Dodaj do ulubionych

PRM alternatywom dla klubów motocyklowych a MC

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.11, 15:31
Zacznę od tego, że jestem motocyklistom z wieloletnią praktyką, który ceni sobie stare wartości jakie były w naszym kraju zanim pojawiły się kluby MC. Mówię tu o relacjach między motocyklistami i klubami bez tej przepychanki kto ma większe prawo nosić barwy i mienić się klubem.
Z tego co mi wiadomo jest coś takiego jak "Polski Ruch Motocyklowy" w skrócie PRM www.prm-moto.pl/
Tak jak już ustaliłem podczas długich rozmów polaków przy piwie ;D
dowiedziałem się, że w przeciwieństwie do MC są o wiele bardziej tolerancyjni i nie robią tego całego zamieszania w sprawie barw. Poza tym ludzie (kluby) zrzeszeni w PRM to są motocykliści, którzy zgodnie ze starą szkołą są przyjaźnie nastawieni do innych motocyklistów. Nie robią kłopotów ludziom jeżdżącym motocyklami, którzy mają coś wspólnego z wymiarem sprawiedliwości, służbami mundurowymi czy płcią i chętnie widzą takowe osoby w swoich szeregach w przeciwieństwie do MC. W ich gronie są ludzie którzy nad wymiar cenią sobie czerpanie przyjemności z jazdy motocyklem i przebywanie w przyjaznym gronie przyjaciół.

Szkoda że nie spotkałem się w ŚM bądź przeoczyłem artykuł o PRM o tak ciekawej organizacji bo z wielką ciekawością poczytał bym o tym. A poza tym chciałbym usłyszeć inne opinie bo słyszałem iż ostatnimi czasy ruszyli z kopyta po latach letargu. Mam nadzieję że jakiś redaktor skusi się o poruszenie tego tematu na łamach ŚM.
Obserwuj wątek
      • Gość: Potas Re: PRM alternatywom dla klubów motocyklowych a M IP: 10.202.57.* 13.01.11, 10:43
        Za trochę dawniejszych czasów pisaliśmy o PRM, ale obecnie mam wrazenie, że jest to twór trochę zamierający i nie do końca rozumiem czym ta rada się zajmuje.
        A podpieranie się dawnymi klubami i zlotami z lat 60 i 70 przez Radę na ich stronie internetowej to jest spore nadużycie. Ja juz taki całkiem młody nie jestem i poczatki kongresów w Łodzi pamietam
        • Gość: XVS1100 PRM alternatywom dla klubów motocyklowych a MC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.11, 19:00
          Tak się składa że trochę tematu liznąłem. PRM jest przeciw wagą dla MC a zarazem wyjściem z kłopotu dla tych klubów, które mogą mieć trudności z aprobatą w oczach MC. Tak jak we wcześniejszym poście było powiedziane PRM nie robi tyle zamieszania co do potencjalnych członków. Zgadzam się z tym, że w Polskim Ruchu Motocyklowym wieje starocią, ale jak mogło byc inaczej jeśli istnieją od 1978 r.. Zaczyna to się zmieniać. Niektórzy mogli PRM kojarzyć z ludźmi i klubami, które kręciły się przy zabytkach, ale wiem, że to się zmienia i sporo "młodej krwi" pojawiło się w szeregach tej organizacji, ale nie odcinają się od swojej historii i dotychczasowych osiągnięć.
          Z zaufanego źródła wiem, że ten rok odbije się echem w środowisku motocyklowym i to za sprawą PRM. Zresztą już to się zaczęło od ostatniego kongresu, gdzie zostały wybrane nowe władze i uchwalono plan działania, który jest już wcielany w życie bodajże od października ubiegłego roku.
          Tak czy siak gdybym był zrzeszony w jakimś klubie to wolał bym by należał do PRM niż MC a to z prostej przyczyny NIE DZIAŁAJĄ NA BAZIE STRACHU
          Z resztą rozmawiałem kiedyś z jednym człowiekiem z klub MC, którego nazwy nie wymienię i na jego pytanie "czemu ludzie wrogo patrzą na niego i nie chcą z nim rozmawiać..." (był w kamizelce z barwami klubowymi) odpowiedziałem mu: "bo przed tobą kroczy ponura historia czynów ludzi z MC..." Ludzie zanim zobaczyli człowieka do rozmów najpierw zobaczyli MC.
          Gdzie się podziała braterskość motocyklistów? Przez chore ambicje innych wdarł się w nasze szeregi strach o siebie a tym samym znikła niemal bezinteresowność w niesieniu pomocy drugiemu motocykliście na drodze. Kiedyś na zlocie spokojnie mogłem się przyłączyć do grona obcych ludzi noszących jakieś naszywki i dobrze się bawić a teraz muszę dobrze się przyglądać bo nie wszędzie wolno wejść i nie ze wszystkich nalewaków jest mi dane piwa się napić bo okaże się, że jestem podkategorią motocyklisty chociaż wielu z MC nawet połowy tego nie przeżyli na dwóch kołach co ja.
          Byłbym niesprawiedliwy mierząc wszystkich z MC jedną miarą bo znam takich co wiedzą czym jest motocyklizm bez tej fałszywej otoczki i tym chwała, ale niestety historia pokazała sporo. Ponoć obecnie to nie jest już to samo co przed laty (złagodnieli), ale nie jest jeszcze to w takiej formie jaką wielu by sobie widziało i dla tego PRM rośnie w siłę i zdobywa coraz większą rzeszę zwolenników swoją tolerancją i byciem wiernym starym ideałom. Kluby zrzeszone w PRM składają się z ludzi oddanych pasji dla motocyklizmu.
          Mam nadzieję, że będzie mi dane znaleźć się w ich szeregach.
    • Gość: inny Re: PRM alternatywom dla klubów motocyklowych a M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.14, 00:35
      Co do szacunku PRM dla ludzi w mundurach to bajka. Właśnie decyzją rady PRM ostatni klub mundurowy odszedł z tej organizacji. Dlaczego? Widocznie PRM nie jest taki czysty jak co niektórzy by chcieli. Widocznie mundurowi wiedzą coś co nie pozwala im znimi działać ramię w ramię. Prezydent PRM chciałby uchodzić za tolerancyjnego ale to jest polityk (w najgorszym tego słowa znaczeniu)który trzyma się władzy zębami i ciągnie profity jak stara k....a penisa!!! Zniszczył już dawno tradycję PRM.
      • Gość: Człowiek z PRM-u Re: PRM alternatywom dla klubów motocyklowych a M IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.14, 17:44
        Skąd masz takie niedorzeczne informacje człowieku??? Tak się składa, że znam tego gościa osobiście i to co piszesz jest stekiem bzdur!!! Zanim Wito został prezydentem PRM-u ta organizacja przeżywała głęboki letarg do tego stopnia, że niektóre kluby członkowskie przez lata nie miały sygnału o czymkolwiek co się dzieje. Od czasu gdy objął prezydenturę zaczęło się dziać. O PRM-ie zrobiło się głośno nie tylko w świecie motocyklowym, ale i medialnie za sprawą zlotów i akcji dobroczynnych organizowanych przez kluby członkowskie pod patronatem PRM. Za jego kadencji zostały uregulowane cywilno prawne sprawy PRM przez co jest on legalnie istniejącą organizacją. Dzięki tym posunięciom przez te parę lat do PRM-u przyłączyło się wiele klubów i stowarzyszeń motocyklowych i w ciąż napływają nowe zgłoszenia. Oczywiście z pewnej perspektywy jest trochę w tym polityki, ale dzięki temu spora część władz samorządowych wreszcie zaczęła inaczej postrzegać motocyklistów i ruch motocyklowy w postaci PRM nie jako zło konieczne, ale jako partnera w rozmowach i konsultacjach na przyszłą współpracą.

        Jeśli piszesz o klubie mundurowym to podejrzewam, że być może chodzi ci o jakiś klub z IPA. Z tego co mi wiadomo to ponoć dochodziło utarczek wewnątrz tego ugrupowania i to była ich sprawa w którą rada PRM nie chciała angażować PRM-u bo chłopaki powinni prać swoje brudy w swoim gronie bez wywlekania tego na wierzch. Zarzut że PRM ma coś do mundurowych to totalna bzdura gdyż w moim klubie mam dwóch kumpli z mundurówki i znam pare innych osób będącymi członkami PRM i zaręczam, że maja się dobrze.

        Przyjmij do wiadomości, że PRM nie ingeruje w wewnętrzne sprawy klubów i stowarzyszeń a jedynie zabiera głos w przypadkach gdy sprawy zabrną zbyt daleko i rażąco swoją postawą niszczą dobre imię PRM-u.

        Poza tym pełnienie stanowiska prezydenta PRM-u jest na zasadzie wolontariatu i padały propozycje by prezydent otrzymywał wynagrodzenie z racji poświęcanego czasu (Wito poświęca go wiele), ale to nie przeszło gdyż sam Wito kategorycznie odmówił przyjmowania wynagrodzenia by nie powstały właśnie takie bzdurne zarzuty, że jest tam gdzie jest dla kasy!!! Co do zarzutu, że trzyma się zębami i pazurami stanowiska to jeśli jest tak źle to czemu przez te lata nikt nie poddał pod głosowanie wotum nieufności względem Wita i nie odwołano go z pełnionej funkcji?!?! Wiem co mówię bo byłem na wszystkich kongresach od czasu objęcia prezydentury przez Wita.

        Tego typu zarzuty kreują tylko ci co sami mają chrapkę na stanowisko prezydenta PRM-u lub ci co chcą wprowadzić zamęt i zrazić potencjalne kluby przed przystąpieniem do nas.

        Do zainteresowanych.
        Zamiast wysłuchiwać pojedynczych pieniaczy zachęcam do kontaktów z ludźmi będącymi w PRM-ie. Zlotów i akcji na których można tego dokonać jest wiele w sezonie. Wielu miało okazję przekonać się, że nie ma jakiś sztucznych barier między noszącymi barwy pod PRM-em i niezrzeszonymi. Chcecie mieć wiadomości z pierwszej ręki przyjedźcie na wiosenny kongres i porozmawiajcie z przybyłymi klubami. Nawet da się zagadać z samym Witem choćby w wieczór integracyjny poprzedzający posiedzenie kongresowe następnego dnia. Drzwi są otwarte jak i ludzie na kongresie. Wszelkich informacji co do imprez i zgromadzeń kongresowych należy się doszukiwać na stronie PRM.
        www.prm-moto.pl/
        Pozdrawiam i do spotkana na trasie.
      • Gość: motowyga Re: PRM alternatywom dla klubów motocyklowych a M IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 21.02.14, 20:23
        Gość portalu: wqnapisał(a):
        > To co prezentują wszelkiej maści kluby najczęściej jest zaprzeczeniem idei moto
        > cyklizmu. Już sam podziałnaMC i PRM jest chory, a zapewne w niedługim czasie
        > powstanie kolejny twór roszczący sobie prawo do decydowania, kto jest godny nos
        > zenia kamizelki i miana Motocyklisty.
        Różnica między PRM i MC bierze się stąd, że ci pierwsi nie piętrzą tylu trudności tym, którzy chcą się zrzeszać i nosić barwy w porównaniu do MC. Ci drudzy chcąc być wiernymi ideom rodem z zachodu i rygorystycznie ich przestrzegają, ale zapominają, że to się tyczy tych ugrupowań, które chcą mieć statut MC i takowy skrót nosić na kamizelkach.
        Stawianie znaku równości pomiędzy PRM a MC tak często dokonywane przez wielu nie znających sytuacji to wielki błąd, gdyż są to ugrupowania o wielu różnicach. Tak się składa, że mam przyjaciół we wszystkich strukturach motocyklizmu w naszym kraju. Są oni w MC i PRM jak i podobnie jak ja nie zrzeszeni w żadnej z tych grup. Śmigam motocyklem od ponad 30 lat i nigdy nie widziałem by jakikolwiek klub PRM spruł czy pociął naszywki na plecach czy odgradzał się od innych motocyklistów, więc nie rozumiem skąd pojawiają się w śród ludzi tego typu wnioski, że PRM działa jak MC, bo to raczej oni stosowali i stosują politykę narzucania swojej woli innym.
        Chcąc zrozumieć, dla czego w naszym kraju powstały ugrupowania kongresowe takie jak PRM jako pierwsze (1978r.) a dopiero MC trzeba poznać historię naszego kraju i panujące w nim nastroje polityczno ustrojowe. W czasie zawiązywania się PRM rządziła głęboka komuna, która niezbyt przychylnie patrzyła na prywatne inicjatywy nie mające nic wspólnego z ruchem partyjnym. PRM powstał by ochronić ludzi przed szykanami komuny a zarazem dać namiastkę idei, jakie już panowały w zachodnim świecie motocyklowym. Takich trudności nie mieli motocykliści z zachodu, więc i żadne kongresy nie były im potrzebne. Obecnie PRM nie chroni przed komunistami, ale zapędami poniektórych rygorystycznie zapatrujących się na prawo noszenia kamizelek i mienienia się klubem motocyklowym. Dodatkowym plusem istnienia PRM-u jest to, że władze mają konkretną organizację do przeprowadzania rozmów i konsultacji. Dla przykładu po protestach motocyklistów na autostradach były prowadzone rozmowy, co do opłat za motocykle i wynegocjowane obecne stawki na odcinkach państwowych. Więc korzyść nie tylko dla będących w PRM, ale dla wszystkich motocyklistów.

        Marynarze szos - skrzyżowanie Stryków
        www.prm-moto.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=95&Itemid=41
        Z tego, co mi wiadomo PRM nie zakazuje by powstawały jakiekolwiek grupy motocyklowe niezależnie czy formalne czy też nie. Po prostu ci ludzie szanują wolność wyboru każdego. Dobrym przykładem jest szeroka tolerancja, jaką wykazują dla siebie PRM i Warmińsko-Mazurskiej Strefy Neutralnej, gdzie jedni i drudzy bez problemów odwiedzają się na zlotach razem dobrze się bawiąc. Zgrzyty powstają jedynie w sytuacjach, gdy ktoś bezprawnie używa znaku graficznego identycznego, jaki ma dany klub dokładnie tak jak jest ze znakami towarowymi. W takich sytuacjach nie idą w ruch noże, ale prawnicy, jeśli nie da się wyjaśnić sprawy polubownie.
        Nikt nikomu nie zabrania bycia wolnym strzelcem, ale są motocykliści czujący potrzebę bycia organizacji. Doceńcie fakt, że gdyby nie kluby i stowarzyszenia motocyklowe niezależnie, spod jakiego ruchu, nie było by gdzie pojechać na zlot. Mało kogo stać jest na wywalenie 20-30 tys. by zorganizować imprezę na 300-500 motocyklistów z udziałem 2-3 kapel, wynajęcie ośrodka, zapewnienia nagród itp.. Zorganizowanie zlotu to wielkie przedsięwzięcie do którego przygotowania trwają kilka miesięcy i gdyby nie ludzie w klubie dzielący się obowiązkami było by nieciekawie a liczba zlotów w sezonie spadła by do kilku a tak mamy czasami po 2-3 w weekendzie.
        Są jednak pewne kluby w naszym kraju, które święcie przekonane o swojej racji narzucają swoja wolę innym niszcząc poczucie braterstwa i solidarności wprowadzają wrogość w efekcie czego coraz częściej widuje się obojętność w stosunku do innych motocyklistów będących w potrzebie. Często relacje miedzy motocyklistami nabierają niekiedy podobnych cech do tych jak świecie kierowców samochodów, gdzie często padają niecenzuralne słowa i odgrażania.
        Jednak wielokrotnie już się słyszało, „że o gustach się nie dyskutuje..." bo jeden lubi to, drugi coś innego, tak i w motocyklizmie jedni chcą jeździć bez jakichkolwiek zobowiązań, być niezależnym a inni chcą czuć, że jest się częścią czegoś namacalnego i rozpoznawalnego. Tylko snoby uważają się za lepszych od innych tylko dla tego, że są w klubie talk samo idiotyzmem jest czucie się gorszym, bo nigdzie się nie przynależy. Motocykliści będący w klubach motocyklowych nie przestają być motocyklistami i nadal pielęgnują swoje zamiłowania do jazdy motocyklem, podróży nawiązywania nowych znajomości. Nadal mają plany na przyszłość i marzą o kolejnych wyjazdach i wspólnych imprezach.
        Temat jest bardzo obszerny i trudno jest wyjaśnić w pełni, co i jak, ale widzę często, iż wielu niedoinformowanych zabiera głos głosząc tezy nie mające poparcia jedynie zbudowane na uprzedzeniach i zasłyszanych plotkach. Myślę że te pare skreślonych słów, chociaż nie wyczerpujących temat w jakiś sposób rzucą odrobinę światła na to czemu w naszym kraju jest PRM i MC oraz dla czego połączenie ich nie jest możliwe o ile ci drudzy nie staną się bardziej tolerancyjni i nie uszanują prawa do wolnego wyboru oraz tego, kto może przynależeć tj. niezależnie od płci i wykonywanego zawodu.
        Pozdrawiam wszystkich, którzy potrafią dostrzec, co jest kwintesencją motocyklizmu.
    • Gość: koleżka Re: PRM alternatywom dla klubów motocyklowych a M IP: 82.139.160.* 19.06.18, 09:10
      Jeżdżę motocyklami i motorami od bez mała 20lat (o zgrozo). Byłem na zlotach/imprezach spotkaniach klubów MC z Polskiego Kongresu (pod wodzą RR), byłem też na imprezach tych z PRM. Ci ostatni przyjęli mnie jak swojaka (mówimy o zwykłej imprezie/spotkaniu) - poczułem się jak w Wehikule Czasu przenosi mnie lata świetlne wstecz do czasów gdzie wszyscy byli swojakami - i wszyscy, powtarzam wszyscy jakoś tęsknią do tego okresu....
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka