zimno-krwisty
11.02.11, 07:21
Odpalam raz w miesiącu mój motocykl, żeby trochę sobie pochodził - pół godziny. Tylko że ten rozruch jest strasznie ciężki. Ssanie włączone, kranik na PRI, kręcę, kręcę, akumulator pada. Z pomocą samochodu (przez przewody rozruchowe) w końcu udaje się odpalić silnik. Wtedy, zanim się nagrzeje, też chodzi jakby miał zaraz paść.
Latem generalnie odpala bez większych problemów, chyba że bardzo długo stoi, to jest trochę ciężej.
Moto - suzuki gsx-f 750.