Dodaj do ulubionych

Wyszumieliście się? To pokażcie teraz ogładę

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 19:02
Pokażcie ze potraficie rozmawiać normalnie, a nie chlac sie o byle co, no do
cholery to jest forum, a nie folwark, dajcie se na wstrzymanie, jak was ktoś
denerwuje, to poprostu go nie czytajcie i nieodpisujcie. Czy to takie trudne?
Skończmy z tym raz na zawsze, zeby chciało się wchodzić na forum i pogadać a
nie tylko z ciekawości "kto kogo zje.bał"
Taki mały apel - ktoś musiał spróbowac przywrócić tu porządek. Dzięki
Obserwuj wątek
      • Gość: Lysout Re: Wyszumieliście się? To pokażcie teraz ogładę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.05, 19:15
        ien1100 napisał:
        > Łysy,ale w tych żałosnych dyskusjach bierze udział tylko parę osób.I to oni
        > właśnie zdominowali teraz forum.Pozostali(a jest ich zdecydowana większość)nie
        > włączają się do tego.Właściwie to niektórzy zaprzestali pisać całkowicie,ale
        > wcale im się nie dziwię.

        Ja tez im się nie dziwię, sam się niepotrzebnie w kilka watków wdałem, ale teraz
        chcę dac temu kres - finito. A szkoda "tamtych" czasów.
    • Gość: k jak kajak Re: Wyszumieliście się? To pokażcie teraz ogładę IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.11.05, 22:07
      Ponawiam moje zaproszenie do forum.motocyklistow.pl/ dla NYorkera.
      Tzw. Devoty to odpowiednie dla Niego miejsce. Forum jest moderowane i nie ma
      możliwości by jego członkowie mogli zachowywać się tak jak tutaj. Jestem
      zdziwiony postawą NYorkera i ciągłymi jego odmowami wstąpienia w szeregi
      Prawdziwych Motocyklistów. Moim zdaniem źle to może o nim świadczyć. Odnoszę
      wrażenie, że odpowiada mu udział w pyskówkach, które sam zwykł tu prowokować.
      Tak, uważam że to on je prowokuje. Niewiele tu piszę, co nie znaczy, że nie
      obserwuję Forum Gazety i dzięki temu mogę wyrażać swoje, subiektywne oczywiście,
      zdanie.
      Zatem po raz kolejny, nie ostatni, apeluję do NYorkera:
      - Proszę zajrzyj na forum.motocyklistow.pl/ . Załóż konto, poczytaj
      WSZYSTKIE działy i przekonasz się, że to co Tobie proponuję jest dla WSZYSTKICH
      najzdrowsze.
      To nie jest atak na NYorkera, jeśli ktoś odniósł takie wrażenie, tłumaczę, że
      jest w błędzie. Mojego tekstu nie można odczytywać inaczej, niż tylko tak jak ja
      podaję.
      Dziękuję za uwagę.
      Pozdrawiam
      K.
      • Gość: NYorker raz jeszcze o prawdziwym motocykliscie IP: *.kondylis.com 16.11.05, 22:39
        chcesz, nazwij to misja. ponizej link do credo prawdziwego motocyklisty. to
        prawdziwy poczatek i obraz motocyklisty, z ktorym sie mierze. jedni maja
        potrzebe wiary w zjawiska, kogos lub cos, inni nie. we mnie zyje potrzeba
        przyzwoitosci i zycia w zgodzie z uniwersalnym porzadkiem. (w dupie mam: wywola
        to twoj smiech albo nie). stad namietnosc, z jaka scieram sie z nizej
        przedstawiona postawa. mimo, iz to ja prowokuje, to tylko dlatego, iz ten
        biedny nieszczesnik nieopatrznie sprowokowal mnie. a ja ani milosierny, ani
        szlachetny.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=508&w=27001028&a=27085247
        dziekuje raz jeszcze za zaproszenie. wczesniej juz bylo jasnym, z jakimi
        intencjami wypowiedziane. nigdy nie przedstawialem sie jako prawdziwy
        motocyklista. przeciwnie. dlatego tez rzeczowa krytyke przyjmuje z pokora, a
        osad, iz nieprawdziwy motocyklista to ciota, wciaz bede zajadle naznaczal. ani
        to forum, ani motocykl nie jest moim zyciem, stad nie mam potrzeby bywac na
        prawdziwie motocyklowych forach. jezeli mam, to bywam na innych. takich, na
        ktorych moderator zwykle nie jest potrzebny. mnie samemu zreszta, obecnosc
        moderatora tu, czy tam nie jest potrzebna. sam decyduje co czytam, a czego nie
        i dziwie sie temu, iz ktos odmawia mi prawa do obecnosci w publicznym miejscu
        albo wrecz zyczy mi smierci. nie wyobrazam sobie tak upierdliwej albo podlej
        osoby, by zyczyc jej zejscia. a moze, jak wielkim musi byc wstyd, by
        komukolwiek chcialo sie usmiercac obnazyciela.
        wiec jesli tylko wiem, ze na owym forum bywa okrutny mariuszek, to pasuje, bo
        dosc mam tutaj miejsca, by czynic z niego czlowieka. jak wspomnialem wyzej,
        jezeli szukam wiedzy, to gdzie indziej.
        a jezeli bywam tutaj, to po to, by obcowac z rodakami, miec szanse pisac w
        rodzimym jezyku. jezeli mam konto na sympatii, to dlatego, ze pragne poznac
        cudowna kobiete i zwyczajnie korzystam ze wszelkich dostepnych mi srodkow.
        jezeli komus dane bylo spedzic wiecej, niz pol roku wyrzuconym gdzies daleko,
        ten zrozumie. ci, ktorzy nie rozumieja, niech skupiaja sie nad tym, co
        rozumieja.

        nie odpowiada mi udzial w pyskowkach. rozpisalem sie i mam dosyc. mam nadzieje,
        ze tej kwestii nie musze rozwiajac.

        • Gość: k jak kajak Re: raz jeszcze o prawdziwym motocykliscie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.11.05, 23:24
          Gość: NYorker 16.11.05, 22:39 + odpowiedz

          chcesz, nazwij to misja. ponizej link do credo prawdziwego motocyklisty. to
          prawdziwy poczatek i obraz motocyklisty, z ktorym sie mierze. jedni maja
          potrzebe wiary w zjawiska, kogos lub cos, inni nie. we mnie zyje potrzeba
          przyzwoitosci i zycia w zgodzie z uniwersalnym porzadkiem. (w dupie mam: wywola
          to twoj smiech albo nie). stad namietnosc, z jaka scieram sie z nizej
          przedstawiona postawa. mimo, iz to ja prowokuje, to tylko dlatego, iz ten
          biedny nieszczesnik nieopatrznie sprowokowal mnie. a ja ani milosierny, ani
          szlachetny.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=508&w=27001028&a=27085247
          dziekuje raz jeszcze za zaproszenie. wczesniej juz bylo jasnym, z jakimi
          intencjami wypowiedziane. nigdy nie przedstawialem sie jako prawdziwy
          motocyklista. przeciwnie. dlatego tez rzeczowa krytyke przyjmuje z pokora, a
          osad, iz nieprawdziwy motocyklista to ciota, wciaz bede zajadle naznaczal. ani
          to forum, ani motocykl nie jest moim zyciem, stad nie mam potrzeby bywac na
          prawdziwie motocyklowych forach. jezeli mam, to bywam na innych. takich, na
          ktorych moderator zwykle nie jest potrzebny. mnie samemu zreszta, obecnosc
          moderatora tu, czy tam nie jest potrzebna. sam decyduje co czytam, a czego nie
          i dziwie sie temu, iz ktos odmawia mi prawa do obecnosci w publicznym miejscu
          albo wrecz zyczy mi smierci. nie wyobrazam sobie tak upierdliwej albo podlej
          osoby, by zyczyc jej zejscia. a moze, jak wielkim musi byc wstyd, by
          komukolwiek chcialo sie usmiercac obnazyciela.
          wiec jesli tylko wiem, ze na owym forum bywa okrutny mariuszek, to pasuje, bo
          dosc mam tutaj miejsca, by czynic z niego czlowieka. jak wspomnialem wyzej,
          jezeli szukam wiedzy, to gdzie indziej.
          a jezeli bywam tutaj, to po to, by obcowac z rodakami, miec szanse pisac w
          rodzimym jezyku. jezeli mam konto na sympatii, to dlatego, ze pragne poznac
          cudowna kobiete i zwyczajnie korzystam ze wszelkich dostepnych mi srodkow.
          jezeli komus dane bylo spedzic wiecej, niz pol roku wyrzuconym gdzies daleko,
          ten zrozumie. ci, ktorzy nie rozumieja, niech skupiaja sie nad tym, co
          rozumieja.

          nie odpowiada mi udzial w pyskowkach. rozpisalem sie i mam dosyc. mam nadzieje,
          ze tej kwestii nie musze rozwiajac.

          Cóż, skoro tak, to mogę jedynie zaproponować jedną z dwóch rzeczy:
          - dorosnąć,
          - albo znaleźć dobrego psychiatrę.
                • Gość: NYorker Re: raz jeszcze o prawdziwym motocykliscie IP: *.dyn.optonline.net 17.11.05, 03:16
                  podoba mi sie zwrot akcji w twojej rezyserii, kajakkajaku. pojawiasz sie tu nie
                  wiadomo skad; ugrzeczniony, wciskasz niechciane zaproszenie raz za razem z
                  rzadka tutaj uprzejmoscia. po odpowiedzi bez zadnych szczegolnie osobistych
                  odniesien, kwitujesz ze zwykla tutaj obelzywoscia.

                  jestem sklonny przyznac, ze w poziom zlosliwosci na forum swoj wklad mialem. w
                  standardy plucia zadnego.
                  • Gość: k jak kajak Re: raz jeszcze o prawdziwym motocykliscie IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 18.11.05, 16:07
                    O tym, kim jestem i dlaczego piszę powiedziałem wcześniej i nie widzę potrzeby,
                    by do tego wracać. Uważam, że w tym "waszym konflikcie” należy opowiedzieć się
                    po jednej ze stron. I dlatego to uczyniłem - pisanie że "oni", lub "wy"
                    jesteście winni zamętu na forum uważam za chowanie głowy w piasek, czyli nic
                    innego jak unikanie wzięcia odpowiedzialności za to miejsce. Opowiedziałem się
                    za Okrutnym i konsekwencją tego była rada dla Ciebie - dorośnij lub się lecz.
                    Odpowiedziałeś że nie dorośniesz, więc konsekwentnie - lecz się. Nie pochwalam i
                    nie popieram zachowania Okrutnego, choć Machiavelli byłby pewnie dumny.
                    Zapraszałem Cię na www.forum.motocyklistow.pl, ponieważ na forum www.gazeta.pl
                    pisze kilka osób i ich zdanie o Tobie może nie być reprezentatywne. Gdybyś
                    zaczął pisać na tak zwanych tu Dewotach, przekonalibyśmy się czy rację masz Ty,
                    czy może te osoby, z którymi tutaj nie masz lekko. Tu pisze kilka osób, tam
                    przynajmniej kilkaset, więc grupa, jak to wyżej nazwałem reprezentatywna. Tylko
                    tyle - żadnej nienawiści, żadnych osobistych dramatów.

                    Dopóki nie wyskoczyłeś z tym tekstem o tym, że atakujesz bo masz blokadę w
                    głowie i musisz, miałem Cię za inną, poważną, osobę. Zweryfikowałeś moje poglądy
                    i powinienem mieć Cię za gó..arza, pomimo twoich 34 lat. Dziś okrutny napisał
                    na Dewotach że czasami rozwój fizyczny nie odpowiada rozwojowi
                    emocjonalnemu/intelektualnemu i nie sposób nie zgodzić się z nim, szczególnie
                    biorąc pod uwagę tutejsze dyskusje - Twoją z nim, jego z Tobą i, niestety, moja
                    z Wami.

                    Jeśli o mnie chodzi to trafiła tutaj kosa(Ty) na kosę(OM) i żadna nie odpuści.
                    Jak pisałem wcześniej, nie jestem tu od niedawna. Nie pamiętam jednak by Okrutny
                    komukolwiek odpuścił. Tak było nie tylko z Tobą, ale również z Kondzikiem,
                    Speedonem i z innymi, których teraz nie pamiętam, ale nie jest problemem użyć
                    Wyszukiwarki. Czy to dobrze czy źle? Nie wiem, wszystkie te sprawy powinny być,
                    moim zdaniem rozwiazane za pomocą kontaktu via mail, zwłaszcza, że by dodajac do
                    nicka Okrutnego @gazeta.pl, nie trzeba kończyć informatyki, a Twojego maila
                    zdobyć tez można, gdyż, widziałem, ze kontaktujesz się z niktórymi, tu piszącymi.

                    Uważam, że wynikiem Twojego pojawienia się tutaj, jest to, że ludzie przestali
                    tu pisać, ponieważ boją się tego, co o nich powiesz, a jest prawie pewne, że
                    powiesz coś przykrego, zbesztasz, wyśmiejesz. Takie jest moje zdanie, możesz się
                    z nim nie zgadzać, podobnie jak pozostali.
                    Pamiętam, że kiedyś można było tu przeczytać fajne historie, niekoniecznie
                    prawdziwe.
                    Podobały mi się opowiadania Okrutnego o motocyklu-mordercy atakującym dzieci,
                    czy pamiętne wleczenie nienarodzonego dziecka na pępowinie... Zdaniem moim i
                    osób, którym wydrukowałem te historie, były to chore opowiadania, dla osób o
                    mocnych nerwach, a bynajmniej nie przed śniadaniem, o czym osobiście się
                    przekonałem na przykładzie mojej żony. Jednak wiem, że gdyby te historie
                    oceniać, należałoby inaczej ocenić Wyspiańskiego, Masterton’a, Kontz’a (nie nie
                    stawiam OM na równi z nimi)! Takie są reguły licencia poetica.
                    Przeczytałem po raz kolejny to co kryje się pod linkiem, który podałeś
                    definiując Wielkiego Motocyklistę – troszkę prawdy, troszkę fantazji, a w
                    większości ochota szokowania. Tak ja to odebrałem. Nie przyczepiam się do
                    niczego ponieważ wiem, że kierowcy samochodów nie zauważają motocyklistów, wiem,
                    że piesi często wchodzą na szosę wprost pod nadjeżdżający pojazd, a ich jedyną
                    argumentacją, jakby wtedy mniej bolało, jest „bo miałem pierwszeństwo”.
                    Okrutnego podaję jedynie jako przykład. Pamiętam Anarchiego i jego historię,
                    kiedyś pisał tu chłopak, który wjechał pod busa i dostał 1000 zł mandatu, nie
                    pamiętam jego ksywki, ale choć z pisał z przekora to czytało się to fajnie.
                    Żałuję, że nie ma tu tzw. Starej Gwardii – Asiora, Jacka Stańczyka, Dwa
                    Cylindry, Hun... i innych.

                    Dodam tylko, że jeżdżę motocyklem i wiem, że różnie bywa. Motocykl daje mi sporo
                    radości i wiem, że jeżeli kiedykolwiek to się zmieni, to go natychmiast
                    sprzedam, choćby po cenie złomu.
                    Pozdrawiam i ponawiam zaproszenie na forum.motocyklistow.pl/
                    K.
    • Gość: kondzik86 Re: Wyszumieliście się? To pokażcie teraz ogładę IP: *.devs.futuro.pl 16.11.05, 23:16
      Nic z tego nie wyjdzie Lysout ,choć wielu by chciało i dąrzy ku temu...
      myślę ,ze prawie każdy z tutaj obecnych przedstawia całkowicie inną osobę niźli
      tą którą jest na co dzień... tak jak ktoś tutaj kiedyś pisał "każdy jest dobry
      z osobna" (sorry za przekręcenie). Widzę to sam po sobie...nigdy nikogo tak nie
      potraktowałem w życiu jak nie których tutaj na tym forum ,za co przepraszam.Wg
      mnie wywodzi się to z frustracji ,że nie możemy żadnymi innymi sposobami
      komunikacji niewerbalnej przekazać swoich racji i to wielu boli...zatem co se
      bedziem żałować?... owszem czas zmienić... o czym pisalismy juz wcześniej...

    • zjadaczka_melonow oberwe,ale who cares 17.11.05, 09:24
      znalazlam to forum,bo zalezalo mi na poznaniu blizej srodowiska
      motocyklistow,ich nomenklatury,stylu bycia,nowinek technicznych i calej
      reszty.czytam was od bardzo dawna.wiem,ze wolnosc rzadzi i pisac mozna
      wszystko,a nawet najbardziej skonkretyzowane tematycznie forum nie istnieje bez
      personalnych rozgrywek i rozmow o pie..ch.i to jest fajne,ale cieta riposta
      to zdecydowanie nie to samo co zwykla nieumiejetnosc dyskusji bez poszanowania
      zwyklych zasad.zaraz mi sie oberwie,ze nie musze czytac,ze gowno sie znam,ze
      nie moj biznes.i ok,to subiektywna ocena.
      pozdrawiam prawdziwych z was :]
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka