pablo-se
06.10.09, 13:27
Niektórzy z Was z racji czasu jaki spędzili na czytaniu lub pisaniu na tym
forum może pamiętać mnie i mój przypadek a dla tych co nie wiedzą o co chodzi
to w skrócie powiem że ok. 3 lata temu uległem poważnemu wypadkowi. Sprawca
wypadku wszystkiego się wyparł w efekcie czego sądziłem się z nim. Rozprawom
sądowym nie było końca gdzie miedzy innymi usiłowano ze mnie zrobić
motocyklistę szaleńca pędzącego 200km/h. Po wygranym procesie w sądzie
pierwszej instancji sprawca wypadku odwołał się ale i tu przegrał no i w końcu
mam prawomocny wyrok orzekający w 100% jego winę. Wreszcie mam otwartą drogę
do dokończenia roszczeń odszkodowawczych. Cieszę się podwójnie bo po pierwsze
wygrałem a po drugie tym procesem wiele osób zobaczyło że motocykliści to nie
zawsze szaleńcy pędzący jak pocisk bez poszanowania życia i krzty wyobraźni,
ale również to normalni ludzie o takich samych prawach i wcale nie gorsi od
innych uczestników ruchu drogowego.