fast_eddy Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte 08.08.05, 00:00 Nie, tu roi się od takich (niebawem się przekonasz). BDW, co Twoim zdaniem znaczy prawdziwy? A jeszcze w cudzysłowie sugerującym, że nie należy tego określenia traktować dosłownie. f_e Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.nycmny.east.verizon.net 08.08.05, 01:12 kobiety winny sie wypowiedziec. nie wiem, czy tu uzyskasz obiektywna odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.telia.com 08.08.05, 11:19 oj... krucho ostatnio ... co raz wiecej szczeniakow w slabym opakowaniu, motor moze i niezly, ale reszta... szkoda gadac ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aneta Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: 194.181.197.* 08.08.05, 11:23 hmmm, masz racje ... najlepsi sa Ci od pizzy...... profanacja ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.telia.com 08.08.05, 11:49 zupelnie jakby nie mieli luster w domu a tym bardziej telewizoro, i nie widzieli ze na motorze w jeansach i bialych skarpetkach i adidasach nie powinno sie wsiadac... no bez przesady.... wszyscy mamy oczy... jak to wyglada.... zalosne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker masz eddy IP: *.nycmny.east.verizon.net 08.08.05, 13:43 definicje prawdziwego mezczyzny na motorze Odpowiedz Link Zgłoś
renata0 i ja dodam swoje 3 grosze 08.08.05, 14:00 prawdziwy męzczyzna na motocyklu w istocie wymiera jak dinozaury pełno szczeniaków co w głowie maja siano pełno panów wieku sredniego którzy chcą sobie przypomnieć młode lata i dowartosciować sie młodszą laseczką ;) zazwyczaj Ci najwartosciowsi sa juz zajęci (niestety) i trzymają sie z dala od zlotów, imprez i panienek, wola swoje moto, garaż, swój mały cenny motocyklowy swiat:))) Ja takich kolesi podziwiam!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
cien1100 Re: i ja dodam swoje 3 grosze 08.08.05, 14:04 Dziękuję za pozdrowienia:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker chyba nie rozumiem IP: *.kondylis.com 08.08.05, 15:57 tego dziewczynskiego gadania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: chyba nie rozumiem IP: *.telia.com 08.08.05, 16:01 czego tu nie rozumiec???? a i co w tym gadaniu dziewczynskiego??? moj znajomy ma takie samo pojecie na temat estetyki wygladu motomaniaka .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker a prawdziwe kobiety? wszystko jedno na czym. IP: *.kondylis.com 08.08.05, 16:04 w dziewczynskim gadaniu wszystko sprowadza sie do szmatek i fatalaszkow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kobieta Re: a prawdziwe kobiety? wszystko jedno na czym. IP: *.telia.com 08.08.05, 16:11 ale nie uwazasz chyba ze to zbedne... pomysl sobie ze widzisz kolesia na motorze w dresie co myslisz??? poza tym chodzi nam o prawdziwych motomaniakow "pelna geba" ze sie tak wyraze... tu nie chodzi o laszki, tylko o to ze teraz co raz czesciej widzi sie tylko amatorow a nie tak jak kiedys prawdziwych zapalencow. Jak chcesz cos robic to rob to perfekt w 100% i ciuchy w tym akurat hobby maja zasadnicze znaczenie... nie sadzisz?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker nie sadze. IP: *.kondylis.com 08.08.05, 16:41 mialem przyjemnosc poznac tutaj paru facetow. wiek 40, 50 i wiecej lat. wszyscy jezdza, jakby wprost z piekla wzieci. kazdy ma pare motocykli, dom, rodzine. ciuchy maja poobdzierane i wyblakle. z motocyklami jak z dziarami, gdy ma sie jednego, chce sie wiecej. ale kazdy z nich nim pomysli o nowym motocyklu (o szmatach nawet nie wspominam), wczesniej zastanawia sie, czy aby dom nie potrzebuje remontu albo dzieciaki nie potrzebuja na college. gdy mowia, to o czyms, gdy jezdza, to ostro. ale chociaz na drogach publicznych ledwo sie ich trzymam, a wlesie na rozstajach czekaja na mnie 5 minut, to zaden nigdy nie zakwestionowal mojej meskosci. nigdy tez nie zauwazylem, by ktorys z nich zdradzil sie z potrzeba zastanawiania sie nad wlasna meskoscia. wyglada mi na to, ze to kwestia bolesna dla paru forumowiczow. ale dla prawdziwych mezczyzn zwyczajnie nie istnieje. nie ciuchy, ani motocykl czynia mezczyzne prawdziwym, ale szczesliwa zona i dzieci. rodzina z poczuciem bezpieczenstwa. gdy widze kolesia na motocyklu w dresach to nic nie mysle. gdy czytam takie posty, to tez o niczym nie mysle. mysle o tym, czy dane mi bedzie byc dobrym mezem i odpowiedzialnym ojcem. gadka szmatka nie inspiruje do myslenia. pozdrawiam i paniom zycze pieknie ubranych motocyklistow, a panom widoku szczuplej talii na scigaczu. innymi slowy: p r a w d z i w e g o blogostanu i spelnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
renata0 sprostuje:) 08.08.05, 21:31 Drogi NYorker i tu Cie rozczaruje zarówno ja jak i moja ekipa mamy te same ciuchy (skóry) niemal od początku ujezdzania motocykli. Sa pozdzierane, pamietaja upadki, scieranie, szlify, wywrotki... wybacz, ale ja widząc faceta na motocyklu jakos tak instynktownie wiem czy on jest prawdziwy czy nieco wymyslony i upozorowany przez samego siebie. najlepiej spojrzec jak on sam traktuje swoja maszyne;) (i juz sporo o nim wiesz) a temat ciuchów i kosmetyków jest mi raczej obcy, ponieważ bardziej interesuje mnie garaż, pneumatyczne zawieszenie, wał kardana, lakierowanie proszkowe, spawanie, polerka aluminium itp. sprawy,,,,,,,,,,, co nie znaczy ze jestem zaniedbana fleją w tłustych włosach i niemodnych ciuchach. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker Re: sprostuje:) IP: *.kondylis.com 08.08.05, 21:40 ale co to wnosi do dyskusji o prawdziwym mezczyznie? jakie traktowanie maszyny czyni mezczyzne prawdziwym? jakie fatalaszki? czy homoseksualista serwisujacy swoj sprzet wedle twoich norm, ubrany jak nalezy jest prawdziwym mezczyzna? a lajdak bijacy zone i posiadajacy lsniace chromy i piekne wdzianko jest prawdziwym mezczyzna? a pedofil, ktory w przerwie miedzy molestowaniem dzieci poleruje motocykl na twoj gust jest? a pijak, ktory przechlal kase dzieciom na ksiazki do szkoly, a reszte wydal na szlifierki i polerki i sliczna skore jest? a zadbany, muskularny amant o lsniacych wlosach i modnych ciuchach, ktory czysciutki motocykl i dziesiatke nieznajacych taty dzieci rozsianych po polsce jest prawdziwym mezczyzna? mowa o pryncypiach, czy o cekinach, klamerkach i objezdzaniu kolorowych jarmarkow? milego wieczoru, renatko. Odpowiedz Link Zgłoś
kojotkurier Re: sprostuje:) 08.08.05, 23:00 wiem jedno meszczyzna nie musi byc ani ladny ani przystojny ma byc poprostu meski ot cala filozofia na to gdzie ci prawdziwi meszczyzni na motocyklach pozdrawiam kojot Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Potas Re: i ja dodam swoje 3 grosze IP: 195.128.228.* 10.08.05, 12:28 Coś w tym chyba jest co piszesz. Nie uważam się co prawada za "prawdziwego", ale od kilku lat (wogóle to już chyba 25 lat) jeżdżę sam, max w 2, 3 motocykle, bo po prostu lubię jeździć daleko bez lansowania, nagłaśniania i całej tej dziadowskiej znaczkowo-plakietowo-zlotowo-machowskiej atmosfery ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Motowitek Re: i ja dodam swoje 3 grosze IP: 81.210.117.* 11.08.05, 12:36 Nie wszyscy są zajęci :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lechcbr6 Re: i ja dodam swoje 3 grosze IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.08.05, 08:46 "wola swoje moto, garaż, swój mały cenny motocyklowy > swiat:)))"i tu sie z toba zgadzam nie ma nic lepszego jak zacisze grazu pelnego motocyklowych czesci, zapachu benzyny, czasem ryku budzacego sie do zycia silnika i butelki dobrego piwa, chociaz dobry zlot i ogniskowe historyjki asfaltowej wstegi od czasu do czasu tez nie sa zle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lechcbr6 Re: i ja dodam swoje 3 grosze IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.08.05, 08:51 " wola swoje moto, garaż, swój mały cenny motocyklowy swiat" i tu sie z toba zgadzam, nie ma nic lepszego jak zacisze garazu pelnego motocyklowych gratow, zapachu benzyny, ryku budzonego czasem do zycia silnika i butelki dobrego piwa, chociaz dobry zlot i ogniskowe opowiesci asfaltowej wstegi tez czasem lubie Odpowiedz Link Zgłoś
achili Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte 08.08.05, 23:39 Witam, ale kwiatki, żeby o "prawdziwym facecie na motorze" świadczył jego ubiór, hmmm, ciekawe... Pozdrawiam, Achili Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker zastanowilem sie troche... IP: *.kondylis.com 09.08.05, 00:14 i przyznaje renacie racje. prawdziwy facet to pojecie subiektywne. paru tutaj obwolalo sie prawdziwymi facetami i trudno ich meskosc kwestionowac. kazdy ma swoje kryteria. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.kondylis.com 08.08.05, 21:43 to forum w powaznej gazecie, czy w brawo girl? cos dla was znaczy, procz tego, jak wygladaja wasze maszyny i wasze skory? Odpowiedz Link Zgłoś
renata0 Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte 08.08.05, 21:47 ale dlaczego jestes jakiś taki drażliwy ja naprawde mam serce do motocykli i te słowa które tu piszę to nie jest czcze gadanie! nie jestem małolata, w motocyklach nie siedze od roku...... zreszta poczytaj sobie moje pisanie na www.motoskansen.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker masz racje IP: *.kondylis.com 08.08.05, 21:54 jakby nie patrzyl, to prawdziwy w temcie jest osadzone w cudzyslowie. dla mnie motocykl to budzacy emocje, ale tylko przedmiot. bylbym sposepnial, gdybym musial rzucic, ale moje zycie nie straciloby niczego. zaden przedmiot nie czyni mezczyzny prawdziwym, ani kobieta prawdziwa. niechze kazdy zostanie przy swoim. pax. Odpowiedz Link Zgłoś
fast_eddy Re: masz racje 08.08.05, 22:31 Gość portalu: NYorker napisał(a): > pax. Pax vobiscum f_e Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.05, 12:55 cyt "ale dlaczego jestes jakiś taki drażliwy ja naprawde mam serce do motocykli i te słowa które tu piszę to nie jest czcze gadanie! nie jestem małolata, w motocyklach nie siedze od roku...... zreszta poczytaj sobie moje pisanie na www.motoskansen.pl" Podejrzewam, że większośc tu obecnych zna to "pisanie" nie tylko tu ale i gdzie indziej i powiem ci szczerze, lepiej się tym nie chwal. Serce moze masz, ale wiedze mocno ograniczoną, w tych twoich wywodach pełno jest jakiejś takiej dziecięcej naiwności i wiary w mity. W sumie to słowo "wiem" zamień lepiej na "zdaje mi się, że wiem", wyjdzie Ci to na dobre. Mówiąc kolokwialnie, pieprzysz jak gimnazjalistka do pamiętnika. I jedna uwaga od zawodowca, otóż stylistycznie leżysz. Zrób coś z tym zanim leżąc zaczniesz jeszcze kwiczeć. Pozdrawiam Miłośnik Twej błyskotliwej jak karetka na sygnale twórczości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aneta Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: 194.181.197.* 09.08.05, 13:06 Dzieki, za te slowa. czyli my kobiety nigdy nie znajdziemy uznania w tej branzy. Trzeba sie juz z tym pogodzic. Nie bede dyskutowala na temat wiedzy jaka prezentuja Panowie a jaka Panie. Pozdrawiam motocyklistki. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
renata0 Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte 09.08.05, 17:56 i jak zawsze Aneto - Twoje słowa sie zgadzają, odezwało sie męskie ego. Nie chcesz - nie czytaj, wybór wolny, a skoro jestem w necie to znaczy ze ktos wyraza na to zgode bo zauwaz że to nie moje prywatne strony! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aneta Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.05, 22:49 w poprzednich postac tez sie pare razy irytowalas..... szkoda, ja to widze, ze tu mnie nie chca i ide sobie. NIe wracam oken jak mnie drzwiami wypraszaja.Sorry, ale wiekszosc postow jest nie na temat.Chociazby to co teraz pisze. Powinnam raczej popisac na poscie "Przygarnij Kropka". A nie wypowiadac sie na temat momentu obrotowego, /post meski/ czy innych damskich na temet prawdziwych mezczyzn..... bywajcie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 09:55 Aha,kilka słów do Anety. Nie kwestionuję wiedzy i miejsca kobiet w światku motocyklowym, jedynie jeden konkretny przypadek. Cenię motocyklistki, szczególnie te, ktore jeżdżą dla siebie, a nie po to żeby pokazać facetom, albo co gorsza dla tego, że się na jakiegoś faceta zapatrzyły i muszą jeździć. Głupio i bezcelowo nie gadają itp. bo na pierdoły szkoda czasu. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
anegata Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte 10.08.05, 10:08 jezdze dla siebie. Motocykl to moje marzenie i spelniam sie na nim. WIedze mam moze bardziej samochodowa niz motocyklowa, bo od 10 lat jezdze samochodem ,a tylko i wylacznie ze wzgledow finansowych nie moglam sobie powzwolic na zakup Motocykla. Sami wiecie ile to kosztuje, eksploatacja, ciuchy. Bo bez odziezy ochronnej chyba bym nie wyjechala. Ze wzgledu na stawy i no ew wywrotke. Po Warszawie sie jezdzi starsznie, nierownosci jest tyle , ze nawet nie wiesz kiedy Ci moze kolo podbic.A pozniej to juz moment i lezysz.Mowie to z autopsji. Oczywiscie dywagowac mozna na rozne temety, ale nich to bedzie na temat. Ponadto szanuje innych zdanie. Nie jade po kazdym jak mi sie nie podoba opinia. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 10:13 No i właśnie. Nie wypisujesz bzdur i nie upajasz się na prawo i lewo tym, że to ktoś publikuje, trwając w przkonaniu że to świetne. Wyrazy uznania. Odpowiedz Link Zgłoś
anegata Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte 10.08.05, 10:56 ehhhhh, ide dzisiaj na motocykl sie odstresowac. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 11:34 No i o to własnie wtym chodzi.Zamierzam to samo:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.kondylis.com 09.08.05, 19:10 polonista, czy wizazysta? (z z kropka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 09:42 Tak, właśnie. Piszesz, upubliczniasz to więc licz się z krytyką. Po drugie, dobrze by było gdybyś sama przeczytała swoje cuda to moze cos dojrzysz, jak nie, to tym większy masz problem. Część z tych rzeczy wygląda mi na streszczenie kilku rzeczy, które być moze gdzieś tam przeczytałaś, zbitych do kupy bez merytorycznego składu. Możnaby chociaż napisać coś o źródłach tej jakże rozległej wiedzy (patrz.gadka o klubach), bo mi to wygląda na wrażenia po przeczytaniu czegoś. Mam wrażenie, że czytam wywyody średnio dojrzałej licealistki zapatrzonej w to wszystko, o czym pisze i to wszystko, bo nic poza tym. Że nie wspomne o występach na różnych forach. "polonista czy wizażysta"? Coś w tym stylu. Powiedzmy, że gdyby było Cię stać na moje usługi zajmowałbyś w tej chwili jakieś intratne stanowisko. Na pewno gadaliby o Tobie w telewizji, kilka moich produktów figuruje w serwisach informacyjnych, inne grzeją wysokie stołki i zarabiaja w trochę ciekawszej walucie. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ch Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.telia.com 10.08.05, 12:35 pepper, skoro taki dobry jestes to moze jakis poradnik napiszesz i wszyscy skorzystamy :) pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.05, 13:18 I zarabiać przestanę...Sorki...Chyba na to nie pójdę:)Może przed emeryturą, kolegom z branży zrobię dowcip, ale nie teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
fegis Re: "prawdziwy" facet na motorze, czy to przezyte 10.08.05, 20:42 Gość portalu: Pepper napisał(a): > I zarabiać przestanę...Sorki...Chyba na to nie pójdę:)Może przed emeryturą, > kolegom z branży zrobię dowcip, ale nie teraz. moze warto poczekac skoro mowisz ze jestes taki dobry.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.kondylis.com 10.08.05, 22:51 motto: 'słowo "wiem" zamień lepiej na "zdaje mi się", że wiem' przypuszczenie: moim zdaniem, jakikolwiek wysokiej klasy specjalista w fachu wymagajacym myslenia, inwencji i kreatywnosci, nie ma potrzeby pastwienia sie nad stylem poczciwej kobiety pisujacej na podrzednym forum towarzyskim. pewnosc: wysokiej klasy specjalisci wiedza, co pisza, a nie pisza, co wiedza. zastanawiam sie, skad twoja wiedza o mojej osobie. fakty: 'Powiedzmy, że gdyby było Cię stać na moje usługi zajmowałbyś w tej chwili jakieś intratne stanowisko. Na pewno gadaliby o Tobie w telewizji'. (nad jezykowa poprawnoscia tych dwoch zdan nie bede sie rozwodzil, chociaz osobie krytyki czyniace innym, chluby ona nie przynosi.) z faktami sie mijasz. linijka powyzej imponujaca; jestem pod wrazeniem. wrazenie byloby pelne, gdyby zalozenie bylo prawdziwe. na jakiej podstawie twierdzisz, ze mnie nie stac? jakie - wedle ciebie zajmuje teraz stanowisko? twoje zalozenie jest jedynie hipoteza, bo nijak nie widzesladu dowodu, ktory mialby odbicie w rzeczywistosci. stad teza jest niegodna dalszej uwagi. slowko "powiedzmy" daje ci wygodny margines bezpieczenstwa. uzbrojmy sie w asekuracje i "powiedzmy", iz gdybys byl wysokiej klasy specjalista, to nim wystapilbys z oferta w jakiejkolwiek postaci, upewnilbys sie, ze twoja oferta odpowiada moim faktycznym aspiracjom i oczekiwaniom. a ja ani nie znosze eksponowanych stanowisk, ani nie wierze, iz po oplaceniu twoich uslug, moja stopa zyciowa leglaby wyzej. jesli bylbys w stanie zrobic ze mnie parlamentarzyste europejskiego, to z pewnoscia nie mialbym przyjemnosci ukazywania sie w mediach, a takze musialbym sie pogodzic z nizszymi zarobkami. nie, nie jestem bogaty; choc zarabiam sporo, to znam wiele osob, ktore zarabiaja wiecej. za to nierzadko obcuje z niewyobrazalnie majetnymi, bogatymi ludzmi. zaden z nich nigdy nie wysunie sugestii, iz stac ich na wiecej, niz innych. to zwyczajnie niestosowne, by nie rzec, ze pyszalkowate. i wbrew elementarnym zasadom marketingu. nie wiem, czy jestes specjalista od pr. wydaje mi sie to prawdopodobnym. jesli nie, to mozesz byc na przyklad specjalista od promocji, lub wizerunku. zdobyles sie na wysilek autopromocji i byc moze kogos zachwyciles. wobec mnie, wszystko, czego dokonales to zatracenie wiarygodnosci. antypromocja i mierna zdolnosc ukladania sobie relacji z innymi. image nadetego bufona. nawet jezeli styl renaty nie pociaga, to zbyt mala to przyczyna, by ja kopac. post scriptum: jaka waluta jest ciekawsza? ciekawsza od jakiej waluty? (ciekawy moze byc czlowiek. ciekawy czegos. zwierzeta, przedmioty, stany, zdarzenia moga byc li tylko interesujace. stac cie na moje korekty, czy nie, te jedna otrzymales gratis, bo nie pobieram oplat za korekty poza moja profesja) Odpowiedz Link Zgłoś
fegis Re: jestem ledwie miernym inzynierem 10.08.05, 23:44 NYorker :))) nawet nie musialysmy wysilac sie na sarkazm :) w stos do wiadomej osoby do ktorej byla zaadresowana Twoja wypowiedz :) dziekujemy za tekst powyzej pozdrawiam w imieniu ogolu :* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 09:32 Po pierwsze NYorker, przeczytaj sobie wyszystko jeszcze raz a być może zauważysz, że niczego Ci nie proponowałem. Masz trochę racji z badaniem predyspozycji i aspiracji, darujmy sobie szczegóły. Po drugie, jeżeli stać Cię na moje usługi to dobrze. Nie założyłem, że Cię nie stać, bo Cię nie znam, byłoby to bez sensu. Słowo "gdyby", skoro już tym torem polecimy, zakłada możliwość albo taką, albo inną. Poza tym "stać" nie oznacza tylko cech majątkowych, zakłada też właśnie pewien wachlarz cech i kompetencji. Po trzecie, nad nikim się nie pastwię. Któryś raz czytam wypowiedź Renaty na temat jej "twórczości", która zresztą jest jaka jest, pamiętając jednocześnie kilka jej występów na różnych forach i zwyczajnie uważam, że gadanie o rzecach o których nie ma się pojęcia jest po prostu bez sensu. Mam do tego prawo, skoro jest to materiał upubliczniony. Po czwarte, ktoś pytał kim jestem, więc uzyskał odpowiedź. Po piąte, nie silę się na autopromocję, nie miałoby to sensu bo nie wiesz kim jestem. Po szóste, nie straciłem wiarygodności, nie wiesz kim jestem. Po siódme: "jaka waluta jest ciekawsza? ciekawsza od jakiej waluty? (ciekawy moze byc czlowiek. ciekawy czegos. zwierzeta, przedmioty, stany, zdarzenia moga byc li tylko interesujace." Daj spokój stary, mogłeś wykombinować coś lepszego. Po ósme: "nad jezykowa poprawnoscia tych dwoch zdan nie bede sie rozwodzil, chociaz osobie krytyki czyniace innym, chluby ona nie przynosi.)" Drugi człon tej kwestii w zestawieniu z uwagą z punktu siódmego wygląda po prostu przeuroczo. Dziekuję Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m Re: jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.telia.com 11.08.05, 11:51 "wiele halasu o nic" pepper.... drazliwy strasznie jestes ... to tylko forum, a nie ring bokserski.. pozdrawiam i zycze wszytkim dobrego samopoczucia na dzis :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker Re: jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.nycmny.east.verizon.net 11.08.05, 14:06 podoba mi sie ten post. te wyzej moglyby byc napisane w podobnym tonie. stac mnie na wiele, bo oferuje wiecej, niz bicepsy. dalsze uscislenia mozemy sobie obaj darowac. pisanie o kompetencjach kandydata to daleka przesada. ani ja zadnej propozycji nie rozpatrywalem. poslowie: "Po czwarte, ktoś pytał kim jestem, więc uzyskał odpowiedź" "Po szóste, nie straciłem wiarygodności, nie wiesz kim jestem" bystry facet jestes, dla mnie za bystry. do konca zycia bede tylko inzynierem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 14:29 NYorker, ja nie zamierzałem Cię atakować, ani w żaden sposób Ci umniejszać. Nie wiem czy to możliwe, ale jeżeli odebrałeś coś w ten sposób, to zwracam honor. Nie ma sensu wymieniać zdania na swój temat, bo jesteśmy w końcu facetami więc się tak zachowujmy, nie zawracajmy sobie gitary pierdołami. Proponuję grabę na zgodę, w końcu obaj jeździmy na 2 kołach a tutaj tylko to się liczy. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NYorker Re: jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.kondylis.com 11.08.05, 15:28 "NYorker, ja nie zamierzałem Cię atakować, ani w żaden sposób Ci umniejszać. Nie wiem czy to możliwe, ale jeżeli odebrałeś coś w ten sposób, to zwracam honor." nic z tych rzeczy. zyczylbym sobie i calemu forum wiecej takich uzytkownikow. nie latwo tez mnie urazic; biore poprawke na realia. zlosliwych durniow ignoruje, z innymi dyskutuje. na miare moich mozliwosci, ale zaciekle. niestety. szerokiej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pepper Re: jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 15:47 Postawa godna szacunku. Jak Cie przygna do ojczyzny, zapraszam na piwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prawnik Re: jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 00:13 njujorker braedził: z faktami sie mijasz. linijka powyzej imponujaca; jestem pod wrazeniem. wrazenie byloby pelne, gdyby zalozenie bylo prawdziwe. na jakiej podstawie twierdzisz, ze mnie nie stac? jakie - wedle ciebie zajmuje teraz stanowisko? twoje zalozenie jest jedynie hipoteza, bo nijak nie widzesladu dowodu, ktory mialby odbicie w rzeczywistosci. stad teza jest niegodna dalszej uwagi. slowko "powiedzmy" daje ci wygodny margines bezpieczenstwa. uzbrojm ======== i bredziłjeszcze 2 strony;) to jest forum do dyskisji ,a nie wywodów z loza psychoanalityka hehe,takis twardy a nie umiesz napisac o co ci chodzi w 3 zdaniach,mietki jestes jak glizda rozmemlana ,fe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wujek Re: jestem ledwie miernym inzynierem IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.08.05, 04:41 nie lubie prawnikow, ale ciebie prawnik lubie! Odpowiedz Link Zgłoś
goha66 liberum veto :) 17.08.05, 09:43 Albo jestem niepoprawną optymistką i romantyczką albo mam więcej szczęścia niż rozumu ponieważ w gronie moich zmotoryzowanych znajomych (to mój 24 sezon) większość określiłabym mianem prawdziwych motocyklistów. Uparcie bedę twierdziła, że nie wyginęli. Dla mnie osobiście określenie "prawdziwy motocyklista" jest sumą pewnych cech charakteru i sposobu zachowywania się w określonych sytuacjach, a nie tego czym kto jeździ, w co się ubiera, ile ma lat lub z kim sypia. To ktoś kto wyciągnie z piachu mój motocykl bez kąśliwych uwag o babach, które się pchają do czegoś z czym nie dają sobie rady, zaproponuje mi swoje zapasowe rękawice, gdy moje są przemoczone, zrezygnuje z udziału w paradzie by postawić na koła mój motocykl po spotkaniu z rowem, nie będzie miał zdziwionych oczu gdy zaproponuję by przejechać się 100 kilometrów, będzie przez miesiąc jadał chleb "z przeciągiem" bo zbiera na nową gumę lub OC i nie zaśnie nawet po najdłuższej trasie dopóki na klubowym gg w opisie nie pojawi się napis "bez strat w ludziach i sprzęcie". Dla tych ludzi, których opisałam tu zaledwie kilkoma słowami gotowa jestem pojechać w środku nocy w dowolne miejsce gdyby zadzwonili z prośbą o pomoc i wiem, że oni dla mnie zrobiliby to samo. Goha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lechcbr6 Re: liberum veto :) IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.08.05, 10:10 brzmi niezle ale ja chyba sie nie nadaje Odpowiedz Link Zgłoś
goha66 Re: liberum veto :) 17.08.05, 10:14 rozumiem :D ... nie wozisz zapasowych rękawic <lol>.... Pozdr. Goha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lechcbr6 Re: liberum veto :) IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.08.05, 10:52 i nie lubie przeciagow na chlebie ani wstawac wsrodku nocy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lechcbr6 Re: :) IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.08.05, 11:17 w zasadzie tak byle bym nie musial w nocy wstawac Odpowiedz Link Zgłoś
goha66 Re: :) 17.08.05, 11:25 Obiecuję zagrzebywać się najpóźniej do 19.30 :) . Pozdrowienia dla żony. Goha Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lechcbr6 Re: :) IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 17.08.05, 11:32 najpozniej do 19; o 19,30 czytam dzieciom bajki na dobranoc i dzieki w imieniu zoneczki Odpowiedz Link Zgłoś
sly69 Re: liberum veto :) 17.08.05, 13:22 Gosiu... Znów się cieszę, że jesteś!! :))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś