kama1982
02.09.09, 02:45
Przepraszam, że zakładam nowy wątek w poniekąd osobistej sprawie,
ale nie wiedziałam gdzie się podczepić, a że problem tyczy się aż 6
cycków, to pomyślałam, że może jego generalność zasługuje jednak na
osobny temat.
O co kaman – są 3 przypadki, mnóstwo problemów i niejasności, jedna
wielka nadzieja...Rzecz dzieje się w Polsce.
1. przypadek A – 77/94, wg tabelki to brytyjskie 32E, polskie 70F
„Całe życie” nosiła 75B, w porywach 75C (przeważnie Triumph, Esotiq,
La Senza, czasem jakieś polskie NN). Przeskoczyła na brytyjskie 32E
i tu zonk – wg tabelki wszystko pięknie, ale dwa cyckoutrzymacze
typu full-cup Marks&Spencer nie leżą tak jak powinny…(zakup zlecony,
także oczywiście uprzednio niezmierzone):
Adored T81 07541/2003G - jeszcze jak cię mogę, jak się maksymalnie
wyprostuje nienaturalnie wyginając ramiona do tyłu
T33 07541/4658 - po nałożeniu ma miski pomarszczone jak twarz babci
Czerwonego Kapturka, górna część paska z tyłu odstaje, po pochyleniu
się do przodu materiał na miskach sterczy tak smętnie, że aż robi
się go żal…Fiszbiny obu M&S niemiłosiernie odgniatają dwie czerwone
kreski miedzy piersiami
Kupuje 70E (32 DD) Triumpha, model Vintage Passion W – wygląda jak
full cup, ale po przyłożeniu do M&S robi wrażenie o 3 rozmiary
mniejszego…Leży ok, na swoim miejscu po wykonaniu „jaskółki”, choć
momentami ma wrażenie, że miski są za ciut za małe (że niby materiał
odrobinkę wpija się w ciało), znowu robi „odgniotki”. Tego samego
dnia nabywa 70D (32D) również Triumpha, model Amourette 28 W i
zdecydowanie to, co laickim okiem ocenia przeglądając się w lustrze
najbardziej jej się podoba – piersi zebrane, niezbułkowane,
uniesione do góry, robią się dwie krągłości, nic się nie wpija w
ciało, nic nie odgniata, jest ok (choć po głowie kołacze się myśl –
a może jednak za mała miska?? A jak kiepsko migrowane ciało się
zniechęci i zaprzepaści swoją szansę?? Większej nie było, żeby
przymierzyć…)
I tu rodzi się wątpliwość – do cholery, źle się mierzy? Czy jak?
Biust robi psikusa? Jasne, że tabelka to nie wyrocznia delficka, że
każda firma ma swoje drobne odstępstwa, że różnice między
poszczególnymi modelami mogą być spore, że są wąsko- i
szerokofiszbinowce, ale żeby taka huśtawka?!
P.S. Te odgniecenia to dlatego, że powinna nosić szerokofiszbinowce,
a kupuje wąsko- lub vice versa jasny gwint?! A może jeszcze jakiś
inny powód? Typ biustu: maniuńki, szeroko rozstawiony, kroplowaty,
mniej na górze niż na dole, więc może balkonetka byłaby lepsza niż
full-cup?
2. przypadek B – 88/99(100), a więc 36D/80D
Piersi zmordowane latami 80/85A, w końcu powoli zaczynają łapać
oddech w B, by wreszcie, z pewnym takim niedowierzaniem przeskoczyć
w C – 99% to Triumph
Wg tabelki, jak w mordę strzelił – po polsku 80D
(biust nieduży, ale regularny, raczej miękki, dość szeroko
rozstawiony)
No to idzie do przymierzalni w naręczem 80D-ków pod ostrzałem
spojrzeń ekspedientek, które na bank po tym, jak zasunie kotarę,
będą przez kilka minut pukać się w czoło. Wychodzi zła, bo spokojnie
do jednej miski może włożyć obie piersi. Ekspedientki triumfują.
80C – orzeka i ani miski więcej. I tak sukces. A poza tym chyba ma
rację …
Może mieć?
3. przypadek C – 87(88)/101, jak wyżej 36D/80D
Nie musze chyba pisać, że tak dla jaj od biustu nr 2 różni się chyba
wszystkim, przede wszystkim wygląda na sporo większy.
Jest to młody biust, jeszcze nie zdążył się zmanierować w źle
dobranym biustonoszu, bo choć początkowo nosiła 75B, to przecież był
wtedy mniejszy.
Kolejne odsłony jeszcze całkiem niedawno to 80B
Twierdzi, że obwód 80 to za mało i się dusi, a w końcu to nie te
czasy żeby mdleć od cyckonoszy.
80B nosi przez jakiś rok.
Potem chyba się trafia jakiś 85C, wreszcie, całkiem niedawno dostaje
Marks&Spencer 34DD Per Una T81 07656/4307P Pink Mix – lekko
usztywniany plunge(?)
Michy za przeproszeniem jak na dwa melony, narzeka, że wielkie, że
zaczynają się na plecach, a kończą przy szczęce – po jakimś czasie
stwierdza jednak, że nosi się go jej coraz lepiej…owszem,
zabudowany, ale leży nieźle
W międzyczasie kupuje dwa Triumphy – Lovely Desire W i Amourette
28W, oba w rozmiarze 75D (34D) – poza tym, że trochę przyciasny
obwód, to miski jak ta lala.
Biust raczej zwarty jeśli chodzi o hm, konsystencję, szeroki
rozstaw, trochę rozchodzi się na boki.
Czy te trzy przypadki wymykają się mierzalnym stereotypom, czy to
nadmiar pecha, czy inna cholera, a może to typowe?
Wszystkie trzy chciałyby w najbliższym czasie stać się
właścicielkami (yhy, znowu bez mierzenia, tylko lobby+własne
doświadczenie+łut szczęścia) jakiejś Freyki, Panasza czy innej
Fantasii na ten przykład, i co? Wybiorą pewnie coś z listy Pierwszy-
dobry-stanik, nic usztywnianego, żaden push-up, jakiś posłuszny full-
cup, tylko co z rozmiarem? Nie szaleć za bardzo, na razie poprzestać
na:
rozmiar polski/rozmiar brytyjski
1. 70D/32D
2. 80C/36D
3. 80D/36DD
I celować np. w Freyę Rio/Polyanne lub np. Panache Tango II czy
Fantasie Gabrielle?
Wiem, że ew. zły wybór to jeszcze nie koniec świata, ale miło by
było, gdyby jednak okazał się jako tako trafiony, poza tym zawsze to
jakaś lekcja na przyszłość.
Ok, wiem, że korespondencyjne ustalanie czegoś tak indywidualnego
jak rozmiar stanika to w zasadzie bezsens, zresztą doczytałam się,
że nie tylko te dwa obwody mają znaczenie, ale nawet wzrost!
(pochłonęłam wszystko co trzeba także na stanikomania.pl i wciąż mam
megamętlik w głowie…) ale o co pytam – może z tych moich opisów
można wyciągnąć sensowne wnioski, co będzie potrafiła zrobić jakaś
doświadczona forumka, a ja nie. Może po prostu są jakieś bardziej
uniwersalne modele, które na dobra sprawę radzą sobie z każdym
problemem?
Bo jak na razie, to ilość biustonoszy w szufladzie się powiększa,
ale żaden nie jest tak naprawdę dobry. Gdyby w końcu te takimi się
okazały, potem byłoby już znacznie łatwiej.
Z góry dziękuję za wszelkie sugestie, „że też ci się chciało cholero
tyle pisać po nocy” też jakoś zniosę;)
Pozdrawiam Małobiuściaste-które-już-go-znają oraz te, które-do-jego-
poznania-dążą.
Niech żyje idealnie dobrany stanik!
Howgh!