Yamaha XT 1200Z Super Ténéré | Powrót z zaświatów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.10, 13:21
Że redaktor Dziawer cierpi na grafomanię - OK. Ale dlaczego ten tekst jest
najeżony takimi rodzynkami:

- wszystkie stopnie podium okupowali jeźdźcy
- od motocykla bije świeżością
- Po zajęciu miejsca za kierownicą gabaryty (...) nie przytłaczają
- Oglądając motocykl (...) uwagę przyciąga dość szeroki blok silnika
- Siodło ma możliwość regulacji, która nie jest dość skomplikowana
- wzbogacono go w zestaw
- podczas jazdy można precyzyjne dozować siłę hamowania nawet na przednie i
tylne koło
- zbiornik paliwa gwarantuje elektryzujący zasięg

Wreszcie piece de resistance. Najpierw zdanie-babel z koszmarów sennych polonisty:

- Czuję się uprawniony do wytknięcia tego konstruktorom Yamahy, bo mam na
uwadze to, że skoro kiedyś wzięli w końcu do serca moje prośby o wprowadzenie
do ich sportowych modeli wyświetlacza biegów, to czemu nie mieliby usłuchać
mnie także w kwestii Super Ténéré?

I iście pytyjskie podsumowanie. Jak wiąże się jego koniec z początkiem? Ba!

- Trudno jest wymagać, aby motocykl już w swoim pierwszym wcieleniu (bo o
takim po czternastu latach można mówić w przypadku Super Ténéré) był niemal
doskonały, ale tylko w kategorii minimalnych niedociągnięć można mówić o jej
wadach.

Czy redakcji nie stać na redaktora? Pół godziny jego pracy i by to wszystko
wyglądało ślicznie, czytelnie i po polsku.
Pełna wersja