Moja Córcia zginęła...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.11, 15:20
Witam Wszystkich serdecznie.Może Wy Motocykliści mi doradzicie jak dalej mam żyć.Na samym początku wakacji zginęła tragicznie moja Pati.Pojechała ze swoim chłopakiem i kolegą.W tamtą stronę jechała z sympatią a z powrotem przesiadła się do kolegi i niestety już do domu nie dojechała.Była ładna,kochana i kończyła właśnie drugi rok studiów.Minęło prawie 7 tyg.od wypadku a ja budzę się codziennie i proszę żeby ten sen się skończył.Ale to nie sen!Proszę Was jak bierzecie piękną,ładną dziewczynę to pomyślcie że to czyjeś dziecko.Nie pędźcie tak!Nie wiem jak ten chłopak będzie dalej żył ze świadomością,że zabił mi Kochane dziecko.Pewnie mogla nie wsiadać,ale to on za nią odpowiadał.Była pełna życia i zawsze uśmiechnięta i nagle to wszystko się skończyło.A my teraz nie wiemy jak żyć.Więc proszę jedźcie ostrożnie i cieszcie się z życia,ale pamiętajcie że Wy też macie je tylko jedno.
    • anpu Re: Moja Córcia zginęła... 13.08.11, 22:31
      Ciężko wyrazić współczucie dla rodziców po utracie ich dziecka. Może te bolesne , szokujące pytania z przesłaniem, pobudzą wyobrażnię w umysłach szczególnie niedoświadczonych życiowo motocyklistów, co do realnej oceny sytuacji i nie będziemy czytać o takich dramatach lecz cieszyć się użytkowaniem motocykli. Wyrazy współczucia.
    • bimota Re: Moja Córcia zginęła... 15.08.11, 12:35
      Tobie nic juz nie doradzimy. Mozna bylo doradzac corce, ze z gowniarzmi sie nie jezdzi, ale pewnie i tak by nie posluchala.

      Moje 2 zasady:

      1. Nie kupowac dzieciakom sprzetow, niech sami sobie zarobia...
      2. Nie wozic pasazerow. Tylna kanapa to tylko "dojazdowka".
      • Gość: mama Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.11, 17:13
        Masz rację bimota pewnie by nie posłuchala,ale tak mi strasznie żal.Cale życie miala przed sobą.Pozdrawiam i dziękuję.Wiem że bardzo lubila jeżdzić i ja z mężem nigdy nie kupilibyśmy jej motoru,ale i tak wydarzyło się to najgorsze.pozdrawiam
        • Gość: Potas Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.agora.pl 17.08.11, 10:20
          Pan Bóg daje, Pan Bóg odbiera.Też przeżyłem nagłą i niespodziewaną smierć najukochańszej osoby, jakies 7 lat temu. Nie ma innej rady, niż się z tym pogodzić. Ból minie - smutek pozostanie na zawsze.
          Nie znam szczegółów sytuacji, ale to może wcale nie chłopak kierujący motocyklem był winien wypadkowi? Sam pochowałem kilku znajomych, którzy jeździli ostrożnie, bardzo kochali życie i nie chcieli ginąć. Z takim śmierciami trudno jest się pogodzić, ale jakoś trzeba żyć.
          • Gość: mama do Potas Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.11, 18:22
            Dziękuję za słowa pociechy.Wiem że za szybko jechał.jestem przed sprawą.Nic go nie usprawiedliwia bo wiózł moją Pati.On jakoś będzie spędzał Wigilie a nam będą kapać łzy do barszczu co roku.Gdy byłam w szpitalu a dziecko nasze było operowane i walczyło o życie to byłam gotowa sprzedać duszę diabłu ale nie był zainteresowany,żeby tylko żyła.Swojej matki tak by nigdy nie przewiózł.Wiem że to była ewidentnie jego wina!!!Mój mąż był gotowy na to aby w przyszłym roku np.zrobić piaskownicę dla wnuków.Bo miała skończyć studia i zawsze mówiliśmy żeby się nie martwiła,że zawsze jej pomożemy jakby co.ale teraz to wszystko nieważne.Dobrze że mamy jeszcze młodszego syna bo życie musi mieć jeszcze sens dla niego.Dziękuję i pozdrawiam.mama Pati
            • bimota Re: Moja Córcia zginęła... 17.08.11, 23:00
              PEwnie to nie moja sprawa, ale...

              Mszczenie sie na kierowc zycia jej nie wroci, pewnie jechal za szybko, ale raczej nie po to by zabic, tylko by sprawic jej przyjemnosc. Przypomnijmy sobie jacy sami bylismy za mlodu...
              • Gość: do bimota Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.11, 20:43
                Witam Ciebie.Nigdy nie powiedziałam że się na nim zemszczę, ale jest mi tylko strasznie żal i tyle. Gdyby nie syn i mąż to moje życie nie miałoby sensu.Możesz wierzyć albo nie.Ja nie mówiłam że on chciał ją zabić ale przez to że nie pomyślał moje dziecko nie żyje i dlatego nic go nie usprawiedliwia.mama Pati
                • Gość: potas Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.agora.pl 19.08.11, 09:38
                  No pewnie że nie usprawiedliwia. Tylko myślę sobie, ze jemu też już nigdy nie bedzie łatwo z tym żyć. I to jest kara najgorsza, bo dożywotnia i nieodwracalna.
                  pzdr
                • bimota Re: Moja Córcia zginęła... 19.08.11, 13:45
                  Wg mnie mlodosc i brak wyobrazni to jest jakies usprawiedliwienie.
                  • pablo-se Re: Moja Córcia zginęła... 19.08.11, 14:28
                    Szukanie winnego to normalna kolej rzeczy w dążeniu do wyjaśnienia przyczyn dla czego stało się tak a nie inaczej. Odpowiedzi może być wiele, ale i tak nie zabiorą traumy po stracie bliskiej osoby.
                    Niedawno pochowaliśmy kolegę. Wybrał się na przejażdżkę z cioteczną siostrą. Nie ujechali dwóch kilometrów od domu. Pędząc w terenie zabudowanym 130 km/h chcieli uniknąć zderzenia z rowerzystom, który wyjechał na jezdnię. W efekcie uderzyli w ogrodzenie z siatki. Dziewczyna jadąca z nim przeżyła, lecz jest z połamanymi nogami a on już śmiga na niebieskich autostradach. Wystarczyło jechać wolniej a tak nie wróci się tego co się stało.
                    W efekcie osierocił czwórkę dzieci (najmłodsze 3 tyg) i żonę. Ile to rozpaczy i innych przeżyć tego trudno pojąć. Gdyby każdy kto zbytnio folguje sobie za każdym razem widział tę rozpacz bliskich z pewnością więcej wykazał by rozwagi.
                    • dr.krisk Masz rację. 19.08.11, 14:48
                      Syn mojego sąsiada zabił siebie i swoją dziewczynę, ciężko ranił przypadkowego człowieka - chciał koniecznie wyprzedzić i nie zdążył wrócić na swój pas. Czołowo walnął w osobową hondę.
                      Sąsiad nigdy już nie wrócił do siebie, psychicznie i fizycznie. W zasadzie też jest martwy.
                      A wystarczyło spokojnie jechać w kolumnie pojazdów 90-tką (droga jest wąska, kreta i zatłoczona)... No ale przecież "no risk, no fun!"......

                      • Gość: mama Pati Re: Masz rację. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.11, 10:25
                        Właśnie o to chodziło,że gdyby zachował trochę ostrożności to wszyscy bylibyśmy dalej szczęśliwi.A tak wszytko już nie ma sensu.Dlatego tak bardzo pragnę aby w szczególności młodzi jeździli trochę ostrożniej.Wtedy będą mogli swoje doświadczenia przekazać może swoim dzieciom.Jeden z motocyklistów powiedział mi,że dlatego większości jeżdżą sami ponieważ boją się,aby komuś nie zrobić krzywdy.I ma rację.Bardzo dziękuję za komentarze i słowa otuchy.
                  • Gość: jsz Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.t-mont.net.pl 20.08.11, 10:58
                    bimota napisał:
                    > Wg mnie mlodosc i brak wyobrazni to jest jakies usprawiedliwienie.

                    dopóki będziemy bezrefleksyjnie usprawiedliwiać głupotę i brak odpowiedzialności, dopóty takie sytuacje będą miały miejsce na drogach. nie ma usprawiedliwienia dla przyczynienia się do śmierci drugiej osoby. sprawca powinien ponieść bezwzględną karę, a my winniśmy piętnować takie przypadki, może jest szansa na to by kolejny popisujący się na drodze szczeniak w porę się opanował
                    jsz
                    • Gość: Potas Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.agora.pl 22.08.11, 13:54
                      No akurat na to szanse są niewielkie. Młodzi ludzie wychowani na wirtualnej rzeczywistości pewnie myślą, że w "rzeczywistości rzeczywistej" też będa mieli do dyspozycji kilka "żyć" i że wystarczy włączyć reset. A tu niestety tak nie ma i spora część ze zdziwieniem przekonuje się (o ile oczywiście wogóle przeżyją) że wypadek na motocyklu boli. To niestety jest najlepsza szkoła ostrożnej jazdy. Mi się jakoś w głowie odkładają wszystkie własne dzwony, połamane ręce, nogi, wybite barki i najzwyczajniej w świecie wolę pojechac odrobine wolniej i bardziej zachowawczo, aby uniknąć tych niemiłych sytuacji. Jednak zauwazyłem (głównie obsertwując siebie samego), że ludzie młodzi mają bardziej pobudzone zycie emocjonalne, i z tego powodu muszą palić gumę, jeździć na jednym kole i ogólnie rzecz ujmując próbowac dotknąć tej cieniutkiej linni, po drugiej stronie której jest sporo bulu czy nawet śmierć. Z wiekiem te wariactwa jakoś mijają. Chodzi tylko o to, żeby sobie samemu dac szanse i dożyć tego "późniejszego wieku"
    • do.ki Re: Moja Córcia zginęła... 22.08.11, 15:24
      > zabił mi Kochane dziecko

      Słuchajcie, ja rozumiem rozpacz po śmierci dziecka, ale tak jak powyżej to nawet myśleć nie można.

      Wypadki rzecz normalna, a wy tutaj rozstrząsacie. Nawet nie wiadomo jak tam naprawdę na miejscu było. Mama pisze, że wie jak było, ale przecież tego nikt nie wie.

      > Nic go nie usprawiedliwia bo wiózł moją Pati.

      A jakie to ma znaczenie kogo wiózł? A gdyby wiózł Dodę, to znalazłoby się coś na usprawiedliwienie?

      Może i nieładnie brzmią moje słowa, trudno. Każdy z nas (nie mam na myśli motocyklistów, ale nas wszystkich, ludzi) może umrzeć każdego dnia i po większości z nas zostają żywi, którzy czują żal po stracie bliskiej osoby. To też jest normalne i zdrowe. Niezdrowe jest nieprzyjmowanie faktów do wiadomości i próby odkręcania nieodwracalnego. 7 tygodni to oczywiście za mało dla matki by wstać, otrzepać się i iść dalej, ale trzeba. Od prawie 20 lat obserwuję jak osoba z mojej bliskiej rodziny nie może wreszcie pozbierać się po stracie syna i widzę jak destrukcyjne jest takie trwanie w żałobie. Dlatego życzę mamie Pati przede wszystkim tego, by nie ustawała w próbach powrotu do życia.
      • Gość: mama Pati Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.11, 21:04
        Dziękuję za wsparcie ale to takie trudne.Wiem że muszę jakoś żyć bardzo się staram.Nigdy już nie będzie tak jak kiedyś.Zadaję sobie mnóstwo pytań które pozostaną na zawsze bez odpowiedzi.Ach jak trudno żyć bez kochanego dziecka.DO.KI masz dużo racji w tym co piszesz,ale zrozum że najchętniej to bym zamieniła jej tabliczkę na krzyżu na swoją,ale tak się nie da.dziękuję za słowa,wiem że ktoś jest z boku.Życzę wszystkim zmotoryzowanym szczęśliwych powrotów do swoich kochanych Rodzin.Uważajcie na siebie i innych.Najbardziej boję się Wigilii którą zawsze z mężem i dziećmi ubóstwialiśmy.
        • Gość: 321 Jej Córcia zginęła... IP: 194.187.54.* 30.09.11, 00:20
          Strasznie przykro że tak się stało. Wasze drogi się rozeszły i nic nie poradzisz. Żal i ból .... nie poradzisz....... Wykrzycz ..... może pomoże. Zostają wspomnienia WSPÓLNEJ DROGI .... najlepsza córka - pozostaje w pamięci. Ten co ją wiózł .... ma już swoją INNĄ drogę ...................
          Zostaw to ... to nie jest Twoja droga - on sam musi sobie na niej poradzić ........ TY masz wspomnienia - PATI jak żywą gdy tylko zamkniesz oczy i nikt już jej nie odbierze ...... strasznie przykro że Pati już nie podzieli się wspomnieniami ............................ już śpi............
          Mówią - Bóg zabiera nas w najlepszym - najodpowiedniejszym dla nas czasie ..................
    • Gość: DOMINIKA Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.11, 11:12
      a miała coś wspólnego z Tomaszem Mazurem z Rad-Budu ?
      • Gość: mama Pato Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.11, 09:34
        Witaj Dominiko.Nie znamy tego nazwiska,więc to nie ten chłopak.My jesteśmy z zachodniopomorskiego.Dziękuję wszystkim którzy czytają,wiem że to nic nie zmieni.Wszyscy mówią że mam nie płakać,że musimy jakoś żyć a ja ciągle zadaję sobie pytanie JAK mam żyć.
        • Gość: Potas Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.agora.pl 07.10.11, 11:07
          Ci, którzy Ci radzą, zebyś nie płakała, zapewne znają podobne sytuacje jedynie z opowieści. Płacz ile wlezie i kiedy czujesz taką porzebę. Ja tak miałem ze 3 lata, że każda chwila nie zaabsorbowana codziennymi sprawami i juz łzy same leciały z oczu. A po 6 latach, też leca, ale już nie tak czesto. I nie ma w tym nic złego, ani nienormalnego. Trzeba sobie dac czas na uspokojenie i przmyślenie. I jedni potrzebują kilku chwil, a inni paru lat. Chodzi o to, żeby potem powrócić jakos do egzystencji. Bo przypuszczam, ze oprócz zmarłej córki masz też na świecie parę innych osób, dla których jestes ważna i jesteś im potrzebna. Zwyczajnie masz po co żyć. Wiem co mówię!
          • Gość: mama Pati Re: Moja Córcia zginęła... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.11, 15:20
            Dziękuję Ci BARDZO Potas.To prawda łzy same lecą.W pracy,na mieście w domu.Ostatnio mąż poprosił,żebym upiekła mu szarlotkę i w pudełeczku z przepisami znalazłam kartkę od Pati i łzy same poleciały.Próbowałam sobie nawet wyobrazić jak musi się czuć ten chłopak.I naprawdę nie wiem jak on sobie z tym poradzi.Tym bardziej że jeszcze przed nami sprawa.Mam nadzieję że skończy się szybko.Tak będzie najlepiej dla wszystkich.Dziękuję Ci bardzo za słowa.Dodają otuchy.A na święta chyba muszę wyjechać bo jeszcze mamy syna 16-latka,dla niego trzeba je jakoś spędzić.Tym bardziej że to miały być najpiękniejsze nasze święta w czwórkę,bo się przeprowadziliśmy.Miało być tak cudownie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja