Gość: prędki
IP: *.adsl.inetia.pl
09.08.10, 00:06
Cześć!
Miałem ostatnio małą "przygodę". Jadąc na prostym odcinku równej i pustej drogi na terenie niezabudowanym <po lewej pola po prawej pola> minąłem patrol policji zaopatrzony w suszarkę. Z racji iż pędziłem około 160+ ze zrozumiałych względów nie zatrzymałem się do kontroli. Zauważyłem tylko kątem oka, że policjant wybiegł na jezdnię unosząc nogę <tak jakby chciał mi ją po zagrodzić drogę>i cisnął w moim kierunku lizakiem...może to jakieś nowe metody zatrzymywania;) Pocisnąłem dalej a że droga zrobiła się kręta oraz pojawili się na niej inni użytkownicy spuściłem trochę z tonu. Po kilkunastu kilometrach ku mojemu zdziwieniu zrównuje się ze mną granatowe duże bmw serii 7. Jakiś facet wymachuje ręką a ja nie zastanawiając się ani chwili redukuje dodaję gazu i znikam. Zerkam w lusterka i widzę błyskające niebieskie stroboskopy w atrapie. Nie zauważyłem go wcześniej w lusterkach więc nie wiem w jakim momencie nadjechało. Prosty wniosek - auto pościgowe a ja w najlepsze uciekam... . Cóż nie pochwalam tego, ale byłem już za daleko,aby się zatrzymywać :P. Nie wiem czy mój wątpliwy naśladowania "wyczyn" może mieć jakieś konsekwencje. Bez problemu mogli sfotografować moją tablicę, ale z drugiej strony nie mają żadnego dowodu, że to właśnie ja kierowałem moto. Okaże się w praniu. Trochę nie rozumiem ich zawzięcia, bo moim skromnym i subiektywnym zdaniem sami stwarzali niebezpieczeństwo gnając za mną, i podjeżdżając blisko mnie. Podsumowując Koledzy - mijając patrol drogówki możemy się spodziewać,że w pobliżu czeka przynajmniej nieoznakowane auto <lub moto> z całkiem mocnym silnikiem, które może nas dogonić...trzeba się z tym liczyć.Pozdrawiam i życzę wszystkim szerokości :)