Dodaj do ulubionych

A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photoshopa)

16.08.08, 14:49
Cytując dziewczynę z siostrzanego forum, która podała ten link poniżej:
"Dla wszystkich pań, które uważają, że ich piersi sa dalekie od normalności: za
duże/małe/obwisłe/sterczące/wklęsłe/wypukłe/rozlazłe/ścisłe/zezowate/spanielowate/asymetryczne itede. Wrzucam tu, bo ze względu
na wymiar edukacyjny, nie zasługuje li tylko na śmietnik:)
Uwaga, nudity inside!"
Spodobała mi się ta strona:
www.007b.com/breast_gallery.php
I wklejam to nie tyle po to, aby się poporównywać, ale warto, myślę, pamiętać o tym, że to co widzimy w kolorowych czasopismach, reklamach, tudzież filmach czy teledyskach, przeważnie dalekie jest od rzeczywistości i faktycznego "stanu posiadania" przez występujące tam modelki. Photoshop, komputerowe obróbki, plus zdolności korektorów robią cuda-niewidy. A życie ma inny, mniej płaski wymiar, co świetnie widać w w/w galerii. I to jest właśnie piękne! Każda z nas jest indywidualnością nie do podrobienia :). Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • figa84 Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 16.08.08, 14:57
      Podbudowałam się:-) Wycofuję moje teksty o moich piersiach - nie są
      asymetrzyne ani mało jędre.
      Ciekawe dlaczego wiecznie się nas tak goni to ujednolicenia rozmiaró
      i kształtów:-/ Przecież jak byk widać, że co biust to inny i tak
      pwoinno być. Ciekawe, że twarzy czy charakterów nie musimy mieć tych
      samych, a biusty, nogi, brzuchy owszem....
      • marakuia Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 17.08.08, 18:06
        W 100% się zgadzam!!! Można by powiedzieć, że wyjęłaś mi z ust
        dokładniutko to, co chciałabym na ten temat powiedzieć! Po pierwsze,
        od dziś kocham kształt moich piersi, taki jaki jest! A dalej...
        jesteśmy już chyba wszystkie ciężko chore na manię porównywania
        swoich ciał z ciałami modelek z pchotoshopa. Nie twierdzę, że
        porównywać się jest czymś złym, jakoś w końcu musimy definiować
        swoje jestestwo w otaczającym krajobrazie. Nasze mózgi jak dzikie
        analizują wszystko w koło stawiając diagnozy, również na temat
        naszego wygladu w stotunku do wyglądu innych. Denerwuje mnie tylko
        fakt, że najczęściej porównuję się do właśnie modelek,
        niedoścignionych wzorców! No i czemu właściwie to mają byc wzorce???
        Drażni mnie to uśrednianie do uśrednionego wzorca... Jest nas taka
        różnorodność! Oby więcej takich stron!
        Bardzo podoba mi się Twój wpis :)
      • zblazowana przepraszam za offtop, ale... 18.08.08, 10:13
        figa84 napisała:

        > Ciekawe, że twarzy czy charakterów nie musimy mieć tych
        > samych, a biusty, nogi, brzuchy owszem....

        tu bym polemizowała - np. w kwestii twarzy: a makijaż powodujący, że
        mamy wszystkie mieć duże, przeciętnie rozstawione oczy z długimi
        rzęsami..? a modelowanie owalu twarzy, żeby był jak najbardziej
        regularny..? a powiększanie ust i wszystkie inne operacje plastyczne?

        zaś w kwestii charakterów - coś mi się zdaje, że jednak mechanizm
        społecznej presji dąży do ujednolicenia charakterów np. karząc za
        brak stereotypowych "kobiecych" cech.

        ogólnie mam rważenie, że społeczeństwo naturalnie dąży do
        ujednolicenia w różnorodnych dziedzinach. bo tak po prostu łatwiej
        jest żyć - kiedy wiesz jaki jest człowiek naprzeciwko i czego sie po
        nim spodziewać :)
        • pierwszalitera Re: przepraszam za offtop, ale... 18.08.08, 10:51
          zblazowana napisała:

          > ogólnie mam rważenie, że społeczeństwo naturalnie dąży do
          > ujednolicenia w różnorodnych dziedzinach. bo tak po prostu łatwiej
          > jest żyć - kiedy wiesz jaki jest człowiek naprzeciwko i czego sie po
          > nim spodziewać :)

          Bardzo mnie zawsze cieszy, gdy ktoś wypowie takie słowa głośno. Albo napisze. :-) Mnie się jednak wydaje, że ta łatwość życia w takich warunkach jest tylko pozorna, bo cały czas musimy się tylko zastanawiać co zrobić, by się przypadkiem nie wychylić. A niektórzy, to wzięli sobie już za misję życiową przypominania nam, co wypada, a czego nie wolno. Kontrola, kontrola, kontrola... ;-)
            • marakuia Re: przepraszam za offtop, ale... 18.08.08, 16:28
              Zawsze cieszy mnie, gdy na tym forum (poświęconym jakby nie było
              biustom) pojawiają się pytania, tezy albo rozważania na trudniejsze
              tematy. Jest to zaskakujące i bardzo mile widziane, mieć możliwość
              polemizowania na tak różnorodne, filozoficzne czy socjologiczne
              wręcz tematy.
              Co jakiś czas przeżywam kryzys wiary i robię wielki bałagan w
              mieszkaniu, zastanawiając się, czy wolę być taka jak wszyscy czy
              zupełnie inna? Wiąże się to nie tylko z czytaniem książek ale i z
              ubiorem, jedzeniem, telewizją, stylem życia! Ze wszystkim! Czasem
              chcę się uprzeciętnić a czasem mam dość. Tak na prawdę bycie
              outsiderem na całego się nie opłaca! bo w kupie raźniej i po coś
              nasze konwenanse, prawa, przepisy istnieją. Rzecz w tym, że każdy
              musi znaleźć swój złoty środek i postanowić bliżej której granicy
              chce się znaleźć.
              Z jednej więc strony sie ujednolicamy, żeby sobie życie ułatwić a z
              drugiej, jak nie będziemy chcieli się wyróżniać to staniemy się
              tylko wielką, niezadowoloną z siebie zhomogenizowaną masą. Ale mi
              się na gadkę zebrało :P Tak czy inaczej zgadzam się, że "coś takiego
              ma miejsce i ma swoje
              > powody :] i wcale niekoniecznie ogranicza sie do biustów i
              odnóży :>" :)
        • figa84 Re: przepraszam za offtop, ale... 19.08.08, 22:45
          Zgadza się, że i tu się co nieco ujednolica, ale:
          zdaję mi się, że w przypadku twarzy częściej mówimy o urodzie. Chyba
          częsciej słyszymy o tym, że można mieć ciekawy typ urody, orientalną
          lub inna urodę niż takowe porównania do biustów. Tu zwykle jest mały
          lub duży, rzadziej ok, bo i niby co to oznacza? To samo się tyczy
          brzuchów, zwykle są za mało wysporotwane lub jak za bardzo, to
          odrazu, że jak u mężczyzn. Twarze wiadomo, że również można łatwo
          pogrupować, ale często nawet jak komuś się coś nie podoba to mówi,
          że ten typ urody mu nie odpowiada i tyle. Z resztą poradniki kobiece
          pełne są dobioru fryzur czy makijażu do typu urody - niestety
          zakwawlifikowano większość z nas do typu słowiańskiego i tak nas
          malują:-) Fakt, powiększanie ust, botox powodują, że w jakiś sposób
          próbuje się nas ujednolicić, bo w modzie są duże usta. Każdy jednak
          wie, że te duże usta nie każdemu po prostu pasują. Jaki odsetek
          społeczeństwa stwierdziłby tak samo o biuście? Botox i tym podobne
          są moim zdaniem jednak modą na bycie wicznie młodym, ale nie mówi do
          końca o tym, że mamy się ujednolicić.
          Jeśli chodzi o charakter to i tu sprawa moim zdaniem jest bardziej
          złożona. O ile ciało łatwo się porównuje, o tyle chcarakter ciężej
          jest porównać a co dopiero zmienić:-) Tu nie wystarczy operacja
          plastyczna (cóż za szczęście), a kolorowym czasopismom łatwiej jest
          nam narzucić to co widzimy. Jak już tu zauważono wcale nie byłoby
          łatwiej gdybyśmy mieli/udawali identyczne charaktery. Moim zdaniem i
          tu się można zauważyć, że próbuje nam się wmówić jacy powinniśmy
          być, ale to kwestia cięższa do wykonania. Co za tym idzie więcej
          osób i częściej jest w stanie się pogodzić z faktem, że istnieją
          różne charaktery.
      • elmilinden Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 22.08.08, 01:20
        Ja bym twarzy z tego nie wyłączała;) Tyle, że nie chcemy być klonem kogoś, ale
        wszystkie "odstępstwa" nazywa się wadami kosmetycznymi i je usuwa. Np. odstające
        uszy, krzywe zęby, krzywy albo bardzo zadarty nos, cofnięta albo za bardzo
        wystająca szczęka.

        A porównywanie się jest podstawowym elementem rozwoju człowieka i w ogóle formą
        jego bycia w społeczeństwie. Przynajmniej w naszej kulturze.

        Kiedyś porównywało się i charaktery:) Kiedy panowała moda na młodych literatów a
        mężczyzna, żeby być atrakcyjny musiał udawać artystę, porównywanie dotyczyło i
        charakteru, ba! nawet życiorysów.

        Kiedy mieszczanie zaczynali wygrywać ekonomicznie z ziemianami, porównywali się
        do nich i zaczęli np. używać perfum, chociaż wcześniej nigdy tego nie robili bo
        to "wylewanie pieniędzy", marnotrawstwo, zaczęli się tak samo ubierać, chodzić
        do teatrów, kupować książki. Nie dlatego, że nagle po latach zapragnęli iść do
        księgarni, tylko dlatego, że robili tak ludzie, do których się porównywali.

        Porównywało się i porównuje urodzenie, sposób życia, wykształcenie, charaktery,
        ubiór, osiągnięcia zawodowe, wygląd. To nic nowego. Tyle, że teraz kultura
        zrobiła się wybitnie ikoniczna i porównujemy się do obrazu. Stąd np. wiele
        nastolatek robi sobie zdjęcia i wrzuca je na fotkę czy gdzie indziej- żeby
        porównać się z innymi. Oni są obrazem, one są obrazem- zupełnie normalny odruch.

        Takie mamy porównania, jaką kulturę.
      • kuraiko Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 17.08.08, 02:55
        ale czy do końca?.... prawdopodobnie dziewczyny wymierzone, skoro
        pod zdjęciami mamy obwód+literkę miseczki
        np to zdjęcie jest podpisane 30 B i jakoś nie mogę sobie wyobrazić
        aby dało się tą panią przyodziać w 28F ;)
        www.afraidtoask.com/images/brc30.GIF
        oczywiście do części "miseczek" można się dowalić, np coś co jest
        opisane jako 34C optycznie wygląda mi na mniejsze, ale ogólnie
        większość wygląda na w miarę zgodne z rzeczywistością.
        zakładam, że na tych zdjęciach jest podawany obwód pod biustem nie
        zaniżany, ani nie zawyżany o więcej niż ok 2cm.
        sorry, ale to co dobre w ubieraniu się, czyli wciskanie się laski w
        obwód stanika o 15cm mniejszy niż jej obwód realny, niekoniecznie
        musi być dobre w pokazaniu "rozmiarów" biustów.
        więc po co jakieś święte oburzenie - biusty najlepiej opisywać
        realnymi wymiarami, a nie rozmiarami staników, bo jedna może
        być "ściśliwa" i się wbije w obwód 15cm węższy, inna o tym samym
        obwodzie pod biustem może nosić tylko obwody zaniżone o 5cm, bo w
        mniejszych się dusi, a bez ubrania mogą wyglądać bardzo podobnie.
        jeśli ja miałam wymiary jeszcze ze 2 msc temu 75/93 to wychodzi jak
        byk 75C i jak na takiej stronce mój biust byłby podpisany 30FF to
        troszkie jakby nie zgadzało się z tym co widzielibyśmy na zdjęciu ;)
        • klymenystra Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 17.08.08, 10:29
          Nie do konca o tym mowie- chociaz te rozmiary mi sie nie podobaja. Jesli
          szczupla dziewczyna ma podpis 34B, to od razu moge zalozyc, ze rozmiar jest zly.
          Prawidziwe parametry opisu bylby wtedy, gdyby modelki podaly swoje wymiary. A
          tak to podaja staniki, ktore nosza- i ktore, w wiekszosci przypadkow sa zle
          dopasowane.
          Mi chodzilo o cos innego: po niektorych biustach widac zmasakrowanie zlym
          stanikiem. Sa buly, sa bardzo obwisle biusty, ktore moglby byc w lepszej formie-
          uprzedzam- nie chodzi o to, ze sa odrazajace, czy cos, ale wlascicielce na pewno
          nie jest wygodnie, albo siada jej kregoslup.
          A co do 75C i 30FF to sie nie zgodze- przy obecnych materialach, z ktorych sie
          szyje staniki, 75c to biust mniejszy niz 30FF- bo o wiele wiecej wchodzi w
          obwod. Wiem, bo nosilam 75c. Miski byly za male- to jest inna budowa ciala.
          • quleczka OT - 75B nie istnieje 17.08.08, 11:11
            to nie do konca prawda :)

            z tego co pamietam w watku rozmiarowym udalo sie znalezc 75B ...rzadko bo rzadko ale jednak istnieje ;)

            co do podpisow pod zdjeciami to chyba wszystko zalezy czy te 34 to jej obwod pod biustem jako taki (czyli 75) czy zanizony czyli obwod stanika... wbrew pozorom ja tez wygladam szczuplo, a mam powyzej 70cm pod biustem :)

            ja bym sie tylko przyczepila do zdjecia z miseczka G :p
            • klymenystra Re: OT - 75B nie istnieje 17.08.08, 11:26
              W mojej sygnaturce chodzi raczej o zmuszenie do zastanowienia nosicielek 75B. A
              te z watku rozmiarowego to o blad statystyczny zahaczaja ;) I na pewno po
              migracji im sie zmienia. A nawet, jesli nie, to nie o to chodzi :))
              Gdyby to 34 odnosilo sie do obwodu pod biustem, to by raczej nie podawaly do
              tego miseczek, prawda? A, jeszcze- ja nie wierze w masowe uswiadomienie
              Amerykanek- strona przeciez jest amerykanska.
              • quleczka Re: OT - 75B nie istnieje 17.08.08, 11:29
                ja wiem, wiem i rozumiem :) tylko bedac wlascicielka prawdziwego 75B poczulabym
                sie dziwnie...

                moze jakie "praktycznie nie istnieje" albo cos ;)

                > Gdyby to 34 odnosilo sie do obwodu pod biustem, to by raczej nie podawaly do
                tego miseczek, prawda?

                z amerykanami wszystko jest mozliwe ;)
                chyba nie dojdziemy do tego co mial na mysli tworca tej strony :)
          • kuraiko Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 17.08.08, 23:16
            no właśnie ja nosiłam 75C i podobno powinnam się przesiąść na 65FF...

            ale mi chodziło o wygląd, a nie o rozmiar, jeśli podałabym rozm.
            65FF to automatycznie osoby oglądające zdjęcie bez stanika
            oczekiwałyby szczuplutkiej osoby posiadającej 65cm pod biustem. 10cm
            to jednak różnica i jeśli pokazana byłaby chociaż połowa sylwetki,
            np do bioder, to już by to było widoczne gołym okiem
          • kuraiko Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 17.08.08, 23:25
            nie no chyba żartujesz... 28FF? TEN biust?
            www.afraidtoask.com/images/brc30.GIF
            po pierwsze widać, że dziewczynie "mało wystaje" poza klatkę
            piersiową, a po drugie sprawia wrażenie szczuplutkiej.
            nie przesadzajmy.
            a poza tym większość biustów oznaczonych tam jako "C" rzeczywiście
            sprawia wrażenie wielkości C przy podanych obwodach
            np to 38C wygląda podobnie jak mój biust kiedy nosiłam właśnie 75C.
            oczywiście zdjęcia są podobnej wielkości i nie sposób zobaczyć
            rożnicy. np gdyby 34C i 38C stanęły koło siebie, to może okazałoby
            się, że 38C jest wyższa i lekko tęższa niż 34C i jej biust jest
            trochę większy. tymczasem na tych zdjęciach tego nie widać, można za
            to określić stopień "wystawania biustu", że tak to określę ;) i
            wtedy prawie wszystkie pokazane A,B,C i D można do siebie porównać
    • przyjaciolka288 Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 16.08.08, 20:06
      Z przyjemnością obejrzałam tą stronę. Wreszcie coś prawdziwego. Od
      jakiegoś czasu bowiem obserwuję, że przez zalew silkonowych biustów
      niektórzy mężczyźni (zwłaszcza Ci młodsi) utrwalają w sobie
      nieprawdziwe wzorce. Ostatnio czytałam komentarze na jakieś stronce,
      gdzie była pokazana jedna z polskich gwiazd ubrana w suknię z
      głębokim dekoltem, bez stanika. Ewidentnie widać było na zdjęciu, że
      ma naturalnie układające się piersi, jędrne, lekko rozchodzące się
      na boki i "nie wybijające zębów". I uwierzcie, że komentarze były
      pt. ale zwisy, jakie paskudne itp. Dopiero jakaś kobieta (co
      wnioskuję z zastosowane formy osobowej) napisała coś w rodzaju:
      opanujcie się, tak wyglądają naturalne piersi. Wydaje mi się, że
      większości mężczyzn oglądających czasopisma w których pokazuje
      się "ulepszone" komputerowo bądź chirurgicznie biusty wydaje się, że
      tak jest naturalnie i tak powinny one wyglądać... a każde odchylenie
      od tej "normy" traktują jako coś brzydkiego.. To ma analogiczne
      podłoże jak kreowanie teorii, iż tylko w rozmiarze 34 lub 36 można
      wyglądać dobrze. Oczywiście moja opinia nie dotyczy wszystkich
      mężczyzn. To tylko moje obserwacje internetowego świata. A z uwagi
      na fakt, iż moim zadniem dotyczy to głównie młodzieży ogarnia mnie
      niepokój... Bo taka sytuacja powoduje, że dziewczęta odbiegające
      od "silikonowej formy" będą chciały to zmienić... by się podobać
      chłopcom z takimi zakodowanymi wzorcami. Ostatnio oglądałam program
      w którym opowiadano, że w Brazylii, kiedy chce się zafundować młodej
      córce czy dziewczynie prezent, sponsoruje się operację plastyczną.
      Tam jest już to plagą. Niezoperowane dziewczyny są albo z niższych
      klas społecznych albo są poprostu odrzucane przez grupy
      rówieśników... dramat...Dlatego dobrze jest, że istnieją takie
      strony, gdzie można zobaczyć jak różnorodne są biusty i jak
      niepowtarzalne... I to jest piękne. Pozdrawiam.
    • jakas_kobietka uff 16.08.08, 23:02
      boże, ja zawsze miałam 'wonty' do moich że są za obwisłe (bo duże, powiedzmy jak
      u cichopkowej) i za duże suty ale po wizycie na teh stronce stwierdzam, że są
      jednak zajbiste:)
      • pierwszalitera Re: uff 17.08.08, 12:36
        jakas_kobietka napisała:

        > boże, ja zawsze miałam 'wonty' do moich że są za obwisłe (bo duże, powiedzmy ja
        > k
        > u cichopkowej) i za duże suty ale po wizycie na teh stronce stwierdzam, że są
        > jednak zajbiste:)

        Wiele tych kompleksów wynika z tego, że my często nie wiemy jak wyglądają naturalne ciała naszych normalnych bliźnich. Jedyną golizną w otoczeniu są właśnie podshopowane i silikonowe biusty z mediów. My jesteśmy jako naród okropnie wstydliwi, wcześniej nawet w dziewczęcych łazienkach na wakacjach nie widziałam nigdy odkrytego biustu koleżanki. Ktoi chodzi też nago do sauny, albo rozbierze się nad polskim morzem. Wiele nawet biustu własnej matki nie widziało bez stanika. A nawet odstające przy zimnie sutki są dla wielu kobiet powodem do ukrywania. To nie dziwota, że nasze własne piersi wydają nam się brzydsze niż u innych.
        • pimpinellanisum Re: uff 17.08.08, 15:45
          A jak tak ostatnio stojąc przed lustrem wpadałam w panike, ze jak bede musiała
          wyciagnac te moje "najbardziej plaskie na swiecie E" ze zjawiskowego,
          wygarniajacego z pod pach i robiacego inne numery biustonosza przed jakims
          ewentualnie poznanym facetem to dopiero bedzie zyciowa porazka...a tu patrze a
          moj biust miesci sie w zwyklej przecientej :)) I od razu ten dzien stal sie
          lepszy ;))

          Tak czasem sobie mysle, ze czasem faceci wiedza lepiej jakie sa na prawde
          kobiece biusty niz same Panie ;)
          • kizombalover Re: uff 17.08.08, 17:07

            > Tak czasem sobie mysle, ze czasem faceci wiedza lepiej jakie sa na prawde
            kobiece biusty niz same Panie ;)


            O, i to jest najprawdziwsza prawda.
            W końcu, statystycznie przynajmniej, mężczyźni mają w swoim życiu więcej
            partnerek niż kobiety partnerów (a tym bardziej partnerek, hi hi), dzięki czemu
            mają jaki taki przegląd dostępnych "modeli".
            • pimpinellanisum Re: uff 19.08.08, 23:12
              Sugerowałoby to, że jeżeli psychicznie nie zamęczamy naszych facetów to w
              słowach "ale czego ty się siebie czepiasz" może być trochę prawdy....
        • kuraiko Re: uff 17.08.08, 23:29
          heh... u mnie w mieście nie ma zwyczaju kąpania się nago pod
          prysznicem po basenie (i Bogu dzięki, bo ja nie lubię cudzej nagości
          i ukazywać swojej, dla mnie mycie jest intymne), ale jak chodziłam
          na basen na studiach w Krakowie to większość dziewczyn paradowała
          bez ceregieli bez stanika, widziałam nawet nagą laskę pod
          prysznicem :/
          i z tego wszystkiego miałam kompleksy, bo praktycznie każda z tych
          lasek, które widziałam bez stanika miała kształtny jędrny ładny
          biust i sutki :/
          tak więc ja dziękuję za liberalność i naturalne widoki....
          • pierwszalitera Re: uff 18.08.08, 00:04
            kuraiko napisała:

            ale jak chodziłam
            > na basen na studiach w Krakowie to większość dziewczyn paradowała
            > bez ceregieli bez stanika, widziałam nawet nagą laskę pod
            > prysznicem :/

            Ooooo, całkiem nagusią pod prysznicem? ;-) Weź nie rozśmieszaj mnie. Intymność intymnością, ale jak tu się myć w stroju kąpielowym?
            A tych kompleksów nie dostałaś na pewno na basenie, tylko przyniosłaś je tam ze sobą. Założę się, że nie wszystkie laski miały figury i biusty modelek, ale jak się ma niską samoocenę, to każda kobieta wydaje się piękniejsza od nas. Spójrz na siebie w lustrze trochę łaskawszym okiem. :-)
            • evolet Re: uff 18.08.08, 00:17
              ja w ogóle nie rozumiem idei otwartych pryszniców. kto to wymyślił?
              gdzie bym się nie ruszyła, nadal je spotykam. ośrodki wypoczynkowe, internaty,
              czy to Polska, czy to Węgry.
              w UK jakoś mogą być pozamykane.
              nie mam kompleksów, nie porównuję się do innych kobiet, nie mam problemów ze
              swoim ciałem, plaże i kempingi naturystyczne zaliczyłam, ale otwartych
              pryszniców nie dzierżę. i chyba nie ja jedna, bo po siłowni/fitnesie - a chodzę
              od kilku lat - jak dotąd widziałam poza mną tylko dwie kobiety, które korzystały
              z prysznica.
              • pierwszalitera Re: uff 18.08.08, 00:30
                No nie wiem, ale ja na basenie wchodzę zawsze pod taki otwarty. Jakoś czuję się swobodniej i nie mam wrażenia, że rozwalę sobie łba o ściankę. Na niemieckim basenie widzę nawet starsze panie biorące prysznic bez stroju. Nikomu jakoś nie przeszkadza. A jak ktoś ma ochotę po treningu wracać przepoconym do domu, to jego sprawa. Mogę mieć tylko nadzieję, że własnym samochodem, a nie przypadkiem tym samym tramwajem co ja. ;-)
                • quleczka Re: uff 18.08.08, 00:41
                  > Jakoś czuję się
                  > swobodniej i nie mam wrażenia, że rozwalę sobie łba o ściankę.

                  kurcze,jak jest roznica w swobodzie czy masz 2 lub 3 sciany czy 3 sciany i drzwi?

                  :)
                  • pierwszalitera Re: uff 18.08.08, 10:41
                    quleczka napisała:

                    > kurcze,jak jest roznica w swobodzie czy masz 2 lub 3 sciany czy 3 sciany i drzw
                    > i?
                    >

                    Ha, ha, ha. :-) U mnie na basenie takie z dwoma ściankami po bokach uważam już za zamnknięte i nie wchodzę, bo mi tam ciasno. Trochę klaustrofobiczna jestem. ;-) Zwykle używam takich co to jedna wielka ściana z prysznicami bez żadnych bocznych ścianek. :-)
            • kuraiko Re: uff 18.08.08, 00:40
              cóż... ja sobie nie wyobrażam mycia krocza (sorry za określenie)
              przy innych osobach ;) zwłaszcza, że czasem z niecki basenowej można
              zauważyć osoby pod prysznicem :/
              normalne spłukanie się, a potem do domu i normalny prysznic... całe
              szczęście tutaj mam basen 10min piechotą od domu, gorzej bywało na
              studiach, ale jakoś się dało przeżyć...
              przysięgam, że na wówczas prawie 21 lat życia pierwszą (i jedyną do
              tej pory) nagą laskę pod prysznicem widziałam na basenie w
              Krakowie ;) w moim mieście to wywołałoby publiczne zgorszenie xD

              kompleksy? póki nie widzę cudzych nagich biustów to nie mam
              kompleksów...
              • mmm-mm Re: uff 18.08.08, 05:28
                Ta wstydliwosc to chyba z wiekiem. Jak mialam 10-11 lat to na wakacjach ja i
                rowiesniczki nie wstydzilysmy sie rozebrac jedna przed druga przed prysznicem w
                lazience. Tyle ze wtedy nie mialysmy biustow albo niektore z nas samiuskie
                poczatki. Pozniej jak jezdzilam to tylko jedna sie rozbierala w pomieszczeniu z
                kabinami, potem wchodzila pod prysznic i nastepna wchodzila jak juz tamta byla
                pod prysznicem. To chyba zalezy tez od towarzystwa. Jakby bylo jasne, ze
                wszystkie nie gapimy sie ostentacyjnie jedna na druga, nie rozgladamy sie
                plochliwie czy aby zadna dziewczyna sie nie patrzy tylko zachowujemy sie
                naturalnie, tak jakbysmy byly ubrane a nie nagie to bym sie nie wstydzila. U
                mnie na basenie byly prowizoryczne prysznice otwarte na basen i wszyscy sie
                plukali w kostiumach, bo nikomu nie przyszlo do glowy rozbierac sie przed
                ratownikami i osobnikami plci przeciwnej:) Prysznicow oddzielonych od niecki nie
                bylo.
                • blizniaki14 Re: uff 18.08.08, 08:26
                  mi pozostaje się cieszyć,że mój facet miał (ma) tylko mnie( nie miał kobiety
                  przede mną, wcześnie się poznaliśmy) i całkiem nagi na żywo widział tylko mój
                  biust (tzn jego brak) a w ubraniach kobiety, które widzi- to zdaje sobie
                  sprawę,że większość nosi push upy
                  no i widział go w różnych formach, przed ciążą, w czasie ciąży, w czasie
                  karmienia no i po karmieniu...
              • pierwszalitera Re: uff 18.08.08, 11:13
                Za mycie krocza nie trzeba przepraszać. ;-) Zresztą sama już zauważyłaś, że twoja wstydliwość może mieć coś wspólnego z otoczeniem, w którym się wychowałaś. A wiesz co jest najfajniejsze? Że jako dorosła osoba wcale nie musisz powtarzać tego, co wpajano ci od dziecka. Czasem takie małe, niby nic nie znaczące przekroczenie granic, jak odważne rozebranie się pod (damskim) prysznicem, pociąga za sobą kaskadę innych wyzwalających zachowań i przekonań, dających naszemu życiu więcej swobody. Tak od samości nie przestanie nam zależeć na tym jak widzą nas inni i nie pozbawimy się kompleksów. To trzeba sobie aktywnie wypracować. Nawet komplementy innych na nic się nie zdazą, jak sama nie będziesz przekonana o wartości swojego ciała. :-) Naturalnie możesz też całe życie unikać takich sytuacji, w których ktoś mógłby porównać twój nagi biust do swojego. Ale matko, jaki to stres. ;-)
                • marakuia Mycie krocza i inne. 19.08.08, 22:51
                  Jako pasionatka położnictwa i ginekologii bardzo się cieszę, że tek
                  wiele uwagi poświęca się higienie krocza :) Na zajęciach pamiętam,
                  zaliczał to każdy z osobna. Niby nic a jakże ważna sprawa. I
                  pomyśleć, że 90% kobiet nie wie jak to robic poprawnie!
                  Ale nawiązując do Twojego przełamywania się: Byłam kiedyś strasznie
                  zakompleksiona aż pewnego dnia poleciałam w lato do Hiszpanii :D Na
                  swoją pierwszą wycieczkę krajoznawczą postanowiłam się wybrać na
                  plażę nudystów :D I nagle moje kompleksy zaczęły się stopniowo
                  ulatniać jeden po drugim!!! Do końca wolna i szalenie szczęśliwa
                  poczułam sie, gdy sama zdjęłam górę od stanika i tak sobie leżałam
                  wśród setek innych gołych biustów. Dodam jeszcze, że taki zwyczaj
                  panuje na wszystkich plażach a nie tylko na plażach dla wyzwolonych
                  golasów. Całe szczęście, bo długo wśród golasków nie wytrzymałam :)
                  Na basenie kąpię się goła jak nie ma zbyt wielu ludzi.
                  Jest to- z goła hehe- wyzwalające :D
                  Moja mama prowadzi zajęcia fitness i po nich czasem z kobitkami
                  idziemy do sauny. Większość naga i wszystkie piękne! Słowo daję, że
                  nigdy nie pomyślałam o tym , że tamtej coś zwisa, tej fałdkuje i
                  feeee.... Nagość dodaje poczucia chumaoru i uczy dystansu.
                  Uff ;)
                  • pitupitu10 Re: Mycie krocza i inne. 20.08.08, 09:45
                    > zaliczał to każdy z osobna. Niby nic a jakże ważna sprawa. I
                    > pomyśleć, że 90% kobiet nie wie jak to robic poprawnie!

                    To może nas uświadomisz? Albo może napisz mi na priv, bo nie wiem, czy każda
                    chce wiedzieć :)
                    • pierwszalitera Re: Mycie krocza i inne. 20.08.08, 12:45
                      pitupitu10 napisała:

                      > To może nas uświadomisz? Albo może napisz mi na priv, bo nie wiem, czy każda
                      > chce wiedzieć :)

                      Mnie to też intryguje. To od przodu do tyłu jako zasada nie wystarczy? A może chodzi o to, że nie zwykłym mydłem? Proszę o uświadomienie. :-)
                          • marakuia Re: hehehe ale zeszło od biustów do krocza ;-) 20.08.08, 15:11
                            Sama woda nie ma właściwości mujących. Spłuka tylko większy brud a
                            reszta zostanie. Do mucia potrzebne są składniki chociaz podobne w
                            działaniu do działania detergentow (rozbijają cząsteczki brudu).
                            Delikatne płyny choćby takie jak dla niemowląt wystarczą. Ale
                            najlepsze to te "do higieny intymnej".
                            A "od przodu tyłu" ćwiczymy giętkość kręgosłupa hehe ;D
                        • marakuia Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 20.08.08, 15:05
                          Zasada pierwsza i podstawowa : Każdy człowiek, mały czy duży, z
                          biustem czy bez myje krocze 2 razy dziennie od przodu ku tyłowi!!!
                          Ekstremalnie ważna sprawa u bobasów, dziewcząt i kobiet, ale
                          chłopców też należy tego uczyć!
                          Dalej... Dorosłe kobitki myją się ZAWSZE gdy są brudne (jak się nie
                          da umyć polecam husteczki). Wyjątek stanowi czas tuz po stosunku
                          oraz posiadanie naturalnej fizjologicznej wydzieliny. Aż mi głupio
                          to pisać ;)... Nie ma sensu tuż po "sfinalizowaniu transakcji
                          miłosnej" lecieć się podmywać, lub robić plukanki. Sperma działa
                          kojąco i odkażająco na delikatna skorę krocza. Zatem do pracy drogie
                          panie ;)
                          Do higieny intymnej używamy tylko plynów specjalnie do tego celu
                          stworzonych. Naturalne pH, bez dodatków mydła.
                          Do higieny intymnej używamy jednego, własnego ręczniczka
                          przeznaczonego tylko i wyłącznie do tego celu.
                          Uważamy aby podczas mycia i wycierania nie przenosić bakterii z
                          jednego delikatnego rejonu, do tego tuż obok. To drugie
                          naturalnie "brudne" miejsce ma swoją własną florę bakteryjną
                          zupełnie inna od tej obok i nie należy ich mieszać. Florę bakteryjną
                          mamy prawie wszędzie i nie jest to nic złego :)
                          Z podcieraniem po KAŻDEJ wizycie w toalecie jest dokładnie tak samo.
                          Od przodu do tyłu.
                          Jeśli mówimy o higienie krocza to musze dodać przewiewną bieliznę i
                          częste wietrzenia. Duży odsetek kobiet "przegrzewa" krocze
                          doprowadzając tym samym do namnażania się chorobotwórczych
                          drobnoustrojów. Więcej spódnic, luźnych w kroku spodni, więcej
                          biegania po domu nago, lub w luźnych gatkach. Mniej zakładania nogi
                          na nogę :) Spanie też z wietrzeniem.
                          Do dbania o higienę wlicza się też raz do roku wizytę u ginekologa
                          lub położnej.
                          To takie chyba najważniejsze zasady. Nic trudnego. W gruncie rzeczy
                          podstawy i każdy powinien to wiedzieć ale naprawdę zadziwiająca
                          większość nie ma o tym pojęcia.
                          Serio mi teraz głupio. Co innego mówić o tym "na służbie" ;)
                          Mam nadzieję, że komuś się przyda.
                          • pierwszalitera Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 20.08.08, 15:37
                            Eeee, to nic nowego. ;-) Czyżby 90% kobiet robiło jakoś inaczej?
                            Mam tylko jedno zastrzeżenie. Sperma nie działa kojąco. Kto to wymyślił? Faceci? ;-) Wręcz przeciwnie. Sperma ma odczyn zasadowy i obniża w ten sposób naturalną kwaśność pochwy. To z tego wzięło się wypłukiwanie pochwy po stosunku wodą z octem jako stary (i niezbyt skuteczny) środek antykoncepcyjny. Plemniki w środowisku kwaśnym tracą bowiem ruchliwość. Na całe szczęście wszystko wraca po kilkudziesięciu minutach do normy i zdrowa kobieta nie powinna mieć żadnych z tym problemów. Jednak przy skłonnościach do zapaleń i grzybic, gdy flora bakteryjna kobiety jest naruszona, poleca się stosowanie prezerwatywy. Mimo tego nie należy po intymnościach biec zaraz pod prysznic. Już raczej należy wysłać tam faceta przed. ;-) W spermie jest z drugiej strony cała masa progesteronu, dlatego częste pożycie ( bez gumy) może wypłynąć korzystnie na regularność cyklu.
                            Chusteczek do higieny intymnej też bym nie polecała, bo mogą powodować podrażnienia i irytacje wrażliwej skóry. Zdrowa kobieta podmywająca się rano i wieczorem (raz detergentem wystarczy) nie jest w międzyczasie "brudna". Jeżeli nieładnie pachnie, to powinna pójść do lekarza, bo to nie brud, tylko często przewlekła infekcja bakteryjna. Normalnie pochwa jest najczystszym miejcem na ciele kobiety, ze względu na kwaśny odczyn i oczyszcza się sama. Okolice krocza też z tego profitują. Gdyby faceci się myli tak często jak polecają to kobietom w medycznych podręcznikach, to niektóre rzeczy robiły by nam więcej przyjemności. ;-)))
                              • pierwszalitera Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 20.08.08, 16:56
                                Dla mnie osobiście specjalne płyny do pielęgnacji tej części ciała, to już lekka przesada. Tyle mam już i bez tego butelek i tubek w łazience, że niedługo pomylę krem na odciski z pastą do zębów. ;-) Wydaje mi się, że najważniejsze jest by środek do mycia części intymnych miał neutralne ph. Takie są obecnie prawie wszystkie płyny pod prysznic i syndety w kostce. Zwykłe zasadowe mydło nie jest idealne. Jeżeli ktoś ma wrażliwą skórę, to powinnien unikać chyba tylko środków bardzo perfumowanych. Płyny do mycia dzieci i niemowląt są na przykład bardzo delikatne i fajne i do całego ciała. A te specjalne płyny do pielęgnacji intymnej, to są tylko odrobinę bardziej kwaśne i za tą odrobinę więcej kwasku cytrynowego każą sobie producenci nieźle płacić. ;-)
                                • marakuia Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 20.08.08, 19:06
                                  Z tą spermą chodziło mi raczej o to, że nie ma co biec wściekle do
                                  łazienki zaraz po ;). Medycyna idzie do przodu codziennie więc
                                  właściwie trudno się spierać. Ilu znam ginekologów (znam ich sporo)
                                  tyle zdań. To nawet nie zależy od szkoły, tylko raczej od własnych
                                  doświadczeń. Mydła w kostce zdecydowanie nie polecam tak jak
                                  husteczek, ale -możecie nie wierzyć- są osoby, które nie myją się 2
                                  razy dziennie nawet podczas miesiączki i do nich skierowany jest ten
                                  wpis. Nikogo za to nie winię... albo raczej trochę winię służbę
                                  zdrowia... albo sama nie wiem :0 Fajnie by było, gdyby więcej się o
                                  tym opowiadało dzieciakom w szkołach albo gdziekolwiek.
                                  Co do płynów pod prysznic się nie wypowiadam. Są ich setki różnych
                                  rodzajów. Z odpowiednim ph też na pewno się znajdą :)
                                  • pitupitu10 Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 20.08.08, 20:18
                                    możecie nie wierzyć- są osoby, które nie myją się 2
                                    > razy dziennie nawet podczas miesiączki i do nich skierowany jest ten
                                    > wpis. Nikogo za to nie winię... albo raczej trochę winię służbę
                                    > zdrowia... albo sama nie wiem :0 Fajnie by było, gdyby więcej się o
                                    > tym opowiadało dzieciakom w szkołach albo gdziekolwiek.

                                    Marzy mi się, że w każdej szkole na biologii uczy się o higienie miejsc
                                    intymnych, badaniu ginekologicznym czy samokontroli piersi... Ale to chyba jakiś
                                    przeskok cywilizacyjny musiałby się dokonać.
                                    Wychowanie seksualne - niet, na biologii zero tego typu informacji, mama milczy.
                                    To skąd ludzie mają się tego dowiedzieć?

                                    Chociaż przyznam, że kiedyś dowiedziałam się w szkole tego i owego o higienie
                                    męskiej (niestety nic już nie pamiętam). Dodam, że informacje te zostały
                                    przekazane na spotkaniu z li i jedynie dziewczętami :D. Moją szkołę odwiedziła
                                    pani z firmy produkującej podpaski, i wydaje mi się, że było to dla uczennic
                                    najwartościowsze 45minut w całej edukacji. No dobra, przesadzam. Jakiejś
                                    strasznie dużej wiedzy wtedy nie nabyłam, ale dowiedziałam się o właściwej
                                    trajektorii papieru toaletowego ("...a świstak siedzi i zawija...") no i o
                                    wspomnianej higienie męskiej (pani wpadła w jakiś offtop na temat swoich małych
                                    synów, którzy mieli jakieś problemy zdrowotne). Podobało mi się za to jej
                                    podejście do tematu, na luzie, takie, o, babskie pogaduszki, a nie jakieś
                                    krygowanie się i robienie afery. A teraz najlepsze: spotkanie było przeznaczone
                                    dla klas drugich w LICEUM. Klasa pełna 16-17 latek, a kobieta nawija o okresie i
                                    tamponach. Takie rzeczy to tylko w Polsce.
                                    • pitupitu10 pytanie 20.08.08, 20:26
                                      Czy płyny "przeciw infekcjom", "dla kobiet w ciąży", "o działaniu grzybobójczym"
                                      naprawdę mają jakieś specjalne działanie? Jak zacznę używać takiego przeciw
                                      infekcjom, to będzie on działał jakoś prewencyjnie? Muszę wiedzieć, bo grzeszę
                                      sposobem siedzenia i spaniem w majtach ;) Oprócz tego już zdarzyło mi się
                                      "zapaść na zdrowiu" (no to teraz już wiem dlaczego).
                                      • marakuia Re: pytanie 20.08.08, 20:54
                                        Spokojnie dziewczyny! Świat się nie zawali jak będziemy spały w
                                        majtkach albo krzyzowały nogi :). To tylko tak w utopii dało by
                                        radę :D możemy co prawda dążyc do doskonałości ale bez wariacji :)
                                        Dbajmy o siebie. Zdrowy rozsądek i drobne zmiany ;)
                                        Wieeeeele kobiet choruje na "te sprawy". Do nic wstydliwego, trzeba
                                        sie leczyć. Ale fakt, że nieprawidłowy tryb życia może nam
                                        przyspozyć wielu problemów. Taniej zapobiegać niż leczyć z tąd
                                        troska o higienę ważna.
                                        Co do płynów... Jeśli napis głosi "grzybobójczy" pewnie coś w tym
                                        jest, jednak zanim coś takiego kupimy należy sie zorientować czy
                                        naprawdę cierpimy z racji drożdżycy czy coś innego się przypałętało.
                                        drożdżyca często wiąże się ze słaba florą fizjologiczną pochwy (za
                                        malo pałeczek kwasu mlekowego) a to może być spowodowane również
                                        stresem, osłabieniem, nieprawidłową gospodarką hormonalna. Powodów
                                        może byc mnóstwo... ale do czego dążę właściwie??? AAA Chodzi o to,
                                        że sam płyn zwalczyć może objawy. Jak faktycznie mamy problemy,
                                        koniecznie idziemy do lekarza i oprócz tabletek szukamy powodów
                                        choroby, żeby je zminimalizować.
                                        Dbanie o higienę na pewno pomoże. Pomoże płyn, który przedewszystkim
                                        nie szkodzi ;) Jesli ma być on specjalistychny, niech będzie
                                        podparty specjalistyczną diagnozą.
                                        (ja nie jestem jeszcze specjalistą, więc może ktoś ma inne zdanie,
                                        to też bierz pod uwagę ;))
                                        • pitupitu10 Re: pytanie 21.08.08, 09:19
                                          > Co do płynów... Jeśli napis głosi "grzybobójczy" pewnie coś w tym
                                          > jest, jednak zanim coś takiego kupimy należy sie zorientować czy
                                          > naprawdę cierpimy z racji drożdżycy czy coś innego się przypałętało.

                                          > koniecznie idziemy do lekarza i oprócz tabletek szukamy powodów
                                          > choroby, żeby je zminimalizować.

                                          > nie szkodzi ;) Jesli ma być on specjalistychny, niech będzie
                                          > podparty specjalistyczną diagnozą.

                                          Chyba nie zrozumiałaś, o co mi chodzi. Ja naprawdę nie urodziłam się dzisiaj i
                                          wiem, że jak się jest chorym to się idzie do lekarza i do apteki po leki, a nie
                                          do drogerii po mydło.

                                          Pytam o to, czy te różne rodzaje płynów rzeczywiście się czymś różnią.
                                          Przykładowo jeśli ten płyn:
                                          www.tinyurl.pl/?eupriBft
                                          jest "polecany dla osób często korzystających z basenów kąpielowych" gdyż
                                          "Zmniejsza ryzyko rozwoju infekcji, przede wszystkim o podłożu grzybiczym"
                                          a ten:
                                          www.tinyurl.pl/?pf7f0WMC
                                          "Zmniejsza ryzyko rozwoju infekcji", to czy one rzeczywiście mogą tak działać?
                                          To nie są żadne "specjalistyczne" płyny, można je dostać w każdym sklepie.

                                          Hmm.. Chyba dosyć naiwne to moje pytanie :)
                                          • marakuia Re: pytanie 21.08.08, 10:57
                                            Różnią się lekucheńko składem. Ot 2 zwykle plyny. Te skladniki co
                                            zawsze: rumianek, D-pantenol, kwas mlekowy. One tak działają, jak
                                            piszą ale cudów się nie spodziewaj! To tak jak jogurt działa
                                            przeczyszczająco na osoby z baaardzo słabą perystaltyką- lekko albo
                                            wcale :) Nie widzę za to w nich nic złego :) Można (moim zdaniem)
                                            używać. Lepsze to, niż płyn perfumowany.
                                            Kurcze, ciężko mi odpowiedzieć... Róziną się, ale to nic
                                            spektakularnego. Ja na basen wzięłabym (konsumpcyjnie) ten z
                                            napisem "przeciwgrzybiczny" ale nie jest to wypowiedź specjalisty
                                            tylko naiwnego klienta ;)
                                      • pierwszalitera Re: pytanie 20.08.08, 21:03
                                        pitupitu10 napisała:

                                        > Czy płyny "przeciw infekcjom", "dla kobiet w ciąży", "o działaniu grzybobójczym
                                        > "
                                        > naprawdę mają jakieś specjalne działanie? Jak zacznę używać takiego przeciw
                                        > infekcjom, to będzie on działał jakoś prewencyjnie?

                                        A co to za płyny? Bo tak ogólnie to trudno powiedzieć. Na zachodzie odchodzi się na przykład już od bakteriobójczych środków czyszczących, bo nie niszczą one nie tylko te chorobotwórcze, ale też dobre bakterie, od których zależy zdrowie naszej skóry. Więc takich profilaktycznych rzeczy "przeciwko infekcjom" bym nie stosowała. Najlepszym sposobem przeciwko grzybom i infekcjom jest zdrowa flora bakteryjna w pochwie. A tą można odbudować po jakiś problemach całkiem prosto. Kupujesz zwykły, naturalny jogurt i zanurzasz w nim tampon. Wkładasz go sobie na noc, tak przez kilka dni i twoje pałeczki się cieszą. ;-) A jak ktoś nie ma na to ochoty, to kupuje w aptece bez recepty czopeczki do pochwy z kwasu mlekowego. Znakomity i całowicie bezproblematyczny środek. Zastosowany co jakiś czas prewencyjnie chroni przed grzybicami. Szczególnie właśnie polecany, jak ma się z tym problemy. Czasem zastosowany szybciutko przy pierwszych dziwnych objawach tam na dole (jak się miało coś takiego, to wyczuwa się czasem już dość wcześnie, że coś jest nie tak) zapobiega pogorszeniu i konieczności innych leków. Warto mieć stale w lodówce. :-)
                                          • pierwszalitera Re: pytanie 20.08.08, 23:38
                                            Ha, ha, ha, nie encyklopedia, tylko śmietnisko. Ale nigdy nie wiadomo, co do czego się przyda. A sposób z jogurtem mam z broszurki od niemieckiego ginekologa. Jak się długo czeka w poczekalni, to czyta się wszystkie pierdoły. :-)
                                                • pitupitu10 Re: Ja bym ten tampon z jogurtem odradzała. 21.08.08, 09:32
                                                  Ja proponuję przy okazji różnych dziwnych pomysłów przychodzących do głowy
                                                  przypomnieć sobie, że nie żyjemy w średniowieczu (Sorry pierwsza litero;
                                                  rozumiem, że skoro przeczytałaś o tym w poczekalni u gina to mogłaś uwierzyć
                                                  (inna sprawa to to, ile lat temu to było)).
                                                  • teresa104 Wisłocka w "Sztuce kochania" 21.08.08, 09:38
                                                    też polecała jogurt. Kilka łyżeczek wprost do pochwy zaaplikować.
                                                    Leżeć.

                                                    Nie żyję przesadnie długo, ale na przestrzeni mojego życia receptury
                                                    wyrobów mlecznych niezwykle się zmieniły. Po prostu jogurt sprzed 30
                                                    lat to był zupełnie inny jogurt, niż ten dzisiejszy.
                                                    Nie ma co ryzykować, dziewczyny. Zwłaszcza że producenci
                                                    wielokrotnie dowodzą, że klientowi wrzepią wszystko. Vide masło z
                                                    oleju palmowego, wędliny z wody i łoju, sery z utwardzonego tłuszczu
                                                    roślinnego.
                                                  • pierwszalitera Re: Ja bym ten tampon z jogurtem odradzała. 21.08.08, 11:52
                                                    Nie wiem skąd ta interpretacja, że pomysł jest dziwaczny. Może w Polsce nieznany, bo faktycznie, autentyczny jogurt trudno tu w supermarkiecie dostać. Dla informacji - nie tylko ginekolodzy polecają jogurt, ale też wiele kobiecych czasopism na zachodzie. I nie było, to aż tak dawno. Ja bym z tą ufnością do nowoczesnej medycyny też nie przesadzała, bo sami wiemy jak kończą się niektóre akcje, jak na przykład przepisywanie antybiotyków na każdy drobiazg. I pworót do niektórych prostych domowych sposobów przy nieskompliowanych rzeczach nie ma nic wspólnego ze średniowieczem. Nawet na poważnym niemieckim portalu medycznym obok listy medykamentów na daną chorobę jest rubryka "co można zrobić samemu". Ale ja się prawdę mówiąc nie dziwię, bo jak moja mama wysłana była w Polsce do szpitala na badania, to nawet nie wiedziała dokładnie na jakie, bo żaden z lekarzy nie raczył jej łaskawie poinformować o szczegółach. Trochę mnie to zdziwiło, że ludzie dają ze sobą robić jakieś rzeczy, drogie badania, łykają grzecznie przepisane silne lekarstwa, nie czytają ulotek w opakowaniach i nie pytają po co to wszystko i czy ma jakiś sens. Jogurt w cipce, to przy tym pikuś. ;-)
                                                  • pierwszalitera Re: Ja bym ten tampon z jogurtem odradzała. 21.08.08, 15:25
                                                    Nikomu nie uchybiając, ale ten artykuł tylko straszy, takie tam, "kobiety głupie jesteście jak but i nawet o higienę dbać nie potraficie". ;-) Może i bakterie w pochwie nie są dokładnie te same co w jogurcie, ale podobne. I w kwaśnym środowisku naturalna flora ma większą szansę na odnowę. Zresztą nie ma co się czepiać jogurtu, w aptece można kupić globulki z "prawidłowymi" pałeczkami. A czosnku też bym sobie tam nie wpychała, więc nie należy wszystkiego wrzucać do jednego wora. :-)
                                                  • aeyola A i tak każda po trochu racji ma ;) 21.08.08, 12:38
                                                    Widzę, że krocząco watek od biustów po cipki się przesunął ;D ... jakby nie patrzeć, jedno z drugim ma wiele wspólnego - w końcu nie same biusty czy krocza nas tworzą. A z tymi receptami rozmaitymi na utrzymanie kroczy, biustów, ciał i umysłów w zdrowiu to prawda, jak zwykle, tkwi gdzieś po środku. Moim skromnym zdaniem: i przesadne, bezkrytyczne zaufanie do chemicznych preparatów, jak i [równie bezkrytyczne] stosowanie domowych wynalazków może być fatalne w skutkach. To co jednemu lekarstwem, drugiemu trucizną może być. A przecież najważniejsze pierwsze primum - non nocere; drugie primum - niestety, bez wypróbowania na sobie często nie da się stwierdzić, czy częste mycie skraca, czy przedłuża życie ;) A i tak jestem za łączeniem metod [i poglądów] zwanych potocznie konwencjonalnymi z tzw. niekonwencjonalnymi. Czyli nauka i natura niech idą w parze.
                                                • pierwszalitera Re: Ja bym ten tampon z jogurtem odradzała. 21.08.08, 11:34
                                                  O przepraszam, zapomniałam, że większość z was żyje w kraju, w którym nie ma obowiązku ścisłej deklaracji składu produktów żywnościowych. A może jest? W każdym razie na europejskim jogurcie przeczytasz, co jest w środku. Niemcy są tam pedantyczni. Skoro napisałam naturalny, to mam też taki na myśli, czyli jogurt z mleka, a nie ze skrobii. Na upartego, to może być nawet ekologiczny. Ale ja też preferuję preparat apteczny, bo łatwiejszy w użyciu, co nie znaczy, że jogurt jest gorszy.
                                        • pitupitu10 Re: pytanie 21.08.08, 09:24
                                          > A co to za płyny?
                                          www.tinyurl.pl/?tyMO4n13
                                          > na to ochoty, to kupuje w aptece bez recepty czopeczki do pochwy z kwasu mlekow
                                          > ego. Znakomity i całowicie bezproblematyczny środek.

                                          Można też kupić Provag, który się stosuje doustnie (polecone przez ginekologa).

                                          • ma_go Re: pytanie 21.08.08, 10:35
                                            Podobno niezłe profilaktycznie/basenowo są globulki z Propolisem/nie
                                            pamiętam nazwy.
                                            Ja przez 40+ lat nic nie złapałam na basenie,
                                            bez zadnych "zabezpieczeń"
                                            tfuuu,tfuuuu....odpukać:)
                                        • elmilinden Re: pytanie 22.08.08, 01:44
                                          Kiedyś po długotrwałym braniu antybiotyku na wszelki wypadek kupiłam sobie takie
                                          "czopeczki". I nic mi nie było, dopóki ich nie zastosowałam:/ Ogólnie nie miewam
                                          żadnych problemów. Ale jak użyłam "czopeczków" to miałam.
                              • marakuia Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 20.08.08, 19:16
                                Powiem tak: większość bardzo dojrzałych ginekologów jakich znam
                                poleca mydło. Ci nieco młodsi (rzecz jasna nie wszyscy) go nie
                                polecają. Wrażliwą skórę podrażnia. Im delikatniejszy płyn tym
                                lepiej (np. płyn dla niemowląt). Może wystarczy zwykły płyn o
                                odpowiednim ph? Ma być tylko nieperfumowany i ie zasadowy. Ty czy
                                się myjemy 2 razy dziennie płynem czy raz płynem, raz wodą to
                                indywidualna kwestia każdego z osobna. Nawet nie będę się powoływać
                                na medyczną literaturę, bo też w każdej inaczej piszą!
                                Dodatkowo każda skóra jest inna tak jak inny jest każdy człowiek!
                                Trzeba wypracować własny system lub udoskonalić go, jeśli mamy
                                przewlekłe problemy kobiece (z pomocą lekarza lub położnej).
                                • maith To wszystko nic nie da jeśli 05.10.08, 15:34
                                  Kobieta może sobie dbać o higienę, a i tak będzie miała problemy z zakażeniami,
                                  jeśli o higienę nie będzie dbał jej facet. I nie mam tu na myśli tylko seksu.
                                  Wystarczy, że kobieta śpi w jednym łóżku z facetem, który się nie podmywa z
                                  tyłu, bo jemu wystarcza podtarcie.
                                  Jemu tak, on infekcji z przodu nie dostanie, za to jego ukochana może się męczyć
                                  z ciągłymi infekcjami. Dlatego ja bym do podstawowej edukacji o higienie kobiety
                                  włączyła informację, na temat obowiązków faceta. Bo kobieta podmywając się dba o
                                  siebie. Facet podmywając się dba o kobietę. Jeśli tego nie robi, to to o nią nie
                                  dba.
                                  • sbarazzina Re: To wszystko nic nie da jeśli 05.10.08, 21:58
                                    Święta racja. Szkoda, że większość koiet o tym nie wie. Nie mówiąc
                                    już o mężczyznach :(
                                    Taką wiedzę powinni przekazaywać rodzice dzieciom, a szkoła
                                    przypominać. Niestety temat higieny jest uważany za wstydliwy i
                                    dlaetgo nie jest poruszany. Paranoja.
                          • teresa104 No i wyszło, że niedostatecznie dbam o srom. 20.08.08, 15:48
                            Mianowicie posiadam 1 spódnicę i zakładam tylko wtedy, gdy wszystkie
                            spodnie są w praniu i tylko na czas, aż jakieś spodnie nie wyschną.
                            ;)

                            Niepotrzebnie Ci głupio. Warto takie rzeczy powtarzać, choćby
                            tysiącowi kobiet wydały się truizmem. Ale dla jednej mogą być
                            odkrywcze.

                            Nie umiem kupić butów do spódnicy.
                              • teresa104 Tu mi się przypomina, 20.08.08, 16:46
                                jak byliśmy z notorycznym narzeczonym na Helu. Jest tam Muzeum
                                Obrony Wybrzeża, utworzone z hitlerowskich bunkrów i niecki po
                                armacie, oraz wieży, która służyła do sterowania armatą i podawania
                                jej koordynatów do strzału. I na tę wieżę można wejść. Na ostatniej
                                kondygnacji z przeszkloną kopułką ustawiono zgrabny drewniany
                                podeścik, na którym mieści się jedna osoba i może przez kopułkę
                                obejrzeć cypel, a reszta zwiedzających stoi karnie w ogonku poniżej
                                i czeka na swoją kolej. Otóż wchodzi konkubent na ten podeścik, a ja
                                czekam na dole. Spojrzałam w górę, bo chciałam podać aparat, patrzę,
                                a tam w szerokiej nogawce szortów mojego samca widok... niech się
                                cały cypel Helski i Przylądek Rozewie schowa. Dla mnie nic nowego,
                                jednak rozglądam się kontrolnie po pomieszczeniu. A tam cała kolejka
                                w spazmach, starsze panie wstydliwie odracają się do ściany. W
                                końcu, niczego nie świadom, narzeczony schodzi z podestu i mówi
                                głośno: E, nic tam nie widać!
                              • malagracja Spodnica 23.08.08, 15:35
                                A ja nosze 10cm koturny i szpile - i pokazuje palcem wszystkim dziewczynom ktore
                                powiedza ze wygladam jak dziwka - bo doskonale wiem, ze tak NIE wygladam. ;)
                            • kuraiko Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 21.08.08, 01:28
                              aha, a najfajniej się śpi nago ;))) niestety jest też problem, jak
                              się człowiek odzwyczai od piżamy, to potem trudno zasnąć w ubraniu
                              kiedy wymaga tego sytuacja :/
                              ogólnie popieram wietrzenie. a ostatnio przeczytałam, że po pływaniu
                              w basenie warto sobie zaaplikować na noc lactovaginal tak
                              profilaktycznie.
                              • marakuia Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 21.08.08, 10:44
                                Jak ktoś jest podatny to prtofilaktyka zawsze tańsza i mniej nerwowa
                                dla organizmu niz leczenie ;) Ja stosując prawie większość tych
                                zasad, które wypisałam, nigdy nie mialam problemów "po basenowych".
                                Ale może to kwestia dużej zawartości chloru? Mam wrażenie, że mózg
                                mi wyżera (i jak się potem nie wykąpać?? ;P). Ja kocham spać nago i
                                uwielbiam chodzenie bez majtek, i kocham swoje sutki! Nagle szczyty
                                perwersji za mnie wychodzą :P
                                  • marakuia Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 21.08.08, 13:22
                                    Bo obejrzeniu galerii piersi dopiero, wiem, ze tak bywa :P Człowiek
                                    całe życie sie uczy. Moje tez idealne nie są, ale ja generalnie od
                                    jakiegoś czasu lubię swoje cialo, choć od "średniej" lub
                                    od "normalności" lub od "przeciętnej" odbiega... Coraz bardziej
                                    denerwują mnie te slowa, bo jak w końcu wygląda cholerna średnia???
                                    Przecież nie jak rozkładówka playboya!!! Ehhh :)
                                    Uszy do góry, na pewno jest mnóstwo innych rzeczy, które w sobie
                                    lubisz :)
                                    • beauty-gosiek Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 22.08.08, 07:35
                                      marakuia napisała:
                                      > Bo obejrzeniu galerii piersi dopiero, wiem, ze tak bywa :P Człowiek całe życie
                                      sie uczy. Moje tez idealne nie są, ale ja generalnie od jakiegoś czasu lubię
                                      swoje cialo, choć od "średniej" lub od "normalności" lub od "przeciętnej"
                                      odbiega... Coraz bardziej
                                      denerwują mnie te slowa, bo jak w końcu wygląda cholerna średnia???
                                      Przecież nie jak rozkładówka playboya!!! Ehhh :)

                                      Ano właśnie, co to jest ta normalność i przeciętność? Do tej pory myślałam że
                                      moje sutki odbiegają od normy, no bo przecież każda dziewczyna ma takie malutkie
                                      a moje są na pół piersi (nie brałam pod uwagę że wałki z boku też należą do piersi)

                                      > Uszy do góry, na pewno jest mnóstwo innych rzeczy, które w sobie
                                      lubisz :)

                                      ano, na szczęście nie składam się z samych cycków, no i nie muszę łazić z nimi
                                      na wierzchu :)
                              • nieco8 Re: Podstawowe zasady dbania o każde krocze :) 21.08.08, 10:52
                                W ciekawe rejony zeszła ta dyskusja:)
                                Jako ciężko doświadczona osoba, polecam dziewczynom z problemami zastosowanie
                                się do wskazówek zawartych w tym artykule
                                www.poradnikzdrowie.pl/uroda/twarz/higiena-bardzo-intymna,1605_319.htm
                                Mogę jeszcze dodać, że wskazane jest picie Actimela, bo on ma jakieś dobre
                                szczepy bakterii.
                                Ponadto ja - zgodnie ze wskazaniami urologa - muszę po seksie zawsze biec do
                                toalety, żeby przepłukać drogi moczowe - w ten sposób usuwa się bakterie, no a
                                po tym, co oczywiste, pod prysznic.
              • teresa104 Re: uff 18.08.08, 11:18
                W liceum po wuefie myłyśmy się razem, goluteńkie, i przysięgam, że
                nie zauważyłam, jakie ciała mają koleżanki. Nic a nic. Skupiałam się
                na swoim ciele (oraz na kroczu).
                Co ciekawsze, na popołudniowych eskaesach, gdzie treningi były
                koedukacyjne, często kąpaliśmy się razem z chłopakami. No,
                może "kąpiel" to za duże słowo, za dużo wygłupów, chichotu i
                ganianek było, żeby się umyć (się oraz krocze).

                Natomiast tragedia była na studiach. Poza mną chciała się myć chyba
                tylko jedna dziewczyna z grupy. W ten sposób nie udało nam się wymóc
                na przystojnym panu magistrze (wciąż pana kocham), żeby skracał
                zajęcia i dał nam czas na doprowadzenie się do ładu przed wykładami.
                Pamiętam dziewczyny, które ten w-f traktowały jak dopust boży,
                ćwiczyły w dresach naciaganych na rajstopy, w trzewikach, w których
                przyszły z ulicy. Potem dres w dół, nachy na tyłek, nos
                przypudrować, oko poprawić i załatwione. Myślę, że umiecie sobie
                wyobrazić zapach, jaki emitowała taka elegantka-inteligentka swoim
                spoconym ciałem, wilgotnymi od potu włosami (a także kroczem).

                A o czym jest wątek? A, naturalny biust. No więc przysięgam, że
                chociaż na samym wuefie widziałam ich pewno z kilkadziesiąt par,
                żadnego nie zapamiętałam. Gdybym wiedziała, że taką pasję rozwinę na
                starość, to lepiej bym się przyglądała.
                • pitupitu10 Re: uff 18.08.08, 11:43
                  Czy mogę wam zaproponować przeniesienie tego offtopu w odpowiedniejsze miejsce?
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=342&w=83422841&a=83422841
                  PS. warto poczytać, wątek jest niesamowity :)
                    • pitupitu10 Re: Tam jest to, czego na LB i LMB nie ma, 18.08.08, 19:50
                      > Ale masz rację, pozostańmy tu przy piersiach i stanikach, nie
                      > rozwadniajmy.

                      W sumie to trochę się rozpędziłam, bo temat jest jednak związany z tym wątkiem.
                      Zgadzam się z przedmówczynią, która stwierdziła, że tak naprawdę kobiety nie
                      mają pojęcia, jak kobiety wyglądają. Widzą piękne zdjęcie w gazecie, potem swoje
                      odbicie w lustrze, i porównują, porównują, porównują... A jakby tak w naszym
                      życiu było więcej swobodnej nagości, np. w klubie czy na basenie, to by taka
                      zobaczyła, że piękna Pani z bloku obok, która dla nas jest ideałem piękna ma
                      rozstępy na piersiach, celulit na pupie i bliznę na brzuchu. I przy tym ciągle
                      jest piękna :) Ale to już chyba taka nasza specyfika kulturowa i nic nie
                      poradzimy :/
                  • kuraiko Re: uff 18.08.08, 14:02
                    na koniec dodam, że owszem niektóre znajome osoby widziały mnie od
                    pasa w górę nagą i vice versa ;) jednak na to składają się różne
                    relacje. np z osobami z którymi jestem mocno związana od lat nawet
                    się nie przytulam na powitanie/pożegnanie, a jak dojdzie do czegoś
                    takiego to obie czujemy zażenowanie. z taką osobą to dopuszczalna co
                    najwyżej bielizna ;)
                    tak więc - jak nie przed każdą znajomą potrafię się rozebrać, to co
                    dopiero przed obcymi osobami.
                    moim zdaniem nie chodzi tu o akceptację ciała, ale o silne wpojenie
                    tego "co jest przyzwoite". jeśli się uczy dziecko od powiedzmy 5-6
                    roku życia przebierać nad wodą pod ręcznikiem, na basenie w wieku
                    szkolnym jest podobnie (aczkolwiek również z koleżankami
                    potrafiłyśmy się razem przebierać mając jakieś 10 lat), to potem w
                    wieku dojrzewania w naszym kręgu kulturowym (mam na myśli Polskę)
                    kobieta uczy się ukrywać oznaki swej kobiecości czyli biust i
                    wzgórek łonowy. co ciekawe faceci nie mają problemów z otwartymi
                    prysznicami. być może w podświadomości kobiet jest strach, że a nuż
                    przypadkowo wpadnie tam mężczyzna albo jakiś dzieciak płci męskiej
                    (na jednym z forów dziewczyna napisała, że kąpała się nago pod
                    prysznicami z jedną laską i nagle bez słowa wszedł pan koserwator
                    aby naprawić jeden prysznic :/).

                    oczywiście - jeśli chodzi o biusty, to taka nauka powinna się
                    przydać, ale szczególnie od okresu dojrzewania, kiedy jeszcze rośnie
                    biust i dziewczynka oglądając nie tylko piersi matki, ale także
                    innych kobiet widzi jak mogą wyglądać jej piersi w różnych okresach
                    życia, różne kształty, jakość ;) itd
                    myślę, że dla takich które mają chorą głowę jak ja to już jest za
                    późno. widok naturalnego pięknego biustu działa na mnie ofensywnie,
                    wzbudza we mnie poczucie własnej niedoskonałości...
                    a że nie jestem jakąś małpą, która się dowartościowuje tym, że być
                    może inne wyglądają "gorzej" to nawet nie mam jak odreagować...
                    • mauzonka Kuraiko, co z Tobą??? 21.08.08, 15:54
                      Nie obraź się, ale jak przeczytałam Twoje postym to odniosłam wrażenie, że jesteś jedną wielką frustracją na dwóch nogach. Widok ładnego naturalnego biustu działa na Ciebie ofensywnie, nie możesz się rozebrać w szatni, bo w dzieciństwie kazano Ci się przebeiarać za ręcznikiem, albo - z obawy przed wzrokeim - dajmy na to - nieokrzesanego konserwatora?

                      Spróbuj na chłodno spojrzeć na te "zasady wprzywoitości", które Ci wpojono jako dziecku i zastanów się, na ile pomagają Ci w normalnym funkcjonowaniu. Może nie pomagają wcale?

                      Wyobraź sobie tego konserwatora, który wparowuje do łazienki z damskimi prysznicami na basenie. I co się wtedy dzieje? Panika? Nie, owijasz się spokojnie w ręcznik i gzecznie mówisz mu, żeby wyszedł, bo tu kobiety potrzebują intymności. Od tego, ze obcemu facetowi mignie obraz Twoich piersi przed oczami, ani nie świat się nie zawali, ani nie ucierpi Twój honor. Serio.
                      • kuraiko Re: Kuraiko, co z Tobą??? 21.08.08, 23:12
                        nie obrażam się, bo wiem że jestem jedną wielką frustracją ;)

                        "Od tego, ze obcemu facetowi mignie obraz Twoich piersi przed
                        oczami, ani nie św
                        > iat się nie zawali, ani nie ucierpi Twój honor" - żeby tylko o
                        piersi chodziło ;) ja bym była pewnie w szoku (jak dziewczyna, którą
                        to spotkało, po prostu ją wmurowało). całkiem niedawno załatwiałyśmy
                        się z mamą w krzaczkach ;) ona miała spoko, bo w spódnicy, ja
                        niestety spodnie. i mama mówi że jakieś auto jedzie. (byłyśmy za
                        krzakami które nas osłaniały od głównej drogi, natomiast były
                        otwarte na polną drogę, która wydawała się pusta) ja zrozumiałam, że
                        jedzie od drugiej strony, więc w szoku poderwałam się ze spodniami i
                        majtkami w okolicach kolan, a tymczasem pan w aucie naprzeciw miał
                        zapewne ubaw :/ no mój honor nie ucierpiał, bo to był prawie że
                        koniec świata nieopodal wschodniej granicy jakieś 100km od mojego
                        miata heh.
                        czasem się zdarza, że nie reaguję, ale muszę być w mocnym szoku aby
                        to po mnie spłynęło jak po kaczce
                        • elmilinden Re: Kuraiko, co z Tobą??? 22.08.08, 11:06
                          Tak, bo na pewno na facetach wychowanych w naszym kręgu kulturowym, na pornosach
                          z kaset VHS a teraz z netu, widok gołej dupy w lesie wyda się niesamowicie
                          szokujący:)

                          No nie!

                          Tyłek to ma każdy, nie ma w tym nic niesamowitego. I szczerze mówiąc dużo gorzej
                          jest się rozbierać przy osobach znajomych czy rodzinie (moim zdaniem), niż kiedy
                          guzik nas obchodzą inne osoby, bo zajmujemy się sobą.



                          Na uczelni na wfie mieliśmy prysznic taki że dwie ścianki i wejście
                          nieosłonięte. Na przeciwko tego wejścia pod prysznic wisiało lustro. Ja
                          przyzwyczajona do mycia się po pierwszych zajęciach poszłam do szatni,
                          rozebrałam się do majtek i koszulki i poszłam pod prysznic, oczywiście zdejmując
                          te ubrania. Wywołało to prawdziwy szok, dziewczyny bały się wejść do tej części
                          szatni, nagle zrobiło się pusto, a kilka osób patrzyło się w to lustro, gdzie
                          odbijał się mój goły zadek. W związku z tym już się więcej nie myłam. Wf zawsze
                          "ustawiałam sobie" jako ostatnie zajęcia, tak żeby móc wrócić do domu i się wymyć.

                          Mimo wszystko nie uważam, żeby to moje zachowanie było nienormalne. Najlepsza
                          atmosfera w szatni, prawie jak w naszej kadrze, panowała, kiedy dziewczyny
                          wracając z wfu zaczynały spryskiwać się smrodliwymi dezodorantami i mgiełkami do
                          ciała w sprayu:/
                          • kuraiko Re: Kuraiko, co z Tobą??? 23.08.08, 02:08
                            żeby tylko widok tyłka :PPP byłam odwrócona do pana przodem :P

                            o tak, dezodoranty po wfie w liceum dobrze pamiętam... niestety
                            robili w-f na początku lekcji, albo w samym środku :/ do tego 5
                            minut przerwy, nie było czasu na prysznic, zresztą prysznice nie
                            używane chyba od lat, były wspólne dla dziewczyn i chłopców :/ dało
                            się przez nie przechodzić do szatni i męskich i damskich. oczywiście
                            były niczym nie osłonięte. nietrudno się domyślić, że nikt z nich
                            nie korzystał. a potem nauczycielka na lekcji potrafiła
                            powiedzieć "nie jedzcie drożdżówek" ;))) bo czuła dezodorant
                            waniliowy lub kokosowy, którego zawsze obficie używały dwie
                            koleżanki.

                            w podstawówce podobnie, prysznice otwarte, co prawda osobne dla obu
                            płci, ale... pomieszczenie z prysznicami służyło za przechowalnię
                            sprzętu typu stoły do ping-ponga...

                            a potem w szkołach uczą o higienie - porażka...
                    • pierwszalitera Re: uff 21.08.08, 20:31
                      kuraiko napisała:

                      > moim zdaniem nie chodzi tu o akceptację ciała, ale o silne wpojenie
                      > tego "co jest przyzwoite". jeśli się uczy dziecko od powiedzmy 5-6
                      > roku życia przebierać nad wodą pod ręcznikiem, na basenie w wieku
                      > szkolnym jest podobnie (aczkolwiek również z koleżankami
                      > potrafiłyśmy się razem przebierać mając jakieś 10 lat), to potem w
                      > wieku dojrzewania w naszym kręgu kulturowym (mam na myśli Polskę)
                      > kobieta uczy się ukrywać oznaki swej kobiecości czyli biust i
                      > wzgórek łonowy. co ciekawe faceci nie mają problemów z otwartymi
                      > prysznicami. być może w podświadomości kobiet jest strach, że a nuż
                      > przypadkowo wpadnie tam mężczyzna albo jakiś dzieciak płci męskiej
                      > (na jednym z forów dziewczyna napisała, że kąpała się nago pod
                      > prysznicami z jedną laską i nagle bez słowa wszedł pan koserwator
                      > aby naprawić jeden prysznic :/).

                      Ach wiesz, ja też wychowałam się w tym samym kręgu kulturowym, może nie w Rzeszowie, ale jednak w Polsce i mnie takie rzeczy nigdy nie ruszały. Może dlatego, że moi rodzice nie byli aż tak rygorystyczni z tym co "przyzwoite". Jednak w otoczeniu byłam świadkiem okropnej pruderii, ale jakoś nie czułam potrzeby dopasowywania się do ogółu. Ani z tego powodu nikt mnie nie wytykał palcem, ani nikt nie rzucał kamieniami, więc najczęściej mamy zupełnie niepotrzebnie stracha. Raczej było nawet tak, że kobiety zazdrościły mi odwagi, a mężczyźni w intymnych sytuacjach byli zachwyceni moim swobodnym podejściem do golizny. Moim zdaniem same pozytywy. ;-) A jaka to swoboda po kąpieli gdzieś nad jeziorem na przykład, wyjść ze stroju bez owijania się ręcznikiem i założyć coś suchego. Ja po prostu nawet nie oglądam się na boki i nawet mi zwisa kto mnie obserwuje. Nigdy nikt nie zrócił mi jeszcze uwagi, bo ludzie chyba wyczuwają pewność siebie i nie reagują. Ale dam głowę, że gdybym tylko zaczęła się niepewnie oglądać dookoła, to zaraz znalazłby się jakiś moralista, albo autor nieprzyzwoitych komentarzy. Ludzie żerują na słabości innych. :-)
                    • pitupitu10 Re: uff 22.08.08, 10:17
                      > moim zdaniem nie chodzi tu o akceptację ciała, ale o silne wpojenie
                      > tego "co jest przyzwoite".

                      Ostatnio był na ten temat artykuł w "Zwierciadle":
                      www.zwierciadlo.pl/zycie-wewnetrzne/porozmawiajmy-o-seksie/wstyd-to-nie-wstyd.html
                      Kuraiko, jeśli chciałabyś być bardziej śmiała jeśli chodzi o nagość, to spróbuj
                      tak kroczek za kroczkiem. Dobrze rozumiem, że nie mówimy tu o zmianie stylu
                      ubierania; wpojonych wzorców nie da się zmienić od tak. Jednak jeśli chciałabyś
                      się czuć bardziej swobodnie to spróbuj coś zmienić.

                      Jak byłam na 1 roku i miałam zajęcia na pływalni, to ubieranie stanika w moim
                      wydaniu wyglądało tak:

                      KROK 1: ubranie bluzki
                      KROK 2: ściągnięcie pod bluzką góry stroju
                      KROK 3: założenie stanika, oczywiście pod bluzką
                      KROK 4: ściągnięcie bluzki
                      KROK 5: użycie dezodorantu
                      KROK 6: założenie bluzki, tym razem na stałe

                      Normalnie czeski film :D Na szczęście w końcu doszłam do wniosku, że to co robię
                      to jakaś paranoja i zaczęłam się przebierać normalnie. I wiecie co? Jakoś nikt
                      nie umarł od widoku moich piersi.
                      Prawda jest taka, że w szatni każdy jest zajęty SOBĄ: ściąganiem gaci,
                      grzebaniem w torbie czy wiązaniem butów, a nie rozglądaniem się na boki. Jak
                      chcecie skończyć z gimnastyką pod ręcznikiem, to jako pierwszy krok proponuję
                      stanięcie w rogu, owinięcie ręcznika woków bioder i ubranie "góry". Nawet jeśli
                      ktoś zerknie w waszą stronę, to zobaczy wasze plecy. A wam będzie wygodnie :).

                      Moim zdaniem wielka popularność gimnastyki podręcznikowej to nie kwestia
                      wychowania czy kompleksów, ale KONFORMIZMU. Skoro wszystkie dziewczyny tak
                      robią, to ja też.


                      A z tym prysznicem po basenie to dla mnie nowość. Zawsze myślałam, że ma on na
                      celu nie umycie się (w basenie trudno się ubrudzić albo spocić), a spłukanie
                      chloru. Skoro stroje przepuszczają wodę, to wszystko jedno czy ma się je na
                      sobie czy nie. W tym przekonaniu utwierdzał mnie fakt, iż nigdy nie spotkałam
                      się z tym, żeby ktoś brał prysznic nago. Zaraz mnie pewnie wyprowadzicie z błędu. :)
                      • pierwszalitera Re: uff 22.08.08, 12:52
                        pitupitu10 napisała:

                        > A z tym prysznicem po basenie to dla mnie nowość. Zawsze myślałam, że ma on na
                        > celu nie umycie się (w basenie trudno się ubrudzić albo spocić), a spłukanie
                        > chloru. Skoro stroje przepuszczają wodę, to wszystko jedno czy ma się je na
                        > sobie czy nie. W tym przekonaniu utwierdzał mnie fakt, iż nigdy nie spotkałam
                        > się z tym, żeby ktoś brał prysznic nago. Zaraz mnie pewnie wyprowadzicie z błęd
                        > u. :)

                        Ja nie lubię zapachu chloru na skórze, dlatego po basenie lubię się wykąpać porządnie. Używam jakiegoś dobrego kremowego środka do mycia ciała, zwykle biorę też szampon i myję sobie włosy. A potem długo się nacieram jakimś balsamem, bo chlor i częste korzystnie z basenu wysuszają po prostu skórę. Więc zachowuję się tak jakbym była u siebie w łazience i to trochę więcej niż tylko spłukanie chloru. Strój mi w tym przeszkadza. Kiedyś koleżanka mówiła mi, że robi to wszystko dopiero w domu. Dla mnie strata czasu i energii na ciepłą wodę. Na basenie mam w cenie biletu. ;-)
                        • mauzonka spłukiwanie ciała z chloru przez szmatę:) 22.08.08, 23:16
                          Nie wyobrażam sobie, jak można by się spłukać z chloru przez strój - wszak ten, nawet po godzinnym płukaniu w czytsje wodzie wciąż wali chlorem na odległośc i zaradzić temu może tylko porządne wypranie ze środkami do prania. Tak samo ciało - spłukiwane z chloru przez nachloorwany strój średnio się oczyszcza.

                          Nigdy mi by nie przyszło do głowy myć się na basenie w stroju, zawsze się rozbieram. Chociaż pamiętam, że na basenie w podstawówce miałam z tym problemy. Na szczęście w liceum mi przeszło - może dlatego, że lubiłam szokować nastoletnie koleżanki, które komentowały gołe mycie się pod prysznicem jako ostateczne wyuzdanie:) Szybko jednak to "wyuzdanie" podchwyciły:)
                        • kuraiko Re: uff 23.08.08, 02:18
                          ja wymyśliłam pewien patent, chociaż sądzę, że to jest niewłaściwe :P
                          jak wiecie, chlor wysusza skórę i niszczy włosy. ja mam włosy słabe,
                          często fryzjerki się pytają czy farbowałam/prostowałam itd z czego
                          wnioskuję, że wyglądają na zniszczone, mimo iż nie stosowałam takich
                          zabiegów. chlor daje się we znaki zwłaszcza moim łydkom. więc
                          zaczęłam przed wejściem do basenu smarować nogi balsamem
                          nawilżającym, a ostatnio raz na włosy nałożyłam odżywkę bez
                          spłukiwania zanim założyłam czepek. co do włosów trudno się
                          wypowiedzieć bo to było raz, ale nogi posmarowane wcześniej balsamem
                          są w lepszym stanie niż bez smarowania. balsam utrzymuje się
                          powiedzmy przez jakieś 20 minut.
                          pewnie nie powinno się tak robić, aby nie zanieczyszczać wody, ale
                          moim zdaniem lepsze to niż łuszcząca się skóra
                          • mauzonka Kuraiko, nie załamuj mnie:) 23.08.08, 23:31
                            Przecież w spłukiwaniu się przed basenem o to chodzi właśnie, żeby nie wchodzić do wspólnej wody namaszczonym oliwkami, balsamami i odżywkami. Kuraiko - pomyśl, jakby wyglądały baseny, gdyby każda taka "mondra" właziła nasmarowana balsamem! Rozumiem łuszczącą się skórę, też mam dość suchą i cierpię po chlorowanej wodzie, ale miej na uwadzę też dobro innych, którzy korzystają z basenu! Już lepiej dać sobie spokój z basenowaniem, niż kombinować z odżywką pod czepek i balsamem na łydki:/
                            • pierwszalitera Re: Kuraiko, nie załamuj mnie:) 24.08.08, 12:42
                              Poza tym godzinka w chlorowanej wodzie szkodzi skórze tylko, gdy nie nakremujesz się po pływaniu. Wtedy warto się wysmarować i ewentualnie zrobić sobie jakąś błyskawiczną maseczkę na włosy. Smarować się przed basenem wiele nie przynosi, bo wszystko i tak rozpuszcza się w wodzie. Oliwka może mniej, ale balsamy mają emulgatory i szkoda tylko pieniędzy, jak używasz czegoś lepszego. To tak jakbyś najpierw kremowała ręce, a potem je myła.
                              To tylko tak, gdyby komuś przyjemność pływania w czystej wodzie była jednak obojętna. ;-)
                                • kuraiko Re: Kuraiko, nie załamuj mnie:) 25.08.08, 03:11
                                  a to nie wiedziałam ;)
                                  proszę nie wieszajcie na mnie psów za ten basen... na basen i tak
                                  chodzę rzadko, to właściwie jedyna forma sportu jaką uprawiam. jeśli
                                  korzystam po południu w ostatniej godzinie przez 45 min. to
                                  moimi "brudami" nie zaszkodzę za bardzo.
                                  a pomyślcie o odkrytych basenach ;) tam się wchodzi wysmarowanym
                                  balsamem do opalania, pół biedy jeśli wodoodpornym. ale ten też się
                                  w jakimś stopniu spłukuje. przy ilości osób korzystających w lecie
                                  to dopiero jest pokaźna ilość spłukanego balsamu w wodzie ;)
                                  ja raz posmarowałam się niewodoodpornym na odkryty basen, jakieś 8
                                  lat temu i gorzko za to zapłaciłam :/
                        • malagracja Tez robie to w domu.. 23.08.08, 15:29
                          Mam dres w ktorym chodze na basen i myje go po kazdej wizycie na basenie, bo
                          przesiaka zapachem. Wychodze z basenu nawet nie ide pod prysznic, od razu w dres
                          wskakuje i biegne do domu. Ale nie kazdy tak moze - ja mam na basen 3 minuty.
          • plica Re: uff 19.08.08, 21:55
            kuraiko napisała:

            > heh... u mnie w mieście nie ma zwyczaju kąpania się nago pod
            > prysznicem po basenie

            u mnie w miescie jest zwyczaj. wiele kobiet kapie sie nago albo toples po basenie. mi sie tez to dosc czesto zdarza. w stroju kapielowym naprawde ciezko jest sie dobrze umyc :)wsrod tych niewstydliwych zdarzaja sie naprawde rozne piersi. mnie to chodzenie na basen i prysznicowanie sie nago jakos odkompleksza od wielu wielu lat.
            • kuraiko Re: uff 20.08.08, 01:25
              plica ----> widzisz... Rzeszów to specyficzne miasto, to
              zaścianek... otóż 7 lat temu byłam na objazdówce po części Europy,
              we Francji, a zwłaszcza w Paryżu panowały wówczas straszne upały.
              chodziłam zatem w bluzce na ramiączkach bez stanika. nikt nie
              zwracał na to uwagi (chodzi oczywiście o sutki). po powrocie do
              Polski stwierdziłam, że co dobre w Paryżu, dobre i w Rzeszowie i też
              chodziłam w upały bez stanika ;) oczywiście potem zaczęłam coraz
              częściej zakładać stanik, ale mam też taką bluzkę na ramiączkach,
              pod którą stanik za bardzo się odznacza, wystają nieodpinane
              ramiączka w głupim miejscu, więc noszę ją bez stanika i kiedyś na
              przystanku widziałam intensywne wymowne spojrzenia dwóch kobiet na
              mój biust.
              no cóż... jestem młoda, moja mama mówi, że 30 lat temu była moda na
              chodzenie bez stanika i nikomu widok sutków nie przeszkadzał...
              nawiasem mówiąc z pewnymi bluzkami mam problem, bo mój lepszy stanik
              ma szeroko idące ramiączka, tymczasem bluzka ma np cieniutkie
              ramiączka wężej położone, tak przez środek obojczyka. a czarne
              szerokie ramiączka stanika na zewnątrz wyglądają przy tym okropnie.
              i tu by się przydał dobrany strapless, a co za tym idzie KOLEJNY
              wydatek :/ wychodzi na to, że potrzebuję a)jasnego/białego stanika b)
              plunge najlepiej cielisty/biały c)strapless, ewentualnie stanik z
              ramiączkami nie idącymi od linii pachy. przeglądałam katalog
              Bravissimo i tam znalazłam tylko kilka egzemplarzy, to tego
              wyglądały babciowo :(
              sorry za OT
          • elmilinden Re: uff 22.08.08, 01:29
            Ja kiedy chodziłam na basen też szłam pod prysznic bez stanika, bo jak mam się
            umyć w staniku. I tak,. ponieważ tam się wszyscy skrzętnie zasłaniali, myłam się
            w gaciach.

            I robiłam to nie dlatego, ze mam superkształtny biust, tylko dlatego, że jest
            tak mały i płaski, że nie jest w stanie nikogo zaszokować;)
      • mokta Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 04.10.08, 22:35
        Masz racje, szczególnie te asymetryczne piersi potrzebują chirurga. Widzę też
        pare którym przydałyby się jakieś zimne masaże lodem albo zimnym prysznicem, ale
        raczej już na to za późno.
        Wow, nigdy nie widziałam takich wielkich sutków...
        Dziwnie tak porównywać swoje piersi z innymi. jedno ze zdjeć troche przypomina
        kształtem moje, z tym że moje własne są okrąglejsze.
        • mokta Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 05.10.08, 22:10
          to wtedy przecież nie ma problemu. :) To chyba raczej taki odruch na widok
          takiej asymetrii. W tych czasach ludzie "poprawiają" wygląd nawet z największej
          bzdury, a powiedzmy szczerze, ja na miejscu tej kobiety byłabym bardzo zdołowana
          i poważnie myslałabym o skalpelu. No ale to jej biust nie mój.
          Także nie oburzajcie się tak. Wiem, ze taką różnice można wyrównać jakimiś
          wkładkami itp. Trzeba mieć w sobie dużą pewność siebie aby tak dzień po dniu
          wyjmować to z miski i jednak być dumnym ze swych piersi. Chciałabym tak umieć, a
          jeśli ta babka to umie to jej cześć i chwała.
          • magnolia_83 Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 05.10.08, 22:41
            no wiecie.. raczej wątpię że kobieta która ma aż tak wielką dysproporcję czuje
            się z nią ok. Ja mam spora według mnie i nie czuje się najlepiej więc wyobrażam
            sobie co musiały czuć te kobiety dajmy na to w okresie dojrzewania kiedy
            akceptacja własnego ciała jest tak bardzo istotna.
            Kobiecość to jednak ta strefa w której bezapelacyjnie ciało kobiety jest bardzo
            ważne w ogólnym postrzeganiu siebie i swojej atrakcyjności.
        • mefistofelia Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 09.01.09, 20:29
          Nie istnieje coś takiego jak "kwalifikować pod skalpel" w przypadku operacji
          plastycznych (pomijając przypadki ludzi potrzebujących pełnej rekonstrukcji
          twarzy, czy o rozległych poparzeniach). Ich głównym celem jest poprawienie
          samooceny pacjenta. Mówiąc, że coś się kwalifikuje do operacji zakładamy, że
          właściciel źle się z czymś takim czuje. Niekoniecznie musi tak być, ale jeśli
          wada jest bardzo wdoczna najprawdopodobniej w większości przypadków tak jest.

          Sama mam asymetrię. Gdybym żyła w świecie kobiet, które się asymetrii nie
          wstydzą i uważają ją za coś normalnego zapewne nie przeszkadzałaby mi ona.
          Jednak rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Już od kilku lekarzy plus własnej
          matki usłyszałam, że dobry chirurg plastyczny załatwi sprawę. I stąd właśnie się
          bierze połowa moich kompleksów dotyczących piersi.

          Druga sprawa, że spora asymetria jest cholernie niepraktyczna i bardzo utrudnia
          dobranie stanika (jak ktoś mi napisze instruktaż używania wkładki tak by się nie
          odznaczała przez miseczkę- ozłocę). Jeśli miałabym z tym wielki problem
          prawdopodobnie z tego powodu bym się na operację zdecydowała. Na szczęście nie
          mam i na razie o tym nie myślę.
          Co nie zmienia faktu, że gdybym miała pieniądze pewność, że nie będzie powikłań
          i że moje piersi po takim zabiegu będą wyglądać naturalnie (a nie jedna
          naturalna i poddająca się grawitacji, a druga okrągła i tak samo stercząca
          niezależnie od pozycji) to bym się jej poddała bez wahania.
    • agacia2025 juz wiem ze mam piekny biust:) 08.01.09, 15:50
      Podobnie jak inne lobbistki, stwierdzam ze mam przesliczny biust. zawsze
      narzekalam ze jest brzydki, itp, itd,a moj maz uwazal ze sliczny i dzisiaj musze
      przynac mu racje:) wiedzial facet co mowi:) Duzo daje takie pokazanie
      niepoprawianej prawdy. Czlowiek podbudowuje sie widzac ze inni tez tak maja i
      nie sa jedynymi niedoskonalymi ludzmi na calym swiecie.
    • l_ka7 Kolejna strona z fajnymi zdjęciami (może trochę Ph 08.01.09, 20:07
      Chciałabym podlinkować to tego wątku kolejną stronkę z normalnymi biustami: www.jordanmatter.com/exhibits/default.asp?name=nudes
      Być może są one trochę podrasowane Photoshpem (jako korekta błędów fotografa), nie wiem, ale niewątpliwie posiadają też wartość artystyczną.
      klik na zdjęcie otworzy galerię, a poniżej filmiki z realizacji projektu

      Notka do zdjęć: (tłum. własne dla nie anglojęzycznych forumek, przepraszam za błędy i niedoskonałości)
      "Odsłonięte: Wyrwać się w Wielkim Jabłku." (gra słów: bust out= wyrwać się (idiom), ale może też znaczyć "biust na zewnątrz"). To kolekcja fotografii przedstawiających kobiety z odsłoniętym biustem w miejscach publicznych w Nowym Jorku, często przedstawionych wraz z wywiadami zgłębiającymi temat wizerunku ciała i seksualności w dzisiejszych czasach w Ameryce. Nieformalna i humorystyczna natura tych zdjęć celebruje kobiety bez ich useksualniania bądź uprzedmiotowiania, jednocześnie tworząc iluzję tolerancyjnego świata, w którym kobiety z odsłoniętym biustem wygodnie zajmują się swoim życiem. "Odsłonięte" pokazuje jeszcze jeden wizerunek tego, jak Ameryka mogłaby wyglądać gdybyśmy byli wolni od wstydu i wyzwoleni od osądów moralnych. Projekt został przedstawiony przez...(i tu różne programy TV i radiowe, czasopisma. Również europejskie)

      link do www znaleziony na LB w wątku kształt biustu a zabudowanie stanika
    • mloda.jg Re: A tak wyglądają prawdziwe biusty (bez photosh 10.01.09, 23:48
      dziękuje za ten temat i galerie, podbudowałam sie, że mimo tego ze
      mam mały biust to przynamniej jest ładny... jak dziewczyna w wieku 1
      lat może miec tak obwisłe piersi?
      Mi w sumie wtedy powoli dopiero zaczynał rosnąć biust (wcześniej
      było tylko "cos" wypukłego), dużo nie urósł ale przynajmniej ie
      zaokrąglił...