.
            Oni uwielbiają duże biusty.
            Mimo zapewnień, ze mój biust podoba się mojemu facetowi - bo jest MOIM BIUSTEM, ja wciąż pamietam jego słowa - cytuję : "Lubię duże biusty".
            I co mam sobie myśleć ? Ano myślę że dla kitu wciska mi, ze lubi mój biust, choc na prawde by chętnie mi go "wymienił" na większy...
            I gdyby miał do wyboru mnie z większym biustem i mnie z takim jaki mam teraz - wybrałby mnie z większym...

            To rodzi straszne kompleksy - gdybym miała faecta, który od początku szczerze mowilby mi, ze uwielbia male bisuty, czułabym się chyba pewniej.
            A wiedząc, ze moj lubi duze - a mój biust taki NIE JEST, czuję się dziwnie...
            • relapse Re: Upokarzające teksty - żalimy się 24.01.10, 18:08
              jeju, jak tak czytam Wasze problemy czy wypowiedzi to chce mi sie plakac i
              zamknac w jakiejs jaskini i nigdy z niej nie wychodzic na swiatlo dzienne ;( ja
              nie mam malego biustu ja go wogole nie mam, czuje sie z tym strasznie,
              chcialabym moc kupowac sobie rozne kobiece kompleciki, ubierac sie kobieco i
              czuc sie kobieta, mozecie mowic co chcecie ale biust jest atrybutem kobiety, to
              naprawde wazna czesc ciala.. ech :(
              • moniach_1 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 24.01.10, 19:39
                Ej, 65B to NIE jest brak biustu! No litości, dziewczyny, to jest tylko jedna
                część ciała. Kto ci broni kupować kobiece kompleciki? MOŻESZ je kupować, kupuj i
                będziesz wyglądać dobrze, pod warunkiem, że nie będziesz mieć w głowie ciągle
                "to nie dla mnie", "wyglądam głupio", "co ja sobie myślałam". Nie zapętlaj się w
                spirali nienawiści do swojego ciała.

                mozecie mowic co chcecie ale biust jest atrybutem kobiety, to
                > naprawde wazna czesc ciala.. ech :(

                Jest ważny, żeby wykarmić dziecko i pilnować jego zdrowia i dbać o jego stan (bo
                to część ciała, a ciało mamy tylko jedno). Funkcją biustu nie jest, żeby facet
                patrzył i dochodził do wniosku "O! Samica". Nawet jeśli tak to biologicznie
                działa, to nie musisz sprowadzać swojego biustu do takiego poziomu.

                A najbardziej mnie smuci część "mozecie mowic co chcecie", bo to znaczy, że ja
                tu piszę, próbuję wrzucić garść pozytywów, ale nie jestem ci w stanie pomóc :(
                • relapse Re: Upokarzające teksty - żalimy się 25.01.10, 17:54
                  Ja sobie nie wyobrazam jak mozna wygladac dobrze "z figura jakby cie ktos
                  splaszczyl w imadle", zadne ubrania nie leza dobrze na kims takim a co dopiero
                  kobiece ubrania. A staniki, nawet jesli gdzies udalo by mi sie kupic rozmiar 65B
                  i jesli nawet nie bylby mi za duzy to wlasciwie po co. Dla zasady? Moniach_1
                  dziekuje, ze chcialas mnie pocieszyc. Mimo tego, ze mam wrazenie ze mam
                  najmniejsze piersi na calym tym Lobby i nie jest to pocieszajace to jednak
                  dobrze sie tu z Wami czuje, jestescie fajne kobietki :]
    • ruta.dl Wiecej poduszkow niz cyckow 13.08.08, 10:22
      taki text uslyszal moj znajomy na plazy, od kobiety stojacej obok
      niego i poprawiajacej swoj biustonosz.
      Nie ma to jak samokrytyka :)
    • zielona.malpa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 11:21
      Ja w zasadzie nigdy nie byłam jakoś szczególnie poddana drwinom z
      powodu mojej figury. Czasami hojniej obdarzona przez naturę
      koleżanka coś tam zaczepnego powiedziała, typu "Ooo... nosisz
      dwójkę? To chyba ci w końcu trochę cycki urosły" - o kostiumie
      kąpielowym Calzedonia. Mój chłopak z czasów liceum kiedyś
      stwierdził, że mogłabym mieć większe. Dopiero mój obceny narzeczony
      i już wkrótce mąż uraczył mnie kilkoma tekstami, które zapadły mi w
      pamięć i, co tu dużo kryć, sprawiły przykrość. Kiedyś, gdy byliśmy
      razem w przymierzalni, gdzie ja mierzyłam sukienkę na wesele
      koleżanki i obawiałam się czy dopnę się w biuście, powiedział
      uspokajająco, że będzie okej, bo: "ty właściwie nie masz biustu".
      Rozmawialiśmy też swego czasu na temat operacji plastycznych i
      zapytał mnie co bym sobie zoperowała gdybym w ogóle wpadła na taki
      pomysł. Odparłam, że oczywiście piersi. Nie odwodził mnie od tego,
      ale też nie zachęcał. Mimo to strasznie się wtedy na niego
      wściekłam, właśnie dlatego, że nie odwodził. Jestem przekonana, że
      jemu podobają się większe piersi (choć nigdy mi tego nie
      powiedział), ale kocha mnie choć mam je niewielkie. Teraz, gdy
      jestem w ciąży, urosły z 65D na 65DD i on jest z tej zmiany bardzo
      zadowolony. Dopiero teraz ta część mojego ciała robi na nim
      prawdziwe wrażenie. Ciągle się do nich klei i przeżywa jakie są
      fajne :), a wcześniej jakby je troche ignorował. Ostatnio jego
      znajoma przekazała dla mnie swoje ciążowe rzeczy i zastanawialiśmy
      się czy będą pasowały. Stwierdziłam, ze bluzki pewnie tak, a on na
      to: "no tak, bo X też jest deska". Zareagowałam oburzeniem, na co
      zaraz się poprawił. Mimo to zrobiło mi się trochę przykro, ale
      szybko to olałam, bo wiem, że nie mówi tego by mnie zranić. Jest
      dość mało subtelny w swoich wypowiedziach bo pewnie nie zdaje sobie
      sprawy z tego jakie kiedyś miałam kompleksy i po prostu opisuje
      rzeczywistość taką jaka ona jest, a jest taka, że rzeczywiście z
      natury jestem płaska i dopiero w ciaży moje piersi zaczęły
      przypominać kobiecy biust.
      • morgen_stern Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 12:22
        Wiesz co, wybacz dosadność, ale twój facet to zwykłe chamidło..
        • megiddo0 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 12:26
          niestety zgadzam sie z morgen
          tez mam niewielki biust a od mojego chlopaka slysze same zachwyty
          moze porozmawiaj z nim i uswiadom mu jakie to jest dla ciebie
          nieprzyjemne?
          • morgen_stern Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 13:10
            Albo kup mu za małe gacie i na protesty odpowiedz radośnie: "ale po
            co, i tak tam nic nie masz..", a nastepnie uświadom mu (bo do
            niektórych samców naprawdę ciężko docierają takie rzeczy) że to, co
            poczuł to jest dokładnie to samo, co czujesz ty po jego beztroskich
            uwagach na temat biustu.
          • zielona.malpa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 13:36
            Przy najbliższej okazji powiem mu, żeby darował sobie te komentarze,
            bo mnie to denerwuje, z czego on najprawdopodobniej nawet nie zdaje
            sobie sprawy. Zachwytów jednak nie będę oczekiwać, bo mnie samej nie
            podoba się mój biust. Nie ma co sie oszukiwać-po prostu nie jest
            atrakcyjny. Mam natomiast inne, atrakcyjne części ciała i na ich
            temat słyszę ze strony faceta sporo zachwytów. Właściwie to ciągle
            słyszę zachwyty od niego na temat różnych aspektów mnie. Nie uważam
            też, że mój facet to "chamidło", nie ślini się na widok bardziej
            biuściastych dziewczyn i nigdy nie dał mi do zrozumienia, że moje
            piersi mu się nie podobają. One nie podobają się mnie i dlatego
            podejrzewam, ze jemu również. Ale to moje przypuszczenia. Teksty,
            które przytoczyłam były wypowiedziane raczej w formie żartu. Czuję
            się akceptowana i sądzę, że w gruncie rzeczy on nie podejrzewa
            nawet, że mój biust może stanowić powód głębokich kompleksów i że w
            ogóle czyms takim można się tak przejmować, poświęcać temu tyle
            uwagi i być szczególnie uwrażliwionym. Sam też bez ogródek mówi o
            swoich niedoskonałościach. To naprawdę wspaniały człowiek, a to, że
            kilka razy było mi przykro z powodu uwag dotyczących mojego biustu,
            wynika bardziej z moich kompleksów, a nie jego chamowatości.
            Uważam też, że grubym przegięciem jest wyrażanie się w ten sposób o
            osobie, której w ogóle się nie zna. Wątek służy temu by się wyżalić,
            więc się wyżaliłam, bo dla mnie przez chwilę stanowiło to jakiś
            powód do smutku, ale tak jak mówię-szybko to olałam, bo nie wynika
            to ze złej woli. To tak jakby powiedzieć, że mamy, ojcowie, bracia,
            siostry itd. niektórych dziewczyn stąd to chamidła, bo pozwalają
            sobie na podobne teksty.
            • morgen_stern Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 13:54
              No wybacz, ale prezedstawiłaś to w taki sposób, że nic innego nie
              przyszło mi do głowy. Trudno, żebym chwaliła takie zachowanie. o
              prostu nie wyobrażam sobie mówienia tak do kochanej osoby nawet w
              formie żartu zwłaszcza, że dotyczy do wrażliwej na krytykę części
              kobiecego ciała. Przykro mi, jeśli poczułaś się urażona. Następnym
              razem od razu zaznacz, że uwagi twojego faceta to właściwie twoja
              wina i będzie po sprawie, nikt go nie skrytykuje.
              • morgen_stern Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 13:58
                No a mówienie o kobiecie per "deska" to przecież taki żarcik tylko..
                My przecież właśnie takie teksty tu piętnujemy. Rozumiem, że go
                bronisz, bo go kochasz itd, ale przyjmij na klatę, że w tej kwestii
                do zbyt dobrze wychowanych to on nie należy i takie teksty są po
                prostu chamskie.
                • zielona.malpa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 14:10
                  No właśnie dlatego na tę "deskę" zareagowałam z oburzeniem, na co on
                  się natychmiast zreflektował.
                • zielona.malpa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 14:19
                  Ok, przyjmuję na mą płaską klatę, że mam faceta źle wychowanego
                  chama. Na szczęście nasze życie nie kręci się wyłącznie wokół moich
                  piersi, a raczej ich braku, ani w ogóle czyichkolwiek piersi i
                  dlatego wiem, że taka ocena nie jest sprawiedliwa. Swoim zachowaniem
                  w milionie różnych sytuacji mój facet dowiódł, że niezależnie od
                  rozmiaru mego biustu i tak kocha mnie najbardziej na świecie, a tę
                  jedną niefortunną wypowiedź o "desce" jestem w stanie mu wybaczyć.
                  Każdy czasem palnie coś nieprzemyslanego nie biorąc pod uwagę, ze
                  komu innemu może to sprawić przykrość.
                  • morgen_stern Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 14:31
                    zielona.malpa napisała:

                    > Ok, przyjmuję na mą płaską klatę, że mam faceta źle wychowanego
                    > chama.

                    I pierwsza, i druga część zdania jest zbędna. Weź głęboki oddech i
                    daj na luz ;-)
                  • julka_elka Re: Upokarzające teksty - żalimy się 06.12.08, 01:41
                    To ja też się wyżalę. Przez wiele lat miałam ogromny kompleks
                    związany z biustem. Zawsze najmniejszy w klasie...Chlopcy w
                    podstawówce wymyślali 100 rzeczy płaski jak ... ... (tu moje imie i
                    nazwisko), a ja wracałam do domu spłakana. W liceum też się nie
                    obywało bez komentarzy, niby tylko żarty ale jednak. Nawet tata się
                    czasem podśmiewał "Biust?Jaki biust?Przecież ty nie masz!". Takie
                    rzeczy naprawdę głęboko siedzą w psychice. Ale mam cudownego faceta
                    i to naprawdę leczy...może jeszcze nie do końca, ale jest na bardzo
                    dobrej drodze. Nie dajmy się złym wspomnieniom! Małe cecki górą!!! :D
                • dosed Re: Upokarzające teksty - żalimy się 27.06.09, 21:29
                  Do czasu gdy nie usłyszałam pierwszych przytyków ze strony płci męskiej nie
                  byłam świadoma swych "braków". Gdy zwróciłam na to uwagę, wpadłam w potężne
                  kompleksy i słyszałam złośliwe komentarze coraz częściej. W pewnym momencie
                  zrozumiałam że są to komentarze niedojrzałych chłopców(btw. pech chciał, że
                  pierwszy był od chłopaka w którym się kochałam za zabój) i przestałam się tym
                  zadręczać : ) Dzisiaj odnalazłam Wasze forum i wyzbyłam się resztek tego
                  paskudztwa jakim są kompleksy :)

                  a zdarzały się :
                  przede wszystkim "płaska", "deska", no i od przyjaciela płci męskiej, który jest
                  dość umięśniony, "mam większe od ciebie"(do dziś to powtarza, nie wiem czemu
                  sprawia mu to taką radość ; > ). No i pełno różnych, nie do spamiętania.
              • zielona.malpa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 14:07
                W swojej pierwszej wypowiedzi napisałam, że on nie mówi tego by mnie
                zranić, bo pewnie nie podejrzewa nawet, że z powodu biustu miałam
                kiedyś wielkie kompleksy. Sądzę, że w wielu przypadkach (o ile nie w
                większości) poczucie przykrości i urazy z powodu tekstów dot.
                naszych piersi wynika właśnie z naszych kompleksów i
                przewrażliwienia. Nie mówię tutaj o tekstach rzucanych przez kolegów
                czy koleżanki i to w towarzystwie, bo to naprawdę jest chamstwo, ale
                my jesteśmy ze sobą naprawdę bardzo blisko, już wkrótce staniemy się
                rodziną i akurat w przypadku mojego faceta jego uwagi mają charakter
                podobny do uwag wygłaszanych przez np. rodziców. Gdy mojej mamie
                zdarzyło się napomknąć coś o braku mojego biustu też nie było mi
                miło, a wiem pzecież że nie chciała mnie urazić.
                • morgen_stern Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 14:29
                  Bo niestety bardzo często można się przekonać, jak bezmyślni są
                  ludzie. Często to naprawdę nie jest zła wola, ale kompletny brak
                  wyobraźni i empatii, a jak dołożysz do tego własne kompleksy, a w
                  związku z tym przewrażliwienie to już jest mogiła.

                  Tak swoją drogą to jeśli piersi nie są jakoś znacząco zdeformowane
                  (np. po porodach), a tylko małe, to nie rozumiem jakoś tych
                  kompleksów.. Przejmowałam się tym jako nastolatka, a teraz? Małe
                  piersi mogą być takie ładne, nadają figurze lekkości i
                  dziewczęcości. I duży, i mały biust mają swoje niezaprzeczalne
                  uroki ;-) i kiedy się w to naprawdę uwierzy od razu lepiej się żyje
                  i cieszy sobą.

                  A nawet jeśli chodzi o te "poporodowe" piersi - nie dajmy się
                  zwariować, nie jesteśmy chodzącymi cyckami, a piersi przeciętnej
                  kobiety mocno odbiegają od podrasowanych komputerowo lub
                  operacyjnie "ideałów" w filmach czy na zdjęciach. Normalna kobieta
                  miewa cellulit, wcale nie idealne piersi, rozstępy i może być
                  piękna.
                  Notabene byłam kiedyś z kobietą, która miała mały i zniszczony
                  porodami biust i rozstępy, a ja i tak uważałam ją najpiękniejszą ;-)
                  ech, nadal tak uważam :P
                  • pierwszalitera Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 14:34
                    morgen_stern napisała:

                    Normalna kobieta
                    > miewa cellulit, wcale nie idealne piersi, rozstępy i może być
                    > piękna.
                    > Notabene byłam kiedyś z kobietą, która miała mały i zniszczony
                    > porodami biust i rozstępy, a ja i tak uważałam ją najpiękniejszą ;-)
                    > ech, nadal tak uważam :P

                    No bo piękno leży w oczach patrzącego. :-)))
                    • morgen_stern Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 14:36
                      Oj tak ;-)
                  • zielona.malpa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 14:45
                    Ja się już tak bardzo nie przejmuję małością swoich piersi.
                    Przejmowałam się strasznie jako nastolatka właśnie. Teraz pogodziłam
                    się z ich wyglądem i rozmiarem, bo nie mam na to wpływu, a po co
                    sobie życie notorycznie zatruwać. Nie zmienia to jednak faktu, że
                    trochę zazdroszczę kobietom z ładnym, proporcjonalnym do całej
                    figury biustem.
                  • plica Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 23:20
                    to taki forumowy coming out ? :)
                    • morgen_stern Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.08.08, 23:35
                      Niee, już się odbył, ale dawno i nie na tym forum ;-)
                      • plica :)) 13.08.08, 23:37

                • turzyca Re: Upokarzające teksty - żalimy się 14.08.08, 19:21
                  zielona.malpa napisała:

                  > W swojej pierwszej wypowiedzi napisałam, że on nie mówi tego by mnie
                  > zranić, bo pewnie nie podejrzewa nawet, że z powodu biustu miałam
                  > kiedyś wielkie kompleksy.

                  Ja zapowiedzialam wprost, ktore tematy sa drazliwe. Owszem to glupie, i
                  zazwyczaj w ogole nie zwracam uwagi, ale jak mam podly nastroj i nie mam sily
                  zachowywac sie rozsadnie, to nie ma sensu ze mna poruszac niektorych tematow, bo
                  skonczy sie albo awantura albo placzem. Ani jedno ani drugie nie jest przyjemne,
                  wiec po prostu trzeba pomyslec, zanim sie wyglosi zbedna krytyczna uwage. Wiem,
                  ze to ostre postawienie sprawy, ale sa tematy tak dotkliwe, ze nie umiem sie
                  bronic racjonalnie. I nie ma o czym dyskutowac.
                  Odwdzieczam sie tym samym i grzecznie nie depcze po cudzych odciskach.


                  Sądzę, że w wielu przypadkach (o ile nie w
                  > większości) poczucie przykrości i urazy z powodu tekstów dot.
                  > naszych piersi wynika właśnie z naszych kompleksów i
                  > przewrażliwienia. Nie mówię tutaj o tekstach rzucanych przez kolegów
                  > czy koleżanki i to w towarzystwie, bo to naprawdę jest chamstwo, ale
                  > my jesteśmy ze sobą naprawdę bardzo blisko, już wkrótce staniemy się
                  > rodziną i akurat w przypadku mojego faceta jego uwagi mają charakter
                  > podobny do uwag wygłaszanych przez np. rodziców. Gdy mojej mamie
                  > zdarzyło się napomknąć coś o braku mojego biustu też nie było mi
                  > miło, a wiem pzecież że nie chciała mnie urazić.

                  Nawet jesli sie nie ma kompleksow na jakims punkcie, to i tak to nie uzasadnia
                  chamskich uwag. A powiedzenie o kims per deska jest chamskie. Mozna powiedziec,
                  ze ciuchy po kolezance beda pasowac, bo macie podobne figury, czy ona tez nie
                  jest nadmiernie obdarzona przez nature - moge stworzyc naprawde dluga liste
                  uprzejmych zamiennikow. Mozna powiedziec, ze sie dopniesz w kiecce bez
                  dodatkowego upokarzajacego komentarza.
                  Holender, nawet uwage o tym, ze powinno sie schudnac i nam na tym schudnieciu
                  zalezy, mozna powiedziec tak, zeby bylo krytyka wylacznie konstruktywna, bez
                  grama krytykanctwa czy odrobiny upokarzania. Trzeba tylko myslec, a nie walic co
                  nam slina na jezyk przyniesie.
                  • evolet Re: Upokarzające teksty - żalimy się 14.08.08, 19:34
                    turzyca napisała:
                    > Holender, nawet uwage o tym, ze powinno sie schudnac i nam na tym
                    schudnieciu
                    > zalezy, mozna powiedziec tak, zeby bylo krytyka wylacznie
                    konstruktywna, bez
                    > grama krytykanctwa czy odrobiny upokarzania. Trzeba tylko myslec,
                    a nie walic c
                    > o
                    > nam slina na jezyk przyniesie

                    dokładnie. ja mam 179cm wzrostu, nie mam jakichś kompleksów na tym
                    tle, chodzę na szpilkach 8cm, ale pare osób z mojego otoczenia
                    uwielbia mi wypominać, jaka jestem wysoka. oni z tym mają problem,
                    nie ja, w ogóle najczęściej są to faceci niżsi albo mojego wzrostu,
                    ale jeszcze trochę i się zacznę zastanawiać, czy może faktycznie nie
                    powinnam się przejmować albo nie wiem, uciąć sobie nóg do kolan. jak
                    kobieta wkłada szpilki to jej się mówi, że ma boskie nogi, a nie, że
                    wszystkich facetów dookoła wpędzi w kompleksy kurde no.
                    • madzi1 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 14.08.08, 20:26
                      To ja mam na odwrót... Jestem malutka, mam 154cm wzrostu i jest to
                      ostatnia rzecz w moim wyglądzie na punkcie której mogłabym mieć
                      kompleksy. Po prostu lubie siebie taką małą i już.
                      Zawsze kupuję płaskie buty, bo na obcasie nie bardzo lubie. Poza tym
                      zawsze wszystko robię na ostatnią chwilę, a potem się spieszę, buty
                      na obcasie za bardzo mnie spowalniają ;)
                      Przy kupowaniu butów zawsze słyszę od mojej matki czy ciotek, że
                      powinnam sobie kupować jakieś na obcasie żeby być większa. Jejuuu
                      jak mnie to wkurza!!
                      Yyy no to ten wywód był po to, żeby ci powiedzieć, żebyś nie
                      słuchała chamskich uwag na temat wzrostu tylko na złość tym
                      wszystkim zazdrośnikom zakładaj szpilki i machaj im przed nosem
                      swoimi długimi nogami :D A jak jakiemuś facetowi przeszkadza twój
                      wzrost tzn że ma problemy ze swoją męskością, dlatego nie czuje się
                      przy tobie pewnie i dlatego słyszysz takie teksty. Facet pewny
                      siebie nawet jak kobieta przewyższa go o głowe nie będzie miał z tym
                      problemu. O!
                      • evolet Re: Upokarzające teksty - żalimy się 14.08.08, 20:31
                        ja dochodzę do wniosku, że pewna grupa ludzi uwielbia leczyć swoje
                        kompleksy na innych. szczupła figura - źle, kobieca - źle, wysoka -
                        źle, niska - źle, mały biust - źle, duży biust - źle, jedna ręka -
                        źle, trzy głowy - źle. no po prostu niektórym chyba się nie da
                        dogodzić!;)
                        całe szczęście wątki o miłych komentarzach pokazują, że jest też
                        druga strona medalu i chyba pozytywów jest więcej:)
                        • malagracja Evolet, chyba znasz moja matke? 14.08.08, 21:51
                          Jakbym czytala jej opis.
                          • evolet Re: Evolet, chyba znasz moja matke? 14.08.08, 22:00
                            Moja to tylko w zęby ludziom zagląda. A wcale się tym zawodowo nie zajmuje.
                            Męczące to bywa. I nadal się nie mogę przyzwyczaić, jak mnie znienacka
                            triumfalnie dopadnie: widziałaś? widziałaś? ha!
                            Ja lubię pomalkontencić, ale ofiarą zazwyczaj pada mój brak wakacji, za krótka
                            doba i pusta lodówka;P
                      • amentowa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 14.08.08, 22:29
                        alez to wszystko jest zabawne, a ja (choc ogolnie lubie swoj wysoki wzrost) czasem zazdroszcze takim mniejszym niewiastom, ze maja wiekszy wybor obuwia, ze moga sobie biegac w tych zajebiaszczych wypasionych szpilkach na 10 cm obcasie. A Ty tu piszesz, ze nie lubisz..........
                        • turzyca Re: Upokarzające teksty - żalimy się 15.08.08, 01:27
                          Jesli Cie to pocieszy - zazwyczaj nie moga, chyba ze w ramach odchylki maja
                          niesamowicie duze stopy jak na swoj wzrost. Ja dla odmiany mam niesamowicie male
                          i swietnie wiem, ze 10 cm obcasu, jak sie ma ledwo 22,5 cm stopy, jest nie do
                          ustania, o chodzeniu nie mowiac. A korci mnie strasznie, bo Luby jest 25 cm
                          wyzszy wiec moge sobie pozwolic na wszelkie szalenstwa obcasowo-koturnowe.

                          Zajrzyj na "duze kobietki" - linkowalam tam do strony zbierajacej informacje dla
                          wysokich. Szpilki w rozmiarze 48 tez sa produkowane. :)
                          • amentowa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 15.08.08, 21:09
                            haha .... az takich duzych stop nie mam, ale dzieki za informacje. Chociaz dzis pewien starszy pan nazwal mnie Giant, haha bardzo mnie to rozsmieszylo. A moj chlopak tylko pare cm wiekszy, zawsze chcialam miec wyzszego i bruneta i bardziej takiego intelektualiste....ale coz milosc jest slepa najwidoczniej
          • moniaweg Re: Upokarzające teksty - żalimy się 02.01.10, 20:49
            Ja kilka lat temu u ginekologa, a dokladnie Pani Dr, podczas
            rutynowego badania piersi dowiedzialam sie, ze mam niedorozwoj
            piersi...Moj rozmiar 65DD. Wtedy nosilam 70 A/B (przed
            uswiadomieniem :).
            Moja kolezanka z bujnym biustem lubi podkreslac, ze nic nie mam w
            biustonoszu lub mam sliweczki. Kiedys takie teksty bardzo mnie
            bolaly, teraz smiesza - kolezance wielki biust opadl, a mi moje
            jabluszka stercza jak u nastolatki :)))
      • plica ja jednego nie rozumiem 13.08.08, 23:16
        po co Ci chlopak, ktoremu sie nie podobasz? (moze nie cala, ale fragment)
        • kizombalover Re: ja jednego nie rozumiem 14.08.08, 11:24
          No właśnie, też bym chciała to wiedzieć?
          Przecież nie chodzi o to, żeby idealizować partnera / partnerkę, ale nie robić
          przykrości komentarzami na temat części ciała, które dana osoba i tak uważa za
          niedoskonałe. Bo po co? Wiem, że mam mały, po co mi to mówić?
          Stwierdzam, że przez wiele lat sama sobie robiłam krzywdę, żaląc się wszystkim
          dookoła, że mam taki mały biust, że mi brzuch bardziej wystaje niż on. Jednak
          moja kochana (najbliższa) rodzina NIGDY nie zdołowała mnie jakimkolwiek durnym
          komentarzem. Mama to wręcz mówiła, że chciałaby mieć taki mały, bo sama miała
          bardzo duży, i widziałam, jak się męczyła (staniki od gorseciarki, heh, jeden
          mam do dziś, miska niewiele większa od mojej, tylko obwód gigant).
          • maith Kizombalover 14.08.08, 16:06
            Kizombalover, ale to Twoja mama ma duży biust, czy obwód?
            Bo jak biust, to to miska powinna być znacznie większa, a nie obwód.
            Jakby co to odeślij mamę na LB :)
            • kizombalover Re: Kizombalover 15.08.08, 22:12
              Mamunia miała duży biust, obwód raczej nie.
              Niestety, na odsyłanie Jej do LB jest za późno, o pół roku ;-(
        • jane_austen A ja czegoś innego! 14.08.08, 21:37
          Ja nie rozumiem czegoś innego: dlaczego tak dużo osób rzuciło się na
          tę biedną dziewczynę - a raczej na jej partnera? Jak można oceniać
          osobę znając tylko kilka jej słów? Jak można atakować ciągle tego
          faceta? Wyrazić wątpliwość czy pewne słowa zostały odpowiednio
          dobrane - tak, ale nazywać kogoś chamem - nie! Przecież na wartość
          tego człowieka i jego uczucia nie składa się tylko tych kilka
          niefortunnych słów! I jeszcze ciągnięcie tej beznadziejnej dyskusji -
          udowadnianie na siłę, że on na pewno jest chamem, bo powiedział to
          i to, nie ważne co robił przez całe życie! Jak ma się czuć ta
          dziewczyna (w ciąży, o ile dobrze przeczytałam gdzieś na forum),
          kiedy ktoś tak bezpodstawnie obraża jej partnera, którego ona kocha
          i zna jego wady i zalety? Musi się tutaj użerać. Jak Wy byście się
          czuły, gdyby ktoś napisał takie bzdury o kimś Wam najbliższym? Tak
          łatwo oceniacie? Tyle się pisze o mężczyznach, że ciągle muszą
          palnąć coś bez zastanowienia, a okazuje się, że kobiety im w tym nie
          ustępują.
          • pierwszalitera Re: A ja czegoś innego! 14.08.08, 21:57
            Widzisz, to może szczegół i nie znamy faktycznie całokształtu faceta, może jest nawet całkiem fajnym gościem, ale życie składa się niestety ze szczegółów, a takich jak w przykładzie się właśnie nie toleruje. Poza tym ja bym chyba wolała, by ktoś otworzył mi na chamstwo mojego partnera oczy, bo co mam z tego, że idealizuję sobie piękne uczucie? Jeżeli potrafię z tym żyć, to w porządku, ale może można coś zawczasu zmienić? A czasem to nawet lepszy brutalny koniec, niż brutalność bez końca.
            • jane_austen Re: A ja czegoś innego! 14.08.08, 22:44
              Koniec z powodu kilku komentarzy? Facet coś głupio palnął i ona ma go od razu
              zostawić? Nie wiem, może ja jestem za młoda, czegoś nie rozumiem... Możecie
              myśleć, że za ostro reaguję, ale dla mnie to kompletny absurd.
              • pierwszalitera Re: A ja czegoś innego! 14.08.08, 23:07
                Jej, ty to wszystko bierzesz tak dosłownie? ;-) Naturalnie nie musi go zostawiać z powodu głupiego komentarza, ale nie musi też takich komentarzy tolerować tylko dlatego, że akurat jest zakochana i na dodatek w ciąży. I skoro młoda jesteś, to może nie wiesz jeszcze, że przymykając oczy na takie rzeczy teraz, nie robi sobie wielkiej przysługi na przyszłość, bo kto wie, czym taki facet przywali jej później, gdy pierwsza miłość między nimi przeminie. Życie to nie bajka, rozejrzyj się dookoła. Najpierw musimy zadbać o swoją godność, a dopiero potem o samopoczucie faceta. ;-)
                • jane_austen Re: A ja czegoś innego! 15.08.08, 12:25
                  Ok, ja się już nie wypowiadam, choć miałabym jeszcze wiele do
                  powiedzenia w tym temacie, ale dam sobie już spokój. To nie jest
                  wątek na takie dyskusje, te komentarze i tak pójdą do wykasowania.
                • zielona.malpa Pierwszalitero zastanów się co Ty wypisujesz!!!!!! 19.08.08, 11:26
                  Pierwszalitero, po pierwsze nie jestem w ciąży "na dodatek".
                  Decydując się na dziecko wiedziałam co robię i z kim, więc nie
                  próbuj insynuować, że jestem zaślepiona, "akurat zakochana",
                  idealizuję faceta i pech chciał, że na dodatek jestem w ciaży z
                  takim chamem. Jestem dorosłą kobietą z ustabilizowanym od lat życiem
                  osobistym. Czy uważasz, że Twoje insynuacje idą w parze z moją
                  godnością? Bo ja uważam, że nie i to co napisałaś było chamskie. Po
                  drugie, pierwszlitero, jakim prawem piszesz, że nie wiadomo czym
                  jeszcze mi przywali kiedy pierwsza miłość między nami minie? Skąd
                  wiesz jak długo jesteśmy razem?! Dla Twojej informacji - pierwszą
                  miłość mamy już daaaawno za sobą i naprawdę już dawno przestaliśmy
                  się wzajemnie idealizować, bo znamy się jak łyse konie łącznie z
                  wadami i zaletami. Więc proszę, bądź łaskawa nie robić ze mnie
                  niedoświadczonej, nieszczęsnej, "akurat zakochanej" dziewuchy w
                  ciąży z jakimś chamem. Jak możesz w ogóle pisac, że nie wiadomo
                  czym "taki facet" przywali mi później!!! Zastanów się!!! Z powodu
                  tego, że zauważył mój brak biustu i wypowiedział to spostrzeżenie na
                  głos uważasz, że mogę spodziewać się jakichś strasznych ciosów w
                  przyszłości? Zdecydowanie przesadziłaś.
                  • pierwszalitera Re: Pierwszalitero zastanów się co Ty wypisujesz! 19.08.08, 12:59
                    Każdy rozumie moje słowa jak chce, ale twoja interpretacja nawet mnie zaskoczyła. Wydawało mi się, że piszę ogólnie o teoretycznie możliwym scenariuszu, a nie analizowałam twojego specjalnego związku, o którym nie mam pojęcia. Widocznie jednak dotknęłam jakiegoś słabego punktu u ciebie, bo byś nie reagowała tak gwałtownie. Na drugi raz nie rób z siebie biedactwa i nie wypisuj słownych wpadek swojego wspaniałego faceta, skoro nie potrafisz znieść komentarzy i ewentualnych, wysuwających się z tego konkretnego przykładu insynuacji. Jak wywala się publicznie wyrywkowe intymności z prywatnego życia, to trzeba się i z tym liczyć. Bo czego się spodziewałaś? I nie ja pierwsza użyłam tu słowa chamstwo. Może powinnaś jeszcze raz i bez emocji przeczytać całą dyskusję na temat swojego wpisu i wyciągnąć konstruktywne wnioski dla swojego związku. Życzę ci w nim dużo miłości i wzajemnego poważania.
                    • zielona.malpa Re: Pierwszalitero zastanów się co Ty wypisujesz! 19.08.08, 13:44
                      W żadnym razie nie robiłam z siebie biedactwa!!! Sądziłam, że wątek
                      został stworzony po to, by można się w nim wyżalić z sytuacji, w
                      których poczułyśmy się dotknięte, więc się wyżaliłam (a może
                      publicznie wywaliłam intymności?), WYRAŹNIE przy tym zaznaczając, że
                      szybko przestałam się tym wszystkim przejmować, bo wiem, że nie ma
                      czym tak naprawdę, ponieważ w gruncie zeczy to błahostka, a ja czuję
                      się akceptowana. Miałam wrażenie, że akurat to forum służy głównie
                      temu by móc się wymieniać informacjami i wzajemnie sobie pomagać, a
                      nie temu, by z wypowiedzi innych osób wyciągać wnioski, które w
                      żaden sposób z nich nie wynikają i snuć takie insynuacje, na jakie
                      Ty sobie pozwoliłaś. I nie pisz teraz, że udzielając się na tym
                      forum powinnam liczyć się z tego rodzaju uwagami, bo wybacz, ale to,
                      że piszemy na forum nie upoważnia Cię, by napisać, że należy mi
                      otworzyć oczy, bo jestem akurat zakochana, zaślepiona i NA DODATEK w
                      ciąży. Odnosiło się to stricte do mnie. Owszem, dotknęłaś słabego
                      punktu, bo po prostu nie spodziewałam się, że na podstawie tych
                      kilku zdań, które napisałam, ktoś może napisac coś takiego. Nawet na
                      forum można zachowywać się na poziomie, a nie wypisywac takie rzeczy
                      o osobach, których się kompletnie nie zna! Gdybym przypuszczała, że
                      z mojego wpisu wyniknie tego rodzaju debata to oczywiścnie nigdy bym
                      go nie zamieściła, jednak nawet przez myśl mi nie przeszło, że tak
                      się to skończy.
                      • pierwszalitera Re: Pierwszalitero zastanów się co Ty wypisujesz! 19.08.08, 14:44
                        zielona.malpa napisała:

                        Miałam wrażenie, że akurat to forum służy głównie
                        > temu by móc się wymieniać informacjami i wzajemnie sobie pomagać


                        Pomaganie, to nie tylko głaskanie po główce. I zejdź do parteru. "Akurat zakochana" itp. odnosiło się do przedmówczyni, która pisała u ciąży o ciebie. Mnie chodziło o to, że miłość i szczególny stan jak ciąża, nie pozwalają czasem dostrzec nam problemów, które mogą się na nas zemścić. I jeżeli sobie przypominam, to napisałam, że JA wolałabym, by zwrócono mi uwagę na chamstwo mojego partnera. Ale nie chce mi się argumentować, bo cokolwiek napiszę, będziesz czuć się obrażona. Niektórzy już tak mają, wszędzie widzą osobistą obrazę. I nawet nie zauważyłaś w tym swoim oburzeniu, że chodziło właśnie o twoją godność. Tak bardzo utożsamiasz się ze swoim facetem i związkiem, że straciłaś już samą siebie? Przecież chamskie odzywki twojego (jakiegokolwiek) faceta nie mają nic wspólnego z twoją wartością. A tak naprawdę, to nie mam pojęcia co mi wyrzucasz i o jakim poziomie piszesz. To jest forum publiczne i przez każdego inaczej rozumiane. Dla mnie na przykład ciepłe kluski i wszechobecna harmonia nie są stanem koniecznym. Nie użyłam jednak wobec ciebie żadnego obraźliwego epitetu, więc daj mi spokój.
                  • beauty-gosiek Re: Pierwszalitero zastanów się co Ty wypisujesz! 19.08.08, 14:31
                    zielona.malpa napisała:
                    > Z powodu tego, że zauważył mój brak biustu i wypowiedział to spostrzeżenie na
                    głos uważasz, że mogę spodziewać się jakichś strasznych ciosów w przyszłości?

                    Mój mąż też wiele razy palnął coś na temat mojego wyglądu (w stylu: uda masz za
                    grube, przytyłaś i takie tam) ale jak szczerze z nim pogadałam to okazało się że
                    on chciał w ten sposób pomóc mi wyleczyć kompleksy, myślał że jak powie coś
                    żartobliwie (bo to nie było chamskie czy ironiczne ale w żartach) to ja nauczę
                    się żartować z siebie, ze swoich kompleksów i w końcu je zaakceptuje.
                    O dziwo, podziałało. dziś potrafię szczerze się śmiać przed mężem że jestem
                    grubaską albo ze mam cycki jak uszy spaniela, a jemu moje niedoskonałości wcale
                    nie przeszkadzają :)
                    Dlatego sądzę ze u ciebie jest podobna sytuacja, na pewno twój narzeczony nie
                    jest chamem tylko sobie niewinnie żartował myśląc ze albo nie masz kompleksów
                    albo ze nauczysz się je akceptować kiedy on będzie sobie z nich żartował.
                    Pozdrawiam, dużo dobrego :)
          • zielona.malpa Dzięki jane_austen 19.08.08, 11:05
            Napisałaś dokładnie to, co ja myślę na ten temat. Niezależnie od
            tego jak bardzo jesteś młoda, dokładnie rozumiesz w czym rzecz. I
            dziwi mnie bardzo, że tyle osób tutaj, na tym forum, uzurpuje sobie
            prawo do tego, by twierdzić, że jestem zaślepiona miłością,
            idealizuję chama itd. no i oczywiście powinnam sończyć z nim jak
            najszybciej bo nie wiadomo czym jeszcze mi dowali. To absurdalne i
            kompletnie chore!!!! Przecież Wy W OGÓLE mnie ani jego nie znacie,
            nie wiecie kim jesteśmy, jak długo jesteśmy razem i ile razem
            przeszliśmy, ile on dla mnie zrobił dobrego i ile razy udowodnił, że
            na mnie zasługuje w 100%!!! Skoro zdecydowałam się żyć z nim i mieć
            z nim dziecko to chyba logiczne, że muszę mieć do niego zaufanie.
            Mam wrażenie, że osoby, które pisały te wszystkie komentarze są
            strasznie niedojrzałe, skoro tak łatwo przychodzi im oceniać w taki
            sposób kogoś, o kim nic tak naprawdę nie wiedzą i jeszcze twierdzić,
            że jestem zaślepiona i należy otworzyć mi oczy. To, że kilka razy
            zrobiło mi się przykro z powodu głupiego tekstu rzuconego bez
            zastanowienia, nie uzasadnia zniszczenia wspaniałego związku, bo w
            tym związku jestem po prostu szczęśliwa. I absolutnie nie jestem
            niczym zaślepiona. Trochę już w życiu przeżyłam i wiem co jest ważne
            oraz jak odróżnić ziarno od plew. Sama również nie jestem idealna i
            również kilka razy zdarzyło mi się palnąć wobec swojego mężczyzny
            głupstwo i to znacznie większego kalibru. Tak po prostu czasami
            bywa, co wcale nie musi przekreślać wartości człowieka.
            • jane_austen Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 12:23
              Nie ma za co, po prostu uważam, że to, co niektórzy tutaj napisali
              jest absurdalne. Mogę się dalej rozpisywać na ten temat, ale to
              chyba nie ma już sensu.
              • blizniaki14 Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 12:51
                jestem z wami od niedawna,ale od jakiegoś czasu na forum robi się nieprzyjemnie
                :( niektórzy tylko krytykują innych i tyle...
                a z tymi tekstami o twoim narzeczonym to już przesada!!!
                • morgen_stern Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 14:44
                  Widzisz, a dla mnie zdrową przesadą jest słuchanie od swojego
                  narzeczonego czy męża bezmyślnych tekstów na temat Pewnej Części
                  Mojego Ciała. Zdania na ten temat nie zmieniłam. Ja rozumiem, że na
                  forum generalnie przestrzegamy zasad kultury, ale swoje zdanie
                  wyrazić też chyba można?

                  Należę do osób, które i w realu i w necie na pewnym poziomie
                  zbulwersowania bywają obcesowe - zdecydowanie nie czuję się dobrze w
                  roli łagodnej pocieszycielki. Krótko mówiąc, gębę niewyparzoną mam i
                  ją otwieram i taka już moja uroda. Najwyżej dostanę zakaz
                  wypowiadania się na LM i LB - przeżyję i to ;-)

                  A reakcja dziewczyny, o którą jest ta sprzeczka przypomina mi
                  rozmowy z niektórymi żonami psioczącymi na mężów - raczej chodzi o
                  to, żeby ona się wypsioczyła i wygadała, a ty masz potakiwać
                  cierpliwie główką, bo jak tylko wypowiesz na temat gościa swoje
                  zdanie u małżonki włącza się święte oburzenie - "bo on tak naprawdę
                  jest wspaniały, a ty go w ogóle nie znasz i źle oceniasz!".
                  Trzeba było mnie uprzedzić, to bym zmieniła taktykę, no nie
                  zrozumiałam intencji dziewczyny ;-)
                  • pierwszalitera Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 14:49
                    morgen_stern napisała:

                    > A reakcja dziewczyny, o którą jest ta sprzeczka przypomina mi
                    > rozmowy z niektórymi żonami psioczącymi na mężów - raczej chodzi o
                    > to, żeby ona się wypsioczyła i wygadała, a ty masz potakiwać
                    > cierpliwie główką, bo jak tylko wypowiesz na temat gościa swoje
                    > zdanie u małżonki włącza się święte oburzenie - "bo on tak naprawdę
                    > jest wspaniały, a ty go w ogóle nie znasz i źle oceniasz!".
                    > Trzeba było mnie uprzedzić, to bym zmieniła taktykę, no nie
                    > zrozumiałam intencji dziewczyny ;-)

                    Kurczę, że też na to nie wpadłam. Trzymałabym też gębę na kłódkę. ;-)
                    • zielona.malpa Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 15:12
                      Już naprawdę nie chce mi się dalej na ten temat dyskutować, więc na
                      zakończenie napiszę, że to jest forum dot. małych biustów i
                      staników, które do tych biustów pasują. Jakbym chciała napsioczyć na
                      faceta to napisałabym na FK, czy innym tego typu. Temat wątku
                      dotyczy wypowiedzi odnoszących się do naszego biustu, które nas
                      dotknęły i mój post również dotyczył dokładnie wskazanych
                      wypowiedzi. Na pewno nie było moim celem psioczenie na mojego
                      osobistego narzeczonego i oczekiwanie, że ktoś mnie pocieszy. Mnie
                      nie trzeba pocieszać, bo mam się bardzo dobrze. Po prostu
                      podzieliłam się z innymi użytkowniczkami swoimi odczuciami w sprawie
                      kilku konkretnych komentarzy i to wszystko. Nigdy bym nie
                      przypuszczała, że ktokolwiek na takiej podstawie zacznie oceniać
                      mnie i mój związek i to w dodatku wyciągając tak dalece idące
                      wnioski, łącznie z tym, że zatraciłam siebie i tym podobne absurdy.
                      Dla mnie to niewiarygodne.
                    • jane_austen Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 15:14
                      Wypsioczenie? Aha. Myślałam, że ten wątek jest od tego, żeby pisać o
                      przykrych dla kogoś komentarzach. Nie na kogoś "psioczyć". I każdy -
                      nawet mąż, narzeczony, itd. - może czasami urazić kobietę. Tam,
                      gdzie przebywają razem przez większość czasu dwie osoby, to
                      nieuniknione. Ciągle się ścierają - to chyba oczywiste. I po to jest
                      ten wątek, żeby napisać o swoich odczuciach, podzielić się nimi. Ale
                      nie po to, żeby wypowiadać się na temat kogoś, kogo się wcale nie
                      zna. Wydać błyskawiczny osąd, bez zastanowienia. No i po co te
                      kłótnie? Skoro ta, którą chcecie "uświadomić", wyraźnie dała do
                      zrozumienia, że nie życzy sobie komentarzy na temat jej
                      narzeczonego, to dajcie jej już spokój. Niech w Waszej pamięci na
                      zawsze pozostanie chamem i tyle. Amen.
                      • morgen_stern Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 15:19
                        A ja jeszcze proponuję lekkie spuszczenie z tonu, bo wasze oburzone
                        reakcje chyba jednak przekroczyły punkt krytyczny.. Skoro to nie
                        jest dla dziewczyny problem, to skąd taka gwałtowna reakcja na to,
                        co sobie jakaś obca laska na forum wypisuje? Chyba jednak trochę
                        niespółmierna do tego, co napisałam.
                        I raczej nad tym radziłabym się zastanowić. Trochę dystansu do
                        siebie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Pozdrawiam.
                      • pierwszalitera Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 15:26
                        To piszcie do pamiętnika z różową wstążeczką! Nikt nie będzie czytał, nikt nie będzie nic złego myślał, nie będzie odpowiadał, nie będzie się wypowiadał, nie będzie nieporozumień, nie będzie dyskusji. Finito! ;-)
                        • jane_austen Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 16:42
                          Żałosne?
                          • stary_dywanik Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 16:54
                            Miłe panie, wydaje mi się, że ta dyskusja w niewłaściwą stronę
                            poszła. Dbajmy o przyjazny charakter forum bez użycia nożyczek.
                            • jane_austen Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 16:57
                              Masz rację, przepraszam, że nie ugryzłam się w język. To nie miejsce
                              na takie kłótnie, i na kłótnie w ogóle. Uznajmy, że dyskusja jest
                              skończona.
                            • amentowa Re: Dzięki jane_austen 19.08.08, 17:11
                              e tam poklocic tez sie czasem trzeba, przynajmniej jest ciekawiej na forum ;). A tak na serio to mysle, ze zarowno Zielona malpa, Jane
                              Austen, jak i Pierwsza Litera i inne dziewczyny maja swoje racje. W zasadzie to rozumiem i jedne i drugie. Rzeczywiscie nie mozna oceniac kogos na podstawie jakichs glupich tekstow, bo przeciez kazdemu sie z\darza takowe palnac. Z drugiej strony forum sluzy wlasnie wymianie informacji, pogladow, odczuc wiec dziewczyny maja prawo pisac to co mysla.
                              • plica raptem momencik mnie na forum nie bylo, 19.08.08, 21:41
                                a tu takie ciekawostki. jak zwykle jestescie niezastapione. w kazdym badz razie wyszla jedna wazna sprawa: jesli zalisz sie na kogos, uwazaj, bo ktos inny moze zgodzic sie z Toba, ze sa powody do zalenia sie. hahahhaha
                                • amentowa Re: raptem momencik mnie na forum nie bylo, 19.08.08, 22:09
                                  hahaha.... dobre
    • malagracja Silikony. 14.08.08, 21:54
      Moze to i durne. I glupie. I smieszne.
      Ale mnie to tak strasznie boli.
      BO JA ICH NIE MAM! Jednak wszyscy dookola są madrzejsi ode mnie.

      One zwyczajnie maja taki kulkowaty sterczacy ksztalt bez stanika. Są normalne i
      nikogo nie udają. A co moge zrobic, kiedy zaden stanik na mnie nie lezy, jak nie
      chodzić bez stanika?

      Nie no, poplakałam się.

      • evolet Re: Silikony. 14.08.08, 22:05
        Hej mała, czysta zazdrość. Ja też już Ci zazdroszczę:P
        Kto by nie chciał sterczących, a naturalnych w dotyku piersi?
        Możemy uznać, że silikony próbują udawać Twoje kulki, przy czym są słabą
        podróbą, bo nie są takie fajne w dotyku:)
        Powinnaś odlew zrobić i w Sevres umieścić jako wzorzec:)
      • amentowa Samochwala.... ;) 14.08.08, 22:18
        no wiesz Malagracjo wstydzilabys sie "takimi" problemami glowe zawracac... hahahaha
        • malagracja Dla mnie to jest duzy problem. To tak.. 17.08.08, 21:16
          jakby ktoś Ci powiedział, ze masz sztuczny mózg. A wcale go nie masz, prawda?
          • amentowa Re: Dla mnie to jest duzy problem. To tak.. 17.08.08, 22:59
            no to porownanie to jakos niezbyt Ci wyszlo... Dziewczyno powinnas sie cieszyc jak masz takie piersi, co jak silikony wygladaja. Chcialabym miec takie problemy...ach my kobiety i nasze problemy
            • pitupitu10 Re: Dla mnie to jest duzy problem. To tak.. 18.08.08, 10:42
              Sorry, dziewczyny, ja za wami nie nadążam. Chodzi o to, że malagracja ma
              wszczepiony silikon, i go nie lubi, chciałaby mieć silikon, chciałaby mieć mniej
              jędrne i sterczące piersi, jakaś inna bajka??
              • evunaa Re: Dla mnie to jest duzy problem. To tak.. 18.08.08, 10:58
                Chciałaby, żeby ludzie nie podejrzewali jej o to, że ma silikony :) przynajmniej
                z tego, co ja zrozumiałam :)
                • blizniaki14 Re: Dla mnie to jest duzy problem. To tak.. 18.08.08, 12:28
                  o ludzie oszaleję... jak można mieć piękne piersi i tak myśleć, i to podobno ja
                  narzekam tu na forum tylko ;-) hehehe
                  naprawdę chciałabym mieć takie problemy i niech se wyglądają jak silikony czy
                  nie silikony, niech są małe czy duże, obwisłe czy nie obwisłe tylko niech Są :)
      • maith Re: Silikony - bo niektórzy ludzie nie myślą 18.08.08, 12:59
        Wiesz jak często biuściaste słyszą, że mają silikony?
        Jeżeli duży biust nie opadnie albo nie przytyje się do stereotypowych wyobrażeń,
        chociaż i to nie zawsze pomaga, to ludzie bez mózgu (bo nie wiem jak ich nazwać)
        wygłaszają uwagi, że to na pewno muszą być silikony. "Bo jak to? Mój biust tak
        nie wygląda, to tamten musi być sztuczny". Ale ludźmi, którzy stosują tego typu
        atrapę rozumu, przejmować się nie należy. Zamiast płakać powiedz takiej
        bezmyślnej osobie następnym razem powiedzieć ze śmiechem "taaa, pocieszaj się".
        I nie daj sobie zepsuć dobrego humoru.
        • amentowa Re: Silikony - bo niektórzy ludzie nie myślą 19.08.08, 00:10
          e tam... mnie takie gadki, ze niby mam silikony, jak nie mam, w ogole by nie ruszaly, raczej rozsmieszaly.
    • mjamimi Re: Upokarzające teksty - żalimy się 15.08.08, 17:08
      Wiecie co, a ja tak sobie czytam ten wątek i jestem zdziwiona. Zawsze miałam
      mały biust, ale to był tak jakby fakt który znałam i nikt nigdy nie powiedział,
      mi że mam mały/płaski/nie mam wcale. Wręcz jak sobie przypomnę czasy podstawówki
      czy gimnazjum (dawno to nie było) i w wyobraźni rozejrzę się po klasie to
      wychodzi na to, że nie odbiegałam od reszty dziewczyn, bo obecne 65D (oczywiście
      rozmiar był inny, ale wymiary te same) był takim standardem, to właśnie
      dziewczyny z większymi biustami były "inne", odbiegające od "normalności", było
      ich o wiele mniej i to z nich chłopcy szydzili, już nie wspomnę o koleżance Edzi
      która na w-f nigdy nie wykonywała ćwiczeń z podskokami, no chyba, że trzymając
      sobie piersi.
      Z tego co widzę to 65D, 65DD są najpopularniejszymi rozmiarami na forum, jak idę
      ulicą to nie czuję, że ja mam mniejsze niż inne, bo przecież większość dziewczyn
      ma podobny i z tego wychodzi, że wy też...
      • amentowa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 15.08.08, 21:30
        ja w sumie tez nie zetknelam sie z jakimis bardzo upokarzajacymi tekstami, choc w podstawowce bylam dosc plaska na poczatku liceum tez. Na dodatek chodzilam bez stanika, wiec sie troche garbilam, zeby mi tam nic nie odstawalo ( mam sutki na mysli). Tata mi tam czesto gadal, ze mam taki sportowy biuscik jak mama, kiedy byla w moim wieku. Wtedy te jego teksty mnie irytowaly, ale teraz jak patrze z perspektywy czasu to nawet smieszne i slodkie mi sie to wydaje. Babcia cos tam, ale ona ciagle jakies glupoty opowiada. Wiecej wypominano mi ze tak rosne i rosne i ze niby ciagle rosne.... no i moja szczuplosc. Raz mnie tylko wkurzyla moja owczesna najlepsza przyjaciolka ( juz nia nie jest chwalic Boga) cos tam kiedys przy innych dziewczynach glupio powiedziala, ze nie ma tam u mnie na co popatrzec, czy cos w tym stylu, a za to ona ma takie super. Rzeczywiscie miala bardzo ladne piersi sredni rozmiar, ale charakter niestety do bani.
        • mjamimi Re: Upokarzające teksty - żalimy się 16.08.08, 04:38
          Mnie większość tekstów które zostały wymienione w tym temacie czy innych by nie
          ruszyły wcale i wychodzi na to, że powinnam być z tego bardzo dumna, bo jak
          widać ciężko innym kobietom o dystans do części ciała, których same nie lubią.
          Cóż - kompleksów same sobie nie narobiły przecież, ktoś im musiał je do głowy
          wbić. Niestety.

          Wracając do "chamowatego faceta" to dziwi mnie wasza reakcja... No bo jak ma
          facet wiedzieć, że kobietę uraził, skoro ona mu tego nie mówi? Z tego co
          zrozumiałam to tylko raz zwróciła uwagę. Urażenie uczuć dla jednej osoby dla
          drugiej może być po prostu żartem. Nie ma jednego, określonego wyznacznika
          chamstwa.
          • effuniak Re: Upokarzające teksty - żalimy się 16.08.08, 08:50
            A w moich czasach szkolnych większośc dziewcząt miała właśnie małe biusty, nooo co najwyżej średnie, i to właśnie osoby obdarzone dużymi piersiami były w zdecydowanej mniejszości a ponadto przeważnie za wszelką cenę starały się owe"dary" ukryc np gargiąc się niemiłosiernie
            O czymś takim jak dobry stanik można było zapomniec bo nic takiego nie występowało w otaczającej przyrodzie. Dopiero , gdy skończyłam szkołę i zaczęłam pracowac to niektóre bardziej sytuowane babki z mojego biura przy okazji jakichś nieśmiałych rozmów zachwalały REWELACYJNE staniki firmy Triumph - dla mnie zupełnie poza możliwościami finansowymi , jak zresztą i inne dobra dostępne w Modzie Polskiej , Pewexie czy przywiezione z zachodu.
            W czasach mojej szkolnej młodości nie fetyszysowało się aż tak piersi jak to ma obecnie miejsce.
            Normą były dziewczęta z ledwie zarysowanym biustem i naprawdę docinki typu "deska" zdarzały się baaardzo rzadko a ponadto nie miały AŻ TAKIEGO ciężaru gatunkowego jak obecnie.
            Poza tym my,ubrane nie jak Lolitki tylko jak dziewczynki też na to inaczej patrzyłyśmy
            Cóż ... inne czasy .... inni ludzie.... i chyba w tym jednym muszę przyznac, że miałam łatwiej , niż obecne nastolatki
            Choc tyle łatwiej :)))
            • pierwszalitera Re: Upokarzające teksty - żalimy się 16.08.08, 12:54
              Doskonale przypominam sobie te czasy. Mój biust mnie wtedy zupełnie nie interesował, chodziło się i bez stanika, komentarzy żadnych na ten temat nie uświadczyłam. I dopiero po latach dowiedziałam się, że chłopcy jednak i tą część ciała zauważali. ;-) Ale biustu się wtedy nie eksponowło jak dzisiaj i chyba większą uwagę mężczyzn przyciągały długie, zgrabne nogi, kiedy w latach osiemdziesiątych zaczęto nosić punkowe miniówy do ostrych szpilek. Kobiece krągłości nie były też tak in i chodziło raczej o szczupłość, nawet na klatce. W każdym razie mnie częściej się zdarzało, że facet chciał obłapić moje uda niż piersi. ;-) Ale to było faktycznie jeszcze przed silikonowym hypem. A potem przyszła fala porno z nienaturalnymi napompowanymi biustami i po pewnym czasie nawet "normalne" kobiety chciały tą część ciała operacyjnie poprawiać. Chyba istnieją mody na erotyzujące części ciała.
    • figa84 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 16.08.08, 02:51
      Mnie najbardziej dokuczano w podstawówce (8 klas), większość
      koleżanek miało juz co nieco biustu. Za tymi z większym się
      rozgldądano, a mnie i moją koleżankę piętnowano grupowo tekstami:
      "Z przodu deska, z tyłu deska, pan Bóg stworzył ją dla pieska", "Z
      przodu plecy, z tyłu plecy, pan Bóg stworzył ją dla hecy" i innymi w
      stylu płaska, deska, hebel... W ogólniaku miałam luz, za to
      kolężanka nie;-( Szykanowano ją do końca ogólniaka, dziewczyna
      bardzo małobiuściastata.
      Nasłuchałam się co nieco w pracy:-/ Zatrudniłam się jesienią, więc
      był sezon swetrów, a że ja zwykle w miarę miękkich staniczkach
      chodziłam w dodatku w złym rozmiarze, to wyglądałam płasko. Nie do
      końca to rozumiem, bo przecież moje 68/87-89 zaliczam raczej do
      średniobiuściatych:-)
      Dodatkowo w domku od taty;-( a ostatnio i co nieco od siostry i
      mamy... - ze względu na bzika stanikowego.
      Moim mężczyzni nigdy nie mieli tekstów, że mam za mały biust czy coś
      tego rodzaju. Jeden mi kiedyś powiedział, że bał się, że noszę te
      push-up'y bo to oszustwo, a tu taka miła niespodzianka:-)
      • osobliwosc Re: Upokarzające teksty - żalimy się 16.08.08, 13:08
        Ciekawe - mam praktycznie identyczne wymiary, co Ty, ale mnie nikt od desek nie wyzywał (jeśli nie liczyć okresu przed dojrzewaniem - piersi bardzo długo mi nie rosły i wówczas owszem, posłuchałam sobie od koleżanki, że jestem płaska i jakaś niedorozwinięta, bo nic mi nie rośnie. A mi ruszyło, tylko że później niż wszystkim).

        Krępujące jest dla mnie porównanie przeciwne - ostatnio usłyszałam "No, bo Ty przynajmniej masz jakieś piersi, nie to co X, X ma takie pryszcze". Tekst padł pod nieobecność X, ale i tak czułam się bardzo nieswojo.
        • figa84 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 16.08.08, 14:52
          Właśnie mnie to też zdziwiło:-/ Pracowałam wtedy w dziale z
          małobiuściatą koleżanką i tu takie teksty o mnie, to ciekawe co było
          o niej. Teraz mam biuściatą, która eksponuje biust i co ciekawe,
          teraz o niej słucham tego co dziewczyny z LB piszą: wulgarny itd...
          Wogóle tego nie rozumiem... To chyb po prostu przygłupy i już:-/
          • amentowa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 16.08.08, 15:55
            czytalam kiedys podobny watek na lobby biusciastych i niestety glupie komentarze ( czesto bardziej wulgarne) spotykaja je rownie czesto. Wiec jak widac to nie wielkosc piersi jest problemem, ale zawisc i glupota ludzka,a z tym zadna operacja plastyczna sobie nie poradzi. A tak poza tym to nie chcialabym miec faceta, ktory jest ze mna ze wzgledu na okreslony rozmiar piersi, to jednak glupie i puste i na dluzsza mete chyba nie rokuje dobrze zwiazkowi.
    • seidhee Re: Upokarzające teksty - żalimy się 25.08.08, 21:40
      Kiedy miałam te 13-14 lat, wszystkie moje koleżanki z klasy
      dojrzewały, miały piersi, staniki, okres, a ja - nic z tych
      rzeczy... To było straszne. Marzyłam o tym, żeby wreszcie mieć
      okres :) a pierwszy stanik nosiłam na prawie płaskiej klatce, bo
      wszystkie inne dziewczyny nosiły, i głupio mi było się przebierać na
      wf. Popłakałam się, kiedy usłyszałam pierwszy raz ten tekst, że "z
      przodu plecy, z tyłu plecy..." i jeszcze jakieś komentarze o
      niedorozwoju fizycznym.
      Teraz mam ładne piersi, takie średniej wielkości, 71/89, i jestem z
      nich bardzo zadowolona (poza faktem, że jeszcze nie znalazłam
      odpowiedniego stanika...)ale przeszłam naprawdę ciężki czas z tym
      wszystkim.
    • pitupitu10 up n/t 28.11.08, 18:47

      • mamuska25 Re: up n/t 28.11.08, 20:42
        "Płaska dziewczyna czeska- z przodu deska, z tyłu deska"
    • mohherowa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 28.11.08, 23:54
      Mnie mój były niedoszły przez pięć lat związku mówił że "małe, ale ładne" ;/.
      I stwierdził, że wyjedzie do Irlandii, żeby zarobić mi na operację.
      I kazał mi nosić tylko puszapy.
      A nosiłam 70D (już wtedy!)
      Do tej pory czasem jeszcze zdarza mi się myśleć o jakimś powiększaczu, tak mi
      pojechał ;/.
      Na szczęście i niedoszły i były:)
      • amentowa no to duren naprawde 30.11.08, 18:31
        dobrze, ze juz z nim nie jestes ;)
        • mohherowa Re: no to duren naprawde 30.11.08, 19:17
          :) Dzięki! Też się cieszę :D
          Teraz sobie pracowicie odbudowuję poczucie własnej wartości - głównie na LMB :)
    • tfu.tfu hmmm 29.11.08, 01:38
      wiecie co? ja zawsze i dla każdego w Polsce byłam gruba :) obojętnie, czy osoba
      komentująca była większa, czy mniejsza ode mnie :)
      mieszkam od jakiegoś czasu w Szkocji, Polaków znam sztuk 2, reszta Szkoci. Nikt
      absolutnie NIGDY nie skomentował mojego wyglądu/fryzury/tuszy/cycków/tyłka! NIKT!!
      Bo i co to kogo obchodzi? W 90% nie mamy wpływu na to jak wyglądamy: geny robią
      swoje ;)więc serio, nie warto się przejmować durnymi komentarzami
      zawistników/nienawistników/jednostek zakompleksionych/z problemami z akceptacją
      własnego ciała/wygladu.
      Bądźmy dla siebie dobre, nie tylko na wiosnę :) mamy takie ciała, jakie mamy i
      takie jak jestesmy jesteśmy piękne, koniec i kropka :)
      pozdrawiam Was Dziewczyny! :)
      • nsc23 Re: hmmm 29.11.08, 02:26
        tfu.tfu, ja tez w Szkocji :) I tez nikt mi nigdy nic negatywnego na temat mojej figury nie powiedzial. Co wiecej - zapisalam sie na zajecia taneczne, jestem kompletna klucha i najgorzej mi idzie z calej grupy, w marcu mamy wystepy, ale nikt na mnie nie krzyczy, nie ma do mnie pretensji, ani nie marudzi - wrecz przeciwnie, ostatnio jak mialam zalamke, to choreografka powiedziala, ze za powaznie do sprawy podchodze i to ma byc dla mnie przyjemnosc i radocha - zupelnie inne podejscie niz sie wczesniej spotkalam (nie bede mowic, ze to chodzi o kraj, bo nie sadze, zeby tak bylo, wiadomo, ze i tu i tu sa ludzie, ale dopiero teraz sie czuje super i nie mam - prawie - kompleksow).
        Ad rem - rozmawialam ostatnio z babcia i rozmawialysmy na temat higieny, a potem na temat tego, co kto u mnie na silownie ubiera i powiedzialam babci, ze najbardziej mnie dziwia dziewczyny, ktore potrafia przyjsc w pelnym makijazu (z podkladem, pudrem, etc) i z koszulka, z ktorej gora wylazi biust i ja bym sie bala, ze podczas cwiczen mi on po prostu i zwyczajnie wyskoczy, na co babcia mi powiedziala, ze ja to bym pewnie chciala, zeby mi mialo co wyskoczyc.
        Powiedzialam jej, ze nie, ze bardzo swoj biust lubie i ciesze sie, ze mi nic nie wyskakuje dzieki dobrze dobranemu biustonoszowi. Po chwili ciszy zapytala jaki nosze rozmiar, powiedzialam, ze 75F, to powiedziala, ze tu musi byc jakas inna numeracja, bo w Polsce to sie takie tylko u gorseciarek szyje. Az sie balam zapytac jaki ona rozmiar nosi, bo na oko, to nie z zakresu 'A-D' (tak, moja babcia jest przekonana, ze biustonosze istnieja tylko w rozmiarach A-D).
        Rozmawialam potem z mama, ktora wierzy w to samo - probuje ja od kilku tygodni wyslac do sklepu na Ruska we Wroclawiu, ale sie nie daje :/
        • tfu.tfu Re: hmmm 29.11.08, 17:05
          inna mentalność :) nikt nie leży w oknie szpiegując sąsiadów ;)
          ludzie żyją własnym zyciem i staraja się być życzliwi. w Polsce też by się tak
          chciało... a nie ma i nie będzie. bo najfajniej komuś przywalić :/ ychhhh
          smutne, że trzeba emigrować, żeby się poczuć dobrze we własnej skórze :/
          a gdzie w Szkocji? :) jesli w Glasgow, to zapraszam na kawę ;)
          • nsc23 Re: hmmm 29.11.08, 19:28
            W Glasgow bywam, jak woze swojego polowka zeby zobaczyl sie z corka, wiec mam
            zazwyczaj co najmniej dwie godziny czasu, mozemy sie kiedys umowic :) ale chyba
            dopiero po swietach, bo teraz sie ucze do egzaminow i jade do Polski, ale w
            styczniu nie ma sprawy :)
            A co do mentalnosci - nie do konca sie zgodze. Kolo mojego polowka mieszka babka
            (Szkotka), ktora wie dokladnie co sie u kogo dzieje i sledzi wszystkich, wiec
            wszedzie sie znajda tacy ciekawscy ;)
            Natomiast ja mam kompleksy (nie na punkcie biustu, ale na punkcie mojej masy) i
            nigdy sie nikomu nie zdarzylo chocby pol komentarza na ten temat puscic :) Sama
            czasem cos na ten temat mowie przy brytyjskich kolezankach to sie dziwia, ze sie
            przejmuje :)
            • tfu.tfu Re: hmmm 29.11.08, 20:59
              mnie uk wyleczyło z kompleksów, tu wystarczy być sobą, nie trzeba być
              takim/owakim. trzymam kciuki za egzaminy! jeśli będę jeszcze w uk, to z
              przyjemnoscia na tę kawę :)
              • nsc23 Re: hmmm 30.11.08, 00:04
                A masz w planach powrot do Polski? Ja wlasnie chyba podjelam decyzje, ktora mnie
                z tym krajem zwiaze na Amen :) ale juz i tak tu dlugo siedze, wiec chyba sie
                przyzwyczailam do tej mysli :)
                • tfu.tfu Re: hmmm 07.12.08, 17:34
                  ja dalej ;) do narzeczonego, a narzeczony na florydzie aktualnie (znowu
                  komplikacje wizowe, znowu sie odwlecze :/)
                  do Polski? z jednej strony bym chciała, tam się urodziłam, wychowałam, spędziłam
                  32 lata życia. z drugiej strony już nie bardzo :) wiem, że mozna żyć bez
                  docinków, szpiegujących sąsiadów, że nie muszę się bać wychodząc z psem na
                  wieczorne siku (a mieszkam w slumsie - yoker to najgorsze miejsce w glasgow
                  chyba ;)) więc raczej floryda i moja nowa rodzina :)
      • kuraiko Re: hmmm 29.11.08, 20:50
        to ja też chcę do Szkocji ;) może tam by mnie uznano za
        atrakcyjną ;)))
    • pollny_mak Re: Upokarzające teksty - żalimy się 29.11.08, 15:46
      Podczas przeglądania zdjęć w internecie,trafiłam z kolega na jakiś akt, pani na
      nim była hojnie obdarzona przez naturę. Kolega skwitował to tak: "Pewnie byś
      taki chciała." Mam 25 lat kolega jest starszy... Do dziś jest mi przykro na to
      wspomnienie.
    • miss.et ech... 30.11.08, 16:26
      im dłużej ten wątek czytam, tym bardziej mi się chce płakać. Po pierwsze jak
      sobie przypomnę własne, należące do przeszłości, zakompleksienie, a po drugie,
      ile dziewczyn się jeszcze z tym zmaga :(
      Przez pół podstawówki "kolega" z klasy szydził z moich cycków, a raczej ich
      braku - klasyczna decha i pochodne. Nawet mi kiedyś sprezentował kawałek
      deski... Niby mu się odgryzałam, ale tak sobie wbiłam do głowy, że jestem deską,
      że nie zauważyłam, kiedy coś mi na klacie jednak wyrosło - takie dwa sympatyczne
      stożki;) Które uparcie pakowałam w 75C i B, bo przecież więcej na pewno nie mam,
      zresztą kształt taki "dziecinny". Z ulgą uciekłam z podstawówki do liceum, gdzie
      jakoś nikt się moimi cyckami nie interesował, ale kompleksy dalej miałam. Co
      ciekawe, do całej reszty siebie zastrzeżeń nie miałam, tylko te cycki
      nieszczęsne. A postrzeganie fizyczności i siebie zmieniło przygotowywanie się do
      egzaminów na asp, czyli rysunek z modela. Modele byli różniści: grubi, chudzi,
      starzy, młodzi... Napatrzenie się na nich i ileś tam lat analizowania w rysunku
      nauczyło mnie szacunku do ciała - cudzego i własnego. Dziś nie wstydzę się
      rozbierać, pozuję koleżance do zdjęć (gołych też) i nawet te swoje cycuchy
      postrzegam jako nie najgorsze - jędrne, krągłe dość i fajne :) A faceci? Jeden
      kumpel się przyznał kiedyś, że w jego prywatnym rankingu jestem w pierwszej
      trójce ;)) Wszystko okazało się być kwestią właściwego nastawienia. Czego
      wszystkim Wam życzę :) No :)
      • gosiadzika dokuczliwe teksty 30.11.08, 17:46
        fajny stary wyciągniety wątek :)))


        teksty:

        - Masz cycki?
        - Mam.
        -To czemu i ich nie nosisz

        najgorzej wspominam podstawówkę i lekcje w-fu. biust zaczął mi rosnąć chyba na początku liceum, podczas gdy większośc dziewczyn miała już co pokazać, to ja nie nosiłam nawet stanika.

        a w domu sobie stanik wypychałam watą i się oglądałam w lustrze, jak to jest "mieć piersi"........koszmar

        w podstawóce był zwyczaj w ósmej klasie "strzelania ze staników " koleżankom z klasy- ja go nie nosiłam więc nie miałam takiego problemu- i w jakiś sposób czułam się wykluczona - bo nik mnie nie zaczepiał ehhh myslenie smarkuli teraz mam 31 lat i jestem dumna ze swoich piersi

        z tego co pamiętam to najgorzej miały dziewczyny z końców skali tzwn normalności - czyli bez biustu i z dużym biustem jak na ośmioklasistkę - chyba były najbardziej prześladowane
    • mohherowa Dorodna Pamela 30.11.08, 19:20
      Po raz pierwszy w życiu coś takiego usłyszałam :/. I to jeszcze w Infernie! Z
      jednej strony podbechtało, ale z drugiej straszny niesmak pozostał :(
    • alitea Upierdliwa rodzinka 06.12.08, 00:04
      Ja miałam problem z moją rodziną i może nie tyle upokarzający co denerwujący. Czepiali się całej figury, ale najbardziej biustu (wtedy 70C). Ciągle mi wmawiali, że mam anoreksję i dlatego mi piersi nie chcą urosnąć. Odżywiałam się normalnie, BMI też w normie w okolicach dolnej granicy, ale im ciągle coś nie pasowało. Na imprezach rodzinnych zaglądali mi w talerz, ciągle tylko "a spróbuj tego", "czemu nic nie jesz?", "co tak mało zjadłaś?". Jak na kolację robiłam sobie kanapki z serem, to oni "kiełbasę byś lepiej zjadła". I tak długo można by jeszcze wymieniać. Na początku mi się wydawało, że może jestem przewrażliwiona, tylko że te wszystkie wredne ciotki i wujkowie do nikogo innego się w ten sposób nie odnosili. Z resztą mam w rodzinie prawie samych grubasów, dużo jedzą, mało się ruszają, widocznie nie mogli znieść tego, że jestem szczupła. I żeby nie było, że kogoś obrażam - dla mnie grubas to osoba, która jest otyła tylko i wyłącznie na własne życzenie i nie widzę nic złego w nazywaniu rzeczy po imieniu :P

      I na jakiś czas wprowadziło mnie to w kompleksy związane z biustem. Ale szybko się z nich wyleczyłam :) Wystarczyło, że spróbowałam poskakać na macie do tańczenia bez stanika, wytrzymałam całe 3 sekundy... I tak sobie pomyślałam o kobietach z większym biustem, że im ten stanik pewnie niewiele daje i pewnie mają takie problemy w normalnych a nie ekstremalnych warunkach :)

      A jeżeli chodzi o rodzinkę, to po prostu nauczyłam się pyskować, przykłady:
      aaale schudłaś -> aaale przytyłaś
      po co nosisz stanik, jak tam nic nie masz? -> żeby mi było cieplej
      z takimi małymi cyckami to sobie męża nie znajdziesz -> nie znajdę, bo sam się znajdzie
      masz takie małe piersi -> i dobrze, przynajmniej mi nie wiszą, jak tobie
      a co to za kobieta bez piersi -> a co to za facet z brzuchem jak baba w 9 miesiącu ciąży
      masz anoreksję -> a ty masz schzofrenię/płaskostopie/owsiki/haluksy (czy co mi tam do głowy przyszło)
      czemu nic nie jesz? -> mam w żołądku inwentaryzację
      to nie zdrowo być takim chudym -> przestaniesz palić papierosy, to możemy porozmawiać o tym, co niezdrowe
      jak mocniej wiatr zawieje, to cię przewróci -> nie przewróci, noszę cegły w plecaku
      Wiem, że chamskie, ale skuteczne ;) Po jakimś czasie im się odechciało i mam spokój. Tylko mnie troszkę mniej lubią, no ale sami się o to prosili.
      • pierwszalitera Re: Upierdliwa rodzinka 06.12.08, 01:16
        Jejku jakie fajne. :-) Szkoda, że nie wpadłam na te cegły w plecaku, kiedy sama miałam (naturalną) niedowagę. Bo ja musiałam brać bajki o Tadkach Niejadkach na przelot uszu. :-D
        • alitea Re: Upierdliwa rodzinka 06.12.08, 01:35
          Początkującym polecam fajne, uniwersalne i nie chamskie powiedzonko:
          Jeszcze się taki nie narodził, co by każdemu dogodził.
      • nsc23 Re: Upierdliwa rodzinka 07.12.08, 11:55
        alitea,
        mam podobna rodzine (ta dalsza na szczescie, bo blizsza jest spoko ;)). Tylko u
        mnie jest odwrotnie - od lat zmagam sie z nadwaga nabyta w wyniku chorob i
        zawirowan w moim zyciu - wszyscy patrza jak sobie nakladam jedzenie, wszyscy
        zjedza dokladke, ja sobie nabiore tez troche po raz drugi (wole nalozyc dwa razy
        malo niz raz duzo) i oczywiscie komentarz, czy ja oby powinnam tyle jesc. Nie
        pomagalo to, ze dlugo bylam na diecie bez wielu skladnikow, wiec sobie gotowalam
        osobno - to tylko przyciagalo uwage do mojego talerza.
        Skonczylo sie, jak wybieglam z placzem, krzyczac, ze nie po to sie glodze caly
        dzien, zeby moc zjesc z nimi obiad, zeby mi wypominali. Od tej pory nikt sie nie
        odwazy skomentowac.
        Na szczescie biustu nikt nie komentuje.
      • polka_w_brukseli Czemu, ach czemu nie napisalas tego posta 10.12.08, 22:00
        jak mialam kilkanascie lat i mieszkalam blizej rodziny. Pyskata tez bylam ale
        jakos nie w kwestiach podlegajacych kompleksom. Tak by mi sie przydaly Twoje
        teksty!! Zwlaszcza o papierosach jest zatykajacy, i "aaale schudłaś -> aaale
        przytyłaś" rewela!!! To mi sie nadal zdarza slyszec wiec chyba wykorzystam ;)
        • alitea Re: Czemu, ach czemu nie napisalas tego posta 10.12.08, 22:51
          Podobne pytanie zadaję sobie odnośnie istnienia tego forum i w ogóle całego ruchu probiuściastego - niby mała rzecz, a namieszała mi trochę w życiu :)
      • zawsze_zielona Re: Upierdliwa rodzinka 11.01.09, 16:39
        Cudowne! Inwentaryzacja w zoladku mnie powalila;)
    • lau-rin Re: Upokarzające teksty - żalimy się 06.12.08, 10:14
      Ja ostatnio zostałam uraczona "miłym" tekstem przez moją mamę (nosi ona 75B ale
      naprawdę powinna 70 i sporo większą miskę - tyle, że ja jej nie przekonam). Moja
      Freya lola 60F leżała na stercie ciuchów w pokoju u mama postanowiła ją sobie
      obejrzeć... Wynik: oooo to twoje? taaaakie duże? i śmiech...
      Nie było to miłe zwłaszcza, że ona nawet przy chłopaku moim lubi sobie strzelić
      coś w stylu, że mam mały biust i takie tam :(
      • aska_987 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 06.12.08, 10:43
        mam prawie identyczne wymiary. Dla mnie to średni biust, a nie maly.
      • turzyca Re: Upokarzające teksty - żalimy się 23.01.09, 01:15
        Jesli Cie to jakos pocieszy, to ja uslyszalam to samo z rozmiarem 65G. Moze bez
        wysmiewania, ale jednak z duza doza zdziwienia, czy ten stanik nie ma za duzych
        miseczek. Zalozylam stanik, pokazalam sie i stwierdzila, ze faktyczne lezy
        znakomicie i bardzo ladnie modeluje biust i "na czlowieku" nie wydaje sie tak
        duzy jak luzem.

        Porownaj sobie te Freyke z jakims bazarowym 75B i juz masz odpowiedz, dlaczego
        Twojej mamie ten stanik wydawal sie az tak olbrzymi - przeciez to cale mnostwo
        materialu, ktory nie wiadomo gdzie ma sie podziac. Moze pokaz sie jej, chocby
        "przypadkiem", w staniku?


        PS Mi obrobka mojej Mamy zajela ponad rok, a ostatecznie sprawe rozwiazal
        peachfield. Bo niestacjonarnie to moja Mama stanika za Chiny nie kupi. A tak
        Marysia ze swoim ujmujacym profesjonalizmem dobiera jej wlasciwy rozmiar, a ja
        nie musze trawic czasu na przekonywanie, ze naprawde 80H bedzie lepsze niz 90D. :)
    • savanna Ku pokrzepieniu serc 07.12.08, 12:32
      Przyznam, ze choc mam maly biust (70D/65E) nigdy nie spotkalam sie z
      negatywnym czy chamskim komentarzem na jego temat. Inna sprawa, ze
      nie uwazam, aby maly biust byl jakimkolwiek problemem i moze taka
      postawa sprawia, ze nikt z otoczenia tez problemu nie widzi. takie
      sprzezenie zwrotne.
      Bardzo jednak wspolczuje dziewczynom, ktorym sie cos takiego
      przydarzylo lub musza cos takiego znosic czesto. I apeluje, aby w
      podobnej sytuacji nie kurczyc sie w sobie, nie zawstydzac, milczec
      czy popadac w nieuzasadnione kompleksy tylko reagowac, reagowac, za
      wszelka cene reagowac!
      Nie mowie, aby byla to reakcja rownie chamska, ale taka zeby
      komentatorowi w piety poszlo i juz wiecej nigdy nie probowal bawic
      sie cudzym kosztem.
      Odwagi dziewczyny. Nie dawac sie chamom!
      Poza tym maly biust jest naprawde fajny, ladny, wygodny, do poznych
      lat trzyma fason, bo jest duzo lzejszy niz duzy. Wiem co mowie,
      widzialam gola moja matke i ponad 70-letnia ciotke (obie: maly
      biust). Nie wspomne juz o rzeszach facetow, ktorzy zdecydowanie wola
      male niz wielkie ;-). Naprawde nie ma sie czego wstydzic i czym
      przejmowac. Duzy biust to duze problemy, maly biust - zadne.
      Cieszmy sie, ze tak nas natura wyposazyla. Pogadajcie z kolezankami,
      ktore maja duzy biust, jak im ciezko, goraco, o odparzeniach,
      otarciach, bolach kregoslupa, problemach z doborem strojow, tym, ze
      nie moga swobodnie podbiec do autobusu albo uprawiac niektorych
      sportow. Nie wspomne juz o rownie chamskich komentarzach.
      • sylwiastka Re: Ku pokrzepieniu serc - kilka uwag 07.12.08, 12:57
        > Przyznam, ze choc mam maly biust (70D/65E) nigdy nie spotkalam sie z
        > negatywnym czy chamskim komentarzem na jego temat. Inna sprawa, ze
        > nie uwazam, aby maly biust byl jakimkolwiek problemem i moze taka
        > postawa sprawia, ze nikt z otoczenia tez problemu nie widzi. takie
        > sprzezenie zwrotne.

        Takie myślenie jest najlepsze! Mały biust nie jest problemem, jeśli się go akceptuje. Otoczenie, które widzi pewną siebie osobę, nie będzie z niej szydzić, bo wiedzą, że nie obniżą jej samooceny. U kąśliwych uwagach przecież o to chodzi, aby komuś dopiec i sprowadzić do parteru...

        > Bardzo jednak wspolczuje dziewczynom, ktorym sie cos takiego
        > przydarzylo lub musza cos takiego znosic czesto. I apeluje, aby w
        > podobnej sytuacji nie kurczyc sie w sobie, nie zawstydzac, milczec
        > czy popadac w nieuzasadnione kompleksy tylko reagowac, reagowac, za
        > wszelka cene reagowac!
        > Nie mowie, aby byla to reakcja rownie chamska, ale taka zeby
        > komentatorowi w piety poszlo i juz wiecej nigdy nie probowal bawic
        > sie cudzym kosztem.
        > Odwagi dziewczyny. Nie dawac sie chamom!

        Podpisuję się obiema rękami! Dość kompleksów. Lepiej powiedzeć, mam mały biust i go bardzo lubię, dobrze się z tym czuję!

        >Poza tym maly biust jest naprawde fajny, ladny, wygodny, do poznych
        > lat trzyma fason, bo jest duzo lzejszy niz duzy. Wiem co mowie,
        > widzialam gola moja matke i ponad 70-letnia ciotke (obie: maly
        > biust). Nie wspomne juz o rzeszach facetow, ktorzy zdecydowanie wola
        > male niz wielkie ;-).

        To, że mały biust jest fajny, to doskonale wiemy. Jednak jest tak samo fajny jak średni, czy duży. Nie ma (na tym forum) biustów fajnych i mniej fajnych...
        Jesli chodzi o facetów ich gusta są różne, to kwestia subiektywna, co sie komu podoba.

        >Duzy biust to duze problemy, maly biust - zadne.

        Niestety, gdyby tak było, to forum by nie istniało. Małe biusty mają po prostu inne problemy niż duże.

        Pogadajcie z kolezankami,
        > ktore maja duzy biust, jak im ciezko, goraco, o odparzeniach,
        > otarciach, bolach kregoslupa, problemach z doborem strojow, tym, ze
        > nie moga swobodnie podbiec do autobusu albo uprawiac niektorych
        > sportow. Nie wspomne juz o rownie chamskich komentarzach.

        Tak powiedzą koleżanki, które mają źle dobrane staniki. To są mity, z którymi walczy i LB i my. Nie pocieszajmy się, zwracając uwagę na problemy innych. Biuściastym w dobrze dobranych stanikach wymienione problemy są obce (no, może poza ciuchami).

        > Cieszmy sie, ze tak nas natura wyposazyla.
        dokładnie! :D
      • mena122 trochę przesadziłaś... 07.12.08, 17:30
        za bardzo kategoryzujesz, i w pewnym sensie Twój post przedstawia większe biusty
        jako gorsze. Na LB taki post dawno zostałby wycięty z powodu kategoryzowania na
        'lepsze' i 'gorsze'.

        "Duzy biust to duze problemy, maly biust - zadne." <--
        • mena122 a co do chamskich komentarzy... 07.12.08, 17:32
          to słyszę więcej komplementów pod adresem biustu, niż kąśliwych wrednych uwag.
          Może to kwestia towarzystwa w jakim się obracam :)
        • savanna Re: trochę przesadziłaś... 08.12.08, 17:38
          Sorry, mena, jesli poczulas sie dotknieta. Nie chcialam
          kategoryzowac, ani nikogo urazic (choc rzeczywiscie, osobiscie
          uwazam, ze lepiej miec za maly niz za duzy, ale to moja prywatna
          opinia, ktora wolno mi miec, mam nadzieje, i wypowiadac glosno? czy
          zostane ocenzurowana? :)).
          Nasluchalam sie tylko od biusciastych kolezanek narzekan, ze maja z
          duzym biustem glownie klopoty. Chcialam, aby te, co sie martwia za
          malym, uswiadomily sobie, ze naprawde nie ma czego zazdroscic, tylko
          nalezy skupic sie na pozytywnych stronach wlasnego, malego biustu,
          bo jest dlugo ladny, wygodny i wiecej ma plusow niz minusow.
          Cala "mitologia" zreszta, ktora narosla wokol duzego biustu, nota
          bene wykreowana przez mezczyzn, ktorzy biustu nie posiadaja w ogole,
          pomija kompletnie konsekwencje zdrowotne dla wlascicielki takowego
          (bo skoro 80% Polek ma niewlasciwie dobrany biustonosz, to 80% Polek
          cierpi w jakis sposob, a jesli ok. 50% z tych 80% ma duzy biust, to
          jest to problem dla duzego procenta kobiet, no nie?). Na dodatek
          wywoluje nieuzasadnione kompleksy u tych, ktore maja maly biust (a
          ten watek jest w duzym stopniu tego potwierdzeniem). I w ten oto
          sposob wszystkie mozemy byc na prostej drodze do niezadowolenia i
          braku akceptacji siebie, jesli sie damy upchnac w te stereotypy, np.
          ze tylko duzy biust jest godny uwagi i tylko kobieta z duzym biustem
          jest atrakcyjna i tym podobne banialuki dla 15-letnich chlopcow.
          A to przeciez nieprawda. Nie ukrywam, ze wkurza mnie to czasami. Bo
          to jest dopiero kategoryzowanie, ze hej! I dlatego namawiam
          dziewczyny, zeby walczyly z tymi bzdurami i nie dawaly sie wpedzac w
          kompleksy.
          • amentowa ja doskonale Cie rozumiem... 08.12.08, 21:45

            ... bo jednak teraz nastaly czasy, kiedy powszechnie promowany jest duzy biust, do tego u dziewczyn szczuplutkich, co jednak w naturze az tak czesto sie nie zdarza. Wszystkie te operacje plastyczne sa wrecz promowane, faceci wrecz zachecaja dziewczyny do zrobienia sobie silikonow. Wiekszosc gwiazd porobila sobie juz implanty, niektore z nich nawet bardzo dobrze imituja te prawdziwe piersi. I mnie tez to czasem wkurza, bo jak tak dalej pojdzie to w koncu nam wmowia, ze tylko duze piersi sa seksowne i najlepsze, i ze tym malym konieczna jest operacja. Ale jednak nie powinnysmy faworyzowac zadnych wielkosci piersi ( choc z reka na sercu przyznaje, ze czasem tez tak robie) bo z tego nic dobrego nie wychodzi, zawsze ktos czuje sie wtedy niekomfortowo. W naturalnych piersiach wlasnie to jest fajne, ze sa malutkie, srednie, duze, b duze...

            • tfu.tfu Re: ja doskonale Cie rozumiem... 09.12.08, 12:37
              wmówia, jak se dacie wmówić ;) ja jestem sredniobiuściasta i ogólnie przyduża ;)
              zawsze chciałam być wiotką brunetką a tu guma :P
              mały/duży/średni: każdy jest piękny, jeśli zadbany. i serio, KAŻDY może opaść i
              sflaczeć jak się nie dba, niestety... w przypadku duzego biustu główny problem
              to rzeczywisty brak dobrych staników (i ładnych), Dziewczyny z końca tabelki
              właściwie mają żaden wybór :/ (wpiszcie sobie w wyszukiwarkę na listkach 30JJ to
              zobaczycie!)
              ja się cieszę jak norka, bom nietabelkowa i zamiast G+ mogę się jeszcze wpychać
              w maskaradki.
              rozmiar się nie liczy :) nie dajcie sobie wmówić, że każda ma wyglądać jak
              wyfotoszopowane modelki albo silikonowe gwiazdki! jesteśmy piękne takie, jakie
              jesteśmy i koniec! :)
              • amentowa Re: ja doskonale Cie rozumiem... 09.12.08, 20:19
                a to tez prawda, ze maly biust moze sflaczec, to fakt, widzialam taki, i nie wyglada to za ciekawie.
                • tfu.tfu Re: ja doskonale Cie rozumiem... 10.12.08, 22:13
                  wszystko może sflaczeć :P im człowiek starszy, tym mniej kolagenu ergo tym
                  sflaczałość bardziej widoczna, ale jakoś sflaczeniem łokcia się nikt nie
                  przejmuje, nie ;)
                  • amentowa Re: ja doskonale Cie rozumiem... 10.12.08, 22:57
                    oby nam tylko mozgi nie sflaczaly to damy rady ;)
                    • tfu.tfu Re: ja doskonale Cie rozumiem... 19.12.08, 12:36
                      Lobby czuwa, Lobby radzi, Lobby nigdy Cie nie zdradzi ;)
                      na sflaczenie mózgów nie ma szans ;)
            • golinda Re: ja doskonale Cie rozumiem... 04.02.09, 15:53
              nigdy od żadnego ze swoich mężczyzn nie usłyszałam nic przykrego na
              temat biustu. zawsze słyszałam, że są zgrabne, jędrne i wcale nie
              takie małe, bo jestem szczupła i mi pasują, a gdyby były większe, to
              wyglądałabym wulgarnie...
              może po prostu mieli/mają klasę, a może tak rzeczywiście myślą?
              od kolegi usłyszałam, że mam sportowe piersi. no cóż, nie
              potraktowałam tego jak komplement, ale chyba mu to nie
              przeszkadzało, bo uganiał się za mną długie lata...
              zawsze eksponowałam to, czego mi akurat natura nie poskąpiła, więc
              może dlatego nie przyciągałam do siebie kretyńskich uwag dotyczących
              piersi...
              natomiast miałam w LO koleżankę, która naprawdę miała strasznie mały
              biust, a przy tym sutki jak u dziecka no i okropne kompleksy (mimo,
              że figura-marzenie!)
              szybko wyszła za mąż za fi..ta, który zdradzał ją na prawo i lewo.
              jak go podczas którejś z ostatnich kłótni zapytała, dlaczego to
              robił i czego mu brakowało, to jej powiedział: "no bo ty masz takie
              małe piersi"
              szooooook, że można się związać z takim śmieciem!!!
          • maith Re: trochę przesadziłaś... 14.01.09, 07:47
            Savanna - no właśnie, ja tego nie rozumiem. Jesteś na Lobby, czyli masz dostęp do pełnej wiedzy. Czemu "ku pokrzepieniu serc" piszesz bzdury?
            Ciężko? Gorąco? Otarcia? Odparzenia? Bóle kręgosłupa? Niemożność swobodnego podbiegania do autobusu? Uprawiania sportów?

            To mają być nasze problemy?
            Czy może pokrzepiające ma być to, że część kobiet nie dotarła na Lobby i nikt im jeszcze nie pomógł?
            Bo jako forumka chyba nie masz wątpliwości, że lobbystki takich problemów nie mają.

            Piszesz Menie, że nasłuchałaś się od biuściastych koleżanek narzekań o ich kłopotach. Czyli masz biuściaste koleżanki, one Ci się żaliły, nasłuchałaś się i co? Tak to zostawiasz?

            Wykorzystujesz do "pokrzepiania" siebie i innych to, że osoby, którym nie pomogłaś męczą się wyłącznie z braku dostępu do wiedzy, którą masz?

            Skupię się na jednym. Mail nic nie kosztuje, sms kilka groszy, rozmowa też zero.
            Tu masz 3 linki. Będziesz wiedziała, co z nimi zrobić:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=75213023&s=0
            stanikomania.blox.pl/2007/08/Kwestia-rozmiaru.html
            stanikomania.blox.pl/2008/02/Biust-osiemnasty-czyli-pozegnanie-z-DD.html
      • joankb Moocno przesadziłaś :)) 12.01.09, 00:24
        Każdy biust jest przedmiotem dumy jego właścicielki. Albo powodem kompleksów :))
        Popieramy, propagujemy, namawiamy, przekonujemy i dojrzewamy do tego pierwszego.
        Mój własny, w dobrze dobranym staniku, wypielęgnowany, zadbany. Mój. Nie w
        opozycji, nie lepszy i nie gorszy od tych większych/mniejszych/średnich.
        Nigdy na tym forum - i na sąsiednim też, nie dyskutujemy o wyższości świąt
        jednych nad drugimi. Nie określamy się w opozycji do innych, na dodatek mieniąc
        się lepszymi. Akceptujemy swoja kobiecość - różną kobiecość. Jesteśmy wysokie i
        niskie, szczuplejsze i o pełniejszych kształtach, z większym lub mniejszym biustem
        Zaakceptuj SIEBIE, siebie - od 60A do 90K, a może i mniej i więcej. I nie szukaj
        tej wartości w dyskredytowaniu innych.
        Nie tnę - choć post jest ewidentnie niezgodny z regulaminem. Mam nadzieję, że
        jeszcze parę wpisów się tu pojawi.
    • chocochoco Re: Upokarzające teksty - żalimy się 07.12.08, 15:35

    • chocochoco Re: Upokarzające teksty - żalimy się 07.12.08, 15:42
      Widzę, że durne komentarze spotykają chyba każdą osobę, która w ogóle
      jakikolwiek biust ma. Nawet mnie z biustem obiektywnie średnim, chociaż
      teoretycznie powinnam mieć spokój. Przykładowo jeszcze w gimnazjum moja ówczesna
      "przyjaciółka" powiedziała mu, że mam biust jak dojna krowa i wygląda to
      ohydnie. Teraz jest to dla mnie śmieszne, ale wtedy było baaardzo nieprzyjemne.
      Ja bym w życiu takiego czegoś komuś nie powiedziała, rozumiem, że mogła być
      sfrustrowana, bo wyzywano ja od "deski", ale, że aż do tego stopnia...;-/
      • pierwszalitera Re: Upokarzające teksty - żalimy się 07.12.08, 17:21
        chocochoco napisała:

        > Widzę, że durne komentarze spotykają chyba każdą osobę, która w ogóle
        > jakikolwiek biust ma. Nawet mnie z biustem obiektywnie średnim, chociaż
        > teoretycznie powinnam mieć spokój.

        To prawda. Żadna wielkość biustu nie chroni przed brzydkimi komentarzami. Biust tylko, jako sprawa intymna i delikatna nadaje się świetnie do tego, by komuś dowalić. Ludzie mają bardzo dobre czułki do tego, gdzie mamy swoje czułe miejsca i przy pierwszej okazji to wykorzystują. Ja mojego biustu nigdy nie uważałam za problem. A przy ogólnej chudości był on odpowiednio malutki, teraz jest nawet dosyć spory, więc miałam przeróżne rozmiary. Przy mniejszym biegałam też odważnie bez stanika i nie miałam problemów z rozbieraniem i pokazywaniem się nago. Nigdy nie usłyszałam na temat biustu żadnych negatywnych komentarzy. Koledzy z klasy wspominają nawet po latach mój piękny, nieostanikowany biust, chociaż założę się, że wiele koleżanek miało ładniejszy (i przede wszystkim większy) od mojego. ;-) Kompleksy miałam gdzie indziej i tam trafiały zwykle docinki innych. Tak jakby telepatycznie wyczuwali, co mnie boli. Więc najważniejsze być pewnym siebie i pozbyć się kompleksów. Ludzie wyczują natychmiast, że mają do czynienia z osobą pewną siebie i przestaną dogryzać. Bo po co, skoro nie funkcjonuje? :-)
        • amentowa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 07.12.08, 19:15
          swoja droga, dlaczego my - ludzie jestesmy czasem tacy okropni?
          Dokuczac komus bo ma taki czy siaki biust, lub co innego, na co w sumie sie nie ma zadnego wplywu.
          • ocisza Re: Upokarzające teksty - żalimy się 09.12.08, 12:24
            Ciekawe, że jakoś nie pamiętam żadnych niemiłych tekstów pod adresem mojego
            biustu. Prawdę mówiąc nie kojarzę, żeby ktokolwiek ośmielił się komentować mój
            biust ani pozytywnie, ani negatywnie. Może miałam szczęście w życiu, że
            trafiałam na ludzi na poziomie ;) Jak czytam rzeczy, których się nasłuchałyście,
            to nie mogę wyjść ze zdumienia, że to się komuś przydarzyło. No, jeszcze w
            czasach szkolnych to bardziej zrozumiałe - dzieciaki i młodzież często ma pstro
            w głowie i bywa okrutna. Ale dorośli ludzie... tego nie rozumiem.
        • ana_maria_k Re: Upokarzające teksty - żalimy się 09.12.08, 12:05
          Ja nigdy nie usłyszałam głupiego tekstu na temat swojego biustu. Jedyne co to
          mój przyjaciel kiedyś na pytanie, czy mój biust jest ładny, odpowiedź że przede
          wszystkim słabo wyeksponowany. Miał rację, ale od tego czasu nie splamiłam się
          noszeniem stanika, który nie byłby puszapem
    • eternalvoyageur Re: Upokarzające teksty - żalimy się 08.12.08, 18:22
      Taaaak. Mozesz mu powiedziec ze Keira Knightely tez ma maximum dwanascie lat.
    • juannita Re: Upokarzające teksty - żalimy się 18.12.08, 22:33
      Przeczytalam caly ten watek i jestem w lekkim szoku.
      Skad tyle glupoty i chamstwa?
      OK, ja tez pamietam teksty typu "deska" albo "cyce", ale z czasow podstawowki,
      kiedy to mielismy po jakies 13 lat i kolegom hormony sie rzucaly na mozg. Jednak
      odkad skonczylam 15 lat juz z tego typu odzywkami sie nie spotykalam.
      Jezeli dorosle osoby, rodzina, partnerzy, wyglaszaja podobnie raniace
      komentarze, to dla mnie sa to toksyczni manipulatorzy.
      • amentowa Re: Upokarzające teksty - żalimy się 19.12.08, 19:29
        Masz calkowita racje, z 'toksycznymi" i glupkami nie ma sensu sobie nerwow psuc.
    • silvera88 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 20.12.08, 22:05
      Hmm... Ja jakoś miałam to szczęście, że nikt nigdy nie nabijał się ze mnie z
      powodu mojego minimalnego biustu. A nawet jak ktoś coś mówił, to już tego nie
      pamiętam. Jedyną osobą, która mówi mi przykre uwagi odnośnie biustu, jestem ja
      sama ;) Bywają lepsze i gorsze dni, każdy z resztą tak ma, że może jednego dnia
      czuć się (cytując koleżankę) jak kupa, a innego wprost przeciwnie.
      Jedynie co mnie trochę drażni to teksty chłopaka, który stara się wyleczyć moje
      małe kompleksy, a wychodzi mu zupełnie na odwrót. Bo co to w ogóle za
      pocieszenie w stylu "lepsze takie niż za duże"? Ze skrajności w skrajność,
      głupie i do tego jeszcze bardziej utrzymuje w przekonaniu "średnie są najlepsze,
      ale ja takich nie mam". Niby intencja dobra, ale efekt odwrotny.
      Za to najśmieszniejszy tekst jaki usłyszałam (też "made by boyfriend") to "moje
      małe myszki" :D Takie małe odstępstwo od tematu, ale moim zdaniem lepiej jest
      zapamiętywać to, co nas śmieszy i w pewien sposób cieszy, aniżeli dobijać się
      głupimi obelgami.
    • ter-be Re: zalimy sie z humorem 08.01.09, 14:47
      Pare miesiecy temu podczas dyskusji miedzy kobietami w rodzinie o naszych
      dzieciach na temat tego do kogo sa podobne, moja bratanica (oczko w glowie
      tatusia) stwierdzila z humorem: ja odziedziczylam po tacie nos i biust.
      Przypuszczam, ze sa to elementy jej ciala, ktore nie bardzo lubi. Ale spodobala
      mi sie wtedy bardzo...
    • dalenne Re: Upokarzające teksty - żalimy się 09.01.09, 13:14
      Ja o tekstach, które słyszałam pisać nie będę, wystarczy że wpędziły
      mnie w kompleksy, niestety mam je do dziś.
      Wrzucam link do dzisiejszego artykułu, który potwierdza to że wiele
      osób/meżczyzn swoimi wypowiedziami potrafi wywołać u kogoś potrzebę
      zastanowienia się nad własną atrakcyjnością
      www.dziennik.pl/sport/pilka-reczna/article294744/Sedzia_do_zawodniczki_Masz_male_piersi.html
      • abw-online Re: Upokarzające teksty - żalimy się 12.01.09, 00:56
        Po prostu brak słów!!! Ale męskie komentarze pod artykułem nie lepsze!
        • clover20 Re: Upokarzające teksty - żalimy się 13.01.09, 01:01
          Mam wrażenie, że te nasze kompleksy by nie istniały, gdyby nie faceci. To oni
          ciągle gadają o cyckach. Za małe - żle, za duże - źle. Nie wiadomo czego chcą!
          Najpierw komentują a później starają się leczyć kompleksy swoich dziewczyn :/

          Poczytajcie sobie wątki o głupich tekstach na LB, niektóre są naprawdę
          upokarzające. A kto jest ich autorem? Faceci oczywiście :)

          Ja też raczej nie słyszałam żadnych komentarzy na temat moich kształtów. A jeśli
          słyszałam to nie reagowałam - najlepsza technika, jak widzą, że was to nie rusza
          to przestaną bo się znudzą :) A jak już bardzo musicie to można poczęstować
          delikwenta Najbardziej Miażdżącym Wzrokiem Numer 4 i gwarantuję, że jego męskość
          skurczy się do wielkości orzeszka :)

          Ależ mi antymęski post wyszedł ;) Nie dajcie się wpędzić w kompleksy :)
          Zaakceptujcie siebie!
          • sylviacokolada Upokarzające teksty - żalimy się 13.01.09, 15:08
            Troche nie w temacie, ale nie moge sie powstrzymac :)
            Jestem z Lobby i na biust skarzyc sie nie moge (75ff) ale swietnie
            rozumiem jak uwaga na temat wygladu moze zabolec...
            ładnych kilka lat temu na basenie przechodzilam w reczniku przez hol
            pełem facetow i jak juz ich minełysmy to jeden powiedziam " ta
            blondynka to ładna, szkoda tylko ze ma taaaaaakie krzywe nogi.."
            chyba z 10 lat minęło a jak jak załoze kiecke to od razu mam ten
            tekst w uszach...
            • luincir [OT] Upokarzające teksty - żalimy się 13.01.09, 15:47
              Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak taka przelotnie rzucona uwaga może
              kogoś zranić. Ba, czasem może wpłynąć na czyjś obraz własny na długie lata! Mam
              znajomego, który bardzo lubi mówić swojej dziewczynie niemiłe rzeczy publicznie
              - a to że ma grube uda, a to że brzuch większy niż biust... Autentycznie, w
              życiu nie słyszałam, by przy ludziach powiedział jej, że jest śliczna i
              wyjątkowa, a że jakaś nie taka - bez przerwy. Ona udaje, że jej to nie rusza,
              ale wiem, że się przejmuje i że to bardzo rzutuje na jej samoocenę (chyba nikt
              się nie dziwi?). Zwracałam mu kilkakrotnie uwagę, to stwierdził, że "gdyby ją
              chwalił, to przestałaby o siebie dbać" - zabrakło mi słów.

              Ja z moim 60FF bez przerwy miotam się pomiędzy "omójbożejestempłaska" a
              "jakiejamamwielkiecyce" - przypuszczam, że w praktyce jestem raczej
              mało-średnia, ale wszystkie moje znajome i siostra są dużo bardziej
              małobiuściaste i od kiedy tylko coś mi się na klacie pojawiło (a pojawiło się
              bardzo szybko) zawsze słyszałam, jakie to ja mam "ogromne cyce" i "daj mi
              trochę". Bardzo możliwe, że koleżanki w ten sposób leczyły jakieś swoje
              kompleksy, ale dzięki ich uprzejmości wyrosłam w poczuciu, że moje mieszczące
              się w dłoni cytrynki są monstrualnymi melonami - odkrycie, że "może jednak nie"
              było dla mnie wielką radością :-)
              • amentowa Re: [OT] Upokarzające teksty - żalimy się 13.01.09, 20:50
                ja sie dziwie, ze ta TWoja znajoma z takim idiota jest. Moze jej doradz, zeby podobnie jak on postepowala. Ciekawe czy bedzie mu przyjemnie.
                • luincir Re: [OT] Upokarzające teksty - żalimy się 13.01.09, 22:34
                  Jak ona mu czasem powie jakąś złośliwość, to on zaraz robi smutne minki i marudzi, że on to potrzebuje wsparcia i akceptacji.
                  A jak ją porządnie ostanikowałam, to zaczął szydzić, że ona miseczki "F jak fake" w życiu nie ma i że przecież "nawet do B nie ma co włożyć". I się bidulka przestraszyła - nosi 65D, chociaż cienka jak szczypiorek i nawet zamiast tej sześćdziesiątki, na którą ją namawiałam, mogłaby i 55 wygodnie nosić, gdyby produkowali.
                  Przecież taki brak wsparcia od najbliższej osoby to się w głowie nie mieści - no, ale klapki na oczach i nie przekonasz :-(
                  • lily.inez Re: [OT] Upokarzające teksty - żalimy się 20.01.09, 15:55
                    o matko jak tak można? on dowala jej na każdym kroku, ona nic nie mówi (ale tym
                    niemówieniem przekazuje "spoko kochanie obrażaj mnie dalej") a jak jego dotknie
                    jakaś uwaga to zaraz że biedny i nieakceptowany? w głowie mi się nie mieści :O
                    ten facet musi mieć naprawde sporo kompleksów..
                    a najgorsze było stwierdzenie ze komplementowanie drugiej osoby skutkuje u niej
                    brakiem dbania o siebie - za przeproszeniem ale gdzie on się wychował z takimi
                    opiniami?? ;/
                    • amentowa Re: [OT] Upokarzające teksty - żalimy się 20.01.09, 17:00
                      Dziwie sie dziewczynom, ze sa z takim kretynami, bo w ten sposob same sobie krzywde robia. Po cholere komu taki facet, co zamiast wsparcia, jeszcze szydzi i nasmiewa sie ze swojej dziewczyny. Wiadomo nikt nie jest doskonaly, no ale bez przesady.
Pełna wersja