Royal Enfield

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.05, 18:31
te motory są ciulate
    • Gość: ociec Re: Royal Enfield IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.04.05, 14:09
      Kup se ściganta. A diesel RE, jest jeszcze bardziej powolny. Ale znajdż
      bardziej ekonomiczny pojazd. 2l/100km.
    • Gość: lana Re: Royal Enfield IP: *.mail.edu.pl / *.mail.edu.pl 08.05.05, 17:05
      ciulate? człowieku czy ty nie wiesz co to jest KLASYKA? To jest prawdziwy motor
      dla prawdziwych mężczyzn. Mój facet ma Królewskiego Royala. I to jest to. To
      brzmienie..ech... i jaka jaza. Pewnie ciebie to rajcuja tylko ryżopędne
      ścigacze, więc może lepiej bys się nie wypowiadał na temat takich motocykli.
      Takie motory jak Triumph, czy BSA i ROYAL to są najbardziej stylowe i
      napiękniejsze motory pod słońcem... Szacunek...
      • dragon600 Re: Royal Enfield 09.05.05, 06:52
        Czapki z głów panowie.
        Pozdrowienia dla kobiety, która zna się na rzeczy :)
      • Gość: Div Re: Royal Enfield IP: *.aquanet.pl / 194.24.238.* 09.05.05, 12:07
        Zgadazam się z koleżanką w 100%, mam nadzieje że kiedyś uzbieram kase
        na ładnego klasyka.
        A narazie jezdze turystą

        Pozdrawiam
        • Gość: Inhalt Re: Royal Enfield IP: *.am.gdynia.pl 09.05.05, 12:47
          Zbieraj kase na klasyka. Mnie tez sie kiedys podobaly, a Royala prawie kupiłem.Ale niestety pamiętaj, że kupiony u nas nowiutki Rpyal kosztuje strasznie duuużo w eksploatacji. Pali 3l / 100 km i co z tego. Kosztują nerwy bo nie hamuje, kosztuje obita dupa, bo nie ma amortyzacji i przede wszystkich czas i poieniądze na naprawy!
          Pogadaj z ludzmi, ktorzy maja takie "cacko". Co 1500 km (to nie pomyłka) wymiana łożyskowania w przednim kole, bo sie sypie. Ciągłe czyszczenia gaźnika, bo bak jest zardzewiały od nowości. W ramach gwarancji mogą ci w Pruszkowie wymienić bak na nowy, ale tak samo zardzewiały wewnątrz - sprawdź jeśli nie wierzysz. Zadzwoń do kogoś z ogłoszenia "Royal, jak nowy, przebieg 3000 km" i jeśli jeszcze nie sprzedał to zachwala, że ideał, a jeżeli sprzęt poszedł już do ludzi to pewnie powie prawdę dlaeczgo pozbywa sie tak wspaniałego motocykla.
          Przemyśl i pogadaj z ludźmi, którzy to już ćwiczyli.
          • Gość: Div Re: Royal Enfield IP: *.aquanet.pl / 194.24.238.* 09.05.05, 13:06
            Dzięki.
            Opinia innych jest dlamnie ważna zwłaszcza że mam czas i mam czym jeździć.
            Jeżeli będę szukał to coś mało awaryjnego.
            A może być tak że spodoba mi się to czym jezdże i będę szukał coś podobnego.

            Jeszcze raz dzięki, pozdrawiam
            • dragon600 Re: Royal Enfield 09.05.05, 13:17
              Tym bardziej polecam wspomniany przeze mnie artykuł. Jest tam mowa o Enfildach,
              które przyjechały do Polski z Indii i po takiej podróży wymieniane było tylko
              łożyskowanie tylniego koła. Podczas drogi tankowano bardzo wątpliwej jakości
              paliwo, a moto dalej jechało - wspomniany jest przypadek, że lano benzynę z
              kanistra, z którego przed wlaniem do niego benzyny wysypano piasek - moto
              jechało dalej. Ten motor jest produkowany dla policji i armii indyjskiej, już
              to powinno być dla niego rekomendacją - warunki w jakich są użytkowane mówią
              same za siebie (jeszcze w Indiach). Wiadomo że klasyk nie będzie chamował jak
              Japonia, ale ten kto kupuje klasyka zdaje sobie sprawe z takich rzeczy - na
              pewno Enfild będzie mniej awaryjny od Junaka czy jakiegoś Ruska
          • Gość: Stawros Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.05, 18:02
            W Pruszkowie nic Ci nie wymienią bo nie mają serwisu, stoi kilka sztuk w
            magazynie i to wszystko. Jest diler w Liberatorze na ul.Prymasa Tysiąclecia,ale
            podobno się wycofuje z interesu a innego nie ma.
            Czy na forum jest ktoś, kto nie słyszał a wie? Jestem zdecydowany kupić to cudo
            i potrzebuję konkretnych informacji i uwag od użytkowników.
            • Gość: bono Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.06, 11:43
              hej
              mam enfielda lighting535 z silnikiem 499ccm z 1997r. i będę kur... szczery!
              kupiłem go od gościa który nawet olej wymieniał w serwisie!
              naprawdę! (mam naklejkę: następna wymiana oleju za...)
              ale że olej leje się do sprzęgła i do przednich teleskopów to już nie wiedział!
              sprzęgło chodziło na sucho ale zużył się tylko napinacz łańcuszka sprzęgłowego -
              bardzo podobny do junakowskiego różnił się jedynie tym że ma warstwę poślizgową
              nałożoną na wierzch. Sprzęgło po umyciu z kurzu działa dalej!
              to plus a minusy?
              proszę bardzo!
              w 9 letnim motocyklu musiałem wymienić (a właściwie zrobić nowe) kable od
              alternatora bo na starych popękała izolacja!
              przednie amortyzatory a właściwie jeden z nich chodził na sucho więc jak
              uzupełniłem olej to mam gratisowe smarowanie butów i spodni!
              hamulec przedni? był słaby ale po regulacji (jest podwójnego rozpierania)jest
              naprawdę niezły! (jak na hamulec szczękowy)
              w 9 letnim motocyklu musiałem wymienić łożysko na wale bo oryginalne pękło!!!!
              przy okazji przez godzinę usuwałem zadziory z prawie każdej krawędzi karterów.
              jakość wykonania nie jest najgorsza no może z wyjątkiem chromów które są
              tragiczne!!! jeśli nie zabezpieczysz ich na zimę czy dłuższy postój to po kilku
              tygodniach pojawia się rdza!
              spalanie? 3,5 na setkę i to niezależnie czy droga czy las
              z rozmów ze znajomymi wychodzi ze pali mi za dużo!
              ale mój jest 4 biegowy, natomiast 5 biegowy potrafi spalić w trasie 2,6 litra na
              100 km! prędkość? mój może lecieć około 100 ale najprzyjemnie się jedzie i
              słucha TAK! SŁUCHA! przy 60-70km/h.
              podsumowanie:
              klasyk to klasyk, nie wolno go porównywać z japońcami - jeździłem kiedyś XJ 750
              i CB 250N więc wiem o czym piszę
              wymaga więcej umiejętności obsługi i regulacji podczas użytkowania, częstszej
              wymiany oleju niż japan, trzeba trochę poćwiczyć odpalanie kopniakiem
              półlitrowego singla, ale ten dźwięk długoskokowego singla nie da się z niczym
              innym porównać! jeśli chcesz mieć motocykl bezawaryjny, oraz jeździć naprawdę
              szybko to nie kupuj Enfielda! kup sobie japonię i ciesz się świętym spokojem lub
              kup sobie Enfielda i ciesz się klasykiem ze wszystkimi tego konsekwencjami!
              pozdrawiam
              bono
              przepis na maila:
              bonoural, małpa, kropka, wp, kropka, pl
      • Gość: desfil Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 22:14
        to prawda . szkoda ze BSA jest dalej pechowy :(
      • Gość: Gg Re: Royal Enfield IP: *.bochnia.pl / *.remedium.bochnia.pl 06.09.05, 20:53
        Ale Enfield czy Royal Enfield?
        Bo indyjski to shit

        A angol owszem prawdziwy MAN - Moty Python
      • Gość: jav Re: Royal Enfield IP: 195.128.228.* 09.07.07, 14:44
        co do starych bes, triumphów i royali, oraz nowych triumphów - się zgodze. Co
        do nowych Royali nie..... Są ładne, ale tak tandetnie wykonane że nikomu nie
        polecam. Jeździłem nim kilka lat, pracowałem taż przy nich i wiem co pisze.
      • Gość: cbr1000RR Re: Royal Enfield IP: *.xdsl.centertel.pl 28.07.09, 17:39
        haha no są piekne i są dla starych pierników przyśpieszenia zero trakcji zero
        hamulce do bani itd zero osiągów motocykl nie ma być piekny tylko ma zapie...ć
        i być kozacki a nie piekny bo piekna dziewczyna która nie umie obciągać też jest
        nic nie warta
        • Gość: edek Re: Royal Enfield IP: *.stansat.pl 13.12.11, 21:43
          jak masz japońską fujarkę zamiast Junackiej rury tonajlepiej uzdolniona laska ci nie pociągnie.
          Rozmiar japoński jest najmniejszy na świecie nawet pigmeje mają większe.
    • dragon600 Re: Royal Enfield 09.05.05, 12:10
      polecam artykuł w aktualnym numerze Automobilisty, po przeczytaniu od razu
      chciałem takiego kupić
      • Gość: Div Re: Royal Enfield IP: *.aquanet.pl / 194.24.238.* 09.05.05, 12:27
        Kuszą mnie takie sprzęta a zwłaszcza że i tak jezdze turystycznie
        nie bawi mnie ostre poganianie.
        Może jak dostane w miare rosądne pieniądze to pomyśle na przyszły sezon
      • Gość: morenito Re: Royal Enfield IP: *.eitnet.com.pl 23.05.05, 11:28
        dragon masz tego automobiliste?kurna jesli mógłbys mi machnąc xero artykułu o
        royalku i wysłac pocztą.będe zajebiscie wdzieczny.numer kwietniowe niestety juz
        ze sklepow wycofany!!!!dzieki,moj mail:morenito@gazeta.pl
    • Gość: Pruszkow Re: Royal Enfield IP: 202.144.91.* 13.05.05, 08:30
      Jestem teraz w indiach i jutro kupuje Royala Enfielda Thunderbird za jakies 3500zl. Ciekawe czy bede go mogl sprowadzic do Polski?
      • Gość: prawnik Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.05, 01:02
        Autor: Gość: Pruszkow IP: 202.144.91.*
        Data: 13.05.2005 08:30

        Jestem teraz w indiach i jutro kupuje Royala Enfielda Thunderbird za jakies
        3500zl. Ciekawe czy bede go mogl sprowadzic do Polski?
        =============

        czy "indie" to dzielnica Pruszkowa?
    • Gość: Dzakas Prawdziwie krolewski motor IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 22:26
      Ale jakbym mial jezdzic na nim to wolalbym na mz trophy albo fiatem 126p.
      • miitch Re: Prawdziwie krolewski motor 06.09.05, 16:36
        Sluchaj osobiscie odradzam ci enfielda slyszalem ze to sie sypie i nie jest to
        warte jesli slabo stoisz z kasa, to sobie kup lepiej jakiegos uzywanego
        japonczyka , royal nowy kosztuje tyle co 3 letnia kawasaki zr 7 lub 5 letnia
        yamaha fazer a zapewniam ze taka yamaha to ci sie nie posypie ani ci bak nie
        zardzewieje ani lozysk nie bedziesz musial wymieniac nie wspomne juz o
        hamulcach, mowisz ze nie musisz szybko jezdzic na takich sprzetach tez nie
        musisz, chyba ze to takie gadanie, uparles sie na royala? bo fajnie sie nazywa
        moze z pewnego kata nawet fajnie wyglada, ale badz co badz to syf, przyjemnosci
        z jazdy nie bedziesz mial juz nie wspomne ze ty tym chcesz jezdzic
        turystycznie... jato bym sie takim bal odjechac dalej niz 10 km od domu bo co
        potem, a speprzyc to sie moze latwo, co innego japonia... skonczywszy na
        spalaniu zapewniam cie ze lepiej spalic 4 litry wiecej i jechac fajnym sprzetem
        ktorym mozesz wyprzedzic dziadka na wigrach i furmakne z obornikiem, ktory sie
        zbiera a nie takim dziadem... kazdy kto sie wpakowal w to bedzie pisal ze wcale
        nie ze royale krolewskie... [ chodzi o kolezanke...] ale nie oszukujmy sie motor
        z tanich czesci zacofany technologicznie, jak cie tak jara takie cos to wspieraj
        rodzima produkcje kup se wsk kobuz.
        Konczac moja wypowiedz powiem twoja kasa twoja sprawa :)
        pozdro
        • Gość: Gg Re: Prawdziwie krolewski motor IP: *.bochnia.pl / *.remedium.bochnia.pl 06.09.05, 20:54
          Słyszałem że Junaki sie mniej psuja i przynajmniej sa czesci
    • Gość: royalenfield Re: Royal Enfield IP: *.ists.pl / *.ists.pl 10.09.05, 18:32
      Hej,

      Jezdzilem Royal Enfieldem przez jeden sezon, sprobuje podzielic sie z Wami moimi
      uwagami.
      1. Zapalanie - aby odpalic ten motocykl trzeba miec doktorat z mechaniki. Mialem
      wersje z kickstarterem i nieraz kopalem go przez kilkanascie minut, zanim
      zapalil. Na rozgrzanym silniku bylo troche latwiej. Opis w ostatnim "Motocyklu"
      w pelni oddaje rzeczywistosc - oczy na amperomierzu, palec na odprezniku i
      modlitwa, aby w koncu sie udalo.
      2. Wibracje - ze singiel wibruje, o tym powszechnie wiadomo. Enfield bije na
      glowe wiekszosc singli. Wibracje sa spore, po przejechaniu 150 kilometrow tylek
      i nadgarstki sa do przeszczepu. Na dodatek odkrecaja sruby sprawniej niez
      srobokret. Odkrecalo mi sie wszystko, od tablicy rejestracyjnej, poprzez
      lusterka az do lampy przedniej (zabawne uczucie - jedziesz noca przez las, a tu
      swiatlo nagle oswietla ci stopy, zamiast drogi). To wszystko dzieje sie przy
      predkosciach do 90 km/h. Przy wiekszych motocykl sie rozpada.
      3. Jakosc wykonania - wszystkie blachy slabej jakosci, tak samo jakosc chromow
      pozostawia wiele do zyczenia - chromy kwitna rdza po jednym deszczu. Plastiki -
      lepiej nie mowic.
      4. Silnik - oprocz tego, ze nie odpala - obroty rozregulowuja sie na biezaca,
      tak samozawory. Jesli nie jestes mechanikiem - zbankrutujesz. Dodatkowo tam,
      gdzie to tylko mozliwe rozszczelnia sie. No i pije olej jak dwusow.
      5. Prowadzenie - trzeba wysokiej koncentracji zeby jechal, gdzie chcesz.
      6. Hamulca - jakie hamulce?

      Zmienilem na japonie. Kupilem uzywana, zrobilem 20k w 2 sezony jedyna
      nieekspolatacyjna naprawa byla wymiana uszczelki pokrywy sprzegla.

      Jesli Enfield jest dla twardzieli, to wole byc ciota. Choc czasem wspominam go z
      nostalgia - kazda podroz byla przygoda :-)

      Jesli ktos ma pytania - odpowiem. lis_k@wp.pl

      Pozdrawiam,

      k

      • miitch Re: Royal Enfield 11.09.05, 09:22
        dokladnie masz racje, a lana to co napisala to sie osmieszyla szkoda ze wogole
        takie osoby co sie nie znaja sie wypowiadaja... a inni koledzy ktorzy ja poparli
        piszac ze podpisuje sie pod kolezanka... to no comment... smiac sie czy plakac ?;/
        • kojotkurier Re: Royal Enfield 11.09.05, 21:27
          odnosnie royala sa dwie strony medalu jak zwykle jeden lubi tesciowa a drugi
          corke ma dwoch kolegow ktorzy posiadaja royale jeden ma wd/co 350 a drugi
          wd/co350 i j500 sa to troche starsze maszyny niz te produkowane w indjach ale
          co poczac jesli ktos ma ochote na klasyka ale nie chce mu sie przechodzic tego
          calego galimatjasu z kupowaniem czesci poszukiwaniem drobiazgow
          odpowiadajacych orginalowi atu za nie az tak wielkie pieniadze mozna posiasc
          maszyne z dawnym duchem tak tez wykonana no i oczywiscie nie pozbawiaona
          owczesnych wad - wiec o co chodzi tym co napadaja tych zwolennikow royala.Mysle
          ze chodzi im o to iz wydaje sie im iracjonalnym zachowanie takie ze ktos o
          zdrowych zmyslach nie przymuszony kupuje za pieniadze takie za jakie moglby
          kupic dosc juz taka dobra japonie do jezdzenia wiec kupuje za nie cos co sie
          nie nadaje praktycznie do jezdzenia moje stanowisko jest takie niech kazdy
          jezdzi tym na co ma ochote o ile ich na to stac staruszki sa tez fajne a te
          nowe royale to nic innego jak te staruszki tyle tylko ze nadal produkowane:)
          pozdrawiam kojot
      • Gość: użytkownik royala Re: Royal Enfield IP: *.crowley.pl 22.09.05, 15:35
        Też jestem właścicielem Enfielda z 2001 roku - kupiłem go 1/2 roku temu.
        Wcześniejsze doświadczenia - iż, jawa, okazjonalnie ruskie boksery i inne
        motocykle, staż - 9 lat grzebania i jeżdżenia motocyklami. Umiejętności
        warsztatowe - radzę sobie.
        Co do odpalania - to faktycznie sztuka- ja nauczyłem się tego po miesiącu,
        teraz zapala od 2-3 kopa, co przy tej pojemności jest niezłym efektem -
        przełożenie kickstarter- wal korbowy jest małe i chociażby zassanie mieszanki
        wymaga kilku suwów tloka. Przy pewnej wprawie robi się to automatycznie bez
        kontroli amperomierza. Ciekawotka- poprzedni właściciel nie miał pojecia, że
        jest dekompresator i nie używał go, przez co miał znacznie utrudnione
        odpalanie. Co do odkręcajcych się śrub- to fakt- sporadycznie dokręciłem kilka
        nakrętek, ale gubienie elementów takich jak wkład reflektora, czy tablica
        rejestracyjna to raczej wynik niedbałości, niż cecha charakterystyczna tego
        modelu - to samo można powiedziec o innych singlach, jak n.p. Yamaha SR500.
        Jakość blach i plastików oraz chromów - nie jest idealna, ale wg mnie całkiem
        OK, szparunki malowane ręcznie, całość wykonania sugeruje manufakturę, ale w
        oldtimerze jest jak najbardziej na miejscu.
        Mój enfield powyżej 90 km/h się nie rozpada, ale fakt, że najlepsza stosunek
        prędkość/ komfort dla tego motocykla jest jak dla mnie przy ok. 80 km/h
        (skrzynia 4-biegowa). Wibracje są większe raczej przy niższych obrotach silnika.
        Co do wycieków - to faktycznie- połączenia silnik- sprzęgło, oraz sprzęgło-
        skrzynia pocą się, konsumpcja oleju silnikowego - ok.200 ml/1000 km. Jest to
        dużo, ale normalne jak na standardy epoki z której pochodzi konstrukcja
        silnika. Sprzęgło silnik i skrzynia smarowane są osobno, bo są osobnymi
        demontowanymi podzespołami. Kto jeździł weteranem- wie, że trzeba dbać o olej,
        chociaż osobiście znam "wytrawnych" kierowców puszek, którzy nigdy nie
        zaglądają na stan oleju.
        Alternator - wg. różnych źródeł ma 80 lub 110 W - jet to trochę mało jak na
        współczesny motocykl, ale na razie daje radę. Co do siedzenia, to mam
        pojedyncze amortyzowane sprężynami i jest OK. Kanapa faktycznie potrafi obić
        d...
        Z wad, które jeszcze zauważyłem- kiepskiej jakości elementy gumowe, trochę
        wysoko środek ciężkości, przy nieumiejętnym podejściu łatwo zaliczyć glebę
        parkingową, hałas rozrządu (podobno nowsze głowice tak nie hałasują), słaby
        łańcuch napędowy- wymaga często naciągania.
        Zalety - tani w eksploatacji - części są relatywnie tanie, spalanie w granicach
        4- 4,5 l.
        Dostępność części dobra/średnia. Ja dla pewności zaopatrzyłem się w komplet
        podstawowych podzespołów (takie zboczenie po jeżdżeniu zabytkami).
        Obsługa poszczególnych układów(gaźnik, zawory, zapłon, smarowanie) nie sprawia
        mi problemów - do regulacji zaworów nawet nie trzeba szczelinomierza.

        podsumowując - motocykl dla kogoś, kto już w życiu coś grzebnął, ale nauczenie
        się obsługi Royala nie przysporzy większych problemów laikowi. Prosta
        konstrukcja umożliwia przaktycznie kompletną samodzielną obsługę, przez co nie
        odwiedzam serwisów, jak w przypadku np. większości japończyków.
        Na pewno jest to pojazd o standardzie epoki z przed 50 lat, nie jest tak
        komfortowy i nowoczesny jak współczesne motocykle, ale dzięki temu jest też
        niepowtarzalny. Royal też wymaga od swojego użytkownika pewnego zakresu obsługi-
        a więc nie jet to pojazd dla ludzi o dwóch lewych rękach.
        Motocykl raczej dla "weteraniarza", który chce sobie pojeździć, a nie grzebać
        jak ma to miejsce przy typowych zabytkach i czuje ten klimacik śmigania
        motocyklem z duszą, która potrafi mieć swoje humory.
        biker@interia.pl



    • Gość: Lukasz Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.05, 15:26
      Ja jeżdze WSK Pannonią Jawą CZ.. Teraz zrobiłem prawko A i chce kupić motocykl
      nie lubie japońskich bo to totalna plastikowa tandeta a Taki Enfiled...Czemu
      nie moim zdaniem świetny motor..
      • miitch Re: Royal Enfield 14.09.05, 17:27
        tak jest indyjska tandeta :) kup sobie kup, mamusia kupi czapeczke z daszkiem
        nic ise nie przejmuj:)
    • Gość: krk Re: Royal Enfield IP: 213.77.17.* 14.02.06, 16:33
      Europejski harley

      • Gość: Potas Re: Royal Enfield IP: 195.128.228.* 15.02.06, 11:16
        No raczej Indyjski Harley :)))
        odpowiednikiem Harleya w Europie, to chyba jest jedynie Triumph, bo robią go od
        1902 roku - więc troszkę dłużej niż Hary
        • ireo Re: Royal Enfield 15.02.06, 13:10
          Gość portalu: Potas napisał(a):

          > No raczej Indyjski Harley :)))


          hinduski harley. "indyjski harley" to indian :-)

          "Hardly Dangerous" z pewnością nie ma odpowiednika marketingowego (nawet moja
          mamusia chciałaby harleya i ewentualnie zgodziłaby się zaakceptować yamahę, ale
          to już nie z taką łatwością). koncepcję marketingową próbował rzeczywiście
          naśladować triumph, głównie w USA, i trochę się nawet udało, ale biorąc pod
          uwagę gigantyczną dysproporcję sieci sprzedaży jednej marki i drugiej, udać się
          lepiej nie mogło.

          i dobrze, bo koncepcja stworzenia "europejskiego harleja" ma tyleż sensu, co
          np. "niemieckiej pralki Wiatka" - czyli pomysł na profesjonalne opracowanie
          wyrobu zapóźnionego technologicznie metodami doskonalszymi niż sam wyrób.

          w sensie żartobliwym "polskim harlejem" nazywa się niekiedy junaka, i słusznie,
          bo - podobnie jak harley - był to wyrób zapóźniony technologicznie, który
          dorobił się własnej legendy i który trudno pomylić z czymś innym. w dodatku
          obydwa motocykle cieszą się wielkim uznaniem przerabiaczy (toutes proportions
          gardée).

          historycznie nazwa "polskim harley" należałaby się raczej sokołowi, oczywiście
          temu przedwojennemu.
          • Gość: Potas Re: Royal Enfield IP: 195.128.228.* 15.02.06, 14:11
            No toż napisałem że Triumph może być odpowiednikiem w europie (i to w zasadzie
            tylko w obrębie tradycji i długości trawnia marki), a nie europejskim harleyem.
            Bo europejskiego harleya nie ma. U nas na starym kontynencie jednak ezystujś
            dziesiątki producentów i żaden z nich nie dominuje rynku, jak to jest w USA.
            Jeden kontynent - jedna marka. Bo nawet jak produkują Gold-Winga, to specjalnie
            głośno się tym nie chwalą.
    • Gość: olo222 Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.06, 10:41
      Każdy jeździ tym czym chce albo na co go stać,pozdrawiam
    • Gość: tycza Re: Royal Enfield IP: *.adsl.inetia.pl 16.02.06, 00:16
      a potrafisz uzasadnić dlaczego są ciulate?? aha a co to jest "motor"?? wiesz??
      • Gość: czeski Re: Royal Enfield IP: 195.164.30.* 16.02.06, 12:56
        Mam Enfielda, którego przywiozłem z Jndii.Motocykl 2004r. W wersji Machismo
        350.przejechałem nim po Iindiach i Polsce 6500 km i nie jest to wbrew niektórym
        opiniom rekord świata.Mój kumpel zrobił Enfieldem po indyjskich drogach
        przeszło 30 000 km.Kto był w Indiach ten zdaje sobie sprawę o czym piszę.Tam
        olej przy 45 stopniach nadaje się do smażenia,a piasek i pył jest taki, że po
        przejechaniu 100 km masz go wszędzie.Mimo to te motocykle dają sobie tam
        świetnie radę.Oczywiście trzeba je serwisować, to znaczy dbać o nie.Jest to
        motocykl, który wymaga zaangażowania i serca ale właśnie dlatego się go kupuje.
        On poprostu ma duszę,oprócz tego w Indiach kosztyje dwa razy mniej!!! POZDRAWIAM
    • Gość: zgora Re: Royal Enfield IP: *.ceron.pl / *.ceron.pl 07.05.06, 18:04
      sam jesteś ciulowaty,RE jest "the Best"
    • irish76 Re: Royal Enfield 08.05.06, 13:42
      dyskusja na poziomie:
      - ja wole murzynki!
      - a ja azjatki a ty jestes glupi.

      moj ojciec ma komara 50 z 1975 r. na chodzie. i pali z pierwszego. To jest
      dopiero klasyka a nie jakies odgrzewane w Indiach angielskie dwokolki ;)
    • Gość: mcqueen Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 13:37
      Klasyk, piękna maszyna, prawdziwy motor, a nie jakiś tam zjadacz ryżu.
      A nawet jak coś się "rozrególuje" to można to samemu poprawić.
      Rozumiem Was to nie motor dla dresików.
      Będzie mój.
      • Gość: dan72 Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.06, 16:37
        Nie można sie przypie..ć o to i owo, bo to weteran robiony w dzisiejszych
        czasach, ale od 50 lat taką samą technologią i w takim samym stylu. Sam
        popie..m głównie staruszkami i co prawda rekordów predkości się nie bije,
        potrafią robić niespodzianki, trzeba się trochę w garażu pomęczyć, ale jazda
        takimi maszynami to prawdziwa frajda. Z pewnością ktoś z "ryża" gdy przesiądzie
        się na weterana będzie miał spore problemy, ale krytykować to można jak zna się
        obsługę, zasady działania różnych urządzeń pokładowych, albo samemu zreanimuje
        takiego gruza. A co do odpalania to pewnie część nie zaznajomiła się z odprężnikiem.
        Pozdrawiam miłośników motocykli z metalu i bez komputerowo sterowanych wtrysków.
        • miitch Re: Royal Enfield 22.08.06, 19:24
          tak kup sobie
          indyjska wsk-a z dusza... tak sobie to tlumacza ludzie ktorym sie upierniczylo w
          czapie ze to super motor. ale jak nim pojezdza to potem beda przeklinac dzien w
          ktorym go kupili
          ktos tam pisal ze bedzie go sobie sam naprawial, mysle ze na 10 takich co tak
          mowia tylko 5 naprawde sie zna i cos zrobi samemu a reszta to tacy fachmani ze
          umieja na przklad zatankowac.
          coz jest to syf i mozna sobie to kupic jak sie juz ma motor prawdziwy, i miec
          takie cos zeby wiedziec ze kiedys cos takiego robili i takim czyms sie jezdzilo
          , no jak pralke franie, na strych i niech stoi
    • Gość: Garson Re: Royal Enfield IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.06, 12:57
      Owszem, Royal bardzo mi sie podoba, jednak mimo wszystko wolę używaną
      Yamahę SR 500 od nowego Royala.
      Pomijając kwestie cenową to ma sie do niej większe zaufanie w dalszej podróży.
      Wyglądem i odgłosem pracy silnika wcale mu pod wzgledem klasyki i stylu retro
      nie ustępuje. Też trzeba "użerać" się z kiksstarterem i dekompresorem.
      Jest to bardzo efektowne i widowiskowe.
      Większą trwałość, większa moc i szybkość, dostęność części, dużo mniejsza
      awaryjność za połowę forsy, którą trzeba wywalić na Royala.
    • Gość: mironek 42 Royal Enfield IP: *.n4u.krakow.pl 06.07.07, 16:25
      witam wszystkich czytam sobie i czytam i powiem wam tylko tyle ze w moim prawie
      50 siecio letnim zyciu wypilem wiele piwa i pomykalem na wielu motorach i wiele
      zlozylem sam ale wiem jedno gdy jade sobie 80 na godzine slysze czysciutkie
      rowniutkie tu tu tu tu to wiem ze zycie jast piekne naprawde . scigacze noze i
      sa dobre ale to nie to , szlifiera to jest dobra ale dla pokemona z wloskami na
      zelu kolczykiem w nosie i spalony w solarce a prawdziwi faceci zasowaja na
      royalu i tyle i nie ma na to rady kto tak nie mysli jest w bledzie w polsce i na
      swiecie jest wiele tych motorow a ile jest do sprzedania ?????????????????????
      jak myslicie dlaczego ? odpowiedz jest prosta tylko klasyk a jak klasyk to tylko
      ROYAL ENFIELD
      • Gość: wojkop Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.07, 22:37
        caferacer.vgh.pl/readarticle.php?article_id=14
      • Gość: Adam Paweł Re: Royal Enfield IP: *.leon.com.pl 07.07.07, 11:06
        Witam, bardzo mnie frapuje ten motocykl od dłuższego czasu (obecnie mam
        zwykłego nakeda) - lecz dręczy mnie pytanie: czy ten motor nadaje się do
        CODZIENNYCH dojazdów do pracy (przebiegi dzienne 35-50 km) od marca do
        listopada? Tereny miejsko-podmiejskie. Motocykl to mój podstawowy środek
        transportu, a o Enfieldzie często piszą, że podobny do Junaka, technicznie nie
        bardzo, że wymaga pomajstrowania co pewnien czas z kluczmi itd. Że to raczej
        pojazd "romantyczny", absolutnie nie nadający sie do codziennej użytkowej
        jazdy... Co o tym sądzisz? Aha, myślę raczej o wersji Elektra.
        • Gość: wojkop Re: Royal Enfield IP: 158.75.35.* 07.07.07, 17:39
          Wejdz na strone Jacka Łazarewicza: www.royalenfield.4up.pl/. Tam i na
          ich forum znajdziesz wielu użytkowników i znawców tego motocykla. Z tego co
          słyszałem, to importerzy wymogli na Hindusach znaczne podniesienie jakości
          wykonania podzespołów na tyle, że można o tym myśleć - a nawet o wycieczkac za
          granicę...
          • Gość: Norton 70 Re: Royal Enfield IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.07, 00:10
            Panowie, dobrze wam radzę, dajcie sobie spokój. Royale dobre były w latach
            czterdziestych, pięćdziesiątych, kiedy wychodziły z fabryki brytyjskiej.
            Nie ukrywajmy, że te obecne produkowane są przez trzeci świat.
            Z trzeciego świata pochodzą materiały i siła robocza.
            Kontrola jakości jest tam żadna.
            Można tą maszyną zaryzykować podróż do Grójca i z powrotem, mając w świadomości
            luxus, że ma sie tel. kom. i zawsze można powiadomić znajomego aby was ściągnął
            z pobocza
            • Gość: javol Re: Royal Enfield IP: 195.128.228.* 09.07.07, 14:52
              nareszcie jakiś rozsądny głos w sprawie. Mnie szlak trafił gdy po 15 tyś
              musiałem zrobić remont całej góry, tłok, zawory, gniazda itd. Ponadto przez
              trzy lata zawieszały mi się zawory, urywały elemnty, śrubki,szprychy (ile ja
              ich wyminiłem....!?) pękały magistrale olejowe, slizgało się sprzęgło (w
              bullecie 500 jest od 350),a już gdy wyjechałem z salonu nowym - pękł mi
              popychacz od sprzęgła. To samo się działo z moto kolegów, każdy już dawno
              sprzedał. Pracowałem w firmie, i wyjmując nowy motocykl z paczki, mniał
              pęknięte obejmy przedniej osi, a elektra dymiła z lampy spaloną wiązką przy
              odpalaniu rozrusznikiem.
              Jak komuś to nie przeszkadza to polecam , bo poza tym motocykl jest piekny.
        • ireo Re: Royal Enfield 08.07.07, 01:12
          Gość portalu: Adam Paweł napisał(a):

          > ... o Enfieldzie często piszą, że podobny do Junaka...
          >

          w takim razie z dwojga złego wolałbym Junaka
          • Gość: Garson Re: Royal Enfield IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.07, 12:29
            Moją siedemnastoletnią Yamahą SR 500, bez obaw pokonuję paruset kilometrowe
            trasy za jednym zamachem. Ostatnio dość często kursuje nią na trasie
            Lębork - Rostock. To prawie sześćset kilometrów, które ten niemłody już i
            nieskomplikowany motocykielek połyka szybko i bez bólu.
            Przyznam , że z początku bardzo mi się te Royale podobały. Jednak po bliższym
            przyjrzeniu się i zasięgnięciu informacji dałem sobie spokój.
            Wątpię aby ten urokliwy klasyk przebył 500-kilometrową trasę jednym smarknięciem
            • adampawel Re: Royal Enfield 10.07.07, 22:30
              No tak, przeczytałem polecane forum i artykuły o Enfieldach. Widać wyraźnie, że
              ten motocykl lubi warsztat. :) A szkoda, bo wygląda pięknie. Więc odpuszczę.
              Co do indyjskiej produkcji: wiem, ze włoska Cagiwa przenosi wiele linii do
              Indii - ponoć spełniają tam wysokie normy. Ale slyszałem, że to tylko jeden
              taki indyjski koncern, który robi też koreańskie Hyosungi GT 250. Ja mam tego
              Hyosunga, lecz made in Korea - i jakośc naprawdę przyzwoita, do tej pory zero
              uwag. :)
              Co do Yamahy SR 500 - to klasyczny model, z tego co czytałem - być może jeden z
              trwalszych motocykli swego czasu i klasy :) I też piękny, choć w innym stylu.
              • Gość: wojkop Re: Royal Enfield IP: 158.75.35.* 11.07.07, 09:10
                www.caferacer.vgh.pl/readarticle.php?article_id=14
    • Gość: robert Royal Enfield IP: *.range86-134.btcentralplus.com 26.12.08, 03:32
      RE ciulaty? Polecam wizyte na www.overlantoindia.co.uk
      Pozdrawiam
    • Gość: robert Royal Enfield IP: *.range86-134.btcentralplus.com 26.12.08, 03:37
      sorka zrobiłem błąd w adresie powinno byc www.overlandtoindia.co.uk
    • Gość: rychoo Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.08, 13:20
      z klasykow to jest jeszcze Kawasaki W650 , swieza produkcja, od 2000 zdaje sie klepia.
      • Gość: Garson Re: Royal Enfield IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.08, 12:59
        Za 2000 € kupicie Yamahe SR500 w bardzo dobrym stanie.
        Kawasaki W650 w takim stanie to wydatek rzędu 3-4 tys €.
        Ceny, oczywiście w Niemczech. Opłaca się jednak jechać.
        Przywiozłem już z tamtąd trzy SR500, albowiem jestem fanem tego
        singla. Jak to się ma do ceny nowego, czy nawet używanego Royala w
        Polsce ? Dwóch moich znajomych Royalistów nie może się doczekać
        wiosny aby nareszcie je pogonić dalej jakimś naiwnym.
        Obiecują sobie za każdego grubo powyżej 10 tys zł, a mają już
        motorki po dwa lata. Nowy to chyba teraz wydatek około 17 tys.
        Fakt. Motocykl ładny i może się podobać. Ja też kiedyś uległem
        złudzeniom i wybrałem się nawet do Pruszkowa obejrzeć to to z bliska
        z zamiarem ewentualnego zakupu. Było to z dziewięć lat temu.
        Biednemu panu Harasimiukowi za cholerę nie udało się odpalić
        prezentowanego egzemplarza. Włączyło mi się wtedy czerwone światło.
        • patmate Re: Royal Enfield 22.07.09, 01:53
          Jak klasyk to chyba właśnie Yamaha SR 500 - technika lat
          siedemdziesiątych, można wziąć starszą wersję z przednim hamulcem
          tarczowym (co chyba jest trafnym wyborem przy dzisiejszym natężeniu
          ruchu ulicznego), ewentualnie nowszy z bębnowym.
          I nie trzeba dłubać.
          A propos ostatnio importowanych R-E z Indii - one już są na
          wtrysku, bo inaczej nie dostałyby homologacji, no i koszty są też
          poważne (20+ kPLN).

          A propos grzebania: czy pamiętacie np Jawę/CZ 350 z "specjalnym"
          układem zapłonowym. Jeden cylinder był do ustawienia bez problemu,
          zaś drugi to... była bajka... Dwucylindrówka znana od lat 50-tych,
          bez modyfikacji dotrwała do lat osiemdziesiątych...

          Legendarny Junak: czy mieliście szansę porównania właściwości
          jezdnych z np Simsonem/AWO 250? Wrażenia?

          Do czego dążę? Ano uważam że do legend powinno podchodzic się z
          dystansem i mierzyć siły na zamiary.

          PZdr

          PS. Będąc na statku rozmawiałem z paru Hindusami (praktykującymi
          motocyklistami) - otóż normą u nich są motocykle klasy 150 ccm,
          większe ze względu na duży ruch i dziurawe drogi są mniej popularne.
          • Gość: Garson Re: Royal Enfield IP: *.dip.t-dialin.net 22.07.09, 16:21
            Tak się składa,że byłem posiadaczem i Junaka i CZ 350.
            Junaka nabyłem w 1974 r, nie była to wtedy jeszcze maszyna wiekowa,
            lecz taki luksus jak działająca prądnica mogłem sobie od razu wybić
            z głowy.Poza tym i poza lekkimi wyciekami oleju wszystko był OK.
            Kumpel miał wtedy AWO i muszę stwierdzić,że motocykle te różniły
            się: standartem wykonania na korzyść AWO, mocą i osiągami na korzyść
            Junaka. Nic w tym dziwnego, 250 i 350. Dobrze wyregulowany, Junak z
            nie zużytym układem, bez sensacji osiągał te 120 km/h. Awo był nieco
            wolniejszy ze swoją o 5 koni słabszą siłownią. Spalanie miały przy
            tym podobne-niecałe 4 l/100km. Jednakże AWO nie był takim brudasem,
            był mniej awaryjny, staranniej wykonany i ŚWIECIŁ.
          • Gość: Piotrek Mam i Junaka i AWO IP: *.asystent.ds.polsl.pl 08.09.09, 16:10
            osobiście jeżdżę Junakiem. no AWO po prostu nie wytrzymuje próby
            czasu. Jeżdżę na pradnicy i iskrowniku i też nie mam z tym problemu.
            Z junakiem jest tylko jeden problem najgorszy, fuszeranci, którzy
            uwielbiaja grzebac nie mając ani wiedzy ani narzędzi, a co najgorzej
            POKOWY wobec mechaniki, która jest NAUKĄ - przypomnę niektórym.
            Junaka polecam ale uważaj, bo wybrać coś w tych zniszczonych przez
            ludzi egzemplarzach jest trudno niestety. Pozdrawiam
    • dr.krisk Odgrzewam wątek..... 21.07.09, 18:47
      Od trzech miesięcy mam Royal Enfielda 500 (z pięciobiegową
      skrzynką), zrobiłem pierwszy tysiąc kilometrów i jakoś nić
      strasznego się nie dzieje (motocykl ma 12000 km). Odpala od
      pierwszego (czasem od drugiego.... :) kopnięcia, chodzi bez żadnych
      problemów. Owszem, czasem trzeba zajrzeć tu i tam, ale czynności
      obsługowe są śmiesznie proste.
      Fakt, wykonanie jest średnie, skrzynka biegów nieprecyzyjna, itp.,
      ityd - ale jest to motocykl zaprojektowany w latach 50-tych.
      Bardzo go polubiłem - ale nie jest to maszyna dla każdego, oj nie.
    • Gość: Garson Royal Enfield IP: *.dip.t-dialin.net 21.07.09, 23:42
      Wszystko przed Tobą,szczęśliwcze.
      Życzę powodzenia.
    • dr.krisk No i dalej nie chce się popsuć.... 02.08.09, 22:09
      Jeżdżę, jeżdżę... i nic. Jak zegarek, odpala i jeździ.
      Coś strasznego :)
    • Gość: Garson Royal Enfield IP: 82.177.72.* 10.08.09, 13:01
      To bardzo pocieszające. Jednakże zrób nim chociaż marne 300 km z
      przelotową 80-100 km/godz. Jeśli to wytrzyma, będziemy mogli mówić o
      bezawaryjności.
      • dr.krisk Re: Royal Enfield 11.08.09, 12:54
        Poprzedni właściciel zrobił na nim 11000 km w ciągu trzech lat. Bez
        żadnej poważnej awarii (nie liczę zerwanej linki, czy pękniętego
        gumowego łącznika przy gaźniku). Nie sądzę, aby te kilometry
        natrzaskał jeżdżąc w kółko po podwórku :)
        Interesowałem się kiedyś kupnem SR500 - ale za te pieniądze mogłem
        jedynie kupić dziesięcioletni motocykl ze sporym przebiegiem (około
        50 000 km).
        Części do Enfielda - bez żadnego problemu. Zamawiasz na stronie:
        www.hitchcocksmotorcycles.com/
        i czekasz tydzień.
      • Gość: Użytkownik RE Re: Royal Enfield IP: *.adsl.inetia.pl 15.10.10, 19:46
        Zrobiłem na Enfildzie ( rocznik 2004, pojemność 350) trasę Warszawa - Smoleńsk - Warszawa. V średnia ok 100km. Dzienny przebieg 400-450 km. I jeżedzę dalej bez problemów. Oczywiście nie jest to motocykl do takich wyczynów - ale i temu podoła...
        I bez demagogii proszę. Pozdrawiam wszystkich fanów motocykli bez względu na posiadaną markę, typ czy... poglądy polityczne:)
      • Gość: rr Re: Royal Enfield IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.12, 10:46
        mam electrę 500 poprzedni rok najechalem 6000km poza dziurą w kole i dokręcanie śrubek NIC
        polecam ale tylko dla kolesi nie bojących się kompletu kluczy ma to swoje zalety zamiast oglądać m jak miłość siedzisz w garażu mozyka kumple piwko i oczywiście Enfield pozdrawiam gorąco zakomplesionych frajerów.T
    • Gość: royalista Royal Enfield IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.10, 18:00
      ROYALISCI.PL
      W połowie marca 2010 grupa motocyklistów wyrusza, by na kultowych motocyklach Royal Enfield objechać Indie, a następnie przez 7 krajów wrócić do Polski.

      Ekspedycja została podzielona na dwa wielkie etapy. Pierwszy to trzymiesięczne zwiedzanie Indii z 2-tygodniowym epizodem w Nepalu, gdzie największym wyzwaniem będą kręte drogi na dużych wysokościach.

      Jak wiadomo Indie są olbrzymim krajem, a my z ograniczonym czasem wyprawy, musimy skupić się na jego części, dlatego objedziemy północną części Indii – Ladakh. Uprzednio jednak w New Delhi w stolicy Indii, kupimy i przygotujemy, do tej ekstremalnej wyprawy, motory legendarnej, brytyjskiej firmy Royal Enfield.

      Kolejnym etapem będzie 2-3 tygodniowy rajd dookoła Nepalu. Będzie to pierwszy test naszych motocykli, jak również oczekiwanie na najlepszy czas podjęcia wyzwania przejechania drugiej najwyżej położonej przełęczy świata Khardung La (przełom kwietnia/maja).

      Po przebyciu drogi przez Himalaje, której wysokość sięga miejscami 5000 m. n.p.m., przejedziemy przez środkową cześć kraju, do Mumbaju, jednego z największych miast Indii. Skąd skierujemy swoje jednoślady na północny zachód do Pakistanu.

      Druga część to przeprawa przez 9 krajów z Indii do Polski, którą zaczniemy od wcześniej wspomnianego Pakistanu. Planowany czas powrotu to około 2-3 miesięcy. Będzie to czas bardzo intensywnych przygód podczas których nie będziemy tylko jechać przed siebie ale również eksplorować kraje na naszej drodze, a są to:

      * Pakistan
      * Iran
      * Armenia
      * Gruzja
      * Turcja
      * Bułgaria
      * Rumunia
      * Węgry
      * Słowacja

      Powrót do Polski powinien nastąpić w połowie sierpnia. Po pokonaniu 14 tysięcy km, różnego rodzaju dróg, dróżek, poznaniu setek osób.
      Więcej Informacji oraz relacji znajdziecie na Oficjalnej stronie http://royalisci.pl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja