Gość: chris_n
IP: *.112.86.252.bbplus.ptn-ag2.dyn.plus.net
08.02.06, 13:03
Mam vtr1000f z 99 r, czyli starszy model. W 2001 kupiona w salonie, bez
zadnych "przygod". Kupilem ja z przebiegiem 35 tys. Teraz ma 48 tys. i do tej
pory okazala sie wspanialym sprzetem. Gdy ja kupilem miala zamontowane dynojet
stage-1 i zarla ok 11 /100 km. Masakra. Nawet przy jezdzie w deszczu w tempie
spacerowym. Wiec wymontowalem ten wynalazek zakladajac oryginalne czesci.
Spalanie spadlo do ok. 8,5 l/100 km (przy bardzo dynamicznej jezdzie). Mam
zalozone wydech yoshimura rs-3 i brzmia cudownie. Nie wyobrazam sobie
uzytkowania tego motocykla z seryjnymi wydechami. Przy ok. 46 tys silnik
zaczal niemilosiernie dzwonic, okazalo sie, ze to wina napinacza rozrzadu w
tylnim cylindrze. W tej chwili napinacz juz mam (kosztowal 170 PLN - kupiony w
sklepie internetowym w GB). Zawsze jezdze na uzywanych oponach, ale raz
zalozylem nowe D207, tylna opona wytrzymala 5500 km i byla juz naprawde do
niczego (praktycznie nadawala sie do wymiany po 4000 km). Przednia na srodku
jest ok, ale po bokach juz sa kontrolki (ok 8000 km). Zostane wiec przy
uzywkach. Hamulce sa moim zdaniem slabe (kupilem juz przewody stalowe goodrige
za 270 zl - przod i tyl). Sprzet jest naprawde fajny - fakt 110 KM to nie duzo
ale to jest V-ka i calkiem inaczej oddaje moc. Wyjscie z zakretu to cos
pieknego. Jest troche dluga i ciezka, ale idealnie sie prowadzi. Polecam tego
sprzeta. Mialem wczesniej tl1000s i po za tym, ze to rasiaty sprzet to jest
kupa zlomu o zywotnosci jakiegos dwusuwowego crosa (zacierajacy sie silnik,
wyrywajacy sie z ramy tylny amortyzator lopatkowy itp.)