Gość: kuba
IP: 82.177.196.*
14.06.11, 08:45
Mam wade sluchu, jakis rok temu temu probowalem zdobyc prawo jazdy na motocykle. Ale zawsze sie odbijalem od lekarzy.
Lekarz ze szkoly nauki jazdy nie chcial wziac za mnie odpowiedzialnosci i podpisac papierow. Mówił, że gdybym wzial udzial w jakims wypadku (nawet nie z mojej winy), to on by byl potem przesluchiwany przez policje, prokurature itp., czego bardzo chcial uniknac.
Wiec odeslal mnie do lekarza medycyny pracy i kazal zebrac zaswiadczenia od laryngologa i okulisty. Udalo mi sie zdobyc zaświadczenia od okulisty i laryngologa (z zastrzezeniem odpowiedniego oznakowania motocykla).
Dwoch z trzech lekarzy medycyny pracy odmowilo mi wydania zaswiadczenia, gdy im pokrotce wyjasnialem swoja sytuacje. Nawet nie chcieli ze mna dluzej porozmawiac o mojej sytuacji. Nie interesowalo ich to, ze mam juz 11 lat prawo na samochod i od lat prowadze wlasny samochod bez wypadku. Ani to, ze w aparatach sluchowych dobrze odbieram dzwieki z ulicy i jestem w stanie zareagować na nie. Po prostu dla nich nich aparat sluchowy = bezwarunkowy zakaz prowadzenia motocykla.
Jedna z lekarzy mi powiedziala, ze przepisy nakazuja surowsze traktowanie nieslyszacych kandydatow na kat. A. W domu pogrzebalem w internecie i dowiedzialem sie, ze te przepisy nierowno traktujace kandydatow na kat A to juz przeszlosc. Nowe rozporzadzenie ministra zdrowia o badaniach kandydatow na prawo jazdy teraz traktuje jednakowo kandydatów na obie kategorie. No, ale jak widać, praktyka jest inna. Traktowali mnie jak goracego kartofla, ktoremu trzeba mnozyc biurokratyczne przeszkody, zeby go zniechecic i w rezultacie miec święty spokój.
Trzeci lekarz mp, polecony przez tego ze szkoly jazdy, (wybieral sie na emeryture i w zwiazku z tym ponoc mialo mu zwisac, komu podpisuje papiery) wprawdzie w koncu wydal mi zaswiadczenie, ale... z ograniczeniem predkosci do 50 km/h. Na co mi takie prawo jazdy, skoro mi pozwala na prowadzenie co najwyzej skutera, ktorym moglbym jezdzic chocby już teraz? Wtedy odechcialo mi sie juz na długo calego kursu.
Na razie nie mysle o powrocie, ale jestem ciekawy, czy w w ogole da sie jeszcze cos zrobić w tej sytuacji?