Dodaj do ulubionych

A gdzie zniknął Motodawca1

29.06.04, 15:39
Coś go nie widać na forum od kilku dni i nie wtrynia swoich często trafnych
trzech groszy do każdej dyskusji.
Wie ktoś coś??????
PS. Normalnie tesknota mnie łapie :P
Obserwuj wątek
    • fidorek1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 29.06.04, 21:33
      Cześć Motodawca.Szczerze mówiąc nie chcę byś nim był.Nie chcę Ci palić świeczki
      na forum, i nie chcę pocieszać Twojego Taty w rozpaczy.Ufam że wyszedłeś bez
      szwanku z wypadku.Ale pamiętaj-każdy motor może sponiewierać, nawet 125ccm.Mój
      kolega zabił dziewczyę na CZ 175ccm.Niby wesz a jednak.Życzę powrotu do zdrowia
      tobie i Twojemu Maleństwu.
      • luckyluke-21 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 29.06.04, 21:51
        fidorek1 masz racje! kazdy sprzet moze sponiewierac,troche was nie rozumie ze
        piszecie ze motodawca chce 900 a 600 jeszcze nie opanował co wy rozumiecie
        przez słowo opanowal?. A czy ta pojemnosc z drugiej strony ma az takie
        znaczenie jak sie ma równo pod sufitem to kazdy motocykl jest
        bezpieczny,pojemnosc daje tylko to ze ma sie wieksza przyjemnosc z jazdy...to
        jest tak samo jak z samochodami masz 2.5l pojemnosc to jezdzi sie tak samo jak
        1.3 tylko ze przyjemniej :-) pozdrawiam, MOTODAWCA napisz co sie dokładnie
        stało , chyba ze nic i nas tu sciemniasz ???
        • kawasaki500 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 00:25
          motodawca chce 900 a 600 jeszcze nie opanował co wy rozumiecie
          > przez słowo opanowal?. A czy ta pojemnosc z drugiej strony ma az takie
          > znaczenie jak sie ma równo pod sufitem to kazdy motocykl jest
          > bezpieczny,pojemnosc daje tylko to ze ma sie wieksza przyjemnosc z jazdy...to
          > jest tak samo jak z samochodami masz 2.5l pojemnosc to jezdzi sie tak samo
          jak
          > 1.3 tylko ze przyjemniej :-)


          wy jesteście niereformowalni jak slowo daje.Pół forum wam kurwa trąbi żeby
          zaczynać od małych pojemności a wy dalej swoje.Czy ty *** jeden jechałeś kiedyś
          furą 2,5? Wątpie , bo jakbyś jechał z pewnościa nie porównywałbys jej do
          swojego 1,3. Wysiadam normalnie.Weź zrozum chłopie co do ciebie piszą ludzie,
          że słowo "opanował" nad którym się tak zastanawiasz jest jak najbardziej
          adekwatne. Trzeba umieć ujarzmić = opanowac te konie machaniczne które masz
          między nogami, inaczej nieszczęście gotowe.Im większa pojemność tym więcej koni
          na ogól, więc i trudność większa. A "równo pod sufitem" ma tu tyle tylko do
          rzeczy, że jak ktoś jest rozsądny to nie kupuje kurwa r1 jak nie radzi sobie
          nawet na komarku, i nie zapierdala 200 w pierwszych dniach po dosiądnięciu
          pierwszego dużego moto. Sory za nerwowy ton ale juz mnie nerwy ponoszą- weźcie
          zrozumcie że to nie są żarty.Pozdrowienia dla Motodawcy.
          • luckyluke-21 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 13:28
            Spoko akurat tak sie składa ze samochodem z 2.5 silnikiem miałem okazje jechac
            i to całe 300 km to był opel vectra . I nie widziałem zadnej trudnosci w
            kierowaniu tym pojazdem tylko większa przyjemnosc. A ty zas nie popadaj w
            skrajnosci z tym komarkiem jak ktos nie umie jezdzic komarkiem to na motocykl
            nawet prawka by nie zdał...... pozdrawiam
    • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 29.06.04, 22:12
      żyje, tylko pisanie mi nie idzie
      dziś wrocilem ze szpitala
      niebawem, moze jutro napisze wiecej,
      już padam... - sypiam po 20 - 22 godziny na dobę
      A dziś to chyba jakiś rekord (pewnie to,że jestem w domu dodaje mi sił)
      Niebawem będzie zlot w Biłgoraju, może sie tam pokażę
      może namówię kilku z Was byście obejrzeli BEJBE 8-D i
      orzekli o jej dalszym losie
      (nawet kompa nie mogę wyłączyć bo nogi na tyle nie podniosę, a ręką nie sięgne)
    • sunshine600 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 29.06.04, 23:04
      Hej Stary! Juz Cie wypuscili ze szpitala?? Darmozjada nie chcieli trzymać. Jak
      gorsecik?? Pasuje?? ;)

      Gwoli wyjasnien. Kollektor vel motodawca vel GORSECIARZ ;) miał bliskie
      spotkania IV stopnia z rowem melioracyjnym ponieważ jako obrońca praw zwierzat
      wolal wjechac do w/w rowu niż przejechac po przedsawicielu fauny (psie).

      O czym pewnie sam z radoscią opowie na forum jak tylko wróci do zdrowia. Co
      pewnie nastąpi szybko biorac pod uwage niezlamanego ducha bojowego..."600 są dla
      ciot".

      Ps. Mariusz jak masz możliwość to przeslij mi zdjecia Suzi. Z checia obejzalbym
      uszkodzenia.

      PZDR

    • shetar Re: A gdzie zniknął Motodawca1 29.06.04, 23:41
      Życzenia dla Motodawcy1 szybkiego powrotu do zdrowia i powrotu na siodło. W
      sumie to równy kolo bo mi pare razy odopowiedział na pytania, ale rozjebał sie
      troche za szybko, przeca on dopiero co qpił tą Suzi. Czy to może być jakaś
      przestroga żeby za szybko na za mocne 600 nie wsiadać? Nie mówie że jest złym
      kierowcą, ale przypadki sie zdarzają. I o co chodzi z tymi ciotami na 600 bo
      nie bardzo w temacie jestem :/
    • dwacylindry Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 02:20
      czesc kolego,
      wyrazy wspolczucia, ale dzieki Bogu na szczescie nie kondolencje
      a ile miales na zegarze, kiedy probowales tego psa ominac ?
      pytam, poniewaz jak ktos wczesniej wspomnial, ostatnio byles sfrustrowany
      niezbyt duzym litrazem swojej maszynki i chciales wiecej, co jest rzecz jasna
      objawem pozytywnym, bo jak glosi stare przyslowie, od duzej pojemnosci lepsza
      jest jeszcze wieksza pojemnosc, czemu i ja holduje.
      szybko wracaj do zdrowia, i nie rozmyslaj za duzo o wypadku, bo takie czarne
      mysli powoduja powazne blokady psychiczne przed dalszym "uzywaniem" maszynki, a
      wowczas nici z przyjemnosci jazdy.
      jeszcze raz pozdrowki.
    • jacek_stanczyk Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 08:50
      Trzabylo biednego psiaka pierd... przednim kolem i mocno trzymac kiere!!! No
      chyba, ze to byl owczarek niemiecki ;)
      Ja wolalem przejechac po jamniku, niz robic jakies figury. Bardziej bym zalowal
      porysowanego silnika niz szwendajacego sie po ulicy psa.
      Ale to juz jest kwestia odruchow i ulamkow sekundy, nie ma czasu na myslenie w
      takim przypadku.
      Mam tylko nadzieje, ze wlasciciel psa z wdziecznosci nie bedzie szczedzil kasy
      na rehabilitacje i naprawe sprzeta (ale ze mnie marzyciel)!!!

      Pozdrawiam!
      Szybkiego powrotu na drogi!!!
      • iza_belka Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 09:55
        Panowie, panowie! No jak tak można? Szanowny kolega zalicza rowy melioracyjne,
        z narażeniem życia ratuje życie niewinnemu zwierzakowi (Jeszcze nie ustalono,
        jaka to była rasa), a wy nadal prowadzicie dyskusje na temat, jaka moc i dla
        kogo... No tak nie można...
        Pozdrawiam :)
        • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 10:12
          iza_belka napisała:

          > Panowie, panowie! No jak tak można? Szanowny kolega zalicza rowy melioracyjne,
          > z narażeniem życia ratuje życie niewinnemu zwierzakowi (Jeszcze nie ustalono,
          > jaka to była rasa), a wy nadal prowadzicie dyskusje na temat, jaka moc i dla
          > kogo... No tak nie można...
          > Pozdrawiam :)

          nic mnie nie przekona (no chyba ze moja Jola) - MINIMUM 900 CCM!!!!!!!!!!!!!!!
          i NIGDY! mniej niz 150 KM!
          powiedziano.
          • darth123 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 15:13
            Heh, zycze ci naprawde szyckiego powrotu do zrowia... ja wszyscy, ale moze
            przez to uderzenie cos sie jednak stalo?? 900cm zaraz po jak opisujesz powaznym
            wypadku? Nie kwestionuje twoich umiejetnosci ale wydaje mi sie ze jak jeszcze
            raz walniesz pozadnie glowa np w biurko moze wszystko wroci do normy :)
    • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 10:09
      na zakręcie drogi było o jednego ssaka za duzo -
      mnie, kirowce samochodu jadacego z przeciwka (wraz z samochodem) lub psa.
      W zasadzie pies pojawił sie nagle i z nikad (z krzakow rosnacych obok drogi).
      Wyskoczyl wprost pod kola.
      Nie potrafie powiedziec jaki byl duzy (w moich wspomnieniach przerosl juz
      krowe), jedyne co pamietam to jego oczy...
      nie wiem czy go zaliczylem - wczoraj ogladalem motor i siersci nie znalazlem,
      zadzialalem odruchowo - hamulec (a wiec moto sie prostuje, a droga konczy).
      Walka ze sprzetem byla krotka i nieudana.
      Potem pomyslalem ze nie szans by to przezyc. Ale moj Aniol Stroz po raz kolejny
      udowodnił mi ze o tym czy jest koniec czy nie, to nie ja decyduje...
      Gdy juz moja V=0 km/s bylem pewien, ze jestem warzywo. Chłopak ktory jechał
      samochodem pytał sie o coś...
      A ja starałem sie ruszyć palcami stóp. Ból był taki, że mało nie rozsadziło mi
      oczu (powaznie- tak czułem).
      Chciałem mu powiedzieć zeby mnie dobił. Ale wtedy zadziałały palce.
      Wiedzialem, ze powinienem lezec i nie ruszac sie.
      Ale musiałem, MUSIALEM sie przekonac...
      Nie wiem jak, ale wstałem...
      .
      Przyjechała karetka. Wydawalo mi sie ze szybko sie zjawila, ale moje poczucue
      czasu bylo zakłócone. Kilka razy mało nie "odpłynałem".
      Chcieli mnie wsadzic na nosze.Uwierzcie mi, ze łatwiej było mi wstać z ziemi niz
      połozyć sie na noszach.
      .
      No i szpital.
      Och jak chciałem szybko wyjsc ze szpitala!
      Z dnia na dzien wracało mi wiecej zdolności ruchowych.
      5 dnia wstałem.
      Sam.
      Bez niczyjej pomocy, bez gosetu.
      To była jedna z najpiekniejszych chwil w zyciu.
      6 dnia załozono mi gorset (mam ładnijsza rame niz niejedem motor!). Słuzy mi on
      za szkielet zewnetrzny.
      7 dnia uprosiłem lekarza by pozwolono mi wyjsc (po co trzymac zdrowego w szpitalu?).
      Wiem, ze powinienem tam zostac. chocby ze wzgledu na silne leki przeciwbólowe...
      dzisiaj wstałem i czuje jaki jestem poobijany.
      Boli mnie wszystko i tak, że ledwo moge oddychać (pekniety mostek, 2 zebra +
      ilestam zeber potluczonych i tak otrudniaja oddychanie....)
      Siniaki sa juz zólte i chinczykiem jestem w co najmniej 1/3.
      Do tego nadwrezone sciegna i miesnie, otarcie (niewiele, ale wczoraj wygrzebałem
      sobie z jednego sporo piachu i trawy), posrecane obie nogi, uszczerbana i
      delikatnie peknieta miednica, potłuczona nerka, potłuczony kregosłup, jakis
      drobne pekniecia malowaznych kosci i szereg innych "niespodzianek"...
      Jeestem wdzieczy za opieke szpitalna, jestem wdzieczny tym szystkim osobom
      ktorzy mnie odwiedzili z szpitalu - niektórzy jechali ponad 150 km, by mnie
      pocieszyć, podtrzymac na duchu...
      Teraz marwie sie tylko tym czy aby nie jestem gejem skoro chodze w gorsecie oraz
      tym jaki ponczochy do niego pasują.
      Poznałem tez odpowiedz na jedno z podstawowych pytań:
      - Jakie jest ulubione zwierze motocyklisty?
      - Kaczka.
      ...
      na razie tyle bo za duzo mnie boli i musze pochodzic.
      Nerka!
      (mam je obie!)
      • cruk Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 10:40
        Rzeczy niemozliwe zajmuja nam 5 minut, a cudy zalatwiamy od reki ;-)

        Psy to panikarze, jak juz wleci na jezdnie, to sie po niej miota, nie wiadomo w
        ktora strone poleci.

        Kot, siersciuch, przynajmniej leci jak po sznurku, zwykle na druga strone,
        prawie nigdy (ciekawe czemu) nie wraca skad przylecial.

        Motodawca, milo czytac, ze humor Cie nie opuscil :-)

        Szybkiego powrotu do zdrowia!
      • dietrich2 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 11:06
        Dobra Meliorancie. Ciesz się że kręgosłup jest tylko potłuczony. Zakręt był
        prawy czy lewy (chyba lewy z tego co pisałeś)? Jaką miałeś prędkość przed
        rozpoczęciem hamowania? Był krawężnik? No i w co byłeś ubrany??? Używasz
        żółwia? Kurtka skórzana czy tekstylna? A czajnikiem przywaliłeś w glebę? I jak
        zniósł to hełm? A żebra o co załatwiłeś? Kuruj się i lepiej wymyśl jakieś
        przekonujące argumenty dla Joli w temacie: "Będę nandal jeździł. Bo tak."
        Chociaż nie stawialbym za dużych pieniędzy że ją przekonasz. Miałeś AC?
        • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 11:46
          Kręgosłup jest złamany (12 krąg piersiowy, w 3 chyba miejscach, ale nie pamiętam
          , a po rozpoznanie nie chce mi się włazić po schodach)
          Ubrany nie byłem - wyjechałem kupic gazete...
          jedyne co miałem z ubrania na motor to kask...
          AC opłaciłem jedynie od kradzieży- przecież kto jak kto ale ja sie mialem nie
          przewrócić na motorze.
          To była szosa wiejska, więc bez krawężników. To mi chyba dużo dało, gdybym
          przyładował w krawężnik to jedyną osobą która by mnie wyprzedziła na
          niebiańskich autostradach byłby Jezus na Harley-u (w końcu Syn Szefa).
          Kask wytrzymał, ale widziałem go po wypadku tylko przez chwilę (strasznie był
          uje*any). Najśmieszniejsze jest to że tego dnia założyłem starego Tigera (bo ma
          czarną szybkę i jak mówiłem: "...wolę go bo jak jeżdżę to nie widzać przerażenia
          w oczach..."). Prawdopodobnie ów Tiger też uratował mój kark. Jest leciutki.
          Głowa nie była narażona na targanie 1,5 kg Cabergiem (chyba tak sie to pisze).
          Kark miałem/mam i tak strasznie obolały, a wylew podskórny, moim zdaniem
          świadczy, że granica była tuż - tuż.
          Ktoś (chyba Jacek) napisał że lista obrażeń jest długa - to co tu napisałem to
          jedynie przykładowa lista. W miarę dokłady (choć i tak niekompletny) opis moich
          obrażeń zamieściłem w Rzeźni. NIektózy wierzą o co chodzi, a CI co nie wiedzą
          niebawem się dowiedzą.
          Motor... hmmm.... No ucierpiał. Troche.
          Mam nad nim tą przewagę że ja poskładam sie sam a on musi liczyć na dobrą wolę.
          Pewnie da się go poskładać, ale na razie potrzebuję by obejrzał go ktoś kto choć
          troche zna się na tym... Dla mnie jest OK. Troche pewnie potrwa nim go zrobię
          (gorset 3-4 miesiące oraz odcięcie źródła gotówki, które co roku w wakacje
          zaczynało bić...).
          Humor mam niezły i to jest najważniejsze.
          Motocykla nie żałuję - nie ma czego, to tylko przedmiot, ktory co prawda wiele
          dla mnie znaczył i znaczy, ale niestety - nie ma osobowości (choć jest
          niewdzięczny).
          Mnie też nie ma co żałowac bo mi nic nie jest. Wyliże sie i pewnie nawet myślami
          nie wroce do tej sytuacji.
          Podobnie nie przyjmę żadnych słow krytyki. Nie było szansy na uniknięcie kraksy.
          A gdy znowy pojade po gazete na motorze, to co najwyżej zawiąże buty (żyję bo
          mnie z nich nie wywało - he he /przez ból/).
          No to tyle,nie rozczulam sienad sobą i niechętnie opisuję to co mi się stało.
          Nie mam tez żadnych przemyślen i rad dla innych użytkowników drogi. Nigdy nic
          nie wiadomo... uważałem się i nadal uważam za dobrego kierowcę, a to co sie
          zdarzyło to tylko głupi zbieg okoliczności (drogą na której miałem krakse w dni
          powszednie przejeżdża max 3 pojazdy i niemal nieprawdopodobienstwem jest by 2 z
          nich spotkały się w tym samym miejscu na zakręcie, a w dodatku by spokojna ich
          jazdę zakłocił 4nóg).
          ---
          600 to za mało
      • pirus55 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 11:38
        Kurczę cholernie mi przykro z powodu Twojego wypadku.
        Najważniejsze, że żyjesz i nic bardzo poważnego się nie stało. Chociaż pobyt w
        szpitalu, gorset to już nie jest takie "nic".
        Mamy nadzieję, że siniaki, zadrapania i obicia kości szybko dzadzą Ci spokój.
        Wracaj do zdrowia. Leż ile wlezie i kuruj się na maksa.

        Trzymamy kciuki i do zobaczenia na trasie.
        MariuszW
        er5 3miasto
    • lysout Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 11:59
      No chłopie, to miałeś dużo szczęścia, w nieszczęściu.
      Życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia, a co cię napadło z tą 900 tak nagle,
      dałoby ci to cokolwiek na tym zakręcie??

      PS. Jak masz plastki do pospawania, to masz u mnie gratis spawanie, chyba, że
      jesteś burżuj i kupisz nowe.
      • drsat Re: A gdzie zniknął Motodawca1 30.06.04, 16:57
        fakty.interia.pl/news?inf=517487 Tak się kończy omijanie zwierząt
        na drodze. I tak miałeś wiela szczęścia w porównaniu do tego gościa. Wracaj do
        zdrowia !!! P.S. Wszystko mniejsze od krowy niech mi lepiej nie włazi
        pod koła. R*%&$@%&olę bez mrugnięcia.
    • motodawca1 ... 30.06.04, 21:58
      No i Tacy właśnie są motocykliści!
      Rodzina oraz Przyjaciele.
      Nie sądziłem, że spotka mnie tyle wsparcia...
      Serdecznie za nie dziekuję.
      Wasza wiara i dobre słowa czynią cuda! Szczerze!
      Nie wiem jak mam Wam dziękować.
      ...
      Nie zmieniajcie się!
      • luckyluke-21 Re: ... 30.06.04, 23:26
        :-) Wszyscy motocyklisci to jedna wielka rodzina jest :-). Wracaj jak
        najszybciej do zdrowia Motodawcoo :-) i masz racje 600 to za mało. jak miałbys
        900 to napewno do tego wypadku by nie doszło szybciej przejechałbyś zakret a
        pies pózniej by wyszedł z krzaków i nic by nie było heheheh:-) .Pozdrawiam i
        zdorwiej szybkoo !!!:)
          • ko1w Wypadek motodawcy 01.07.04, 09:20
            Czesc motodawca!!!!!! ja tez mialem ostatnio wypadek (opisywalem) i wiem jak to
            jest i jak sie czujesz!!! ja o wiele lepiej z tego wyszedlem bo bylem tylko
            caly poobijany i bark lewy mialem wybity (juz sie wylizalem)!!!! Jutro jade do
            lodzi po czesci do mojej cbr i dalej bede smigal!!! Badz dobrej mysli - tez sie
            wylizesz tylko troche czasu trzeba i bedziesz dalej latal gsxf!!! Pozdrawiam i
            wracaj do zdrowia szybciej niz to mozna!!! CBR600F2!!!
            • motodawca1 Re: Wypadek motodawcy 01.07.04, 09:34
              Pamiętam o Twojej przygodzie i wierzmi że szczwerze trzymałem za CIebie kciuki.
              Po Twoim poście widzę, że u CIebie w domu też sytacja sie uspokoiła. To Dobrze.
              Dzięki za słowa otuchy!


              PS. Życz mi (może nie w najbliższej przyszłości) nie GSXF-a, ale GSXR-a....
    • asiorasior Re: A gdzie zniknął Motodawca1 01.07.04, 09:57
      Kollector - szybkiego powrotu do zdroowka.
      Jednak z zakupem 900ccm daj sobie na jakiś czas spokój, lepiej życzyć ci
      szybkiego powrotu do zdrowia niz stawiac świeczki.
      To zupełnie inne motocykle niż sport-turystyki, nie wybaczają prawie zadnych
      błędów. U ciebie nie wybaczyła 600-tka, więc ze sportem lepiej poczekaj.
      Zupełnie inna technika jazdy i harakterystyka silnika.

      Pozdrawiam
        • ko1w Re: A gdzie zniknął Motodawca1 01.07.04, 11:59
          A powiedz mi jeszcze jedno motodawco czy przyjechala policja na miejsce wypadku
          i czy cie jeszcze dobili mandatem!! Nademna nie mieli geje litosci (1000zl)!!!
          ja tez juz w tym sezonie chcialem siasc na firebladego ale teraz to nie ma
          nawet o czym myslec. Nie bede mial tyle pieniazkow zeby jezdzic bladym . Zrobie
          swoja cbr600 i bede dalej latal!!! Trzymaj sie !!! Do zobaczenia kiedys na
          trasie lub na jakims zlocie!!(oby jak najszybciej)!!!
    • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 01.07.04, 12:14
      No Asiorasior - pokazałeś klasę... Szczery szacunek.
      Poważnie.
      Dodam tylko, że to co mnie spotkało było nie do uniknięcia
      i czy jechałbym MZ 150, czy Hayabusą tak by się stało -
      przeznaczenie.
      Każdy motor jest dla ludzi, czy to WSK 125, czy jakies monstrum o poj. 1.8 litra
      (choć ten co mi przychodzi na myśl nie jest taki straszny)
      Zatem nie ma się co bać 2 kólek - to nie one decydują tylko my.
      Jak będe się bał motoru - to po co wogóle z domu wychodzić?
      - Na dworze jest odpowiednio strasznie....
      Nie widzę sposobu unikniecia tego co mnie spotkało.
      Sport, turystyk, skuter, chopper - w takiej sytucaji nie ma różnicy.
      Za jakiś czas jeśli pozwoli zdrowie i finanse wróca do normy NIC mnie nie
      powstrzyma przed czymś min 900CCM
      __________________
      Iza-Belka - jesteś okrutna!
      ;-)
      __________________
      Z Jolą tematu startam się jeszcze nie poruszać, a gdy Ona zaczyna staram sie go
      (temt) zmienić.... Wiecie - czas leczy rany, pewne rzeczy rozchodzą się po
      kościach... Mam nadzieję, że Moja Luba pozwoli sie "urobić" i gdy nadejdzie TEN
      czas jakoś to zniesie....
      ___________________
      Serdecznie Was pozdrawiam!
    • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 01.07.04, 12:22
      Policja była - ale ledwożywych sięnie czepiają - niestety czekam na ich
      nieuchronną wizytę w domu...
      Zobaczymy co wyjdzie....
      _
      Jolka (kiedyś się tu udzieliła - jako własnie Plecaczek) - byłoby okrutnościa
      losu gdybym to ja miał jeździć z tyłu... (no i jak tam niebezpiecznie!)
      • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 01.07.04, 15:49
        sly_na_zjawie napisał:
        > Jeżeli od gościa na 350-tce Ci też samkuje.


        Od gościa na 350 to nie, ale od GOŚCIA na 350 to TAK!!
        Serdeczne dzięki!
        Do zdrowia wracam tak szybko jak kiedyś (tu łezka) jeździłem!
        Właśnie jazdy brak mi najbardziej (z sexu też nici - szkielet zewnętrzny
        strasznie utrudnia...)
        • cruk Re: A gdzie zniknął Motodawca1 01.07.04, 16:55
          motodawca1 napisał:
          > Do zdrowia wracam tak szybko jak kiedyś (tu łezka) jeździłem!
          > Właśnie jazdy brak mi najbardziej (z sexu też nici - szkielet zewnętrzny
          > strasznie utrudnia...)

          eeee sam napisales:

          "Moja Luba pozwoli sie "urobić" i gdy nadejdzie TEN
          czas jakoś to zniesie...."

          niech moc(z) bedzie z Toba :-)
          • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 01.07.04, 19:43
            ja do moc(z)u:
            - Wiecie jakie jest ulubione zwierze rannego motocyklisty?
            - Kaczka (szpitalna)

            W domu usycham z nudów! Cieszę się każdą nabytą odrobiną sprawności (wczoraj
            nastawiła się prawa noga, dziś lewa również staje się silniejsza, Czuje jak
            zrasta mi się mostek i żebra - ciężko oddychać, śmiać się, a kichnięcie grozi
            śmiercią), ale to do czego tak mi tęskno to własnie kawałek silnika pomiędzy
            nogami (ale brzmi!), jakies kółka i kierownica....
            Nie doceniałem prostych przyjemności. Teraz je zauważam....
            Powiadam Wam:
            - Cieszcie się idąc do toalety! Nie wiecie jaka to rozkosz!
            (teraz to doceniam!)
            • panz Re: A gdzie zniknął Motodawca1 01.07.04, 22:38
              Szybkiego powrotu do pełnej sprawności ruchowej :))))) (jakby to nie brzmiało).
              Byłeś/jesteś gdzieś ubezpieczony????? jeżeli tak to otrzymasz jakiś grosz na
              remont Suzi,niech też będzie jej dany szybki powrót do pełnej sprawności.
              Pozdrawiam.
            • szynszyll Pozdrowienia... 02.07.04, 11:40
              hej!

              no i stało się ;( pamiętasz nasze dyskusje jeszcze sprzed zakupu motocykla?
              chciałbym Cie spytać o jedną rzecz - bo do tej pory w Twoich opowieściach tego
              nie znalazłem: z jaką prędkością jechałeś - jeżeli pamiętasz. i raz jeszcze
              sprawa ciuchów - bez ciuchów się nie jeździ - nawet po gazete, a jak już się
              jedzie to bardzo wolno i asekurancko. pamiętasz posty o żółwiu na plecy? nie
              pomysl, że zgrywam ważniaka bo ja swoją pierwszą glebe miałem dokładnie tak jak
              ty - kilka miesięcy po zakupie, jechałem nie ubrany i sytuacja była (teraz
              zachowałbym się inaczej) też nie do uniknięcia na bardzo ciasnym i niewidocznym
              zakręcie - tyle tylko, że toczyłem się max 30 km/h. ale i tak rozpierdoliłem
              motor i się poobcierałem. i teraz już wiem kilka rzeczy więcej o motocyklu (
              mógł być w pierwszym sezonie mniejszy i lżejszy) o ciuchach ( muszą być!!!) i
              technice jazdy ( oczy dookoła głowy i 100% skupienia). Co do doświadczenia
              natomiast to nie oburzaj się tak bardzo i daj sobie uświadomić, że kierowcą
              samochodu może jesteś dobrym ale dobrym kierowcą motocykla nie będziesz jeszcze
              długo - bo niby jakim cudem? za krótko jeździsz - jak Ci stuknie 50.000
              przejechanych kilometrów to pogadamy o doświadczeniu. nie było mnie w miejscu
              wypadku ale może doświadczony kierowca potrafiłby sytuacje opanować, może zdał
              by sobie w ułamku sekundy sprawe ( a takie rzeczy potrafią tylko doświadczeni
              kierowcy), że trzeba lecieć w zwierzaka, że da rade wyhamować, że zakręt wyda
              itp. Reasumując - życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia, poskładania maszyny,
              inwestycje w dobre markowe ciuchy + full ochraniaczy i dobry lekki kask. A jak
              już po raz kolejny siądziesz na maszyne to znajdź kawałek pustej drogi i do
              znudzenia poćwicz hamowanie w zakręcie i inne awaryjne sytuacje - założę się,
              że przed dzwonem nie znalazłeś na to czasu. Pozdrawiam raz jeszcze i oferuję Ci
              swoją pomoc w każdej możliwej postaci. Masz mój numer i adres e-mail.
              Pozdrawiam!!!

              szynszyll rzeszooff

              p.s. ja sam uważam się za TOTALNEGO żółtodzioba, który puki co się toczy i kula
              a nie jeździ - nie umiem lepiej bo skąd. Jeden z bywalców forum riders ma
              następujący podpis:

              doświadczenie pozwala unikać złych sytuacji ale zdobywa się je poprzez złe
              sytuacje...
    • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 02.07.04, 13:23
      Dzięki Szynszyll (Twój # telefonu nie odpowiada... - od długiego czasu nie moge
      sie dodzwonić, a maili z serwera gazety.pl chyba nie czytasz - dlatego urwał się
      kontakt)
      Dzięki Achili - wiem ile masz teraz kłopotów z motocyklem a znajdujesz chwilę by
      weprzeć mnie dobrym słowem....
      Doceniam - szczerze...
      Trzymam kciuki, a tego palanta co zabrał Twojego sprzęta niech spotka
      odpowiednia kara (najlepiej niech mu ręce pousychają...)
    • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 04.07.04, 15:45
      Leśny Dziadek to raczej nie. Myślę, że bardziej Łączny Złamaniec, albo
      Gorseciarz, albo Latający Maniek, albo 95% Obrażeń Ciała, albo Tylko Łeb Cały,
      albo Meliorek, albo Miłośnik Psiaków (je*any zoofil), albo O Jeden Zakręt Za
      Dużo, albo....
      hmmm - może wspólnymi siłam i cos wymyślimy?
      Ktoś może zostać moim ojcem chrzestnym lub matką (najlepiej jakas wróżka)...
      Co prawda to dużo obowiązków i prawie zero praw, ale nie ma się co zniechęcać!
      • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 06.07.04, 13:14
        w całej tej sprawie jest chyba milion przedziwnych zbiegów okoliczności, które
        spowodowaly, że wszystko tak dobrze się skończyło!
        Bozia ochronił!
        Pamiętajcie o modlitwie kierowcy - nie zaszkodzi, a mi, wierzę, to uratowało
        tyłek. Dziś był u mnie pan policjant i spisał protokół. Zaczynam chodzić bez
        laski, choć nosze ją ze sobą, tak - na wszelki wypadek.
        Wogóle czuję się tak, jak gdybym co najwyżej zderzył się z pociągiem. Jest więc
        SUPER!!
          • asiorasior Re: A gdzie zniknął Motodawca1 07.07.04, 09:25
            Kollectorku troszku tak sobie ten post poczytałem i doszedłem do wniosku, że z
            przebiegu twojej " kariery" motocyklowej nieszczęścia się zaczęły gdy
            zostałeś "motodawcą". Może to ta nazwa przynosi tobie niefart i każe docelowo
            zostać dawcą? Oby nie! Myślę, że powrót do starego zakurzonego " kollectora"
            wniesie nowy promyk jakości oraz farta w twoje dokonania na trasach. Czasem
            warto takie sprway przemyśleć.

            Pozdrawiam

            P.s. dużo zdrowia i więcej szczęścia na drodze
            • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 07.07.04, 10:13
              eee-tam, nie jestem przesądny.
              wg kabały "Motodawca1" ma silną aurę woli przeżycia.
              liczba 666 symbolizująca to słowo daje mu ochronę przed hemoroidami
              i grzybicą śluzówki odbytnicy,
              a przekręcona do góry nogami daje 999 co silni łączy właściciela
              tego nicka ze szkolnymi kólkami PCK.
              Zwróć uwagę na słowo KÓŁKAMI.
              Liczba mnoga czyli min. 2.
              To dobry znak!
              Ale dzięki za troskę.
              Osobiście uważam że traumatyczne przeżycie, w wyniku którego zginął KolLeCtoRek,
              nie ma porównania do lotu krajoznawczego pt.: "Poznaj Swoją Okolicę", w ktorym
              trochę się połamałem.
              Oczywyiście konkurs ogłoszony kilka postów wyżej ona mój nowy nick obowiązuje i
              postanowiłem przeznaczyć jego zwyciężcy jakąś nagrodę, która teraz jest jeszcze
              tajemnicą,ale mogę zdradzić, że da mi sporo satysfakcji. Nie wiem co da
              Zwyciezcy, ale płakał nie będzie.
              Namawiam - DO DZIAŁA!!!
    • motodawca1 Re: A gdzie zniknął Motodawca1 09.07.04, 20:54
      nie dawno wrócilem od ortopedy...
      trochę mnie ostudził
      wcale nie jest ze mną tak dobrze jak się czuję...
      złapałem odrobine doła..

      (ale mam w końcu lei znieczulające - będzie super!!! a do tego sam sobie robie
      zastrzyki! to dopiero!
      w związku z tym prosze nei proponowac zmiany nicka na PIGUŁA, lub STRZYKAWA)
    • motodawca1 A Jola na to: 12.07.04, 12:50
      cóż, jak to w życiu bywa wszystko trzeba zdobywac podstępem
      powiedziałem Joli że nie zamierzam rezygnować z motocykla i znacząco walnąłem
      ręką w stół (zaraz pożałowałem bo odezwaly się żebra).
      Jola nabrała powietrza w płuca, co oznacza dłuższą przemowę z podniesionym
      tonem, ale ja ja ubiegłem i powiedziałem, że sam daję sobie zastrzyki.
      Twarz Joli zaczęa gwałtownie zmieniać kolory i chyba będe mówił do niej
      pieszczotliwie MÓJ TY MAŁY KAMELEONKU, a powietrze z jej płuc uszło ze świstem.
      Przez jakiś czasnei mogla złapać oddechu, co teraz sobie chwale, bo jak złapała
      to..... oj nie chcielibyście tego przeżyć!
      potem strzliła drzwiami i tyle ją widziałem tego dnia.
      Na drugi dzień temat jazdy motocyklem nie był poruszony, choć wielokrotnie do
      niego wracałem. Sporo natomiast było o samoleczeniu w odniesieniu do robienia
      sobie malutkich injekcji (oczywiście z użyciem słów typu baram, burak, idiota i
      innych których przytoczyć nie mogę, ponieważ to ogólnodostepne forum).
      Ja tylko powtarzałem, że jestem ciężko ranny i że jeżeli mnie uderzy to mogę
      tego nie przeżyć.....
      ....udowodniła mi że przeżyję (sic!)
      .
      to tak po krótce
      wnioskuję, ze temat motocykla zostal przez Jole rozpatrzony z pozytywnym
      skutkiem dla mnie (mam nadzieję, bo juz nie mam pomysłu na samookaleczanie...)
      • iza_belka Re: A Jola na to: 12.07.04, 13:26
        I z tego wnioskujemy, że Jola to naprawdę równa Babka :) Przez duże B
        oczywiście :) Ty to masz szczęscie... Ja takiej nigdy na swojej drodze nie
        spotkam :PPPPPPPP
        He he..
      • asiorasior Re: A Jola na to: 12.07.04, 14:36
        mariuszu, wrzuciłem twój post na Onecie z podpisem Kollector+asior, mam
        nadzieję że się nie obrazisz. Chyba złośliwie ci odrzucili ten komentarz, bo
        gdy ja go wysłałem bez najmniejszych zmian to wszedł bez problemu.

        Pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka