patmate
02.03.04, 00:34
Z internetu:
..." Co chirurg myśli o motocyklistach
(2002-04-29)
Dla pacjentów czekających na przeszczep nerki rozpoczęcie sezonu
motocyklowego to ogromna szansa na operację i dalsze życie - mówi
częstochowski chirurg Jarosław Rządkowski, który prywatnie jest pasjonatem
motocykli.
Tomasz Haładyj: Jaki ma Pan motocykl?
Jarosław Rządkowski, chirurg: Choppera suzuki marauder VZ 800. Kupiłem go
cztery lata temu.
To Pana pierwszy motocykl?
- Od dziecka jeździłem na motorowerach i skuterach, ale pożyczonych. Na kupno
własnego nie chciała się zgodzić mama.
Nie dziwię się. Pan, jako chirurg, wie chyba najlepiej, czym się może
skończyć szaleństwo na motocyklu.
- Byłem przy kilku wypadkach. Jeśli motocyklista wyjdzie ze zderzenia z
prostym złamaniem, to jest szczęściarzem. Na ogół dochodzi co najmniej do
zmiażdżenia stawów. Widziałem też zgony. Na przykład na trasie szybkiego
ruchu motocykliście zajechał drogę wyjeżdżający z boku polonez truck. Za
kabiną ma on taką metalową ramę, która zadziałała jak gilotyna: na motorze
zostały tylko nogi motocyklisty. Proszę porozmawiać na oddziale nefrologii,
gdzie pacjenci czekają na przeszczep nerki: po sezonie motocyklowym większość
z nich jest zaspokojona.
I mimo to jeździ Pan na motorze?
- Trzeba mieć pewną dozę wyobraźni, co może się stać w wyniku szybkiej jazdy.
Prowadzący motor nie jest niczym osłonięty. Zderzenie z przeszkodą jest więc
makabryczne w skutkach. A jadąc wyścigówką, jest się pochylonym, więc
prędkości się nie czuje. Widzi się tylko umykający horyzont - a to znaczy, że
niewiele się dostrzega, więc o wypadek bardzo łatwo. Ja nie pędzę szybciej
niż 60-80 km/h. To wystarcza, by mieć satysfakcję z prowadzenia motocykla.
Przyznam szczerze, że nie rozumiem: wydawało mi się, że w motocykliście jest
chęć ścigania się i w tym widzi on przyjemność.
- Mój motocykl to chopper, czyli pojazd zbudowany w myśl zasady: długo i
nisko. Siedzi się na nim "pionowo", więc już przy prędkości 80 km/h pęd
powietrza jest tak duży, że ściąga kask. Posiadacze takich motorów jeżdżą
wolno i spokojnie, można rzec, że są wzorowymi kierowcami. Nie należy mylić
nas ze szczawikami na szlifierkach, czyli na motocyklach sportowych. To są
wariaci.
A gdy taki wariat wyprzedzi Pana, to nie ma Pan ochoty dodać trochę gazu?
- Nie. Ale przebiega mi wtedy przez głowę myśl, czy za chwilę taki koleś nie
będzie moim pacjentem.
Jaką najwyższą szybkość Pan rozwinął?
- Na prostej autostradzie 160 km/h - chciałem sprawdzić osiągi mojej maszyny.
Nie denerwuje Pana zakaz wjazdu motorem w Aleje?
- Nie, bo nie jeżdżę po mieście. To zbyt niebezpieczne. Ja z siodełka motoru
wszystko doskonale widzę, ale kierowcy lubią nie dostrzegać motocyklistów. O
kolizję nietrudno. Na przejażdżki wybieram się za miasto: najlepiej w okolice
Janowa i Olsztyna.
Plany wakacyjne?
- Wyjazd motorem na Bornholm i do Chorwacji.
Dziękuję za rozmowę."
A oryginał tutaj:
www.sidoz.pl/sowa/artykul/ida/4556/?ID=1738#1738