Dodaj do ulubionych

Samotność motocyklisty

IP: 217.153.164.* 05.01.05, 16:59
Nigdy nie jezdziłam motorem jako kierowca lecz tylko jako pasazer, ale kiedy
tylko zaczyna sie sezon to nie wyobrazam sobie zeby poruszac sie innym
pojazdem wraz z moim facetem...jestem pewna ze troche przeszkadzam mu w
szybkiej jezdzie bo wiadomo jak to jest miec pasazera ze soba...uwaza sie
bardziej i jedzie duzo ostrozniej...nie dawno zginał tragicznie nasz
przyjaciel z ktorym zawsze jezdzilismy.Beznadziejna sprawa bo jezdzil zawsze
najostrozniej i nie rozwijał zawrotnych predkosci...a jadnak...przez
bezmyslnosc innego kierowcy mlody człowiek stracił zycie.Po tym wydarzeniu
kazdemu z nas odechciało sie patrzec nawet na motocykle...ale nie na długo,bo
to jednak byla Jego pasja i Jego zycie...i chyba Jego obecnosc w naszych
sercach,nawet po Jego smierci sprawiła ze nie wyobrazamy sobie zycia bez tych
cudownych maszyn...mimo to zawsze beda nam przypominac prawdziwego
przyjaciela.I wiemy ze jest z nami kiedy wsiadamy na motory i kiedy
szczesliwie wracamy i zsiadamy z nich...to wszystko dzieki Niemu i wiem ze
czuwa i opiekuje sie Nami...byl najlepszym człowiekiem jakiego
znałam.PRZEPRASZAM...Jest nadal najwspanialsza osoba jaka znam.Zycze
wszystkim by na swojej drodze zycia spotkali własnie taka osobę...
Obserwuj wątek
      • wronaw Re: Samotność motocyklisty 20.03.05, 12:43
        niezle to bylo....jakis czas temu kumpel z forum(mateusz)oznajmil mi ze jechal
        z kolesiem ktory smigal na hondzie ns1 80rozstali sie.kazdy z nich pojechal w
        inna strone i po 2 godz ten koles na hondzie mial smiertelny wypadek.na takiej
        pojemnosci...sam taka jezdze,nie wysmiewam ale to przeciez prawie chore zeby
        zabic sie na czyms takim...a jednak...to przykre ale cooz.sa sytuacje kiedy sa
        winni kierowcy samochodow,ale sa rowniez gdy wina stoi po stronie motocykisty.
        wiec uwazajcie na siebie jak tylko mozecie!!!

        pozdrowienia

        WRO-na
        • mateuszm88 Re: Samotność motocyklisty 22.03.05, 07:32
          To był straszny wypadek :/ Jeździliśmy razem w sobotnie popołudnie po wioskach,
          a potem każdy pojechał w swoją stronę. Następnego dnia wieczorem dowiedziałem
          się, że On ( także Mateusz ) zginął w wypadku. Do dzisiaj nie znamy szczegułów,
          jak to się dokładnie stało, ale wiadomo tylko tyle, że zdeżył się czołowo z
          Fordem Escortem. Dla niego to, że zginął bylo chyba wybawieniem, ponieważ
          doznał strasznych urazów, między innymi dla tego, że nie jechał w ciuchach
          motocyklowych, lecz w jeansach i bluzie. Zawsze lubił szybką jazdę i to go
          zgubiło. Ktoś powie, że na 80- tce nie da się zabić, a jednak. Prędkość ponad
          100 km/ h wystarczyła żeby przy czołowym udeżeniu rozstać się z tym światem.
          O bólu jaki przeżyli rodzice pisać już nie trzeba. To jest chyba najgorsza
          rzecz kiedy rodzice tracą własne dziecko.

          Uważajcie na siebie, bo naprawde nie wiele trzeba, żeby to wszystko stracić!

          Pozdrawiam!
          mateuszm
    • Gość: cichy Re: Samotność motocyklisty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 23:02
      Ja też straciłem kumpla na moto. Wbił się r6 w żuka, a dokładnie po tym jak
      gość zajechał mu drogę przednie koło mu uciekło i nie puścił moto, a r6 wbiła
      mu głowę w bak, a później ramę żuka. Przyjechałem na to miejsce jak go
      zbierali do worka. Oczywiście miliony świadków opowiadających, że jechał jak
      wariat, na kole i bla bla bla bla pie..nie starych bab, a ekspertyza
      policyjna wykazała, że jechał niecałe 70km/h. Teraz we wrześniu będzie 2 lata
      jak go nie ma na tym świecie ale wierzę ,że czuwa. POZDRO DLA WSZYSTKICH
      MOTOCYKLISTÓW BEZPIECZNEGO SEZONU ŻYCZĘ !!! UWAŻAJCIE NA SIEBIE !!!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka